Podczas sesji AMA na Reddicie, Palmer Luckey z Oculus VR wypowiedział się o stosowaniu tzw. jump scare’ów w horrorach, które są przygotowane przez deweloperów z myślą o goglach Oculus Rift. Okazuje się, że producenci sprzętu odradzają wykorzystanie takiej techniki, co ma najprawdopodobniej związek ze zbyt dużym wpływem na gracza korzystającego ze sprzętu wirtualnej rzeczywistości.
Wiele osób uwielbia się bać i czuć napięcie podczas oglądania lub grania w horrory. Technika VR daje nowe możliwości, bo przenosi nas niejako w sam środek akcji. Ma to jednak nie tylko zalety, ale i też wady – czasem emocje mogą być po prostu zbyt silne. Wiedzą o tym producenci Oculus Rifta, który mają specjalne zalecenia do twórców treści na ich sprzęt.

W horrorach na gogle VR firmy Oculus VR nie znajdziemy tzw. jump scare’ów, czyli akcji polegających na nieoczekiwanym zaprezentowaniu elementów mających przestraszyć użytkownika, np. wyskakujących zza węgła zombie, czy ducha itp. Jest to niezwykle popularna technika na której opiera się bardzo dużo tytułów, a jednym z najlepszych przykładów jest bijąca rekordy popularności seria Five Night At Freddy’s.
Oculus VR radzi twórcom gier, by stosowali inne sztuczki, które nie będą powodowały zbyt gwałtownej reakcji wynikającej z zaskoczenia. Oglądając niektóre materiały wideo przedstawiające ludzi grających w Amnesię, czy Outlasta, można stwierdzić, że decyzja firmy nie jest taka zła. Nie jest jasne, czy podobnie będzie z PlayStation VR i HTC Vive.

Poza tym wiele osób pewnie w stresowej sytuacji by zrzuciło gogle na ziemie i uszkodziło.
Dokładnie.
Sam raz miałem okazję skorzystania z Oculusa (demo z wirtualnego 'parku rozrywki' ) i utrzymanie równowagi graniczyło z cudem. Wbrew pozorom to urządzonko potrafi całkiem nieźle odciąć zmysły od rzeczywistej rzeczywistości, szczególnie u osób nieobeznanych.
-Ojej jakie to straszne uważajcie drodzy gracze
(Janusz)-Co straszne? Ja nie dam rady? Potrzymaj mi piwo i patrz!
Nasz sprzęt jest zbyt dobry! Lepiej nie korzystajcie z niego w 100% bo jest tak dobry, że lepiej tego nie robić! Pamiętajcie, ostrzegaliśmy.
A teraz grzecznie tup tup tup zamówić, raz, raz.
Dokładnie.
Sam raz miałem okazję skorzystania z Oculusa (demo z wirtualnego 'parku rozrywki' ) i utrzymanie równowagi graniczyło z cudem. Wbrew pozorom to urządzonko potrafi całkiem nieźle odciąć zmysły od rzeczywistej rzeczywistości, szczególnie u osób nieobeznanych.
Miałem okazje oglądać to demo na Oculusach oraz obserwować inne osoby podczas oglądania. Gdyby nie obsługa stoiska kilka osób na pewno by się przewróciło.