Zarobki firm notowanych na giełdzie są jawne i często poddawane przez analityków różnym rozliczeniom. Zazwyczaj sprawdzają oni jak spółka radziła sobie w porównywalnym okresie poprzedniego roku, ale czasami ktoś pokusi się o stworzenie też innego zestawienia. Na przykład przeliczającego dochód firmy na jednego pracownika lub innymi słowy, przychód wygenerowany przez pojedynczą osobę.
To, że firma Microsoft zarabia ogromne ilości pieniędzy wie każdy, ale nie wszyscy wiedzą, że w roku fiskalnym, który trwał od czerwca 2012 do czerwca 2013, każdy pracownik przyniósł gigantowi przychód na poziomie 786400 dolarów oraz 220800 dolarów zysku netto. Są to ogromne liczby, ale w porównaniu do konkurencji, nie wyglądają już tak dobrze.
W tym samym okresie, pracownicy Apple przynieśli firmie 461200 dolarów zysku i aż 2128400 dolarów przychodu. Z kolei w Google, liczby te to odpowiednio 270500 i 1252700 dolarów. W zestawieniu znalazły się też koncerny IBM oraz Oracle.

Warto zwrócić uwagę na liczbę osób zatrudnionych. Microsoft, który zajął trzecie miejsce w zestawieniu, zatrudnia o wiele więcej pracowników w porównaniu do Google i Apple. Może to wyjaśniać ostatnie pogłoski o planowanym zwolnieniu 10% załogi.
Kolejne tego typu zestawienie będziemy mogli zobaczyć jeszcze w tym miesiącu, ponieważ rok fiskalny w Ameryce zakończy się 30 czerwca.

O czym ty gadasz. Jak osoba co ma nierówno pod sufitem. Jak idziesz do takiej firmy na rozmowę to dogadujesz swoje warunki, nie podoba się nie musisz się zgodzić.
Ja za tydzień zmieniam firmę 3 tygodnie rozmowy prowadzone, nie podobało by mi się nie podpisał bym kontraktu. Każdy pracuje za tyle za ile się ceni, nikt nikogo do pracy nie zmusza.
Ciebie nie powinno w ogóle obchodzić ile twój szef zarabia, może i 10000000 razy od ciebie.
Nie rozumiesz, szef ma zarabiać tyle ile potrzebuje, a firma tyle by się bilansować.
Minusy potwierdzają tą tezę http://pclab.pl/kom72871.html=766151
Powinno obchodzić, bo jeśli szef zarabia 10 000 000 razy tyle, a przecież nie musi jeździć audi, może się podzielić tą kwotą z resztą załogi, to przecież oni mu wypracowali tą kasę to powinien wziąść tyle ile potrzebuje, a resztę oddać tym, którzy faktycznie na to zapracowali, bo on przecież nic nie zrobił, żeby firma zarabiała.
Widze. Najlepsze jest w tym że akurat mam stażystę w firmie z Polski. I ma ten sam tok rozumowania jak te osoby co minusują. A najlepsze w tym że taka osoba ani się nie wybije ani nie zarobi pieniędzy nigdy w życiu.
Mówisz masz:
http://biznes.newsweek.pl/big-mac-index-20...101133,1,1.html
Prawie wszystko da się sensownie obliczyć, byle tymi liczbami nie manipulować (chociaż doskonale rozumiem po co takie manipulacje są czynione w naszym kraju).
bo zależy jak ta srednia jest liczona
U nas z pominięciem sektora finansowego i firm zatrudniających bodaj mniej niż 9 pracowników....
Ale generalnie w średniej mieściło się bodaj 30-40% czyli dość dużo, a ważna jest mediana, która wynosi aktualnie coś koło 3,6k czyli połowa zarabia -> więcej.
Pracownik musi zarobić na frywolne życie zarządu oraz udziałowców, a nie na rozwój firmy. Zresztą te korporacje dobrze pokazują, że pracownik jest jawnie wykorzystywany. Jeśli generuje nawet te 500K dochodu rocznie, to po zapłaceniu pensji i kosztów stałych zostanie pewnie jeszcze ze 100K. Te pieniądze które zazwyczaj będą kumulowane na kontach w żaden sposób nie polepszą jakości życia ani pracowników, ani ludzi bezpośrednio zależnych od danej korporacji.
O czym ty gadasz. Jak osoba co ma nierówno pod sufitem. Jak idziesz do takiej firmy na rozmowę to dogadujesz swoje warunki, nie podoba się nie musisz się zgodzić.
Ja za tydzień zmieniam firmę 3 tygodnie rozmowy prowadzone, nie podobało by mi się nie podpisał bym kontraktu. Każdy pracuje za tyle za ile się ceni, nikt nikogo do pracy nie zmusza.
Ciebie nie powinno w ogóle obchodzić ile twój szef zarabia, może i 10000000 razy od ciebie.
Nie rozumiesz, szef ma zarabiać tyle ile potrzebuje, a firma tyle by się bilansować.
Minusy potwierdzają tą tezę http://pclab.pl/kom72871.html=766151
Powinno obchodzić, bo jeśli szef zarabia 10 000 000 razy tyle, a przecież nie musi jeździć audi, może się podzielić tą kwotą z resztą załogi, to przecież oni mu wypracowali tą kasę to powinien wziąść tyle ile potrzebuje, a resztę oddać tym, którzy faktycznie na to zapracowali, bo on przecież nic nie zrobił, żeby firma zarabiała.
Prawie wszystko da się sensownie obliczyć, byle tymi liczbami nie manipulować (chociaż doskonale rozumiem po co takie manipulacje są czynione w naszym kraju).
bo zależy jak ta srednia jest liczona
No chyba sobie żartujesz... Dla przykładu w Googlach świeżo przyjęty programista bez stażu na pełnym etacie dostaje >100k USD. Stażysta dostaje 5k USD/miesiąc. Źródło: http://natemat.pl/86785,ile-zarabia-sie-w-...rt-prawie-9-tys
To jest goła pensja bez dodatków. Programista w USA albo na zachodzi zarabia >100k chyba że jest bardzo bardzo cienki.
Ojj Hashi przewidział kryzys, a nie rozumie gospodarki. Heh...
Ręce opadają biedny człowieku. Część rzeczy drożeje, część tanieje
Widać ideałem gospodarki hashiego jest pensja 50$ za które można kupić 1000l mleka vs 1000 butelek piwa, a rezons magnetyczny masz jeden w całej Polsce...
... wolę zarabiać 1000$ i by stać mnie było na każdą kartę graficzną, niż 50$ i stać mnie było na 20% więcej bochenków chleba. Dlatego wymyślili coś takie pojęcia jak inflacja, PPP, które najwidoczniej są Ci obce.
Pomijam, że o ile jestem w tamtym arcie zrozumieć płace to nie wiem skąd wzięli wiele ceny żywności, które porównują.
Może prościej zobacz index bigmac-ów jak zmieniał się w PL.
Odpisałem Ci wcześniej ale usunąłem treść bo i tak byś nie zrozumiał (nie dyskutuj ze mną o rynku pieniężnym bo i tak przegrasz). Inflacja kolego to sie pojawiła pod koniec lat 70-ych gdy 'układ' (głównie USA i GB) odszedł od parytetu złota, czyli uwolniono pieniądz od złota (wcześniej inflacji nie było).
Chcesz to Ci zrobię test z wiedzy o rynku.
Index Bigmaców.. hahahahha chciałbym coś napisać ale znów mnie zbanuje masoneria niemiecka.
Inflacja pojawiła sie pod koniec lat 70, a wcześniej jej nie było - skąd te bzdury.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperinflacja
http://pl.wikipedia.org/wiki/Inflacja
Nie pisz więcej, pogrążasz się specu od siedmiu boleści.
Skandaliczne jest to, że dopłata do emerytur idzie z podatków. Przez to kwota zastąpienia z niedawnych 50-60% spadnie do 20-30%.
Bo skoro brakuje pieniędzy na emerytury logiczne jest podniesinie składki emerytalnej i w tym momencie będziesz zapisywał więcej na swoje konto i będzie wyższa twoja emeryutra. Tymczasem jak pieniądze idą z podatków Państwo cygani cię, bo przez płacenie VAT-u nie rośnie Ci emerytura.
Do czasu, aż rządzić będą socjaliści nasza gospodarka nie ruszy z kopyta. Niestety w dzisiejszym parlamencie masz samych socjalistów.
Założę się, że większość z was wolałaby pracować w Google niż w Asseco czy Comarch-u....
... niestety u nas nie daje się możliwości, by Polacy bogacili się przez większą płacę, bo spora część społeczeństwa woli bogacić się przez system socjalny.
co proponujesz?najlepiej odkładac samemu ale znając ten naród wiekszość w momencie przejścia na emeryture zdechłaby z głodu
vat do likwidacji
przecież to tylko okrada konsumenta - ten podatek nic innego nie wnosi i nie potrzebnie komplikuje
na samej administracji tym gównem pare milionów do zaoszczędzenia
i masz rację - zamiast niego rozłożyć ta kase inaczej
a tak jeden niesamowity burdel
Co masz dzisiaj? Ile pracuje umowa zlecenie? Ilu dziennikarzy w pclabie ma etat, a ilu umowę-zlecenie?
W najgorszym wypadku osoba pracująca na umowę-zlecenie zapłaci raz najniższe składki i będzie mieć najniższą emeryturę=przymieranie głodem....
VAT-u nie chcę likwidować, ale mamy jeden z najwyższych! w europie. Z drugiej strony oczekuję, że składki będą zrównywać zapotrzebowanie ZUS/KRUS. Czyli jak brakuje pieniędzy to nie podnosimy podatków, a składki.
Jeżeli zyski ZUS bazują na dzietności to oderwanie emerytur od tego parametru jest błędem, tu węgrzy mieli ciekawy pomysł.
Od państwa oczekuję, że będę płacił najniższe podatki, a jeśli nie to będę dostawał tyle samo % ile dzisiejsi emeryci i grupy uprzywilejowane....
... jeśli nie będę to pytanie czemu dziś mają dostawać, skoro nas na to nie stać?
To chyba logiczne, że płacą mniej jak pracownik generuje zysku. Pracownik musi zarobić na rozwój firmy, nie tylko na swoją pensję i podatki.
Pracownik musi zarobić na frywolne życie zarządu oraz udziałowców, a nie na rozwój firmy. Zresztą te korporacje dobrze pokazują, że pracownik jest jawnie wykorzystywany. Jeśli generuje nawet te 500K dochodu rocznie, to po zapłaceniu pensji i kosztów stałych zostanie pewnie jeszcze ze 100K. Te pieniądze które zazwyczaj będą kumulowane na kontach w żaden sposób nie polepszą jakości życia ani pracowników, ani ludzi bezpośrednio zależnych od danej korporacji.
O czym ty gadasz. Jak osoba co ma nierówno pod sufitem. Jak idziesz do takiej firmy na rozmowę to dogadujesz swoje warunki, nie podoba się nie musisz się zgodzić.
Ja za tydzień zmieniam firmę 3 tygodnie rozmowy prowadzone, nie podobało by mi się nie podpisał bym kontraktu. Każdy pracuje za tyle za ile się ceni, nikt nikogo do pracy nie zmusza.
Ciebie nie powinno w ogóle obchodzić ile twój szef zarabia, może i 10000000 razy od ciebie.