W najnowszej kompilacji rozwojowej systemu operacyjnego Windows 10 zawarł nie tylko nowy interfejs programowania aplikacji, DirectX 12, ale także nowy silnik Trident, z którego wspólnie korzystać mają przeglądarki internetowe Spartan oraz Internet Explorer. Silnik ten można włączyć dokładnie tak, samo jak w poprzednich kompilacjach.
Aby uaktywnić nowego Tridenta w pasku adresu przeglądarki trzeba wpisać frazę "about:flags". Teraz na krótkiej liście przełączników należy odnaleźć wpis "Enable Experimental Web Platform Features" i włączyć go. Jak już wspominaliśmy procedura ta działała też w poprzednich kompilacjach Windowsa 10, ale tym razem w systemie dzieje się coś nowego. Otóż po uaktywnieniu nowego silnika Trident, Internet Explorer jako przeglądarka nie przedstawia się tak, jak do tej pory. Tzw. "User Agent String" dotychczas zawierał "Mozilla/5.0 (Windows NT 6.3; Trident/7.0; rv:11.0". W najnowszej kompilacji systemu Windows 10 włączenie najnowszego Tridenta sprawia, że przeglądarka Microsoftu przedstawia się jako... Google Chrome. Okazuje się, że nie jest to na pewno żaden błąd, bo zmianę potwierdził David Storey, kierujący w Microsofcie ekipą IE. Storey ujawnił, że zmiana ta ma na celu uniknięcie pewnych problemów z działaniem aplikacji.
Warto mieć na uwadze to, że sporo stron internetowych do dziś wyświetla się niepoprawnie na przeglądarkach internetowych Internet Explorer. W efekcie część z nich użytkownicy widzą w formach przeznaczonych dla starych przeglądarek, a powodem jest to, że przez długi czas przeglądarki Microsoftu były daleko z tyłu za konkurencją. Problemy z wyświetlaniem stron jednak pozostają do dziś mimo, że Internet Explorer 11 obsługuje już wiele nowych standardów. Mimo to niektóre strony w pełni poprawnie wyświetlane na Chrome, Firefoksie czy Safari, wciąż na IE11 wyglądają gorzej. "Maskowanie" Internet Explorera jako Chrome ma na celu ominięcie tego problemu już na poziomie aplikacji. Nie chodzi tu o żadne oszustwo, ani po stronie Microsoftu, ani twórców stron internetowych. Te ostatnie rozpoznając przeglądarkę jako Internet Explorer przedstawiają swoje zubożone wersje tak, aby uniknąć poważniejszych problemów z działaniem, nawet jeśli użytkownik korzysta z najnowszej wersji, która nadrobiła już straty poprzedniczek.
Microsoft już jakiś czas temu zapewniał, że projekt Spartan ma być przeglądarką idealnie dopasowaną do nowoczesnej sieci Internet. Okazuje się, że już teraz, zanim jeszcze zakończono nad nią pracę, nowe rozwiązania w systemie Windows 10 dają naprawdę imponujące rezultaty. Z już przeprowadzonych testów wynika, że silnik Trident w teście Google Octane uzyskuje wynik 19312 punktów, podczas gdy najnowsza przeglądarka Google Chrome 40 uzyskuje tylko 17402 punkty. Także testy zgodności z najnowszymi standardami pokazują, że Microsoft czyni postępy. Silnik Trident na stronie HTML5test.com otrzymuje wynik 351 punktów. Internet Explorer 11 dostaje o 15 punktów mniej.


Szkoda, że Opera na Androida nie ma takiej opcji, tylko albo PC, albo mobilnie. Nie trawię mobilnych, okrojonych stron, więc jak ustawię na PC, to często domaga się flasha przy próbie odtwarzania wideo.
Ciekawe ciekawe
Ale to przecież wynika bezpośrednio z zaniedbań twórców stron internetowych, którzy nie zablokowali tego mechanizmu dla nowszych, w pełni sprawnych wersji Explorera. Pośrednio być może także winny temu sam Microsoft, który przez brak rozwijania Explorera przez dłuższy czas niejako przyczynił się do stosowania tego rozwiązania przez twórców stron.
Ale to przecież wynika bezpośrednio z zaniedbań twórców stron internetowych, którzy nie zablokowali tego mechanizmu dla nowszych, w pełni sprawnych wersji Explorera. Pośrednio być może także winny temu sam Microsoft, który przez brak rozwijania Explorera przez dłuższy czas niejako przyczynił się do stosowania tego rozwiązania przez twórców stron.
O dzięki, właśnie wytłumaczyłeś dlaczego tak jest
i w zmowie z mozzilą. i apple. bo wyraźnie jest napisane, że działa na wszystkich przeglądarkach poza IE, nie tylko na chromie.
Ale to przecież wynika bezpośrednio z zaniedbań twórców stron internetowych, którzy nie zablokowali tego mechanizmu dla nowszych, w pełni sprawnych wersji Explorera. Pośrednio być może także winny temu sam Microsoft, który przez brak rozwijania Explorera przez dłuższy czas niejako przyczynił się do stosowania tego rozwiązania przez twórców stron.
O dzięki, właśnie wytłumaczyłeś dlaczego tak jest
Chodzi o to, że niektóre strony są tak napisane, że kiedy widzą Internet Explorer, to od razu zakładają że chodzi o stare wersje (6.0; 7.0 albo 8.0) i nawet nie sprawdzają czy to prawda. A mogłyby bez problemu rozpoznać wersję IE po informacji o wersji silnika Trident, np. Trident 5.0 to IE 9 i w zasadzie od tej wersji IE możnaby wyświetlać normalną wersję strony.
No ale webdeveloperom nie chce się nawet tego sprawdzić. Trochę słabo z ich strony.