Niezależność internetu jest cały czas zagrożona. Jako firma opierająca swoje działanie na szczegółowych danych o internautach, Google raczej nie kojarzy się z wolnością i otwartością sieci. Dla niezależnego internetu jest jednak coś o wiele gorszego od korporacji zarabiającej na prywatnych danych – rządy i organizacje o zapędach cenzorskich, które z chęcią objęłyby kontrolę nad tym ostatnim wolnym medium i ograniczyły dostęp do niewygodnych treści. Już za nieco ponad tydzień – 3 grudnia – w Dubaju odbędzie się konferencja Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego (International Telecommunication Union), na której spotkają się przedstawiciele rządów państw i wielu różnych firm. Za zamkniętymi drzwiami ma odbyć się narada na temat wprowadzenia nowych środków kontroli globalnej sieci. Google zachęca, by w świetle takich działań "na górze", zwykli ludzie wyrazili swoje poparcie dla wolnego, otwartego internetu.
Firma rozpoczęła kampanię społeczną "Take action" (ang. podejmij działanie). Ma ona na celu nie tylko nagłośnienie sprawy niejawnego ustalania kwestii dotyczących wszystkich internautów (co dzieje się w końcu nie pierwszy raz), ale przede wszystkim zmobilizowanie prawie dwóch miliardów ludzi na co dzień korzystających z globalnej sieci do zadbania o jej i tym samym o swoją przyszłość. Jest to tym łatwiejsze, że nie trzeba nawet odchodzić od komputera – swoje zdanie można wyrazić na stronie internetowej przygotowanej przez Google.
Wygląda na to, że nawet Google nie lubi być ograniczane przez prawo, chociaż z drugiej strony cała akcja może służyć po części poprawieniu wizerunku firmy. Tak czy inaczej, na pewno warto zabrać głos, skoro jest taka możliwość. Zaangażowanie Google może sprawić, że zostanie on wysłuchany – internetowy gigant pokazał już raz, na co go stać.


Sory, ale jeżeli uważasz, że na podstawie adresu e-mail, google nie jest w stanie zwrócić jak się nazywasz oraz ile masz lat, czym się interesujesz i dodatkowo wskazać punktem na mapie Twoją aktywność. To jeszcze raz, sory.
Ale baza danych nazwisk i adresów e-mail jest gratis
- zbiera(łą) i przetwarza(ła) prywatne informacje swoich użytkowników wbrew ich woli
- aktywnie i dobrowolnie uczestniczy w filtrowaniu treści dla mieszkańców każdego kraju, którego władze tego zażądają
- bezproblemowo 'sprzedaje' pełny dostęp do całej gamy prywatnych informacji swoich użytkowników bez nakazu sądowego, a jedynie po nieformalnej prośbie organów ścigania
I oni mają tupet podpisywać się pod wolnym internetem?
Artistwolf u ciebie ta nieufnosc zahacza o niezdrowa paranoje. Co takze nie jest dobre
Tak samo jak o paranoję zahaczyła walka z ACTĄ. Do dziś można spotkać na facebooku kanały, które oferują różne nagrody za polubienie hasła 'Nie dla ACTA' na przykład. Nie wspomnę o wypisywaniu głupot na nieziemską skalę o tym dokumencie. Ludzie dali się bardzo mocno zmanipulować, a ja zwyczajnie przeczytałem dokument i stwierdziłem, że jest on głupi i niedoprecyzowany, co powinno być głównym powodem sprzeciwu bo mogło powodować luźną interpretację zapisów, co jest mocno nieporządane rzecz jasna
Nie wiem co za paranoja jest w tym, że nie chcę udostępniać swojego imienia i nazwiska oraz adresu e-mail korporacji, w której ludzie na czele będą się zmieniać, mogą mieć różne intencje (niekoniecznie dobre,) a danych prawdopodobnie w życiu nie skasują. Ja nie głoszę żadnych teorii spiskowych. Nie obawiam się żadnego ataku ze strony FBI ani nic podobnego. Po prostu nie mam ochoty dzielić się danymi na prawo i lewo i nie mam ochoty w przyszłości oglądać 10 minutowego bloku reklamowego przed filmikiem na YT (+ niedawno wprowadzone reklamy w środku dłuższych filmików
Warto wspomieć, że tak jak dotąd wiedzę o przodkach czerpaliśmy na przykłąd z wykopalisk, różnych tekstów pisanych i tym podobnych, tak o nas będą świadczyć nasze dyski twarde i takich korporacji jak Google. A te dane będą dużo dokładniejsze, co niekoniecznie jest pozytywne.
Artistwolf u ciebie ta nieufnosc zahacza o niezdrowa paranoje. Co takze nie jest dobre
Gorsze sa rzady i wszelkie za tym idace firmy cenzorskie.
Co z tego ze google zbiera dane? Nadal internet jak byl, tak jest wolny a zbieranie danych nie ma nic do rzeczy. Zrobili wam jakas krzywde ze znaja wasze przyzwyczajenia?
Serio tego chcecie? (mowie do osob ktore buntuja sie na akcje google)
Moj glos juz maja.
@Artistwolf - mysl czlowieku, mysl. Tu nie chodzi o to ze zbieraja dane! tylko ze rzady zaczna blokowac strony/informacje im niewygodne. Beda drugie Chiny ktore ktore maja zamkniety dostep do swiata zewnetrzengo i wiedza tyle ile ich rzad chce. (wszystko jest filtrowane)
Przeciez o to google sie 'pobilo' z rzadami chin, bo nie chicalo nic blokowac, co sie nie spodobalo wladzy i zablokowali calkowicie tam google. Dlatego akcje warto poprzec niezalezeie jaka firma by za tym stala.
Jeszcze raz powtorze do osob ktore ciagle w kolko o tym samym - ZBIERANIE DANYCH NIE MA NIC DO WOLNEGO INTERNETU, tu chodzi o cenzure/blokowanie stron i informacji niewygodnych dla rzadow.
Jeszcze raz powtórzę, jestem przeciwnikiem blokowania treści w Internecie. Ale pod Googlem w życiu się nie podpiszę, ich informacje mogą być tak samo wykorzystane przeciwko nam jak te rządowe. Jeśli nie teraz, to w przyszłości. Mam swój rozum i nie podpiszę się pod byle jakim, ładnie brzmiącym zdaniem. Zaufanie do firmy też się liczy, a ja Google nie ufam. Tak samo nie podpisałbym się pod słowami mafii.
Cenzura jest zła, a Chiny to skrajny przypadek, tam nie cenzuruje się tylko Internetu, ale też inne media. Google'owi blokada tamtego rynku jest im nie na rękę. To nie jest koniecznie troska o biednych chińczyków ze strony Google, a po prostu troska o własny portfel (ewentualnie jedno i drugie, ale nigdy to pierwsze).
Nie ufam Google, więc nie powierzę im swojego głosu (tym bardziej danych osobowych). O dziwo Youtube 3 dni przed tym artykułem zaproponował mi podanie mojego imienia i nazwiska...
Tak się składa, że imię i nazwisko w tym formularzu też podajesz
Sory, ale jeżeli uważasz, że na podstawie adresu e-mail, google nie jest w stanie zwrócić jak się nazywasz oraz ile masz lat, czym się interesujesz i dodatkowo wskazać punktem na mapie Twoją aktywność. To jeszcze raz, sory.
Kazdy obronca Wolnosci, o swojej Wolnosci do opodakowania innych, mysli...reszte pan Kameleonn napisal.