Popularny „keyshop” ma byś solą w oku twórców gier. Deweloperzy i wydawcy od dawna proszą graczy, by kupowali ich produkcje ze sprawdzonych źródeł. Mimo wszystko, sklepy z kluczami niewiadomego pochodzenia są bardzo popularne, bo przyciągają choćby niższymi cenami i masą promocji. Dla firm tworzących gry to problem i część z nich postanowiła z tym walczyć.
Gniew twórców wymierzony jest w G2A, który jest jedną z największych platform sprzedaży kluczy. O problemach z tym przedsiębiorstwem było głośno już wielokrotnie. Najlepszym przykładem jest sprawa sprzedaży kodów do gier wydawanych przez tinyBuild, których wartość przekroczyła 450 tys. dolarów. Problem w tym, że wydawca i deweloperzy nie otrzymali z tego tytułu choćby centa. Jeden z brazylijskich hakerów jasno stwierdził, że G2A jest świetnym miejsce do sprzedaży kradzionych kopii popularnych produkcji, co ma wynikać z szybkości dokonywania transakcji i braku biurokracji.
Please, if you’re going to buy a game from G2A, just pirate it instead! Genuinely!
— Mike Rose (@RaveofRavendale) June 30, 2019
Devs don’t see a penny either way, so we’d much rather G2A didn’t see money either
Od tamtego czasu minęły już trzy lata, ale stosunek deweloperów do platformy nie zmienił się w najmniejszym stopniu. Mike Rose, przedstawiciel firmy No More Robots, wydającej mniejsze gry, takie jak Descenders, Not Tonight, czy Hypnospace, stwierdził w swoim twitterowym wpisie, że gracze rozważający zakup jego gier na G2A powinni po prostu je spiracić. Według Rose’a, w obu przypadkach deweloper nie otrzymuje ani grosza, więc lepiej, by G2A też na tym nie zarobiło.
Please torrent our games instead of buying them on G2A //t.co/gktACBP1KZ
— RageSquid (@RageSquid) June 29, 2019
Tego samego zdania są twórcy ze studia RageSquid, którzy odpowiadają za przygotowanie wymienionego wyżej Descenders. Wtóruje im również Rami Ismail, odpowiedzialny za takie gry jak Luftrausers i Nuclear Throne. W jego opinii, strony typu G2A i sprzedawane na nich klucze to same kłopoty dla twórcy, który musi zapewnić wsparcie techniczne dla użytkowników kupujących nieoficjalne kopie jego gier, czy odpowiadać na zgłoszenia dotyczące fałszywych kodów. Największym jednak problemem, który poruszało już wiele firm, jest kwestia obciążenia zwrotnego po masowych zakupach kradzionymi kartami kredytowymi i wynikające z tego straty finansowe.
If you can't afford or don't want to buy our games full-price, please pirate them rather than buying them from a key reseller. These sites cost us so much potential dev time in customer service, investigating fake key requests, figuring out credit card chargebacks, and more. //t.co/25NWxrj8f8
— Rami Ismail (@tha_rami) June 30, 2019
Przesłanie płynące z wypowiedzi deweloperów jest proste – jeśli chcecie nas wspierać, kupujcie gry w sprawdzonych sklepach. Jeśli nie chcecie, to lepiej spiraćcie gry, zamiast płacić za „piraty” komuś innemu. Z naszej strony musimy zaznaczyć, że obecnie wiele certyfikowanych punków sprzedaży kluczy oferuje kody w świetnych cenach, często dużo niższych niż na G2A. Tym samym, raczej nietrudno o kupno legalnej kopii jakiejś produkcji, więc warto się zastanowić, kogo chcecie wspierać. Poniżej możecie sprawdzić zestawienia popularnych gier dostępnych w polskich sklepach:
- sprawdź ceny popularnych gier na PC,
- sprawdź ceny popularnych gier na PS4,
- sprawdź ceny popularnych gier na XONE.

Czemu twórcy gier mogą nie lubić g2a ?
1) Bo rozdają klucze na lewo i prawo za free i są zdziwieni że te klucze wracają na rynek wtórny.
- Rozwiązanie jest proste - przestać samemu rozdawać klucze za free żeby się później takimi zjawiskami nie dawać 'Zaskoczyć'.
2) Bo robią promocje regionalne za śmieszne pieniądze i później są zdziwieni że klucze pojawiają się na rynku na którym kroją 10 razy tyle od tej samej licencji.
- Rozwiązanie jest proste - przestać segregować graczy pod względem portfela. To smutne że gracz z na przykład Rosji płaci powiedzmy 5 razy mniej niż gracz w UK.
3) Tabelka z liczbą sprzedanych sztuk w korpo musi się zgadzać - mega promocja na koniec roku rozliczeniowego powoduje że skupuje kto może i później jak się promocja skończy jest szok, bo ludzie odsprzedają taniej kupione klucze z zarobkiem, a następne miesiące sprzedaż nie idzie bo owe klucze są tańsze
- Rozwiązanie jest proste - cóż korpo głupota boli, przestać robić osrane promocje, wycenić grę raz a dobrze a nie po tygodniu czy miesiącu sprzedaży jebs połowa wartości w dół.
4) Gra wycelowana w niszowy rynek, gra ujowa, gra bez marketingu. No i cena często z wybujałymi oczekiwaniami w stosunku do oferty.
- Rozwiązanie jest proste - zbadać rynek zanim zacznie się robić grę. Historia jest nudna jak flaki z olejem - powtarza się tak nagminnie że jest poza jakimkolwiek zrozumieniem czemu się nikt nawet na własnych błędach nie chce uczyć. Gry ujowej nie rób, zbadaj rynek i dostosuj swój czas i wydatki do przychodu jaki możesz realnie osiągnąć. I ffs pomyśl o reklamie - nikt nie będzie wiedział o grze to się samo nie sprzeda! Cena. Pomyśl ile milionów dolców i setek ludzi robi gry AAA - po 3-4 latach orania wycena największych tytułów jest 60 dolców. Co oferujesz ? Bo jak w trzech kolegów zrobiliście przez rok indyka którego się przechodzi w 4 godziny to sugeruję nie wyceniać tego na 15 dolców - to 1/4 ogromnej gry za dziesiątki milionów dolców...
Można było by się długo rozpisywać na ten temat. G2A to serwis pośredniczący pomiędzy kupującym a sprzedającym. Takie allegro. Wyobrażacie sobie krzyczących producentów odkurzaczy że są niezadowoleni ze sprzedaży ich odkurzaczy na allegro !? Bo dokładnie mamy tu do czynienia z taką sytuacją.
A kradzione odkurzacze trafiają jako sprawa na policję lub prokuraturę - to przestępstwo któremu allegro nie jest winne.
A... na g2a nic nie kupiłem chyba nigdy. Jeden klucz kupiłem na Kinguinie.
Gier mam setki.
Ramen bracie, Twoje zdrowie bo za kogoś, kto w tym zalewie debili ma coś pod kopułą to aż miło wypić! (tak czy siak bym dźwignął ale teraz mam przynajmniej realny powód
Nie jak im wytoczą a jak im wytoczą i wygrają a to zajeb#@%$$ ogromna różnica stary.
Swoją drogą, czy tekst 'lepiej spiraćcie gry' nie jest podżeganiem do przestępstwa?
paranoja polega na tym że banki (Chargeback) ściągają kasę z nie mających nic wspólnego z tym procederem devów a złodzieje kart płatniczych uchodzą bezkarnie z kasą jaka przy pomocy platform cyfrowej dystrybucji gier wyprali
I tym sposobem gracze z Rosji dostają ceny z UK, piractwo rośnie kilkukrotnie.
I tym sposobem gracze z Rosji dostają ceny z UK, piractwo rośnie kilkukrotnie.
jak już to generować klucze rosyjsku języczne (tylko z językiem rosyjskim) dla rynku rosyjskiego w 'cenie rosyjskiej'
analogicznie dla innych regionów/krajów
paranoja polega na tym że banki (Chargeback) ściągają kasę z nie mających nic wspólnego z tym procederem devów a złodzieje kart płatniczych uchodzą bezkarnie z kasą jaka przy pomocy platform cyfrowej dystrybucji gier wyprali
Dokładnie. Operatorzy kart forsują odchodzenie od gotówki, bo maja prowizje od transakcji. A koszty oszustw pokrywają sprzedawcy. I o ile kupno większej ilości odkurzaczy online I sprzedanie ich w promocyjnej cenie jest kłopotliwe, to wszelkie kody są banalnie proste w zbyciu.
Z drugiej strony nie jest tak trudno powiązać kod z transakcją i w razie reklamacji i chargebacku deaktywować i niech nabywca domaga się zwrotu kasy od keyshopu.