Tylko trzech dni potrzebowała nowa przeglądarka PirateBrowser na to, by przekroczyć barierę 100 tysięcy pobrań. Ponad tydzień po premierze można spodziewać się, że osiągnięty wynik został znacznie przekroczony.
Niedawno informowaliśmy o tym, że serwis The Pirate Bay uczcił swoje dziesięciolecie, publikując wolną od jakichkolwiek form cenzury, bezpieczną przeglądarkę internetową wymownie nazwaną PirateBrowser, która umożliwia łatwiejszy dostęp do stron internetowych z torrentami. Jest to zasługa przede wszystkim narzędzi Proxy oraz klienta Tor (Vidalia w gwoli ścisłości), za sprawą których ominięcie blokady nałożonej przez usługodawców internetowych na strony z torrentami to pestka.
Warto mieć na uwadze, że PirateBrowser nie zapewnia żadnej anonimowości użytkownikom przeglądarki, a jej twórcy nie mają zamiaru ścigać się w rankingach z konkurencyjnymi oprogramowaniami, z Mozillą oraz Google na czele. PirateBrowser to de facto „poprawiona” wersja Firefoksa oznaczonej numerem 23.
Raczej trudno stwierdzić, żeby sukces przeglądarki był czymś niespodziewanym – tylko jak długo będzie wzbudzała zainteresowanie użytkowników? Choć na razie program jest dostępny tylko na systemy operacyjne Windows, to w niedalekiej przyszłości możemy spodziewać się debiutu wersji na Maca i Linuksa.

Ano racja, ale jak zwykle problemem są ludzie. Dla mnie TPB to platforma, rozwiżanie softowe...
Tak samo linuksa można by zabronić, a kiedyś też było, że Haker=złodziej=linux.
Zauważ jedną rzecz. Z drugiej strony nikt nie pyta się o IP uplouderów@.torrent, tylko ściągają listy IP osób, które ściągały, próbowały ściągać, seedowały.
Tymczasem skąd osoba ma wiedzieć co ściąga, co dostaje, będzie wiedzieć dopiero jak to ściągnie. W opisie rzadko jest informacja to nielegalny materiał objęty prawem autorskim.
Moim zdaniem TPB nie może odpowiadać co ludzie udostępniają... Ale może odpowiadać za to, że ukrywa przestępców. Bo ktoś kto udostępnił milionom to już moim zdaniem nie jest wykroczenie.
1. Masz w newsie to ładnie wytłumaczone.
2. Jakie to ma znaczenie? Przecież nikt nie złapie Cię za samo wchodzenie czy pobieranie torrentów, a nawet używania ich do ściągania np. Linuksów, Hiren Boot-a itp...
Piratebay to ogromny zbiór i tak to trzeba traktować i tępić tych co uploudują objęte prawem autorskim materiały.
Ale złodzieje z TPB (bo inaczej ludzi dorabiających się na nie swoich treściach nazwać się nie da) nie chcą tępić ''tych co uploudują objęte prawem autorskim materiały'' i dlatego mają kłopoty. Gdyby, tak jak np. Rapidshare tępiły ''tych co uploudują objęte prawem autorskim materiały'' Nie mieliby takich kłopotów i nie musiały przenosić swoich serwerów w różne dziwne miejsca.
Złodzieje z TPB wiedzą, że żeby mieć te miliony odsłon miesięcznie i zysk z reklam, muszą jakoś przyciągnąć ludzi. A ludzie mają w d... ten twój ''potężny zbiór legalnego oprogramowania''. Jeśli złodzieje z TPB zaczęliby ''tępić tych co uploudują objęte prawem autorskim materiały'' pies z kulawą nogą nie zajrzałby na tą ich śmieszną, archaiczną stronkę. Więc akceptują piractwo na swoich serwerach i nic z tym nie robią - więcej, czerpią z tego korzyści i śmieją się z uczciwych wydawców.
Zaraz zaczniecie krzyczeć, że TPB nie może odpowiadać za to co ludzie wrzucaja na torrenty. Gówno prawda.
Sytuacja podobna do stręczycieli w burdelach, ekchem... ''motelach''. Oni też oficjalnie nie wiedzą co kto robi w poszczególnych pokojach i tylko pobierają dziwnie wysoką opłatę za wynajem ''pokoju'', ale i tak każdy wie jak to wygląda - to banda zwykłych alfonsów.
Tak samo można bawić się w kotka i myszkę i naiwnie wierzyć w zapewnienia TPB że oni chcą uczciwie, że nie mają pojęcia, że nie potrafią zwalczać. Ale prawda jest taka, że z punktu widzenia etyki to banda złodzieii, gorszych od tych co uploadują - tamci robią to przynajmniej za darmo, a TPB i spółka ciągnie ze złodziejstwa konkretną kasę (a muszą mieć jej sporo, skoro mieli zamiar m.in. umieścić swoje serwery na wynajętym statku na wodach międzynarodowych czy wysłać w powietrze tak ja Google w Project Loon).
...Tzn chcesz film czarnobiały obejżeć w kolorze i to jest powód, by łamać prawo.
Ale ok. masz racje. Jest sporo rzeczy niedostępnych u nas, które są dostępne wyłącznie na torrentach. Np. kino bollywood, w którym co roku przynajmniej jeden rewelacyjny film. A filmów sprzęd x lat dalej u nas nie ma... baa czasem powstają już re-make, a u nas pierwszego nie było.
Cóż jest to problem. Mnie akurat TV zasypuje całkiem fajnymi programami, którymi nie mam czasu obejżeć. TVP Kultura dość pasuje do mojego gustu. Tak, więc mam więcej filmów niż potrafię obejżeć, sporo miejsca na dysku...
Trzeba czekać na festiwale filmowe, alternatywne kina. Są możliwości spore, albo sobie podarować pewne rzeczy.
Skoro już autor newsa tak kwieciście próbuje ukazać nam swoją erudycję, to niech przynajmniej robi to poprawnie. Przed 'gwoli' nie używa się 'w'.
Firefox portable plus Tor
I właśnie tu leży pies pogrzebany nie są to te same sprawy. Wiec takie zabezpieczenie będzie godziło w normalnych ludzi a nie piratów bo i tak znajdą sposób. Jak zawsze.
Pożyczając książkę jednak są sporo mniejsze szanse, że twój kumpel zeskanuje ją sobie, aby mieć 'na wszelki wypadek'. Z muzyką i filmem już tak trudno nie jest (no, może byłoby trudniej z płytami winylowymi i kasetami VHS), chyba jedyną nadzieją byłby upadek produkcji napędów DVD/BL dla normalnych komputerów ;P
To znaczy że już nie można znajomemu pożyczyć książki ?? Oh jea. Kocham te ułatwianie nam życia przez różnego rodzaju patenty. E-Booki miały być tańsze od papierowych są w takiej samej cenie bądź droższe. To jeszcze zabrońmy pożyczania książek. Ba niech płacą za każde przeczytanie książki.