W sieci rozprzestrzenia się, na szczęście powoli, kolejny wariant wirusa MyDoom, którego celem jest dokonanie ataku na stronę RIAA (Recording Industry Association of America). MyDoom.F kasuje na dysku zarażonej maszyny kilka typów plików, a atak typu DDoS (Distributed Denial of Service) przygotowuje nie tylko na strony stowarzyszenia firm nagraniowych, ale i Microsoftu.
Oryginalny MyDoom pokazał się w sieci pod koniec stycznia. Ocenia się, że udało mu się zarazić nawet do dwóch milionów maszyn. Eksperci antywirusowi są zdania, że nowość, wersja „F” może nie być wytworem tego samego autora, który podejrzewany jest o napisanie pierwszego MyDooma czy jego następcy, Doomjuice.
„eFka” jest niebezpieczna nie tyle ze względu na swoje nikczemne zamiary względem pewnych serwisów internetowych, ile dzięki wbudowanym procedurom pozwalającym robakowi na kasowanie z zarażonej maszyny plików m.in. DOC, JPG, AVI czy XLS.
Oryginalny MyDoom pokazał się w sieci pod koniec stycznia. Ocenia się, że udało mu się zarazić nawet do dwóch milionów maszyn. Eksperci antywirusowi są zdania, że nowość, wersja „F” może nie być wytworem tego samego autora, który podejrzewany jest o napisanie pierwszego MyDooma czy jego następcy, Doomjuice.
„eFka” jest niebezpieczna nie tyle ze względu na swoje nikczemne zamiary względem pewnych serwisów internetowych, ile dzięki wbudowanym procedurom pozwalającym robakowi na kasowanie z zarażonej maszyny plików m.in. DOC, JPG, AVI czy XLS.
Źródło: CNET
Komentarze (0)
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
