Będzie duża, piękna i droga i będzie obiektem pożądania niejednego z nas. Do tego już za niecały miesiąc będziemy mogli obejrzeć ją w pełnej krasie.
Cooler Master zapowiedział bowiem, że za 22 dni, tuż przed targami CES 2012, oficjalnie zaprezentuje obudowę Cosmos II, podczas gdy niektórzy recenzenci położą na niej swoje łapki jeszcze wcześniej - już w przyszłym tygodniu. Możliwe więc, że już niedługo w sieci pojawią się pierwsze komentarze na jej temat. A na co tak właściwie czekamy? Otóż z informacji dotyczących prototypu można wyczytać, że po nowej obudowie możemy się spodziewać trzech zatok 5,25" i trzynastu w rozmiarze 3,5", w tym zewnętrznej stacji dokującej dla dysków twardych, miejsca na dziewięć 120-milimetrowych wentylatorów oraz jednego 200-milimetrowego, a do tego dwóch portów USB 3.0, czterech w wersji 2.0, portu eSATA i złacza audio.
Co prawda Cosmos II miał trafić do sprzedaży na przełomie września i października, tak więc opóźnienie jest znaczne, ale akurat w tym przypadku lepiej żeby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.





Po co składać porządny zestaw komputerowy (wydajne podzespoły, elegancka obudowa) jeżeli można za parę złoty, dobrze się bawić grając w chińczyka?!
Mocno przesadzasz, najpierw piszesz o świecidełkach których nie ma, później o dekoracyjnych uszach, a które naprawdę służą (i nadają) się do przenoszenia obudowy, wylot powietrza jaki jest taki jest, piękny niezbyt, ale jakiś szczególnie brzydki też nie. Plastiku jest mało i jest dobrej jakości.
VGA duct to faktycznie psu na budę, ewentualnie ozdoba dla posiadaczy okna i niezbyt wydajnej VGA - bo że nic nie daje to nieprawda: on podnosi temperaturę grafiki.
Cosmos 1000 jest porządną obudową ma wady i zalety, wygląd też jest dość stonowany, takie jak Twoje potępianie w czambuł nie ma podstaw.
Podsumowując:
Zalety: miejsce, ilość miejsc na HDD, świetny rozwiązania montażowe - otwieranie obudowy, mocowanie napędów, wyciszenie, jakość wykonania.
Wady: VGA duct, zła implementacja puszczania kabli za płytą główną,
True...
Powiedział kierowca Golfa / Passata widząc mijającego go Lambo Gallardo...
Lepiej jeździć pasatem niż dowartościowywać się festyniarską obudowa udającą drogie auto
To to akurat dobrze, łatwiej jest dłubać w kompie.