Od kilku lat dobrą praktyką Microsoftu było udostępnianie za darmo nowego oprogramowania osobom, które kupiły starszą wersję niedługo przed debiutem aktualizacji. Tę tradycję przerwał Windows 8, za którego właściciele nowych komputerów z "siódemką" muszą zapłacić 70 złotych. Na szczęście zmiany nie objęły pakietu Office i jeśli ktoś nabędzie teraz wersję 2010 lub 2011 (dla Maków), następną dostanie za darmo.
Największy wybór Microsoft dał użytkownikom systemu Windows – mogą oni wymienić starego Office'a na odpowiadającą edycję w wydaniu 2013 lub roczną subskrypcję Office 365 Premium dla Użytkowników Domowych. Właściciele Maków i studenci mają do wyboru jedynie Office 365, przy czym w pierwszym przypadku subskrypcja trwa standardowy rok, ale w drugim już całe cztery lata. Osoby uczące się zostały wyróżnione przez giganta, za to te korzystające z komputerów Apple mogą poczuć się dotknięte. Jeśli ktoś kupi Office 2011 dla Maków, by używać pakiet w firmie, to albo straci przy darmowej aktualizacji licencję do użytku komercyjnego, albo będzie musiał dopłacić do Office 365 Small Busieness Premium.

Doskonale widać, że Microsoft stara się zachęcić klientów do przechodzenia z oprogramowania licencjonowanego standardowo na subskrypcję. Office 365 może wydać się atrakcyjny użytkownikom domowym, z uwagi na rozszerzenie licencji jednostanowiskowej na pięć komputerów. Pewnie niewiele osób przejmie się tym, że po roku bezpłatnego używania trzeba będzie wykupić subskrypcję na kolejny rok – za równowartość 100 dolarów, czyli po doliczeniu podatku VAT, za około 400 złotych. Obecnie 500 złotych kosztuje licencja trzystanowiskowa na Office 2010... ważna do końca świata i jeden dzień dłużej. To daje do myślenia, ale i tak pewnie dla większości użytkowników słuszny wybór będzie tylko jeden – Office 365 na pięć komputerów. W końcu wydatki rozłożone w czasie wydają się mniej dotkliwe dla domowego budżetu.
A Wy? Jesteście za przejściem na model subskrypcji, czy chcecie zostać przy standardowych licencjach tak długo, jak tylko będzie to możliwe?

Subskrypcja online, nawet gdyby była 100 razy tańsza, oznacza całkowitą kontrolę producenta nad tym, co używam, włącznie z zabraniem mi praw, zmianami, których nie akceptuję i likwidacją usługi. Dziękuję, postoję.
Dlatego nie zgadzam się z nowym modelem dystrybucji gier, już miałem parę razy sytuację, gdy serwery siadły lub mi net siadł i pograć nie mogłem (a gra sieciowa nie jest). To samo będzie z Office 365, gdy coś siądzie wcale nie u nas w kompie.
Wątpię... szkoda że nie ma pakietu aktualizacji za rozsądna ceną (w sumie jak można rozsądek zawęzić do wymiany UI)
Jeśli wogóle subskrypcja, to realna cena za to, to 50zł za jedno stanowisko, 100-120 za 3 stanowiska i ok 150-200 za 5 stanowisk..
Jeśli nie będzie wyjścia, to jest to szansa dla otwartego bezterminowego oprogramowania..
Generalnie jest tendencja, żeby za każdy cyklicznie dostarczany produkt/usługę kosić najlepiej 80 do 100 kilku zł.. (od usług telekomunikacyjnych po ubezpieczenia).
Oprogramowanie na razie jest w cyklu rocznym, ale też widać tendencję.. System (pewnie niedługo też będzie subskrypcja), antywirus, pakiet biurowy.. kaska odlatuje, nawet nie wiemy kiedy.. Nasz naród bardzo lubi abonamenty..
Z drugiej strony ma to sens dla MS, zamiast wydać raz 200zł, człowiek będzie płacił co roku 400zł. Profit.
Trzeba będzie zainwestować w pudełkową wersję póki jeszcze w ogóle ją oferują.