Premiera jednego z najgłośniejszych tytułów tego roku, Grand Theft Auto V, zbliża się wielkimi krokami. Już 17 września będziemy mogli zagrać na konsolach Xbox 360 oraz PlayStation 3. Są jednak tacy, którzy mają dużo mniej cierpliwości i ściągają pirackie wersje przeznaczone na konsolę Microsoftu, które właśnie pojawiły się w sieci.
Odpalenie pirackiej wersji GTA V na przerobionym Xboxie wiąże się jednak z bardzo dużym ryzykiem - Microsoft konsekwentnie banuje konsole, na których została ona odpalona, a firma Rockstar stara się na bieżąco usuwać filmy z gameplayem z gry. Nic jednak w przyrodzie nie ginie i po wpisaniu w Youtube odpowiednich słów kluczowych zobaczymy amatorskie filmy nagrane przez tych, którzy postanowili obejść prawo.
Co ciekawe, dokładnie taka sama sytuacja miała miejsce 4 dni przed premierą konsolowej wersji GTA IV, gdy niektóre osoby nie wytrzymały nadmiaru emocji i ściągnęły PAL-owską wersję gry przeznaczoną również na Xboxa 360. Konsekwencje związane z zachowaniem braku jakiejkolwiek ostrożności okazały się tak samo drastyczne w skutkach. Zdrowy rozsądek nakazuje zatem przeczekanie jeszcze kilku dni i zakup oryginalnej wersji gry.

tak dziś się promuje gry
Pojmij złodzieju, że nikt nie zmusza cię do grania w przepłacone gierki! A jak uważasz że nie warto kupować, TO TEŻ NIE KRADNIJ!!
-------------------------------------------------------------------------------------
A gówno Cie Grzesiu obchodzi czy ktoś kradnie czy nie, idź baw się w chucka norissa gdzieś indziej
Kradzież dobra intelektualnego polega na niezgodnym z intencjami autora pozyskaniu go z jego zasobów prywatnych, bądź przeczącym stanowi faktycznemu i dokonanym wbrew woli prawowitego właściciela przypisaniu sobie autorstwa tegoż dobra. W bardziej zbliżonej do Twoich dogmatów wersji, kradzieżą może być również czerpanie korzyści materialnych z jego dystrybucji.
Natomiast takie zadysponowanie swoim czasem i posiadanymi urządzeniami, które prowadzi do zdobycia kopii dobrowolnie upublicznionego dzieła, kradzieżą nie jest. Jest, owszem, w świetle obecnego prawa nielegalne, ale to jeszcze nie to samo.
Zdefiniuj słowo kradzież, bo to, że krowa to krowa, wie każdy. Tylko, proponuję, zrób to roztropnie, by się nie okazało, że analogicznie spoglądanie na nogi ładnej dziewczyny na ulicy bez stosownego pozwolenia z jej strony może się okazać molestowaniem seksualnym
Pisząc luksusowe miałem na myśli dobra ekskluzywne, czyli z definicji niedostępne dla mas, a nie proste odróżnienie od dóbr podstawowych. Gry są elementem kultury popularnej, a tymczasem SunTzu zasugerował, że na ich posiadanie zasługują wyłącznie współcześni stachanowcy. Możliwość wspólnego uczestnictwa w tej kulturze nazywa się życiem. Zaspokajanie wyłącznie niezbędnych potrzeb to tylko wegetacja.
O wartości rynkowej towaru decyduje trochę więcej i trochę inaczej zdefiniowanych czynników, niż to czy jest on 'pożyteczny'. Identycznie jest z pracą.
Czy ja tu napisałem, oszczerco, że gram w te gierki? Bo z tego co zauważyłem w moim post scriptum wyraźnie stoi, że ich nie potrzebuję. Niemniej, to jednak nie Twoja sprawa jak ja dysponuję swoim czasem i sprzętem. Nawet jeśli pozyskam w sposób niezgodny z zachcianką dystrybutora taką gierkę, to Tobie nadal nic do tego! Chyba, że jesteś ideowym konfidentem...
Po pierwsze, to zdejmij racicę z Caps Locka.
Po drugie, rzecz to prosta jak konstrukcja cepa i wynika z faktu, że twórca dobrowolnie upublicznił swe dzieło. W tym momencie przestaje być jego wyłącznym dysponentem, co daje innym możliwości znane z powszechnej na całym świecie praktyki. Czemu Twórca tak postąpił i jakie są jego ambicje i oczekiwania nie musi być dla nikogo zobowiązujące. Chociaż, jeśli ma dar przekonywania bardziej cywilizowany niż policyjna pałka, to czemu nie? Powiem więcej, to nawet lepiej
To, że mnie usiłujesz obrazić swoim bełkotem to rozumiem, ale dlaczego obrażasz miliony ciężko pracujących ludzi, bez pracy których utonąłbyś we własnych odchodach?
Jak wiadomo prawdziwe kwalifikacje zdobywa się w prawdziwej pracy. Jeśli masz rację, to najwidoczniej tutaj nie ma gdzie ich zdobyć.
Pisałem o tym, że kwiat naszego społeczeństwa bezpowrotnie marnotrawi więcej środków, niż wydaje się na zasiłki dla bezrobotnych. Jednym słowem to utracjusze, a nie gospodarze. Nie wiem jak wysnułeś z tego wniosek, że ja jestem bezrobotnym i nie podejrzewam Cię nawet, że sam mógłbyś to wiedzieć.
Inna sprawa, choć indywidualnie może się komuś wydawać inaczej, to podatki nie są aż tak wysokie, jeśli uwzględnić pełny obieg pieniądza, ponieważ ostatecznie i tak wracają do lokalnej gospodarki. Natomiast prawdopodobieństwo, że tak się stanie z pieniędzmi sprezentowanymi zachodnim korporacjom jest rażąco mniejsze.
Ciekawi mnie jednak na co Ty byś wydał te budżetowe pieniądze? Domyślam się, że na powszechną inwigilację elektronicznej aktywności ludzi, usankcjonowane prawnie 'antypirackie' najścia na zwykłych obywateli i związane z tym wymuszenie niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem, cenzurę i inne takie totalitarne atrakcje, prawda?
Do administracji - nadużyłem w kilku miejscach wulgaryzmów. Jeśli uważacie że przesadziłem - trudno i dziękuję za bana.
Ale proszę też o nieusuwanie posta.
Nie martw się, zaminusujemy Cie i Twój post sam zniknie.
a no i z mojego miasta jesteś, także plus x2
Po to by umieć oszczędzać, inwestować, a przede wszystkim zarabiać tyle, by wydawać kasę, a nie kraść, oszukiwać i narzekać.
Tytuł magistra inżyniera z 15 letnim stażem wymagany, by zagrać w byle gierkę?!
Żeby zagrać w jakąś gierkę, trzeba sobie na tę gierkę wcześniej uczciwie zarobić złodzieju. Czyli najpierw daję coś społeczeństwu - swoją pracę, a potem za wynagrodzenie z tej pracy może żądać od reszty społeczeństwa czegoś w zamian, np. gierki. Jeśli ktoś nawet pracuje, a nie stać go na gry, to trudno. Widać praca którą wykonuje jest za mało pożyteczna (bo liczy się nie to ile ktoś godzin spędził kopiąc doły, ale to jak bardzo te doły są pożyteczne dla innych), a jego wymagania zbyt duże.
Nie trzeba być starożytnym mędrcem z Dalekiego Wschodu, żeby pojmować, że nie każdy może zdobyć wyższe wykształcenie i nawet nie ma takiej potrzeby. Większość zawodów można wykonywać mając wykształcenie na poziomie najwyżej średnim, co nie zmienia faktu, że ludzie wykonujący te prace są społeczeństwu równie potrzebni, jak ci z wyższym wykształceniem. A skoro tak, to chyba mają prawo oczekiwać dostępu do czegoś co się nazywa, nomen omen, popkulturą, prawda?
O ile wiem, ja - intelektualista posiadam m.in. prawo do życia i mam prawo oczekiwać, ze prawo to będzie respektowane przez innych i nie będę musiał za to prawo nikomu płacić.
Tymczasem kiedy idę do piekarni piekarz-skurwysyn nie chce dać mi chleba za darmo. No przecież muszę coś jeść, żeby żyć! Jak to, przecież mam gwarantowane darmowe prawo do życia! A piekarz nie chce mi udostępnić środków do wykonania tego prawa! Jak ten gnój może!
Intelektualiści z kolei ''wytwarzają'' dzieła kultury i techniki. I możesz sobie mieć sobie prawo dostępu do ''nomen omen popkultury'' i w ramach tego prawa nikt nie może ci zabronić korzystania z dzieł darmowych, ale jeśli właściciel dzieła żąda pieniędzy, do czego ma pełne prawo, to płać albo spier...
Jeśli byłyby darmowe bułki, darmowi hydraulicy (do suchego mieszkania też mam prawo), darmowi dentyści (prawo do zdrowego uśmiechu), darmowe samochody, to czemu nie - niech i dzieła kultury będą darmowe.
Ale nie ma darmowych bułek ani dentystów, więc i za dzieła kultury płac jak za wszystko inne gnoju.
Kto wtedy by się śmiał?
Mam nadzieję że twój pracodawca w przyszłości wykorzysta cię do ciężkiej pracy przez cały miesiąc, a kiedy przyjdzie do zapłaty każe okopać i wywalić na ulicę - żebys sam się poczuł jak frajer ''cwaniaku''.
Pojmij 'śmieciu', że po mydło to Ty się schylasz za każdym razem, gdy trwonisz bezmyślnie pieniądze przepłacając za jakąś gierkę.
Pojmij złodzieju, że nikt nie zmusza cię do grania w przepłacone gierki! A jak uważasz że nie warto kupować, TO TEŻ NIE KRADNIJ!!!
Jakim prawem wyciągasz łapy po dzieła cudzej pracy, no jakim? Rockstar przez kilka lat pracował nad takim GTAV - pomagałeś im w tym pracując w zespole scenarzystów? A może w zespole grafików? Ile godzin pracy spędziłeś nad kodem gry? Więc w żaden sposób nie przyczyniłeś się do powstania dzieła popkultury, do której to masz niby ''prawo''?
TO JAKIM PRAWEM WYCIĄGASZ PO TO DZIEŁO, KTÓRE NIE JEST TWOJE I DLA KTÓREGO STWORZENIA NIE KIWNĄŁEŚ NAWET PALCEM, SWOJE BRUDNE ŁAPSKA PARSZYWY CHAMIE?!
Przy dobrych wiatrach zarobisz tu najwyżej tyle, ile wykwalifikowany robotnik na Zachodzie, a płacisz kwoty, które tam lekką ręką wyrzucać mogą ci, których wynagrodzenie stanowi raczej wielokrotność, niż ułamek tejże pensji.
Przy dobrych wiatrach, opierając się przez pół dnia o łopatę, narobisz się tu 10x mniej niż robotnik na Zachodzie.
Jak im się oczywiście zachce to płacą, mają przecież jeszcze do wyboru swoje własne torrentownie, warezownie i tak dalej.
Było chodzić do szkoły a nie wystawać z kumplami w bramie, to zarabiałbyś więcej. Polski ''robotnik wykwalifikowany'' to robotnik kiepsko wykwalifikowany. W każdym razie ten młody, bo ci starszej daty radzą sobie o wiele lepiej, tak w Polsce jak i zagranicą.
jak czasem spotykam kumpli z podstawówki, którzy skończyli technika i zawodówki też czasem i słyszę co tam się wyrabiało, to nie dziwię się że nikt nie chce płacić tym tłukom więcej niż pensja minimalna.
Gówniarze nie chodzą do szkół, odkąd skończą 15 lat przesiadują całe dnie w bramach albo szwendaja się po osiedlach, niektórzy nawet 5 minut uczciwie w życiu nie przepracowali, ale zawsze z wieliki pretensjami że państwo im nie daje i że za gry i muzykę trzeba płacić.
I jestem pewien ze ten scenariusz powtarza się nie tylko w moim rodzinnym lublinie, ale i w całej Polsce. Zresztą w UK i Francji też widywałem takie obrazki bardzo często.
Zastaw się a postaw się - krzyknął zaściankowy 'polaczek' i popędził z gołą dupą do sklepu, by ze swej dziadowskiej pensyjki złożyć hojną dotację dla bogatszych od siebie.
Za to ''prawdziwy'' cwany polaczek w podrabianym dresie pójdzie ukraść, co?
To podobny femonem do tych babć, które ze swych głodowych emeryturek potrafią, same niedojadając, wspomagać Ojca Dyrektora. Za co zatem budować tutaj gospodarkę? Pewnie z zasiłków tych kilkunastu procent bezrobotnych, którzy mają jeszcze ten przywilej, że dostają jałmużnę...
O proszę - mamy tu pasożyta na zasiłek dla którego musimy się co miesiąc składać z naszych horrendalnie wysokich podatków. Mogłem się domyślić.
Nie dość że darmozjad bierze pieniądze od uczciwej części społeczeństwa, która pracuje na swoje potrzeby - pieniądze za bezcelowe siedzenie na tyłku, to jeszcze narzeka że kraść mu nie wolno! I to ani w internecie, ani w sklepie! Oj jaka mu się krzywda dzieje!
Do administracji - nadużyłem w kilku miejscach wulgaryzmów. Jeśli uważacie że przesadziłem - trudno i dziękuję za bana.
Ale proszę też o nieusuwanie posta.
Pytanie tylko jaka byłaby sprzedaż diablo 3, gdyby wyszło równocześnie na konsole i pc.
PC-towcy zobaczyli, że diablo śmierdzi kupą i przenieśli się na konsole. Blizzard 2x zarobił.
Nie do końca masz rację w tym co piszesz. Może pirat by nie kupił może by twórcy pieniędzy jego nie zobaczyli ale powie że gra jest dobra twórca zyska większą renomę marki powie kolegom że gra jest dobra jak któregoś będzie stać jest szansa że kupi a wtedy twórca już zarobić może. To nie do końca jest tak ze piractwo to same minusy