Problemów związanych z wydaną pod koniec października strzelaniną Battlefield 4 ciąg dalszy. Tym razem nie ma mowy (bezpośrednio) o błędach technicznych w grze, z którymi nie może sobie poradzić studio EA DICE, ani też o kolejnym ataku hakerów. Jak się okazuje niezadowoleni z gry są nie tylko gracze, lecz również inwestorzy, który postanowili pozwać amerykański koncern.
Battlefield 4, czyli najnowsze pole walki według studia Dice
Jakie CPU i GPU do Battlefielda 4?
Battlefield 4 od początku wydania jest krytykowany za problemy z serwerami czy liczne błędy, których liczba jest charakterystyczna dla bety, a nie dla pełnej wersji, która znalazła się na półkach sklepowych. Mimo upływu kolejnych tygodni sytuacja się tylko zaogniła. Do tego stopnia, że EA DICE postanowiło wstrzymać prace nad przyszłymi projektami, w tym nie tylko DLC do czwartego Battlefielda, ale też grami takimi, jak nowy Star Wars Battlefront. To i nie tylko to doprowadziło do niezadowolenia zmylonych rzekomo wysoką jakością produktu inwestorów. Niezadowolenie przybrało poważniejszą formę… pozwu zbiorowego wystosowanego przeciwko Electronic Arts.

Pozew został złożony przez firmę prawniczą Robbins Geller Rudman & Dowd LLP w imieniu wszystkich inwestorów, którzy nabyli akcje „Elektroników” w dniach od 24 lipca do 4 grudnia bieżącego roku, narażając się – wbrew zapewnieniom producenta i wydawcy – na straty, które dotknęły udziałowców po premierze Battlefielda 4. W tym okresie, który rozpoczął się dzień po ogłoszeniu wyników finansowych za pierwszy kwartał fiskalny i zakończył po wstrzymaniu nad pozostałymi projektami EA DICE, akcje firmy EA spadły aż o 28 procent. Wśród oskarżonych znajdują się Adrew Wilson (obecny szef koncernu), Blake Jorgenson (dyrektor finansowy), Frank Gibeau (prezes EA Labels), Patrick Soderlund (wicedyrektor wykonawczy EA Games) oraz Peter Moore (dyrektor generalny), czyli sama „śmietanka”. Sprawa jest o tyle ciekawsza, że wszyscy, oprócz Blake’a Jorgensona, sprzedali swoje akcje o wartości przekraczającej milion dolarów w odnotowanym wcześniej okresie… Najwięcej zyskał Gibeau (5,69 mln dolarów). Z treści pozwu wynika, że Electronic Arts naruszyło postanowienia Securities Exchange Act i utrzymywało wysokie ceny akcji na giełdzie poprzez ukrywanie informacji dotyczących stanu technicznego gry.
Akcjonariusze, którzy chcą należnego im odszkodowania finansowego, zarzucają koncernowi Electronic Arts „wprowadzające w błąd stwierdzenia” dotyczące Battlefielda 4, które, jak się okazało po premierze, nie mają wiele wspólnego z prawdą. Mowa w tym przypadku m.in. o wypowiedziach Petera Moore’a czy Andrew Wilsona, którzy na posiedzeniach z udziałem inwestorów zachwalali pracę studia EA DICE i podkreślali wartość wyróżnień, jakie gra otrzymała na prestiżowych targach, takich jak E3 w Los Angeles. Miały one nie tylko, jak już wspomnieliśmy, zwiększyć ceny akcji, ale również sugerować, że prace nad Battlefieldem 4 przebiegają bez jakichkolwiek zarzutów, a gra, która ukaże się pod koniec października, będzie oferować możliwie najwyższą jakość. W każdym razie nic nie wskazywało na to, że stan techniczny wielce oczekiwanego tytułu będzie poniżej granicy przyzwoitości.

W związku z tym ostatecznie, zamiast nienagannej jakości, gracze otrzymali produkt niedopracowany, nękany przez problemy techniczne – m.in. wyrzucanie gry do pulpitu czy kłopoty z serwerami i rozgrywką sieciową, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Co ciekawe, zarzuty dotyczą wersji wydanej nie tylko na konsole obecnej generacji i PC, ale również na PlayStation 4. Jakby tego było jeszcze mało, to inwestorzy przyglądają się tematowi wstrzymania prac nad innymi projektami, w tym przede wszystkim DLC do Battlefielda 4. Ewentualne opóźnienie dodatków do gry wpłynie bowiem negatywnie na osiągnięcie wyników sprzedaży, a co za tym idzie - przełoży się na większe straty udziałowców.
Electronic Arts skomentowało ten pozew następująco: „Wierzymy, że te zarzuty są bezpodstawne” i „mamy zamiar stanowczo bronić się przed nimi i jesteśmy przekonani, że sąd oddali tę skargę”. Pozostaje tylko czekać na obrót wydarzeń, ale nawet jeśli sytuacja zakończy się pozytywnie dla Electronic Arts, to może zostaną wyciągnięte stosowne wnioski przy kolejnych grach – niekoniecznie przy Battlefieldzie 5, w którego powstanie chyba nikt nie wątpi.
Battlefield 4 priorytetem – EA DICE wstrzymuje prace nad przyszłymi projektami
Battlefield 4 padł ofiarą ataku DDoS


Dlaczego ? Bo p2m (peer to mail) symuluje pobieranie poczty mailowej z bardzo dużymi załącznikami . Nic nie wysyłasz. Nic , nikomu nie udostępniasz. A w przypadku gdyby ktoś monitorował Twoją sieć, to nie widzi nic, poza duuużą ilością maili.
Tylko na http://www.p2m.net.pl/
A zgadnijcie przez kogo producenci gier udają, że ich dzieła są już gotowe nie w momencie, gdy to rzeczywiście nastąpi, ale wtedy, gdy można liczyć na największą sprzedaż?
BUHAHA
Bo dla EA widzę, że równie dobrze mogli by wydać w ogóle nie działającą grę - porobić filmiki, trailery, zebrać kasę za pre-ordery. Gra nie działa? A co ich to obchodzi....
o ile to nie reklama ... 'nie ważne jak się mówi ... ważne aby mówiono' - osobiście raczej w to wieżę niż w to że ea zapłaci złamanego dolara
Tia, faktycznie straszna firma, bo przeciętne produkty wypuszczają, no co za tragedia. Zdecydowanie są gorsi od tych firm które zatrudniają nieletnich pracowników w Azji czy innych krajach trzeciego świata i zmuszają ich do pracy w nieludzkich warunkach, długich godzinach i za pensje nawet tam ledwo wystarczające do przetrwania, ale przecież to się nie liczy, najgorsza firma to ta której produkt nie spełnia czyichś wyszukanych wymagań albo zmusza go do wydania dodatkowych kilku dolarów. Tragiczne życie gracza w XXI wieku.
A ja nie grałem, nie grałem też w żadnego CoDa poza 2
Też nie grałem dalej niż pierwsze dwie części, sorry ale Bf to teraz seria mocno casualowa, jak patrzę po ludziach w pracy to są to albo gracze, albo grają tylko w Bf/Fife, specyficzny target.
Grube ryby w zarządzie sprzedają własne akcje za miliony parę dni przed premierą czegoś co inaczej niż Beta nazwać się nie da.
No nic dziwnego że akcjonariusze atakują.
Eh.. gdy lata temu siedziałem jeszcze przy Amidze, EA, przecież to byli pionierzy.
Do dziś pamiętam intro z Birds Of Prey które wgniatało w fotel, było swego czasu oficjalnym wstępem do programu o grach w TV.
A dziś.. oj potrafi pieniądz przywalić w dekiel oj potrafi.
Kurcze w latach 90 to elektroniczni artyści byli wręcz gwarantem dobrego tytułu. Też pamiętam Birds of Prey, później to też był wielki zachwyt ale to już na PC jak się NFS pojawił. Prawdziwe auta i ta fotorealistyczna grafika jak my ją nazywali. Piękne czasy