aktualności

Google miało namawiać swoich pracowników do szpiegowania kolegów z pracy

19
21 grudnia 2016, 17:20 Adrian Kotowski

Przedsiębiorstwo miałoby w ten sposób łamać kalifornijskie prawo pracy. Były pracownik firmy Google, piastujący wcześniej stanowisko kierownika produktu, zarzuca swojemu byłemu pracodawcy stosowanie szeregu zakazanych praktyk, które przeczą słynnemu mottu „don’t be evil”. W złożonym pozwie czytamy m.in., że podmiot zachęca swoich pracowników do przyglądania się, co robią i co mówią o firmie ich koledzy, a w razie ujawnienia nieprzychylnych danych, zgłaszania tego kierownictwu.

Z tego, co w swoim pozwie podaje były pracownik Google, firma nie jest taka dobra, na jaką się wszędzie kreuje. Polityka prywatności obrana przez przedsiębiorstwo ma być dość specyficzna i według powoda, niezgodna z kalifornijskim prawem pracy. Według byłego pracownika Google przestrzega osoby zatrudnione w firmie przed oficjalnym zgłaszaniem nielegalnych działań m.in. do swojego działu prawnego. Wynika to z tego, że jeśli takie zgłoszenie otrzymają prawnicy, to są zobowiązani do przygotowania odpowiedniego raportu. Google nie chce, by w przyszłości do takiego dokumentu wgląd miały organy ścigania, czy prokuratura i tym samym mógłby on być wykorzystywany w innych sprawach.

Drugą kwestią jest to, że pracownicy Google nie mogą informować innych osób o wewnętrznych działaniach firmy, szczególnie gdy są to np. media lub inne podmioty. Nie chodzi tutaj jednak o żadne tajemnice firmowe, czy tego typu rzeczy, a o raczej zwykłe, nie chronione w żaden sposób wiadomości. Dochodzi przez to do dość dziwnych sytuacji, bo po zmianie pracy były pracownik Google nie może się oficjalnie pochwalić wiedzą i umiejętnościami, które zdobył w tym podmiocie przy wybranych projektach. Wymienia się też przypadek, w którym osoba chcąca przygotować książkę lub film o swojej pracy w firmie z Mountain View musi uzyskać na to zgodę, nawet gdy już tam nie pracuje.

Najgorsze ma być jednak coś innego. Według byłego pracownika Google, jego przełożeni wymuszali na nim i innych zatrudnionych szpiegowanie swoich kolegów. Szefowie chcieli wiedzieć, kto może być źródłem przecieku i jakie informacje o firmie zostały przekazane dalej. Nie było znaczenia, czy pracownik poinformował o konkretnej sprawie związanej z Google swoją żonę, przyjaciela lub media. Właśnie ten ostatni punkt przyczynił się do podjęcia decyzji o opuszczeniu przedsiębiorstwa przez powoda.

Wszystkie ujawnione wyżej wymagania stawiane wobec pracowników są niezgodne z kalifornijskim prawem pracy, które zachęca do otwartości i zapewnia wolność wypowiedzi zatrudnionych. Jeśli sąd stwierdzi naruszenie prawa, Google może zostać obciążone karą w kwocie aż 3,8 mld dolarów. Z tego 3/4 przekazane zostanie do państwa, a reszta powinna zostać rozdzielona między pracowników firmy, co oznaczałoby, że każda osoba otrzyma po 14600 dolarów. Jak można się było spodziewać, Google wszystkiemu zaprzecza i zapewnia, że pozew jest całkowicie bezpodstawny i nie ma oparcia w faktach.  

Źródło: The Information
WibowitZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Wibowit2016.12.21, 18:06
26#1
Nowy produkt: Google Konfident
ghetto.pimpZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
ghetto.pimp2016.12.21, 18:13
19#2
Ooo, to mogli by przyjąć większość ludzi z mojej pracy- nie musieli by namawiać, a wiedzieli by o wszystkim :D
mfukerZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
mfuker2016.12.21, 18:14
22#3
To i tak nie najgorzej, ze trzeba było ludzi namawiać. Znam miejsca, gdzie ludzie na ochotnika zrobili z siebie biurowego kappo.
yendrekZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
yendrek2016.12.21, 18:52
16#4
Im większa korpo, tym większe bagno.
Pentium DZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Pentium D2016.12.21, 19:16
Pracownicy ponieśli szkodę a 3/4 kasy z kary dla państwa... z jakiej racji?
ZIB2000Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
ZIB20002016.12.21, 19:47
-8#6
dobra ale co w tym złego?
jeśli są informacje niejawne to nie należy ich ujawniać (oprócz wyjątkowych sytuacji) nawet żonie
tu nie chodzi o to by kapować że kolega z biurka obok pół dnia przegląda gołe dupy

zresztą za ujawnienie takich danych jest paragraf...
motiffZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
motiff2016.12.21, 20:10
13#7
Dość typowe w korpo, nie ma tam więzi mistrz-uczeń jest za to konfident-ubol.
motiffZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
motiff2016.12.21, 20:16
ZIB2000 @ 2016.12.21 19:47  Post: 1027594
dobra ale co w tym złego?
jeśli są informacje niejawne to nie należy ich ujawniać (oprócz wyjątkowych sytuacji) nawet żonie
tu nie chodzi o to by kapować że kolega z biurka obok pół dnia przegląda gołe dupy

zresztą za ujawnienie takich danych jest paragraf...

Co w tym złego to psychologia zbadała od podszewki, generalnie tak zrywa psychę, że możesz już na stałe pozostać patologią.
C-traxxZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
C-traxx2016.12.21, 21:28
-2#9
Google nie wiem po co protestuje, i tak sobie to odbija z czasem za pomoca tych ktorzy po cichu na to poszli :E
komisarzZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
komisarz2016.12.21, 21:44
Pentium D @ 2016.12.21 19:16  Post: 1027588
Pracownicy ponieśli szkodę a 3/4 kasy z kary dla państwa... z jakiej racji?


No to prosze, niech pracownicy sami wezma kase od googla. Nie? Potrzebuja panstwa? No to trzeba sie podzielic - oplata komornicza.

Jak juz masz problem ze sprawiedliwym podzialem to powiedz dlaczego kazdy ma dostac po tyle samo? Moze jedni poniesli szkode a inni nie. A tu kazdy po rowno. Nie przeszadza ci to?

Poza tym zapewne chodzi tez o to zeby sie to pracownikom zbytnio nie oplacalo, bo jeszcze moglby sie zmowic. Dlaczego nie wziac 80 tysiakow? problem moglby dotyczyc mniejszych firm.
Zaloguj się, by móc komentować
1