aktualności

Internet z balona, czyli projekt Google Loon

6 18 czerwca 2013, 01:07 Eryk Napierała

Podczas gdy w Polsce oczekujemy bardzo taniego internetu o zadowalających parametrach, w innych stronach świata niemałym problemem jest dostęp do globalnej sieci w ogóle. Zbudowanie odpowiedniej infrastruktury naziemnej w rzadko zaludnionych obszarach jest mało opłacalne nawet w krajach, których nie da się nazwać niecywilizowanymi, a łącza satelitarne są dla wielu konsumentów zbyt drogie. Według Google rozwiązaniem tego problemu może być zbudowanie sieci nadajników umieszczonych na... balonach dryfujących w wysokich partiach atmosfery.

Jeden z projektów badawczych, którym zajmuje się gigant z Mountain View – Loon – zanotował w ostatnich dniach niemały sukces. Po półtora roku prac nad Nową Zelandią udało się stworzyć sieć, która pozwoliła połączyć się z internetem osobom skazanym do tej pory na łącza satelitarne. Nadajniki zostały umieszczone w stratosferze, 20 km nad powierzchnią ziemi – zawisły pod balonami wypełnionymi helem. Każdy z balonów miał 15 m średnicy i 12 m wysokości, a oprócz urządzeń telekomunikacyjnych transportował panele słoneczne mogące dostarczyć nawet 100 W mocy. Pojedyncze urządzenie było w stanie pokryć siecią 1250 km2.

Areostaty komunikowały z rozmieszczonymi co 100 km stacjami naziemnymi, z których przekazywały sygnał do odbiorców końcowych. Zostały też wzajemnie połączone, dzięki czemu nie wszystkie musiały znajdować się w zasięgu nadajnika naziemnego. Transmisja danych odbywała się na nieregulowanym (a więc zwolnionym z opłat i niezależnym od lokalnych operatorów) paśmie ISM (2,4 i 5,8 GHz), a prędkość transferu była porównywalna do tej zapewnianej przez sieci 3G.

Dlaczego balony i dlaczego aż 20 km nad ziemią? Google twierdzi, że stratosfera jest idealnym miejscem do "zakotwiczenia" nadajników. By wynieść cokolwiek na tę wysokość nie trzeba używać drogich w budowie i eksploatacji rakiet. Regularny ruch powietrza w tej partii atmosfery umożliwia dryfowanie nadajników w bardzo przewidywalny sposób, a przy ich odpowiedniej liczbie w sieci nie powinny zdarzyć się "dziury".

We wstępnym teście wykorzystano 30 balonów, które zapewniły dostęp do internetu 50 odbiorcom. Plany Google idą jednak dużo dalej – firma chce wysłać w stratosferę 300 nadajników, które będą dryfować wzdłuż 40 równoleżnika, przebiegającego nie tylko nad Nową Zelandią, ale także południową częścią Australii i sporym obszarem Ameryki Południowej. Jeśli eksperyment odniesie sukces, zapewne zostaną zbudowane kolejne "pierścienie" nad innymi obszarami planety.

Wyniesienie sieci w chmury (czy może raczej ponad chmury) nie jest zupełnie nowym pomysłem. Podobną koncepcję chcieli wykorzystać właściciele serwisu The Pirate Bay (jednak z zupełnie innych powodów). O ile mała szwedzka firma ciągana po sądach przez obrońców praw autorskich ma niewielką siłę przebicia, międzynarodowa korporacja jaką jest Google na pewno zrealizuje swoje plany... rzecz jasna jeśli okażą się opłacalne.

Źródła: Google, Wikipedia
Za: Tech Crunch

=-Mav-=Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
=-Mav-=2013.06.18, 01:29
15#1
Takie zwariowane projekty przywracają mi wiarę w tego molocha. :) Moim zdaniem każda wielka korpo powinna mieć wydział który zajmuje się wydawaniem pieniędzy na podobne bzdury i bezużyteczne ekstrawagancje, choćby po to aby dział PR miał o czym pisać. A czasami przecież z takich rzeczy potrafią się wykluć niezłe wynalazki.
.:Proxy:.Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
.:Proxy:.2013.06.18, 01:57
18#2
To jest tylko rozwinięcie projektu 'PRISM' W końcu będą mogli podsłuchiwać tych, którzy jeszcze internetu nie posiadają :E
SzczotaZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Szczota2013.06.18, 04:58
-2#3
Pomysl ciekawy ale projekt bedzie mial ciezko i predkosciami nie zaskoczy.

Po pierwsze czestotliwosc - tutaj jest juz sporo zaklocen chyba ze na koncu swiata
Po drugie 20km nad ziemia to srednio wyjdzie ze 30km polaczenie. Do tego juz trzeba miec spora gabarytowo antene przez co koszt sie zwieksza - czyli jednak to ma racje bytu w bardziej cywilizowanych stronach.
Po trzecie przepustowosc ktora nie bedzie spora bo czestotliwosc z gumy nie jest.
Max co narazie osiagna to okolo 150Mbit na balon o ile na 50 userow jest to wystarczajace spokojnie o tyle w teorii bedzie wiecej userow.
Na wysoka modulacje zapewniajaca spora przepustowosc mozna zapomniec bo odleglosc wiec sygnal nie pozwoli

Jedyna mozliwosc to wykorzystanie calego pasma 5Ghz co tez nie jest dobrym rozwiazaniem
adulZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
adul2013.06.18, 11:41
W filmiku, 1:40
Ubiquiti Rocket, najprawdopodobniej M5, z jakąś anteną.
Albo używają 802.11(n), albo AirMAX.
kretosZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
kretos2013.06.18, 16:51
z wiki:
'zrobić kogoś w balona' - podpiąć do sieci bezprzewodowej obsługiwanej z balonów firmy Google
MaxomZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Maxom2013.06.19, 00:41
Co czuje ze przy pierwszym dobrym wietrze, taki uzytkownik internetu bedzie zrobiony w balona. Cytujac za Wyspinskim: wiatr chula po lesie, wicher balon niesie ;)
Zaloguj się, by móc komentować
1