Wreszcie coś naprawdę nowego! Licząca sobie już 120 lat, firma General Electric ujawniła swoje najnowsze dzieło, które wydaje się być najcieńszym, bardzo wydajnym systemem chłodzenia, który mógłby znaleźć zastosowanie w następnych generacjach cienkich tabletów oraz komputerów przenośnych.
Oprócz tego, że dzięki nowej technice możliwe jest konstruowanie znacznie mniejszych systemów chłodzenia, zostawiając więcej miejsca na inne podzespoły (np. chociażby akumulator), najnowsze dzieło General Electric pobiera o połowę mniej energii niż konstrukcja z wentylatorem, o podobnej wydajności. W przypadku tabletów oraz komputerów przenośnych to dodatkowa zaleta, gdyż urządzenia te mogłyby działać dłużej na zasilaniu z akumulatorów.
Nowe urządzenie, wyglądem trochę przypominające Ogniwo Peltiera (także wykorzystywane m.in. do schładzania układów scalonych) opiera się na technice DCJ (Dual Pizoelectric Cooling Jets). Opracowany przez General Electric system chłodzenia składa się z miniaturowych mieszków, które z dużą częstotliwością rozszerzają się, w celu zassania zimnego powietrza i gwałtownie kurczą, aby "wydusić" z siebie powietrze nagrzane. Można wręcz stwierdzić, że ten system chłodzenia działa tak, jakby oddychał, jak żywe stworzenie.

Wiadomo, że firma General Electric pierwotnie technikę DCJ opracowywała z myślą o schładzaniu komercyjnych silników odrzutowych, ale dwa lata temu ktoś wpadł na pomysł, aby podjąć się próby zminiaturyzowania konstrukcji i przeniesienia DCJ do komputerów osobistych.
W serwisie YouTube można zobaczyć materiał filmowy, przygotowany przez General Electric, na którym można zobaczyć system chłodzenia, oparty na technice DCJ, w akcji. Na filmie widać, jak cienka jest to konstrukcja. Wygląda na to, że grubość jest bardzo zbliżona do przeciętnej karty płatniczej. General Electric zaznacza jednak, że kompletny system chłodzenia ma mieć grubość 4 milimetrów. Oznacza to, że rozwiązanie jest o mniej więcej połowę cieńsze niż obecnie stosowane systemy, wyposażone w wentylatory. Nie da się ukryć tego, że w przypadku tabletów i cienkich notebooków to kwestia wyjątkowo istotna.
Oczywiście nie można zapomnieć o innej zalecie. Jak twierdzi Chris Giovanniello z General Electric, technika DCJ pozwala na produkcję systemów chłodzenia, które są niemal niesłyszalne. Wynika to z zupełnie innej formy przenoszenia powietrza. Nie ma tu wentylatora, którego łopatki szumią w tłoczonym powietrzu, z prędkością tysięcy obrotów na minutę. Nie ma tuż brzęczenia, ani jakichkolwiek wibracji. DCJ pozwala także na ściśle zlokalizowane schładzanie. Zamiast stosować skomplikowane figury z miedzianych ciepłowodów, wystarczy w odpowiednich miejscach zastosować kolejne "płytki" DCJ.
General Electric poinformował o tym, że technikę DCJ już licencjonował japońskiej firmie Fujikura. Dodatkowo producentom komputerów już dostarcza próbki systemów chłodzenia DCJ tak, aby mogli na własną rękę przeprowadzać testy. Niewykluczone jest zatem to, że w ciągu paru najbliższych lat technikę DCJ zobaczymy w rynkowych produktach.




Od tego są filtry powietrza na wlotach......których używają tylko nieliczni producenci,z nieznanych mi powodów.
Nawet jak wymyślisz perpetum mobile o sprawności 120% to od razu na ciebie naskoczą bo potencjalnie jesteś zagrożeniem dla korporacji które żyją z konsumpcji.
Wszystkie, co do jednego, szlag trafił.