Serwis Within Windows dotarł do najnowszej dokumentacji systemu operacyjnego Microsoft "Windows 8", w której zawarto między innymi wstępnie określone wymagania sprzętowe, wobec tabletów oraz tabletów convertible, które miałyby pracować pod jego kontrolą.
Warto mieć na uwadze to, że dane te do czasu wprowadzenia systemu na rynek mogą jeszcze ulec zmianom. Obecnie wiadomo, że Microsoft wymaga aby komputer zapewniać co najmniej 10 GB przestrzeni dyskowej, po wstępnej instalacji systemu.
Ponadto tablet musi mieć między innymi oprogramowanie UEFI, kontroler Wi-Fi, Bluetooth 4.0 z obsługą trybu LE (Low Energy), procesor grafiki zgodny z Direct 3D 10 i ze sterownikiem WDDM 1.2, ekran o rozdzielczości 1366 x 768 pikseli, ekran dotykowy z obsługą co najmniej pięciu punktów dotyku, kamerę internetową o rozdzielczości 720p, czujnik oświetlenia, akcelerometr, magnetometr, żyroskop, co najmniej jeden port USB 2.0, a także głośniki.
Tablet musi mieć także co najmniej pięć fizycznych przycisków: Windows, włącznik, blokada obracania ekranu, głośność w górę i głośność w dół. Ponadto musi być też obecny skrót klawiszowy CTRL+ALT+DEL, a także kontroler NFC.

WYKORZYSTANY, a nie ZMARNOWANY, np. na bloatware'owe usługi systemowe.
Dobrze wykorzystany RAM to taki, który przyspiesza system (czyli w najprostszym przypadku cache dyskowy), jest często wykorzystywany, a nie jest po prostu zajęty od startu do wyłączenia systemu.
Ta, tylko ja o czymś innym telvas o czym innym....
... Niech zajmie i 10GB z kaszem...
Ale jak mam 12 GB RAM i program ciągnie mi 11GB ma nie być buforowany na dysk!
W praktyce przy 10GB już OS buforuje na dysk. Jak wyłączysz buforowanie to przy 11GB aplikacja się wysypuje. Wniosek? OS zajmuje ponad 1GB (Windows rezerwuje sobie 3-5% wolnej pamięci, na dzień dobry masz te 600MB mniej+ Sam OS koło 700MB=1400MB)
Linux ze swoim keszem nie zajmie CI paru set MB, a gdy ram będzie zapełniony to zajmie tak z 120-300MB. Mowa o pingwinie z takimi samymi funkcjami jak W7
RAM jest tani. Jest po to, żeby był wykorzystany. Po to on właśnie jest, żeby nie gnił sobie i czekał na zbawienie ale jakby on był wykorzystany jako CACHE w celu późniejszego uruchomienia czegoś szybciej to nie mam nic przeciwko. Niech tak będzie. Ale system ma być po to, żeby był moim łącznikiem ze sprzętem i niczym więcej. I sam powinien używać zasoby sprzętowe w jak najmniejszym stopniu.
WYKORZYSTANY, a nie ZMARNOWANY, np. na bloatware'owe usługi systemowe.
Dobrze wykorzystany RAM to taki, który przyspiesza system (czyli w najprostszym przypadku cache dyskowy), jest często wykorzystywany, a nie jest po prostu zajęty od startu do wyłączenia systemu.
WYKORZYSTANY, a nie ZMARNOWANY, np. na bloatware'owe usługi systemowe.
Dobrze wykorzystany RAM to taki, który przyspiesza system (czyli w najprostszym przypadku cache dyskowy), jest często wykorzystywany, a nie jest po prostu zajęty od startu do wyłączenia systemu.
W zasadzie to bardzo dobrze, iż odchodzi się na dobre od sprzętu, który wspiera jedynie DX9. Sprzęt zgodny z DX10 umożliwia szereg optymalizacji, które przy niskiej wydajności procesora graficznego mogą mieć szczególne znaczenie. Ciekawi mnie natomiast jak będzie wyglądała sytuacja z OpenGL, czy sterowniki będą musiały zapewnić wsparcie dla wersji 3.x (bo skoro sprzęt ma być kompatybilny z DX10 to będzie również z GL3). Dodatkowo takie wymagania sprawią, że w przyszłości tablety te powinny być teoretycznie zgodne z OpenGL ES 3 w momencie opublikowania specyfikacji (zakładam, że nie znajdą się w niej elementy wykraczające poza możliwości sprzętu DX10), a to również była by bardzo dobra informacja dla osób piszących aplikacje na kilka platform.
Ja swego czasu w hm roku 2007 chyba korzystałem z Compiza i wszystkich jego możliwych efektów na konfiguracji:
Pentium 4 @ 2,8Ghz
512 MB RAM DDR2 @ 533 Mhz
karta graficzna to radeon x1300pro 256MB DDR2
Wszystko mi wtedy na tej konfiguracji działało płynnie.
OSem była wtedy Fedora 7 bodaj.
Więc generalnie to co jest tutaj to są jaja. Prawdziwe jaja bo nie wiem co może stwarzać takie wymagania.
Teraz na laptopie siedzę na systemie Arch linux z uruchomionym Chromium, pidginem i napisanym przeze mnie czytnikiem RSS. Efekt? Wykorzystany RAM to 746MB. Programy mi potrzebne + system to 5,3GB zajętego miejsca.
Mam jeszcze win7 i po jego uruchomieniu co mnie osobiście bardzo irytuje. Nawet samo ładowanie systemu, który to nie wiem co on może tyle ładować, gdy wszystkie programy startowe, usługi niepotrzebne są wyłączone zajmuje na dzień dobry 1,3GB po uruchomieniu po czym po chwili spada do jakichś 1GB.
RAM jest tani. Jest po to, żeby był wykorzystany. Po to on właśnie jest, żeby nie gnił sobie i czekał na zbawienie ale jakby on był wykorzystany jako CACHE w celu późniejszego uruchomienia czegoś szybciej to nie mam nic przeciwko. Niech tak będzie. Ale system ma być po to, żeby był moim łącznikiem ze sprzętem i niczym więcej. I sam powinien używać zasoby sprzętowe w jak najmniejszym stopniu.
Mam współcześnie odkręconego semprona na podajże 1,5GHz, Fedora 13stka, 2GB Ram-u.
System ma Compiza- wszystko wgrane full, wypas, masę ikonek. Ciągnie koło 300MB....
To zdanie muszę sobie zapamiętać. RAM jest po to, żeby był wykorzystany...
Windows Vista ciągnie koło 1GB, a 7 koło 800MB. Mowa rzecz jasna o w pełni uruchomionym systemie, bo Windows przy 80% zajętej pamięci część rzeczy zaczyna keszować, a przy 90% praktycznie wszystko idzie do kaszy. 5% OS rezerwuje sobie na jakieś chyba porno ballmera, więc 95% się nie przekroczy.
Mam 12GB, ciśnie mnie, że 600MB ramu siedzi odłogiem bo nie są wstanie zrobić stabilnego OS-u.
Niestety 2500k nie obsługuje wirtualizacji PCI-E i nie mogę pracować na pingwinie.
Żale wylane, nie potrzebne emocje wzięły górę...
... bo Intel i MS kantują jak się tylko da.
Ja swego czasu w hm roku 2007 chyba korzystałem z Compiza i wszystkich jego możliwych efektów na konfiguracji:
Pentium 4 @ 2,8Ghz
512 MB RAM DDR2 @ 533 Mhz
karta graficzna to radeon x1300pro 256MB DDR2
Wszystko mi wtedy na tej konfiguracji działało płynnie.
OSem była wtedy Fedora 7 bodaj.
Więc generalnie to co jest tutaj to są jaja. Prawdziwe jaja bo nie wiem co może stwarzać takie wymagania.
Teraz na laptopie siedzę na systemie Arch linux z uruchomionym Chromium, pidginem i napisanym przeze mnie czytnikiem RSS. Efekt? Wykorzystany RAM to 746MB. Programy mi potrzebne + system to 5,3GB zajętego miejsca.
Mam jeszcze win7 i po jego uruchomieniu co mnie osobiście bardzo irytuje. Nawet samo ładowanie systemu, który to nie wiem co on może tyle ładować, gdy wszystkie programy startowe, usługi niepotrzebne są wyłączone zajmuje na dzień dobry 1,3GB po uruchomieniu po czym po chwili spada do jakichś 1GB.
RAM jest tani. Jest po to, żeby był wykorzystany. Po to on właśnie jest, żeby nie gnił sobie i czekał na zbawienie ale jakby on był wykorzystany jako CACHE w celu późniejszego uruchomienia czegoś szybciej to nie mam nic przeciwko. Niech tak będzie. Ale system ma być po to, żeby był moim łącznikiem ze sprzętem i niczym więcej. I sam powinien używać zasoby sprzętowe w jak najmniejszym stopniu.
Zgadzam się w 100%.
Przecież bodajże od tej wersji jest pełne wsparcie dla sprzętowej akceleracji aplikacji przez gpu.
Ja swego czasu w hm roku 2007 chyba korzystałem z Compiza i wszystkich jego możliwych efektów na konfiguracji:
Pentium 4 @ 2,8Ghz
512 MB RAM DDR2 @ 533 Mhz
karta graficzna to radeon x1300pro 256MB DDR2
Wszystko mi wtedy na tej konfiguracji działało płynnie.
OSem była wtedy Fedora 7 bodaj.
Więc generalnie to co jest tutaj to są jaja. Prawdziwe jaja bo nie wiem co może stwarzać takie wymagania.
Teraz na laptopie siedzę na systemie Arch linux z uruchomionym Chromium, pidginem i napisanym przeze mnie czytnikiem RSS. Efekt? Wykorzystany RAM to 746MB. Programy mi potrzebne + system to 5,3GB zajętego miejsca.
Mam jeszcze win7 i po jego uruchomieniu co mnie osobiście bardzo irytuje. Nawet samo ładowanie systemu, który to nie wiem co on może tyle ładować, gdy wszystkie programy startowe, usługi niepotrzebne są wyłączone zajmuje na dzień dobry 1,3GB po uruchomieniu po czym po chwili spada do jakichś 1GB.
RAM jest tani. Jest po to, żeby był wykorzystany. Po to on właśnie jest, żeby nie gnił sobie i czekał na zbawienie ale jakby on był wykorzystany jako CACHE w celu późniejszego uruchomienia czegoś szybciej to nie mam nic przeciwko. Niech tak będzie. Ale system ma być po to, żeby był moim łącznikiem ze sprzętem i niczym więcej. I sam powinien używać zasoby sprzętowe w jak najmniejszym stopniu.