aktualności

Zagrasz tylko na jednej konsoli? Sony chce opatentować blokowanie używanych gier

11 stycznia 2013, 01:47 Piotr Gontarczyk

W plotkach było więcej niż tylko ziarno prawdy? Zapewne nikt nie dostrzeże czegokolwiek odkrywczego w stwierdzeniu, że firmy związane z branżą gier komputerowych dwoją się i troją, aby chociaż trochę zmniejszyć skalę piractwa. Dodatkowym problemem dla wydawców jest wtórny rynek gier, a więc handel tzw. "używkami". Odsprzedawanie gry, którą na przykład już się przeszło nie jest niczym nowym. To jednak sól w oczach każdego wydawcy, bo na takiej formie sprzedaży nie zarabia.

No właśnie, czy w ogóle wydawcy powinni mieć pretensje o to, że nie dostają nic z tego, że osoba "A" odsprzeda daną grę osobie "B"? Z punktu widzenia przeciętnego gracza sprawa jest jasna - zapłaciłem za grę, wydawca zarobił na kopii, którą mi oferował (poprzez sklep), więc jest moja i sam nią dysponuję. Z punktu widzenia wydawców sprawa nie jest tak prosta, gdyż ci robią wszystko, aby rynek wtórny gier komputerowych zwalaczać dokładnie tak, jak piractwo. Dla nich odsprzedaż zakupionej (chociażby w oryginalnym pudełku) jakiejkolwiek gry to właśnie odbieranie im zarobku. Wydaje się Wam to absurdalne? Jeśli tak, to osobom o słabszych nerwach polecamy zaprzestanie czytania w tym właśnie miejscu. No dobra, tak naprawdę to zachęcamy do dalszej lektury, ale wiecie, jakby co - ostrzegaliśmy!

Okazuje się, że zgodnie z pojawiającymi się od jakiegoś czasu plotkami, firmy Sony oraz Microsoft mogą przygotowywać nowe rozwiązania, które wraz z kolejnymi konsolami do gier, PlayStation i Xbox, wyeliminują "problem" rynku wtórnego gier. Innymi słowy, obie firmy wydają się pracować nad uniemożliwieniem korzystania z gier, które zostały odkupione od innego gracza.

Firma Sony już złożyła wniosek o patent, w którym określa działanie systemu "chroniącego" konsolę przed grą, która była wcześniej używana w innym egzemplarzu. Jak to ma działać? Z dokumentacji dołączonej do wniosku patentowego wynika, że gdy uruchamiana jest gra to system wywołuje "Electronic Content Processing System", a więc sprawdzany za pośrednictwem interfejsu podpis, na podstawie którego można stwierdzić, czy użytkownik korzysta z gry nowej, czy może z obrzydliwej, wstrętnej, nieakceptowalnej "używki". Oczywiście jeśli system stwierdzi, że jest to gra używana, to uniemożliwi jej uruchomienie. Proste? Proste.

W ramach nowego rozwiązania, które Sony chce opatentować, każda gra będzie mieć unikatowy identyfikator, którego zapisana na nośniku optycznym treść jest przenoszona na dysk. Ten proces jest jednorazowy i nie będzie można go powtórzyć. Jeśli dobrze rozumiemy dokument patentowy, to przeniesienie tego identyfikatora będzie odnotowane na zdalnych serwerach. Jeśli grę z tego samego nośnika spróbujemy uruchomić na innej konsoli, a na niej owego identyfikatora nie będzie, to gracz o graniu będzie musiał zapomnieć. Wszystko to oznacza, że gra ma być dosłownie przywiązana do pierwszej konsoli, na której zostanie uruchomiona z konkretnego nośnika.

Brzmi groźnie? No ba! Co ciekawe, na podstawie lektury wniosku Sony nie da się stwierdzić, co stanie się, gdy jakaś konsola ulegnie awarii. Można założyć, że będzie istnieć jakaś droga przeniesienia identyfikatorów z jednego urządzenia do drugiego, ale to mogłoby dotyczyć przede wszystkim urządzeń objętych gwarancją producenta. W takich przypadkach producent bez większych problemów może sprawdzić czy dany egzemplarz został odesłany, jako wadliwy i na tej podstawie, przy wymianie na inny, przenieść wszystkie identyfikatory gier. No ale co w sytuacji, gdy urządzenie nie będzie już podlegać gwarancji?

Pewne jest jedno. Jeśli w nowych konsolach Sony i Microsoftu pojawią się tego typu zabezpieczenia, to niezadowoleni będą nie tylko gracze, ale także sklepy i różnego rodzaju serwisy, które ułatwiają odsprzedaż używanych gier. Warto mieć na uwadze to, że złożenie wniosku o patent, a nawet uzyskanie go na cokolwiek nie musi bezdyskusjnie oznaczać, że dana firma od razu wykorzysta go w swoich produktach czy usługach. Może to zrobić niebawem, za kilka lat, ale może też nigdy opatentowanego rozwiązania wykorzystać. Tak czy inaczej, pojawienie się informacji o tym konkretnym wniosku patentowym firmy Sony, wywołało sporą burzę w internecie. Trudno się dziwić, bo patent ten opisuje bardzo drastyczne zmiany na rynku gier komputerowych. Stwarza on problem nie tylko dla samego handlu (który tak naprawdę eliminuje). Problem tkwi także w tym, że jeśli sprzedaż jakiejś gry zostanie zakończona, to tak naprawdę nikt później nie będzie mógł odkupić używanej od kogoś, kto w nią już nie gra.

Źródło: IGN, PlayStation LifeStyle
bielasZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
bielas2013.01.11, 02:17
104#1
A następny krok to co będzie? Zakaz handlu używanymi samochodami i domami/mieszkaniami? Bo producent aut i developer nie zarobią na sprzedaży nówek?

Cwaniactwo i hienyzm do kwadratu.
Dominic6Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Dominic62013.01.11, 03:02
75#2
To jest ruchanie konsumenta w gorące kakao !
A gdzie składać reklamacje jeżeli program-gra nie spełniła oczekiwań danego użytkownika ?!
AndreeZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Andree2013.01.11, 03:08
44#3
Sytuacja zmierza do tego, że jak stracisz dostęp do internetu, to sobie nawet nie pograsz na konsoli.
Zwykle tego typu zabezpieczenia DRM uderzają w samych producentów, zmniejszając atrakcyjność urządzenia dla konsumentów.
Jest to pozaprawne odbieranie praw nabywców za pomocą technicznych sztuczek, zalegalizowanych przez amerykańskie prawo Digital Millenium Copyright Act, i jego europejskie odpowiedniki, zabraniające łamania zabezpieczeń.
SylkisZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Sylkis2013.01.11, 03:13
-14#4
Już od dawna mówiłem wszelkim przeciwnikom piractwa specjalizującym się w 'ja gram legalnie, nie muszę przecież kupować nowych gier, na rynku wtórnym są o wiele tańsze', że oni tak samo jak piraci łamią licencję, oraz tak samo jak piraci nie przynoszą zysku producentom (co większość przeciwników piractwa błędnie uważa za stratę). To logiczne, w końcu nie kupujesz gry, a prawo do korzystania z niej + nośnik, na którym znajduje się jej kopia. Odkupując nośnik nie odkupujesz prawa do korzystania z gry - masz fizyczną możliwość dokonania tego (tak samo, jak i aktu piractwa), jednak nie jest to zgodne z licencją. Różne kraje różnie podchodzą do tego typu zapisów licencyjnych i (nie jestem pewien) w Polsce one chyba są legalnie nieważne, nie mniej z perspektywy producenta to jest problem i tego typu wprowadzenie ograniczeń jest w pełni zrozumiałe.

To samo się tyczy wypożyczania gier od znajomych.

Z drugiej strony jednak - co jeśli dana konsola się po X latach zużyje? Jeśli już zostanie wycofana z rynku, podobnie jak i sama gra? Ja tam lubię grać w stare gry. Często jedynym sposobem na ich zdobycie jest właśnie rynek wtórny, lub piractwo. Choć z perspektywy wydawcy to bez różnicy, to jednak kupując grę na rynku wtórnym wciąż ją kupujemy, jest to raczej 'mniejsze zło' od dokonania nieautoryzowanej kopii. I co wtedy? Mam stracić dostęp do gry, za którą zapłaciłem?

To już lepiej, aby po prostu unikalny klucz aktywacyjny był przypisany do konta na serwerach Sony. Jest to o tyle niewygodne, że wymagane będzie podłączenie do neta po zarówno mojej stronie, jak i wydawcy, ale przynajmniej jest szansa, że będę mógł ze swojego konta 'przenieść' prawo do grania w daną grę na inne urządzenie, zwłaszcza gdy ta gra zostanie oficjalnie wycofana z rynku.

No chyba, że dystrybucja fizycznych nośników ma zostać kompletnie wycofana (lub ograniczona do kupna ładnego pudełka z kluczem aktywacyjnym i dodatkami typu książeczka, ewentualnie jakiś potrzebny osprzęt, tak jak w sklepie kupuje się grę Rocksmith ze Steama) i zakupy mają się odbywać wyłącznie drogą elektroniczną, jak np. na AppStore, albo wspommianym Steamie, oraz wirtualne kopie do zakupu/ściągnięcia będą już na zawsze dostępne na serwerach i przyszłe platformy będą je wspierać (w sensie, np na Playstation 5 będzie można ściągnąć i uruchomić grę z Playstation 4). Ale wtedy nie widzę zapotrzebowania na tego typu zabezpieczenia, skoro siłą rzeczy właśnie gry będą przypisane do konkretnego konta, o ile nie chcą od klienta wyciągać kasy kilkukrotnie za ten sam tytuł...

'Zbędne', 'nie mające realnego zastosowania' - tego typu określenia chodzą mi po głowie względem opisanego patentu.
AndreeZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Andree2013.01.11, 03:21
38#5
Licencja to nie prawo polskie, które dopuszcza sprzedaż używanych dzieł. Funkcjonuje pojęcie wyczerpania majątkowych praw autorskich sprzedawcy w momencie sprzedaży.
Tak więc jeśli licencja stoi w sprzeczności z prawem, to można ją w tym zakresie zignorować.
http://serwisy.gazetaprawna.pl/prawo-autor...iesz_prawa.html
SylkisZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Sylkis2013.01.11, 03:55
-23#6
I tak prędzej czy później dojdzie do tego, że 'otwarte' PC praktycznie wyjdą z użycia - będą płyty główne ze zintegrowanymi prockami, kartami graficznymi i pamięcią, co najwyżej będzie można dobrać dodatkową grafę i być może ram. No i wszelkiego rodzaju dyski itp.

Zarówno u AMD, jak i u Intela komputery zaczną przypominać konsole, które będzie można kupić w kilku wariantach (droższych wydajniejszych i tańszych słabszych), które ewentualnie będzie można rozszerzyć właśnie w wspomnianą dodatkową grafę itp. Mobo, proc, zasilanie, obudowa, podstawowa grafa, podstawowa pamięć i wymienny dysk - to będzie już gotowe w zestawie.

Pamiętacie laptopy z modułowymi kartami graficznymi itp? No, to mniej-więcej tak będą wyglądać PC, tyle, że te moduły będą jedynie dodatkiem, wspomagaczem. Ewentualnie będą wyglądać mniej-więcej tak, jak obecnie wyglądają komputery Apple (i nie mam ty na myśli Ma'ków Pro, a raczej Ma'ki Mini i iMa'ki).

Platformy się ujednolicą, ustandaryzują. Nowy sprzęt zacznie wychodzić o wiele rzadziej, wzrost wydajności będzie wyglądał mniej-więcej właśnie jak ja rynku konsol, a może raczej obecnie tabletów i telefonów. Za to soft będzie o wiele lepiej dopracowany względem sprzętu. Będzie musiał.

Z kolei konsole będą się różnić od pecetów tym, że nie będą modułowe i będzie na nich (oficjalnie) mógł działać tylko firmowy soft (system operacyjny) producenta, no i w zestawie już będą miały zabawki pod postacią różnych kontrolerów.

Do każdej platformy sprzętowo-softwar'owej będzie przypisany jeden lub kilka sklepów z oprogramowaniem typu AppStore, Steam, Origin, Playstation Network, gdzie przynajmniej przy pierwszym uruchomieniu oprogramowania (przypisanego do konta użytkownika) będzie potrzebne połączenie do neta i utworzenie specjalnych wpisów w oprogramowaniu związanego z danym sklepem (mam tu na myśli coś na kształt odpalania gier ze Steama będąc offline), które to rozwiąże problemy piractwa i rynku wtórnego.

Ewentualnie możliwe będzie czasowe wykupywanie abonamentu do korzystania z danego softu ze sklepu, np. z gry MMO. Byłoby to też o tyle fajne, że można by przez jeden wieczór zamiast kupować np. soft wart 1000zł 'wypożyczyć' go na chwilę, użyć raz i za to jedno użycie zapłacić np. 15zł, gdy więcej tego nie potrzebujesz, albo np. zamiast płacić za całą grę, 'wypożyczyć' ją na tyle, ile się chce i zapłacić za czas dostępu do niej - tak jak to teraz wygląda z niektórymi systemami dającymi odpłatny dostęp do treści różnych artykułów, jak np. na gazeta.pl, tylko że to tez by się poprzez owe sklepy odbywało.

Tak mi się widzi przyszłość - sam nie wiem, czy ona jest dobra, czy zła, bo taki scenariusz ma swoje wady i zalety (nie chce mi się rozpisywać już o tym), no ale sądzę, że stety/niestety wszystko do tego dąży.
kwietasZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
kwietas2013.01.11, 06:49
12#7
Jesli faktycznie tak bedzie na nowej generacji konsol to przynajmniej bede mial wiele lat na spokojne ogranie obecnych tytulow, na ktorych nie ma czasu.

Znalazlem obejscie tego problemu z uzywkami :E Z artykulu wynika, ze to konsola bedzie oznaczona tym identyfikatorem, wiec teoretycznie kazdy profil moze w ta gre grac na tej konkretnej konsoli. Jaki problem jest w zapisywaniu gier i swojego profilu w chmurze? Wyobrazcie sobie, ze po przejsciu Uncharted 5 lub Gran Turismo 7 wystawiacie gre... wraz z sama konsola na sprzedaz :D Bez padow i kabli. :E I kto nie powie, ze nie bedzie mozna grac w uzywki? :D Jedynym problemem jest koniecznosc grania w tylko jedna gre :E Kto wie, moze po jakims tam czasie beda sprzedawane uzywane konsole z pakietem a'la Humble Bundle :D

A tak na powaznie to niech zaczna robic porzadne gry zamiast odcinac kupony. Juz widze jak EA zaciera lapska na ten pomysl, bo sprzedaja miliony odgrzewanych kotletow i to kilka lat z rzedu...
HashiZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Hashi2013.01.11, 07:01
11#8
Patent mógłby posłużyć do autoryzacji gier na płytach w celu zamiany na wersję cyfrową. Sam pomysł blokowania gier na innej konsoli uważam za pomyłkę i głupi pomysł. Nic im to nie da.
PS Dziś IDC podalo info że PS3 wyprzedziło Xa o 1 mln szt worldwide.
cocaine01Zobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
cocaine012013.01.11, 08:10
15#9
Jesli ktos nie ma kasy na gry, to chocby nie dalo sie piracic i tak nie kupi, wiec co za roznica czy sciagnie czy nie?
RothgnaarZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
Rothgnaar2013.01.11, 08:23
22#10
Spokojnie, jeśli to wprowadzą w życie to sami sobie strzelą w stopę, ponieważ dość mocno może im przez to spaść sprzedaż samych konsol na korzyść PC`tów lub innych urządzeń na nich opartych (np. minikomputer/konsola od VALVE). Ludzie zawsze pójdą w stronę, w której mniej jest przeszkód, a wielkie koncerny typu SONY czy MICROSOFT przestaną rządzić (jak im się wydaję) w świecie cyfrowej rozrywki. Zmniejszy im się liczba sprzedanych konsol, przez to zmniejszy się sprzedaż gier, deweloperzy znów skupią się na PC bo tam będą mogli zarobić więcej, a jeśli tak się stanie, to za tym ruszy cała lawina.
Zaloguj się, by móc komentować
1