Firma wchodzi na nowy rynek. Xiaomi ujawniło właśnie, że wprowadza do swojej oferty pierwszy czytnik e-booków. Urządzenie nosi nazwę Mi Reader i, zgodnie z dotychczasową polityką producenta, ma walczyć o użytkowników atrakcyjnym stosunkiem ceny do jakości. Przyjrzyjmy mu się bliżej.
Sprzęt wyposażono w wyświetlacz typu e-ink o rozdzielczości HD, lampki LED, które pozwalają na podświetlenie ekranu w 24 poziomach intensywności, oraz dotykowy panel, niwelujący konieczność korzystania z fizycznych przycisków. Całość bazuje na czterordzeniowym procesorze Allwinner B300, 1 GB RAM-u, 16 GB pamięci na dane i Androidzie 8.1 Oreo. Xiaomi zapowiada, że czytnik poradzi sobie z obsługą najpopularniejszych formatów e-booków, czyli MOBI, EPUB, PDF, DOC, TXT, a także XLS czy PPT, a więc rozszerzeń znanych z pakietu Microsoft Office. Jeśli zaś chodzi o stylistykę, to urządzenie w zasadzie niczym nie wyróżnia się na tle konkurencji.
Mi Reader znajdzie się w sklepach w ciągu kilku najbliższych tygodni. Cena? 599 juanów, czyli 330 zł. Trzeba przyznać, że wygląda to naprawdę nieźle. Czyżby szykował się prawdziwy pogromca Kindle'a? Czas pokaże. Listę dostępnych w Polsce produktów Xiaomi wraz z cenami znajdziecie pod tym linkiem.

Przede wszystkim według mnie największa wada - brak fizycznych przycisków. Nie bardzo rozumiem dlaczego przy jebitnych ramkach producenci z nich rezygnują.
A chciałbyś mieć smartfon o proporcjach czytnika/książki, już nie mówiąc o wyświetlaniu w odcieniach szarości? Swoją drogą, są smartfony z e-papierem na odwrocie.
Zobacz sobie HIsense A6. 6.1' AMOLED z przodu, 5.6' E-Ink z tyłu.