Dzieło Nullsoftu, Winamp, jak na legendę przystało, nie boi się lam i trolluje Śmierć. Troszkę ponad miesiąc temu oficjalnie poinformowano o tym, że niegdyś najpopularniejszy i z pewnością kultowy odtwarzacz plików multimedialnych, Winamp, po ponad 16 latach istnienia zakończy swój żywot, a projekt oraz związane z nim usługi zamknięty. Pod koniec listopada udostępniono nowe wydanie aplikacji, które miało być ostatnim. 20 grudnia miała zostać zamknięta popularna (także dziś) usługa Shoutcast, dzięki której za pośrednictwem Internetu można słuchać ponad 50 000 mniej lub bardziej oficjalnych stacji radiowych. Termin ten minął i... no właśnie?
Parę dni po ogłoszeniu zamknięcia projektu, w sieci pojawiła się plotka o tym, że właściciel Winampa (AOL) prowadzi rozmowy z jakimś podmiotem, który miałby rzekomo go kupić. Wtedy spekulowano o tym, że potencjalnym nabywcą Winampa miałaby być firma Microsoft. Do tej pory jednak nie udało się tego potwierdzić. Okazuje się, że 20 grudnia minął, a strona internetowa Winamp.com, a także usługa Shoutcast działają tak, jak wcześniej. To pozwala przypuszczać, że faktycznie ktoś jest zainteresowany przejęciem dzieła, stworzonego przez Justina Frankela oraz Nullsoft. Eddy Richman, członek ekipy odpowiedzialnej za Winampa poprzez swoje konto na Twitterze ujawnił, że nie może obecnie na razie niczego powiedzieć choć dodał, że coś się faktycznie dzieje. Zapowiedział, że ewentualny komunikat zostanie wydany poprzez oficjalny kanał projektu Winamp.
Działająca strona Winampa oraz usługa Shoutcast mogą być dowodami na to, że negocjacje trwają, a ich zamknięcie przesunięto na nieokreślony termin, gdyby negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. AOL do dziś zachowuje, w kwestii przyszłości Winampa, całkowite milczenie. Legendarny odtwarzacz Winamp dziś na pewno nie ma już takiej popularności, jak jeszcze kilka lat temu, a już na pewno nie takiej, którą uzyskiwał na przełomie XX i XXI wieku, bo wtedy nazwa Winamp była niemal synonimem programowego odtwarzacza MP3.
Zamknięcie projektu wywołało jednak spore zamieszanie oraz mnóstwo reakcji ze strony nie tylko internetowych komentatorów, ale także publicystów, blogerów, a nawet niektórych firm. Przykładowo ekipa stojąca za usługą Spotify zapowiedziała, że w razie zakończenia prac nad Winampem i odesłania go na emeryturę, ta sama stworzy jego nieoficjalnego następcę, o nazwie Spotiamp. Aplikacja ta miałaby imitować interfejs użytkownika Winampa, ale jednocześnie pozwalałaby użytkownikom usługi Spotify logować się na swoje konta, aby móc strumieniowo odtwarzać muzykę. Spotiamp miałby dodatkowo obsługiwać wtyczki graficzne Winampa oraz udostępniać wbudowany serwer Shoutcast.
Wszystko to pokazuje, jak wielkie piętno na świecie multimediów odcisnął program, któremu żadna lama nie podskoczy.


Wiele altarnatyw w stylu Tomahawk(który odtwarza również SoundCloud, ex.fm, last.fm) albo Clementine ma klienta Spotify - Spotiamp to jakby kogoś obudzili z zimowego snu.
BTW. Ja prawdodpodobnie przejde na Deezer - bo specjalnie dla Spotify karty kredytowej nie chce a Deezer jest w Orange aktywowany kodem, wliczony transfer danych w cenie i ma troche wiecej utworów w bazie. Tak czy siak - tania muza i wygoda ma branie pomatony emije sony mjusiki których zarobki to miliony dolców - firmy w zimowym śnie, trudno znaleźć legalne alternatywy sporo to czysta samowolka filmów to również dotyczy.
Spotify to bardzo fajna usługa z odtwarzaczem tak gównianym, że Media Player Home Cinema jest 100x lepszy... Jakby zrobili tego Spotiampa, który byłby Winampem z obsługą strumieniowania Spotify, to by było coś.
Nie słucham trance ale jest strasznie dużo industrialu, dark wave etc. Wszystko co znałem (i poznałem w spotify) jest dostępne aż nadto. Jedynie brakuje rammstein'a.