Google to jedna z największych potęg w branży informatycznej od której usług wielu z nas jest uzależnionych. Po rynkowej dominacji wyszukiwarki i usługi poczty, także wśród przeglądarek internetowych produkt giganta z Mountain View zmierza po palmę pierwszeństwa. Nie dziwi więc, że konkurencja raczej niechętnie patrzy na poczynania Google’a, co potwierdza stanowisko jednego z pracowników Mozilli.
Robert O'Callahan, jeden z głównych inżynierów Firefoxa opublikował na swoim blogu wpis o wiele mówiącym tytule: „Wybierz Firefoksa teraz. Później możesz nie mieć wyboru”. Autor w swoim tekście apeluje do użytkowników pragnących wolnego internetu o to, by nie korzystali z przeglądarki Chrome.
W jego wpisie czytamy:
„Google bardziej dąży do dominacji na każdej platformie niż Microsoft w latach dziewięćdziesiątych. Oni mają kontrolę nad Androidem, który dominuje na rynku i Chrome, który też jest liderem. Wiodąca wyszukiwarka, serwis wideo, Gmail i Dokumenty - wszystko to znajduje się w rękach jednej firmy. Mają możliwość zablokowania nas w swoich serwisach - i wykorzystują tę możliwość, np. udostępniając niektóre funkcje jedynie dla użytkowników Chrome. Jeśli więc chcesz internetu który nie jest kontrolowany przez Google, musisz przestać używać Chrome i zachęcać innych, aby uczynili to samo!”.

Trzeba przyznać, że wpis wygląda całkiem przekonująco patrząc na to z perspektywy działań, jakie Google podejmowało na przestrzeni ostatnich kilku lat. Z drugiej jednak strony Mozilla ma swoje powody, by przyciągnąć do swojej przeglądarki użytkowników i bynajmniej nie dotyczą one wolności w sieci. Przychody fundacji Mozilla aż w 90 procentach pochodzą z umowy z Google, na mocy której przeglądarka z charakterystycznym liskiem standardowo wykorzystuje silnik wyszukiwania giganta z Mountain View.
Raport dotyczący liczby luk w popularnym oprogramowaniu
Mozilla zarobiła na niej tylko w 2013 roku 300 mln dolarów. Co ważne, jesienią tego roku umowa ma być renegocjowana, a spadająca liczba użytkowników Firefoxa stawia fundację w nienajlepszej sytuacji.
Chrome 37 wprowadzi obsługę 64-bitów i nowy sposób renderowania tekstu

FF byl spoko, ale zjadl go obciazaly kod... od ponad roku nie uzywam FF, tylko Chrome i Opery i ciezko byloby mi wrocic do FF.
materiał:
http://tnij.org/q9ikn8e
Gdyby nie Mozilla i Firefox pewnie nigdy nie obronilibyśmy się tak łatwo przed reklamami w internecie.
Kilka razy flashplayer się wywalił ale przeglądarka została, zachowała karty i wyświetliła komunikat.
Jakiś czas temu, testowo na krótko wziąłem na próbę Chroma i... szybko wróciłem do liska. Przyzwyczajenie i nieograniczona funkcjonalność.
Jeśli w przyszłości się pogorszy, można będzie nie aktualizować, albo się przesiąść ostatnio wydane przeglądarki konkurencji. No chyba, że miałby się ten Chrome przyspawać do systemu, niczym jakieś malware.
A jeśli ktoś osiąga dominację na rynku, to może dlatego, że jego, a nie konkurentów, produkty i usługi są chętniej wybierane? Może jest jakiś inny czynnik, który o tym decyduje (dostacje rządowe, nakazy) w tym wypadku?
Użytkownik Pale Moon