Ceny kontraktowe dla firm współpracujących z producentami pamięci DDR4 spadły do bardzo niskiego poziomu. Do spadku przyczynił się Samsung, który wyraźnie przyciął kwoty za swoje moduły. Południowokoreańska firma chce w ten sposób przejąć większość udziałów w rynku. Inna sprawa, że same obniżenie cen w zasadzie w ogóle nie wpłynęło na to, ile za pamięć RAM płaci zwykły użytkownik.
Pamięć DDR4 nadal ma raczej niewielki udział w rynku konsumenckim. Producenci modułów skierowali się głównie w stronę rozwiązań korporacyjnych, które miały przynosić spory zysk i w dłuższej perspektywie być pewniejsze. Okazało się jednak, że popyt na moduły maleje i już teraz rozpoczęła się walka cenowa, której niestety większość zwykłych użytkowników nie odczuje.

Samsung wyraźnie przyciął ceny modułów DDR4 dla swoich partnerów, w tym firm obsługujących centra danych i serwery. Ceny kontraktowe spadły do tak niskiego poziomu, że są tylko nieco wyższe niż w przypadku pamięci DDR3. Firma chce w ten sposób zdobyć jak największą część rynku, na którym już teraz istnieje problem z opłacalnością tworzenia modułów DDR4.
Według informacji serwisu DigiTimes, wszyscy producenci pamięci spodziewają się mniejszych zysków ze sprzedaży nowych pamięci. Co więcej, firmy rozważają też zmniejszenie nakładów inwestycyjnych i tym samym spowolnienie przejścia do procesu 20 nm. Już wcześniej przedsiębiorstwa narzekały, że muszą sprzedawać pamięci ze stratą, którą miały sobie odbić w późniejszym czasie, ale niewiele z tego wyszło. Problemem jest tutaj także dostępność platform dla zwykłych konsumentów, które obsługują DDR4. Skylake dopiero wejdzie na rynek, a Intel X99 jest kierowany tylko do największych entuzjastów, więc sprzedaż pamięci jest bardzo ograniczona.
G.Skill Ripjaws 4: DDR4 podkręcono do 4,43 GHz

DDR4 idzie pełną parą, na jesieni ruszy Skylake. Ale największy wysyp to będzie mobilny Skylake.
konsumenckie kosztują tyle samo
Teraz to jest ostatni dzwonek na zakupy DDR3 po tych już wysokich cenach, bo będą jeszcze wyższe.
I co im da grzywna za zmowę cenową jak zarabiają z tego jeszcze więcej?
W realnym życiu jest dokładnie na odwrót. Zazwyczaj bardziej opłaca się działać na mniejszą skalę z większą stopą zwrotu niż na większą skalę ze stopą wzrostu mniejszą. Dowodów wszędzie pełno od motoryzacji (modele 'dla ludzi' zwykle przynoszą straty i zarabia się na autach luksusowych) przez nieruchomości (im wyższa cena m2, tym wyższa marża i zwrot z kapitału), czy wreszcie świat komputerów, gdzie nVidia promuje swoje Titany X, ale reklam hebli typu 'karta cztery giga!' nie uświadczysz. Do tego dochodzą jeszcze koszty dystrybucji, koszty zarządzania, większe koszty gwarancji i napraw, wyższe ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej...
Wielkość sprzedaży nie jest nic warta, jeśli nie ma z tego zysku, o czym od dawna nieprzyjemnie przekonują się m.in. Facebook i YouTube.