poradniki

Jak nie zabijać akumulatora?

101
8 maja 2007, 15:00 Ryszard Sobkowski

Krótkie życie bezrobotnego

Pokazana wcześniej relacja pomiędzy poziomem naładowania a szybkością starzenia się akumulatora wiele wyjaśnia – najtrudniejsze życie będzie mieć bateria w laptopie użytkowanym przede wszystkim z zasilaniem sieciowym. Akumulator, praktycznie nieużywany, nie dość że jest naładowany do 100 procent pojemności, ma w dodatku przez znaczną część czasu podwyższoną temperaturę. Bo przy zasilaniu sieciowym w większości notebooków wyłączane są niektóre funkcje oszczędzania energii, co przynosi znaczny wzrost temperatury wnętrza, a tym samym – akumulatora. W praktyce trzeba się liczyć z temperaturami we wnętrzu powyżej 40 stopni, a podczas upałów 50 i więcej stopni. Jak gorący będzie wówczas akumulator – zależy od konstrukcji notebooka, ale na zdrowie na pewno mu to nie wyjdzie... Wróćmy do pokazywanego już wykresu, przedstawionego teraz nieco inaczej.

Nie trzeba się długo wpatrywać, by odkryć, że w temperaturze 50 stopni Celsjusza akumulator będzie tracił w skali rocznej ponad połowę pojemności! Oczywiście w praktyce w tak ciężkich warunkach przebywa on zaledwie kilka-kilkanaście godzin dziennie, ale czy to jest konieczne?

A może by tak... wyjąć akumulator, po uprzednim rozładowaniu go do sugerowanych 40 procent zawartości i schować do lodówki, czy po prostu w jakieś chłodne miejsce? Niech tam sobie leży i w dobrym zdrowiu czeka na czas, gdy przestaniemy biegać z notebookiem „od gniazdka do gniazdka”, a przyjdzie pora na rzeczywistą potrzebę korzystania z baterii. Takie rozwiązanie ma dodatkową zaletę – notebook noszony „od gniazdka do gniazdka” będzie dzięki temu lżejszy. Oczywiście takie rozwiązanie jest możliwe wtedy, gdy konstrukcja notebooka pozwala na niekłopotliwe wyjmowanie i wkładanie akumulatora.

3