Importowanie historii i zakładek z innych przeglądarek przy instalacji nowej to nic dziwnego. Zwykle jest to dla nas bardzo miły dodatek, dzięki któremu proces przejścia na nowy program jest po prostu łatwiejszy. Twórcy Opery podeszli do tematu importu danych w nieco inny sposób, który dla wielu użytkowników jest bardzo kontrowersyjny.
W sieci pojawiła się nowa wersja Opery oznaczona jako 23.0.1522.0. Poza kilkoma poprawkami, które wprowadza nie byłaby ona zbyt interesująca dla zwykłego użytkownika – ot, kolejna wersja deweloperska. Jest jednak coś, co przykuło uwagę użytkowników. Otóż nowa Opera importuje dosłownie wszystko ze starszych przeglądarek.

Przez dosłownie wszystko należy rozumieć nie tylko coś tak oczywistego jak choćby zakładki czy historię, ale też wszystkie nasze hasła. Co więcej – aplikacja robi to bez naszego pozwolenia przy pierwszym uruchomieniu. W przypadku, gdy mamy włączoną usługę Opera Sync, nasze dane z poprzedniej przeglądarki od razu lecą sobie do chmury.
Twórcy Opery nie kryją się, że tak właśnie jest, a sam mechanizm importu haseł został zaprojektowany po to, by korzystanie z Opery było prostsze. Przeglądarka bez problemu radzi sobie z Internet Explorerem oraz Google Chrome (co ciekawe, z tą przeglądarką najłatwiej). Z Firefoxem jest inaczej tylko w przypadku, gdy korzystamy z ogólnego hasła zabezpieczającego na całe konto.
Wyciągnięcie haseł z innych przeglądarek możliwe jest dzięki temu, że aplikacja odwołuje się do pozostałych działając z uprawnieniami zalogowanego użytkownika. Tego twórcy mechanizmu Windows Data Protection, z którego korzysta IE i Chrome raczej nie przewidzieli.

czyli jedyna alternatywa dla googlowej przegladarki to IE
Wszystkie nowe przegladarki dzisiaj to jedno i to samo.
A że większość użytkowników działa na profilu z uprawnieniami administratora...
Używam IE11 na Win8.1, na profilu użytkownika z ograniczeniami. Jakiekolwiek ingerencje w głąb systemu bądź jakiegokolwiek komponentu jest równoznaczne z wymuszeniem podaniem hasła administratora. Czasami naprawdę przydatne, szczególnie jeśli nie tylko my korzystamy z danego urządzenia.
czyli jedyna alternatywa dla googlowej przegladarki to IE
FF mimo wyglądu nie jest żadnym chrome wystarczy spojrzeć na dodatki jakie są do FF, a internet explorer to kiepska konkurencja, ten twór się tnie na i7 i dysku SSD więc dla mnie korzystanie z tego to masakra