Dziś Komisja sejmowa rozpatrzy projekt, który wpłynął w lipcu ubiegłego roku i został stworzony przez 15 parlamentarzystów, wśród których jest Piotr Szeliga, Andrzej Dera, Arkadiusz Mularczyk, Tadeusz Woźniak i Beata Kempa. Wstępna uchwała zakłada wprowadzenie możliwości zablokowania treści pornograficznych bezpośrednio przez dostawców internetu. Całość ma być realizowana jedynie na życzenie klienta, który na przykład chciałby ochronić swoje dzieci przez niepożądanymi widokami, więc nie ma co się obawiać, że posłowie chcą na siłę cenzurować sieć.
Projekt ma na celu "zagwarantowanie rodzicom prawa do internetu bez pornografii", a kierowany on jest głównie do Andrzeja Halickiego (PO), obecnego ministra administracji i cyfryzacji, ponieważ to on ma w tym przypadku najwięcej do powiedzenia. Według twórców, sprawa jest poważna, bo nawet 30 proc. ruchu w sieci generują strony z pornografią, a średni wiek pierwszego kontaktu z tego typu treściami w Polsce wynosi 11 lat. Jak mówią statystyki, 2/3 nastolatków trafiło na takie materiały właśnie poprzez sieć. Wnioskodawcy podkreślają, że taki stan rzeczy powoduje wzrost liczby przypadków napastowania seksualnego w szkołach.

Powodem konieczności wprowadzenia zmian jest nieskuteczność dotychczasowych rozwiązań, takich jak programy kontroli rodzicielskiej. Oczywiście zapewniają one pewną ochronę, ale często wymagają od rodziców dodatkowej wiedzy, a poza tym, dzieci mogą je w różny sposób obchodzić. Dlatego też, grupa posłów chce, aby Sejm przyjmując tę uchwałę wezwał ministra administracji i cyfryzacji do "przygotowania rozwiązań technicznych i prawnych, które zagwarantują rodzicom dostęp do sieci internetowej wolnej od pornografii". Należy podkreślić, że poparcie projektu przez Komisję sejmową nie jest jednoznaczne z wprowadzeniem wspomnianych zmian, a jedynie może do tego prowadzić.

Jak powiedział szef komisji administracji, poseł Andrzej Orzechowski, ewentualne problemy z ustawą wynikałyby z kosztów zrealizowania blokady, które mogłyby okazać się za wysokie, szczególnie dla mniejszych dostawców sieci. Ponadto, należy jeszcze stworzyć odpowiedni system, który skutecznie rozpoznawałby treści pornograficzne, tak aby Internauci byli pewni, że nowy projekt nie próbuje po kryjomu cenzurować również innych materiałów. Najprawdopodobniej projekt zostanie poparty, ale zostaną w nim wprowadzone konieczne poprawki. Czy odpowiednie prawo zostanie wprowadzone, o tym przekonamy się w przyszłości.
Źródło: Sejmowa Komisja Administracji i Cyfryzacji

Zauważcie, że wszelkie akcje dla 'dobra' społeczeństwa rozbijają się i tak o kasę / łapówki / komuś daną obietnicę za 'wsparcie'
Tobie powinni zablokować dostęp do internetu.
zastanów się co piszesz człowieku! jak postawią ten pierwszy krok, każdy kolejny będzie łatwiejszy...
Patrząc na Twój nick jakoś ciężko mi w to uwierzyć
Gdy raz powstaną narzędzia i ścieżki prawne do blokowania treści, nieważne jakiej, to blokowanie czegokolwiek innego jest już tylko kwestią układów i powiązań.
'Blokowanie pornografii' jest po prostu słowem-wytrychem, podobnie jak pedofilia czy piractwo. Nie sposób się publicznie nie zgodzić, bo wychodzi się na dewianta/pedofila/przestępcę.
Ciekawe też, jak będą blokować te strony? Będzie blacklista numerów IP czy przekierowanie na DNS-ach? Każde z tych rozwiązań da się obejść...