Sztuczna inteligencja na ratunek. Mark Zuckerberg i jego żona Priscilla Chan zamierzają zainwestować sporo pieniędzy w nowe technologie, dzięki którym leczenie wielu ciężkich chorób będzie prostsze lub w ogóle możliwe. Według szefa Facebooka, niezbędne jest do tego wykorzystanie sztucznej inteligencji, która pomoże nam zrozumieć wiele aspektów, mających wpływ na zapobieganie, diagnozowanie i ewentualne leczenie pacjenta.
Zuckerberg jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie i bardzo chętnie włącza się w różnego rodzaju akcje charytatywne, czy przeznacza pieniądze na badania. Tak jest też w przypadku nowego projektu, który ogłosił wspólnie ze swoją żoną. W ciągu 10 najbliższych lat para chce przeznaczyć około 3 mld dolarów w rozwój narzędzi, które pozwolą zwalczać trapiące ludzkość choroby.
Inicjatywa ma koncentrować się w pierwszej kolejności na chorobach serca, nowotworach, chorobach zakaźnych i neurologicznych. Pierwszym etapem będzie stworzenie oddziału BioHub na Uniwersytecie Kalifornijskim (UCSF), co ma kosztować około 600 mln dolarów. Powołany zostanie zespół najlepszych naukowców i inżynierów z uniwersytetów Stanforda, Barkeley i wspomnianego UCSF.
Sporo środków przeznaczonych będzie na rozwój sztucznej inteligencji. Według Zuckerberga wiele przełomowych odkryć poprzedzonych było stworzeniem odpowiedniego narzędzia lub techniki. Tak było choćby z teleskopem, czy mikroskopem. Tak też będzie z SI, które poprzez obrazowanie mózgu może pomóc w leczeniu chorób neurologicznych. Wspomina też o uczeniu maszynowym, które może zostać użyte do analizy genomów raka oraz sensorach i chipach monitorujących krew pacjenta i informujących o jego stanie zdrowia. Sztuczna inteligencja ma być istotną pomocą w zrozumieniu chorób i opracowaniu dla nich lekarstw.
Zuckerberg i jego żona liczą na wsparcie finansowe innych filantropów. W inicjatywę zaangażowali się już Bill i Mellinda Gates, więc można założyć, że i inni miliarderzy pójdą ich śladem. Pozostaje pytanie, na ile możliwe jest spełnienie wizji twórcy Facebooka.

Czyli nawet pasuje.
Zapewne dojdzie do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest strącenie Księżyca i ponowne przetopienie skorupy ziemskiej... Albo wytworzy Grey goo.