Zrezygnowanie z błyskawicznych promocji wpłynęło pozytywnie na przychód ze sprzedaży gier. Ciekawe dane na temat letniej wyprzedaży udostępnił serwis Steam Spy. Podczas tegorocznej akcji na platformie Steam deweloperzy zarobili zdecydowanie więcej niż rok wcześniej. Wyraźnie zwiększyła się też liczba samych użytkowników biorących udział w promocji.
Jak twierdzi Steam Spy, w ramach letniej wyprzedaży sprzedano około 36,8 mln egzemplarzy gier, czyli o 12 procent więcej niż w roku ubiegłym. Nie były w to wliczane tytuły, które nie zostały w żadne sposób przecenione, jak choćby Total War: Warhammer. Przychód ze sprzedaży wzrósł o około 40 procent względem ubiegłego roku i wyniósł aż 223,2 mln dolarów. Potwierdza to tylko, że Valve nie myliło się likwidując błyskawiczne i dzienne promocje.

Według Steam Spy, właśnie to było jednym z najważniejszych powodów takiego wzrostu przychodów. Wcześniej gracze bardzo często wstrzymywali się z zakupami, czekając na specjalne oferty dostępne przez bardzo ograniczony czas. Co prawda, dzięki temu mogliśmy kupić grę taniej niż przez resztę wyprzedaży, ale powodowało to też powstawanie specyficznych zachowań. Gracze, którzy kupili tytuł przed błyskawiczną promocją po wyższej cenie bardzo często zwracali grę i nabywali ją ponownie po niższej. Ze wzrostem przychodów związany jest też spadek przecen. W tym roku za gry płaciliśmy średnio o 50 procent mniej względem standardowej ceny, podczas gdy rok temu było to 66,67 procent mniej. Żeby było ciekawiej, mała obniżka rzędu 20 procent nie wpływała w zasadzie na sprzedaż – ta i tak była wysoka.
Steam Spy podało też, że w czasie obowiązywania promocji ze Steam korzystało łącznie 175 mln użytkowników, o 35 procent więcej rok do roku. O 26 procent, do 12,2 mln, zwiększyła się liczba osób zalogowanych do platformy Valve w tym samym momencie. Okazuje się też, że coraz więcej osób gra w mniejsze, nabyte w promocji tytuły, co wcześniej nie zawsze było tak oczywiste, jak może się wydawać. Aż o 50 procent wzrósł średni czas spędzany w grach spoza topowej dwudziestki rankingu Steam.

Generalnie jak dla mnie to po prostu skończyły się gry do kupowania. I tak mam nazbierany w poprzednich latach znaczny backlog do ogrania na co najmniej rok do przodu.
Nie włączyłem steama, nie logowałem się.
A ja kupiłem i... dokonałem zwrotu, bo stwierdziłem, że w sumie drogo, a i tytuły, które wziąłem nie były tego warte (Hitman w odcinkach - dobre żarty, chociaż sama gra była niezła, ale poczekam na kompletną edycję i Watch_Dogs, który ma problemy z utrzymaniem 60 fps na porządnej maszynie)
Myślę, że to właśnie jest przyczyną spadków sprzedaży, a nie błyskawiczne promocje.
Nasycisz 'głód zakupów', zapchasz sobie bibliotekę, przestajesz kupować, bo po co?