Rewelacje Snowdena dotyczące zakresu elektronicznego nasłuchu prowadzonego przez amerykańską NSA co i rusz wzbudzają poruszenie zarówno wśród mediów jak i internautów. Tym razem w sprawie faktycznych możliwości nasłuchowych wypowiedziała się sama NSA.
Dokument opublikowany przez amerykańską agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA - National Security Agency), ma przekonać zainteresowanych, że faktyczna aktywność nasłuchowa amerykanów jest w istocie znacznie mniejsza od domniemanej w wyniku rewelacji ujawnionych przez Snowdena i przez inne źródła.
Zgodnie z oficjalnym memorandum NSA agencja monitoruje "jedynie" 1,6 procenta dziennego ruchu w Sieci. Zgodnie z szacunkami zawartymi w dokumencie, dziennie przez serwery przepływa 1826 petabajtów danych (swoją drogą dość dokładna wartość jak na oszacowanie), z tej wartości NSA monitoruje wspomniane 1,6 procenta. Co więcej do dalszej analizy kierowane jest już zaledwie 0,025 procenta wspomnianej wyżej potężnej porcji danych dziennie trasmitowanych w sieci.
Publikacja dokumentu zbiegła się w czasie ze zorganizowaną w piątek konferencją prasową w Białym Domu, podczas której prezydent USA ogłosił plany uczynienia działań agencji bardziej przezroczystymi dla obywateli.
Niezależnie od publikacji NSA oraz deklaracji Barracka Obamy trudno uwierzyć w jawność operacji nasłuchowych, których skuteczność jest w znacznej mierze uzależniona właśnie od stopnia utajenia. Co więcej deklarowanie znikomych możliwości nasłuchowych byłoby jednoczesnym przyznaniem się do słabości systemów infiltracyjnych i szpiegowskich. W końcu wrogowie USA mogliby pomyśleć "tylko 1,6%?"). Cóż, prawdy nie dowiemy się nigdy, a oficjalne komunikaty raczej nie odzwierciedlają rzeczywistości, raczej kreślą tą, jaką rządy chciałyby widzieć w oczach obywateli.

Co nie oznacza ani niczego dobrego, ani niczego złego dla 'szarych obywateli' - ich życie (i aktywność w sieci) jest dla szpiegów nudniejsze od relacji na żywo z polskiego Sejmu.
Głupoty takiego kalibru boję się najbardziej. Zrób przysługę społeczeństwu i nie przekazuj dalej swoich genów.
Doczytaj może najpierw czym jest sarkazm i czarny humor zanim zaczniesz używać słów, których znaczenia nie rozumiesz np. faszyzm.
Co nie oznacza ani niczego dobrego, ani niczego złego dla 'szarych obywateli' - ich życie (i aktywność w sieci) jest dla szpiegów nudniejsze od relacji na żywo z polskiego Sejmu.
Masz rację-gdyby chcieli, to mogliby udowodnić co najmniej kilkunastu % piratów(tych z Ameryki), że ściągali nielegalnie z neta. Ale nie robią tego, gdyż wtedy sami by się przyznali do szpiegowania swoich obywateli.
Wystarczy przytoczyć ostatnią historię z kolesiem i jego żoną, co wpisywali w neta hasła:szybkowar i plecak(http://technowinki.onet.pl/inne/wiadomosci...,artykul.html). Gdyby szukali najnowszej płyty Bibera do ściągnięcia czy Windowsa-NSA olało by ich ciepłym moczem. Szukali szybkowaru i plecaka=wizyta policji.