Można powiedzieć, że porzucając rozwój systemu MeeGo Nokia zabiła swoje genialne dziecko, czy też kurę, która po dobrym nakarmieniu mogłaby znosić złote jajka. Mariaż z Microsoftem wcale nie okazał się korzystny dla tego dawnego lidera rynku telefonów komórkowych, który obecnie stacza się po równi pochyłej, bo nie umie dotrzymać kroku azjatyckiej konkurencji opierającej swój sukces na Androidzie. Na szczęście MeeGo wcale nie umarł, bo cały czas opiekowała się nim społeczność Open Source w ramach projektu Mer. Na początku na jego bazie zaczęto rozwijać system Tizen, którym zainteresowali się Intel i Samsung. Później, po wydaniu ostatniej dużej aktualizacji dla MeeGo, system wzięli w swoje ręce programiści Nokii, którzy stworzyli firmę o wdzięcznej nazwie Jolla. Tak właśnie powstał Sailfish OS.
Na pierwszy rzut oka system wygląda jak kolejny klon Andorida, ale to tylko wrażenie sprawiane przez mało oryginalne ikony i przeciętny wygląd interfejsu. Mija ono, gdy zamiast statycznych zrzutów ekranu zobaczy się sposób obsługi systemu – niemal w całości oparty na gestach i intensywnie wykorzystujący wielozadaniowość.
Za pomocą maźnięć po ekranie można przełączać się między aktywną aplikacją a ekranem głównym, a także, co już bardziej oczywiste, między pulpitami. Oprócz typowych ikonek znajdują się na nich interaktywne miniaturki uruchomionych aplikacji, spełniające podobną rolę jak widżety w Andoridzie. Każdy program można z poziomu pulpitu obsługiwać w ten sam sposób co na pełnym ekranie, bo w obrębie miniaturki też działają gesty, specyficzne dla każdej aplikacji.
Oprócz oryginalnego podejścia od zarządzania aplikacjami, najciekawszą funkcją Sailfish OS wydaje się dostosowywanie kolorystyki motywu graficznego do wybranej tapety. To zresztą chyba najładniejszy element systemu, bo ogółem sprawia on sprawia wrażenie... mało dopieszczonego. Najwidoczniej wszystkie siły około 30-osobowej ekipy Jolla zostały wykorzystane na przygotowanie unikatowych wrażeń z użytkowania, a dopracowanie szaty graficznej zostawiono na później.
Od wewnątrz Sailfish OS jest oparty na jądrze linuksowym, a konkretniej szkielecie systemu Mer. Programowanie aplikacji odbywa się przez SDK oparte na bibliotekach QT i programie QtCreator, ale Jolla pracuje także nad wdrożeniem technologii webowych (HTML5, JavaScript). Dzięki adaptacji środowiska Alien Dalvik będzie również możliwe uruchamianie programów napisanych na Androida.
Pierwsze telefony z Sailfish OS pojawią się już w przyszłym roku, ale na początku tylko w Finlandii i w Chinach. Jolla nawiązała na razie współpracę z fińskim operatorem DNA i działającym na rynku chińskim D.Phone. W swojej ojczyźnie firma będzie prawdopodobnie sprzedawać smartfony pod własną marką. Zostaną one oparte na platformie sprzętowej NovaThor firmy ST-Ericsson, zatem powinny zapewniać tę samą wydajność i możliwości co tańsze Xperie.
Zespół firmy Jolla podczas debiutanckiej konferencji. Jak widać, cała firma zmieściła się na scenie ;-)
Czy na rynku jest miejsce dla jeszcze jednego systemu operacyjnego dla smartfonów? To pytanie zadajemy sobie za każdym razem, kiedy prezentowany jest nowy projekt, mniejszej lub większej, bardziej lub mniej obeznanej w temacie firmy (lub grupy open-source). Wiemy, że prawie ukończony jest już Firefox OS, cały czas trwają prace nad Tizenem, twórcy środowiska graficznego KDE rozwijają Plasma Active, a inna grupa zapaleńców, sponsorowana przez HP, Open WebOS.
Trudno oczekiwać, że któryś z tych systemów wydrze znaczącą część rynku z rąk Androida, ale spisywanie wszystkich projektów na straty byłoby przejawem zwykłego pesymizmu. Rynek smartfonów rozwija się tak szybko, że niemal każdy niszowy system może znaleźć swoich użytkowników. Szansą dla tworzących je firm jest właśnie współpraca z operatorami sieci komórkowych, którym możliwość zamówienia dostosowanego pod własne potrzeby oprogramowania może wydawać się atrakcyjna. Poza tym, dzięki nietypowemu systemowi nawet mało zaawansowane pod względem sprzętowym smartfony mogą się wybić na lokalnym rynku.
Trudno niestety wróżyć światowy sukces takim projektom jak Firefox OS czy Sailfish OS. Niestety, rynek wielokrotnie dowiódł, że przekłada ogromną bazę aplikacji ponad wszelkie innowacje, szczególnie te w dziedzinie interfejsu. Gdyby było inaczej, Windows Phone, mający za sobą giganta rynku oprogramowania, nie pozostawałby po dwóch latach od debiutu na zupełnym marginesie... Z drugiej strony, liderzy rynku bardzo wysoko stawiają poprzeczkę. W systemach Google i Apple od niedawna rozwijają się tak zwani asystenci, programy oparte na chmurze obliczeniowej, korzystające z mechanizmów rozpoznawaniu głosu i syntezowaniu mowy. Żeby stworzyć coś na kształt Siri czy Google Now, trzeba mieć niewspółmiernie więcej zasobów (przede wszystkim ludzi i pieniędzy) niż potrzeba do przygotowania nawet najbardziej eleganckiego i najwygodniejszego interfejsu graficznego. To jeszcze bardziej zmniejsza szanse niszowych projektów na wybicie się.
Źródła: TheNextWeb 1, 2, 3, kanał Jolla na YouTube, Jolla, Sailfish OS Wiki


no, poszalałem z tymi życzeniami...
Niestety Nokia zbyt późno zaczęła rozwijać obsługę ekranów dotykowych, która wymaga znacznie większej responsywności i reagowania w czasie rzeczywistym, w tym zaimplementowania obsługi procesorów wielordzeniowych i akceleracji interfejsu użytkownika za pomocą GPU.
Takie jest przekleństwo wielkich zbiurokratyzowanych korporacji, przez długi czas ignorują trendy a jak już je dostrzegą to zaczynają szarżować na oślep, ale niekoniecznie w dobrym kierunku.
Tyle że wysłannik Microsoftu Elop wyszedł na scenę i powiedział: Panowie zamykamy projekt, nie będzie wsparcia, a Nokia dostaje ode mnie bana na sprzedaż w krajach wysoko rozwiniętych.
Dobrze wiedzieli że Nokia N9 to była dla nich zbyt silna konkurencja. Skok jakościowy pod każdym względem.
Teraz jest niezależna firma i MS może im naskoczyć, bo telefon będzie projektowany/produkowany w Europie i Chinach
Pozdrawiam wszystkich Amerykanów siedząc w McDonaldzie, udany pomysł, ale w telefonie amerykańskim to czuję się jak jakiś pajacyk, a nie użytkownik.
Może i będą, tylko kto je napisze? Same się napiszą? Dlatego Nokia porzuciła MeeGo - wszyscy pisali aplikacje dla iOS, Androida, olewali Symbiana i nie było niemal żadnych szans, że ktokolwiek (poza garstką nerdów) zainteresuje się MeeGo jako platformą dla swoich aplikacji.
parafrazując - 5'' wystarczy dla każdego...
Myilisz sie odnosnie ilosci aplikacji
Aha. Już widzę te miliony klientów stojące w długich kolejkach przed sklepami i rzucających się na półki, żeby kupić sobie telefon z 5'' ekranem, na którym będą mogli sobie wreszcie upragnionego gimpa uruchomić. Albo w bashu pobawić.