Kolejne wady produkcyjne wykryte w laptopach Apple. Po zakomunikowanych w maju o defektach ekranów i świeższych związanych z bateriami (oba w MacBookach Pro), a także źle zaprojektowanym mechanizmie nożycowym, okazuje się, że to nie koniec ciągu problemów. Chociaż tym razem nie chodzi o MacBooki Pro, a MacBooki Air 2018 i też nie dosłownie wszystkie sztuki, a wybrane egzemplarze. Nie wiadomo dokładnie na ile duży jest zasięg problemu.
Wada w innej gałęzi sprzętu niż ostatnio to nie jedyna zmiana. Apple nie uruchomiło oficjalnie tym razem dużego programu bezpłatnych napraw. Kwalifikacja do darmowej serwisowej eliminacji usterki następuje poprzez wysłanie przez Apple wiadomości do użytkowników konkretnych egzemplarzy komputerów, którzy mogą potencjalnie mieć problemy techniczne. Klienci, którzy podejrzewają, że ich komputer może być w gronie wadliwych egzemplarzy mogą zgłosić się do punktów Apple (autoryzowany serwis bądź sklep) w celu weryfikacji i jeśli to konieczne naprawy. Serwisy i salony Apple zostały już powiadomione o tym fakcie.
Według wewnętrznych dokumentów, do których uzyskał dostęp portal 9to5Mac, usterka jest związana z płytą główną i zasilaniem. W zapiskach nie było dokładnego objaśnienia defektu, ale z forów i wpisów w sieci można wywnioskować, że chodzi o problemy z uruchomieniem maszyny, nawet mimo prawidłowo wpiętego zasilania sieciowego czy pełnej baterii.
Nie wiadomo na jakiej podstawie Apple kwalifikuje dane serie sprzętu do dużych ogłaszanych medialnie programów naprawczych, a kiedy stara się załatwić całą sprawę bez większych szeroko promowanych deklaracji. Można przypuszczać, że problem nie jest tak powszechny jak w poprzednich przypadkach. Chodzi tylko o MacBooki Air 2018 i to z pewnym zakresem numerów seryjnych, więc może firma nie chciała niepotrzebnie nadszarpywać nerwów użytkowników po ostatnio ogłoszonych programach naprawy fabrycznych wad MacBooków Pro.
Nie wykluczone także, że po prostu Apple bada dogłębnie problem i być może w późniejszym terminie publicznie odniesie się kolejną szeroko zakrojoną akcją darmowych napraw. Fakt może być też spowodowany stosunkowo młodym wiekiem sprzętu. Zarówno baterie jak i taśmy dostarczające sygnał do ekranów montowane były w kilkuletnich modelach MacBooków Pro, które potencjalnie nie powinny mieć już gwarancji. W bieżącej sprawie sprzęt z 2018 roku na pewno w dużej mierze jest jeszcze objęty gwarancją Apple, więc użytkownicy widzący niepokojące symptomy po prostu zgłoszą się na i tak przysługujący im darmowy serwis, a nie będą zastanawiali się czy w ogóle oddać komputer do autoryzowanego punktu, który zapewne będzie żądał więcej pieniędzy za usługę niż nieoficjalna placówka.


Przecież 10 lat temu także były z nimi problemy, które wychodziły po latach użytkowania. Ta firma chyba nigdy nie wyprodukowała nie wadliwego sprzętu.
Jedyne na pochwalę zasługuje integracja, hand-off z różnych urządzeń, ale to też powoli przestaje być zaletą Apple odkąd masz od groma alternatyw od Della / Samsunga, czy w nowszych buildach W10.
Inni producenci mają pierdyliard modeli i nikt tego na taką skalę nie nagłaśnia, do tego temat jest mało medialny. Nie raz miałem akcje naprawcze notebookow i innych sprzetów różnych producentów o czym dostawałem info na mejla (o ile rejestrowalem produkt), albo w czeluściach jakiegos forum, a nie z portali internetowych o zasięgu globalnym.
Inni producenci mają pierdyliard modeli i nikt tego na taką skalę nie nagłaśnia, do tego temat jest mało medialny. Nie raz miałem akcje naprawcze notebookow i innych sprzetów różnych producentów o czym dostawałem info na mejla (o ile rejestrowalem produkt), albo w czeluściach jakiegos forum, a nie z portali internetowych o zasięgu globalnym.
Tylko sprzet Fapple uznaje sie za niezniszczalny, mega stabilny, nie zwalnijacy i najbardziej wydajny na swiecie. Cala reszta z windowsem i linuxem jest niczym i wiadomo ze sie sypia