aktualności

Nie daj się systemom rezerwacji hoteli i biletów lotniczych online

17
20 lipca 2013, 14:24 Marek Kowalski

Wakacje, wakacje. Wielu z nas gdzieś wyjedzie, poleci, pozwiedza. Dla wielu branż sezon ogórkowy to raczej zastój, ale w systemach rezerwacji biletów lotniczych, czy rezerwacji hoteli serwery pracują na najwyższych obrotach. Jeżeli planujesz wyjazd w konkretne, ulubione miejsce, upewnij się, czy cena widoczna na danej stronie nie została "nieco podniesiona" w wyniku uwzględnienia twoich preferencji.

Na pierwszy rzut oka sprawa może wydawać się błaha, co jest w końcu złego w tym, że jakaś strona z rezerwacjami miejsc hotelowych będzie pamiętała, że ją odwiedziliśmy i czego szukaliśmy? Jak się okazuje, informacje gromadzone przez tego typu serwisy mogą być wykorzystywane (i są) do modyfikowania ofert pod kątem osobistych preferencji odwiedzających je osób. I zapewniamy Was, że chodzi tu o coś więcej niż tylko wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

To, że wiele stron internetowych śledzi odwiedzających nie jest żadną tajemnicą. Niedawna dyrektywa unijna nakazująca informowanie o plikach cookies niewiele w tym zakresie zmieniła. Jak się jednak okazuje, konsekwencje przyzwolenia na gromadzenie informacji o naszej działalności mogą być znaczące, zwłaszcza dla naszych portfeli. 

Sprzedawcy online szacują poziom zainteresowania potencjalnych nabywców i próbują oferować towar bądź usługę tak drogo, jak to tylko jest możliwe. Przykłady? Osoba poszukująca np. wyjazdu w konkretne miejsce - niech to będą np. Wyspy Kanaryjskie - po pewnym czasie będzie otrzymywać oferty dotyczące wyjazdu do tej lokalizacji w cenie wyższej od ofert wyświetlanych osobom, dla których podobne preferencje nie zostały oszacowane przez systemy gromadzące dane. Podobnie z biletami lotniczymi. Mamy urlop w drugiej połowie sierpnia? Zatem dobrze byłoby wylecieć np. 16-go. Szukamy, szukamy i cena biletów jakaś taka wysoka...

Ważne jest to, że informacje wykorzystywane przez operatorów stron z rezerwacjami hotelowymi i biletami lotniczymi, jak również pozostałych sprzedawców towarów i usług online, pochodzą nie tylko z plików cookies i przechowywanych w nich informacjach o odwiedzonych witrynach. Analiza, której wynikiem jest oszacowany profil danej osoby i model jej preferencji zakupowych wykorzystuje również wyniki wyszukiwania w internecie oraz monitoring portali społecznościowych. 

Jakie są rezultaty? Pewne oferty (w domyślne - najtańsze) są ukrywane przed osobami, które wyraźnie planują wybrać się w dane miejsce w konkretnym terminie. Mało tego systemy te uwzględniają również platformę, z której korzysta użytkownik. Eksperci z Kaspersky Lab udowadniają, że otwarcie tej samej strony z rezerwacjami hoteli za pomocą iPada o komputera z Windows spowoduje wyświetlenie dwóch zupełnie różnych list ofert. W pierwszym przypadku, użytkownik iPada zobaczy oferty znacznie droższe od osoby korzystającej z komputera pracującego pod kontrolą Windows.

Pozostaje pytanie - jak się nie dać? Lista zasad jest względnie krótka, a one same - bardzo proste:

  • Bez pośpiechu: "dwa ostatnie miejsca" często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - bezpośredni kontakt z hotelem (np. telefoniczny) i okazuje się, że wolne są dwa, ale piętra i to za niższą kwotę niż "gorąca oferta online".
  • Opłaty dodatkowe - bilet lotniczy za 1 zł? To oczywiście pułapka, okaże się, że za bagaż ponadnormatywny (czyt. większy od pudełka zapałek) zapłacimy dużo więcej.
  • Nie koncentruj się na "gorących wyprzedażach". Często okazuje się, że oferty promowane są gorsze od dużo głębiej ukrytych ofert standardowych
  • Anonimowość - jeżeli wrócisz na stronę, na której wcześniej widziałeś ciekawe oferty może się okazać, że te same miejsca/przeloty nagle okazują się droższe. Cóż, skoro nie znalazłeś tego, czego szukasz gdzie indziej, a wróciłeś w dane miejsce, to znaczy że można trochę podnieść cenę. Draństwo? Nie - handel online. Na szczęście wystarczy już włączenie trybu incognito w przeglądarce i zresetowanie sesji przed ponownym odwiedzeniem danego serwisu by uniknąć tego typu zagrywek.
  • Korzystaj z proxy - jeżeli dany serwis "zobaczy" że odwiedza go osoba korzystająca z drogiego sprzętu i pochodząca z kraju o wysokiej stopie zarobków oczywiste jest, że wyświetlone ceny dotyczące tych samych ofert będą różne niż te prezentowane osobom z krajów biedniejszych lub bardzo uważnie kalkulujących wydatki (wg ekspertów Kaspersky Lab dobrym przykładem są tu Niemcy).

Pozostaje nam tylko życzyć świadomego planowania i udanych wakacji za rozsądną cenę :)

Źródło: Kaspersky Lab
nosendZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
nosend2013.07.20, 15:02
12#1
w Naszym kraju raczej używanie proxy jest zbędne...
SolmyrekZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Solmyrek2013.07.20, 15:27
'jeżeli dany serwis 'zobaczy' że odwiedza go osoba korzystająca z drogiego sprzętu i pochodząca z kraju o wysokiej stopie zarobków oczywiste jest, że wyświetlone ceny dotyczące tych samych ofert będą' ... wyższe.

To ciekawe jakie ceny by zaoferowali widząc odwiedziny z Win XP, kompa archaicznego wręcz, z IP pochodzącego od mało znanego ISP.
Podejrzewam, ze w kazdej tego typu witrynie mozna okreslic przedzial cenowy, ktory nas interesuje.
Jesli wrocimy na ta strone po raz 18-ty i bedziemy zmniejszac pulap przy kazdych odwiedzinach o kilkanascie zlotych - co o tym wywnioskuje witryna?
Jesli witryna bedzie podnosic cene - uzytkownik z niej nie skorzysta. Jesli da cene 5,10,50 zl za bilet do, powiedzmy, Tajlandii - zaden Polak sie na to nie da nabrac i bedzie szukac ukrytej marzy...
Nie ma co - nie jestesmy ani bogaci ani rozrzutni, zwlaszcza jesli chodzi o wyjazdy.
Znam tylko 3 osoby, ktore moga sobie jechac gdzie chca, bo zarabiaja ponad 20k PLN za miesiac, ale oni tez kalkuluja i nie daja sie nabrac na takie zagrywki, chociaz mogliby.
jagularZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
jagular2013.07.20, 15:27
-8#3
Boże, co za bzdury...(oczywiście, chodzi o news).
SolmyrekZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Solmyrek2013.07.20, 15:38
12#4
Moze i bzdury, ale dobrze ze dali takie info, bo niestety jest to prawdziwe.
Ja czyszcze cache przegladarki srednio raz na tydzien, recznie. Wiem co tam siedzi i dlaczego. 98% uzytkownikow nie ma o tym zielonego pojecia. Nie licze nas, labowiczow lub innych obeznanych z kompami ludzi.
Taka jest skala tego zjawiska. xxx milionow urzadzen podpietych do netu, na ktorych da sie zarobic, a niewielki procent uzytkownikow wie jak czyscic smieci.

Ostatnio naprawialem kompa z Win 8, w ktorym kolega z pracy zainstalowal babylona i inne smieci. Samych plikow tymczasowych wywalilem na dzien dobry niecale 23GB.
On mowi, ze caly czas sie uczy kompow, juz umie to, tamto itd...
Takich ludzi jest mnostwo i portale i firmy doskonale o tym wiedza.
jagularZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
jagular2013.07.20, 16:10
-8#5
Bzdury, ale prawdziwe. Och, ta logika :)
Kaspersky Labs musi nakręcać atmosferę paniki i kreować nowe problemy.
Marek KowalskiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiMarek Kowalski2013.07.20, 17:01
jagular @ 2013.07.20 16:10  Post: 673431
Bzdury, ale prawdziwe. Och, ta logika :)
Kaspersky Labs musi nakręcać atmosferę paniki i kreować nowe problemy.


Ale jaka panika? Po prostu chyba lepiej zapłacić za to samo mniej niż więcej, zwłaszcza gdy wystarczy tryb incognito w przeglądarce. A problem sprzedaży 'tak drogo jak tylko się da' istnieje od kiedy istnieje handel...
AraelZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Arael2013.07.20, 17:08
jagular @ 2013.07.20 16:10  Post: 673431
Bzdury, ale prawdziwe. Och, ta logika :)
Kaspersky Labs musi nakręcać atmosferę paniki i kreować nowe problemy.


Strasznie Kaspersky zarobi na tej informacji i 'strachu' - prędzej ktoś inny nie zarobi ;)
jagularZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
jagular2013.07.20, 17:36
-8#8
Najpierw może poprzyjmy jakimiś konkretnymi przykładami to, że coś takiego w ogóle się dzieje, potem zacznijmy tworzyć teorie.

Ludzie, przecież jak cena skacze, to ją (ewentualni) klienci widzą. Gigantyczna większość klientów zwraca uwagę na cenę, więc nie ma ich jak oszukać. Im wyższą cenę zaproponujemy klientowi, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że on ją zapłaci (i nie pójdzie gdzieś indziej) - to chyba jakaś normalna prawidłowość handlowa, nie?
Większość klientów nie musi kupować biletów w danej sieci/na danej stronie. To nie jest usługa niezbędna do życia, więc podbijanie ceny oznacza robienie sobie problemów.
Jedyne momenty, kiedy można sobie spekulować na poważnie cenami, to są np. święta (jakieś 'ogólnouznawane', ale także i lokalne), czy duże imprezy - kiedy klienci muszą być w danym miejscu i muszą zapłacić za bilety.
Prawidłowości nie muszą być jednoznaczne: kupiłem kiedyś bilety na samolot do jednego z krajów środkowej Afryki na święta B. Narodzenia - i mimo że kraj nie był chrześcijański, to bilety się sprzedawały 'na pniu' z jakiegoś tam powodu - a lista oczekujących na ewentualne zwolnienie się miejsca w kilku lotach w tym terminie, na tej trasie, była trzycyfrowa.

Sprawdzanie cen sprzętu użytego do zakupów to już jest jakaś czysta bajunia. Ciężko to nawet skomentować.
AraelZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Arael2013.07.20, 19:43
jagular @ 2013.07.20 17:36  Post: 673441
Najpierw może poprzyjmy jakimiś konkretnymi przykładami to, że coś takiego w ogóle się dzieje, potem zacznijmy tworzyć teorie.


Chłooopie, w jakim świecie Ty żyjesz... Nawet Amazon swego czasu kantował tak klientów i zapłacił za to karę kiedy w końcu afera ujrzała światło dzienne.
Marek KowalskiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Autor publikacjiMarek Kowalski2013.07.20, 21:03
jagular @ 2013.07.20 17:36  Post: 673441
Najpierw może poprzyjmy jakimiś konkretnymi przykładami [ciach...] (...) to już jest jakaś czysta bajunia. Ciężko to nawet skomentować.


Proponuję wykonanie prostego eksperymentu, proszę odwiedzić kilka witryn za pomocą peceta i np. iPada, oczywiście oba urządzenia NIE MOGĄ korzystać z tej samej sieci WiFi (widocznej z zewnątrz często jako jeden punkt w Sieci). Tu nie chodzi o sprawdzanie cen sprzętu, lecz o sam sprzęt, czyli swego rodzaju 'wygląd' użytkownika.

W cyfrowym świecie identyfikuje nas sprzęt, z którego korzystamy. W rzeczywistym, np. ubiór, fryzura, makijaż, perfumy, itd.. Wystarczy odwiedzić np. jakieś targowisko/bazarek czy inny punkt, gdzie ludzie handlują czym-się-da i nie zawsze cena jest od razu widoczna przy towarze. Jeżeli pójdzie się ubranym szykownie, w markowe rzeczy, na pytanie o cenę często usłyszymy kwotę większą od tej, którą usłyszą osoby wyglądające 'szaro'. To co stosują serwisy hotelowe czy turystyczne, a także wiele innych to nic innego jak znane od wieków reguły przeniesione po prostu do cyfrowego świata. Na identycznej zasadzie działa przecież reklama behawioralna (nie mylić z kontekstową), w której treść również jest kreowana w zależności od preferencji odbiorcy. Proszę najpierw doczytać, a nie szafować słowami 'bzdury' czy 'bajunia'.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
1