Tzw. "ultrabooki", a więc po prostu cienkie notebooki, promowane nie tylko przez samego Intela, ale także przez niektórych producentów, którzy zdecydowali się spróbować z nimi swoich sił, nie robią na rynku wielkiej furory. Ich sprzedaż nie wygląda na oszałamiającą, a to głównie przez bardzo wysokie ceny.
Wielu obserwatorów rynku komputerów przenośnych twierdzi, że tzw. "ultrabooki" już na starcie mogły być co najwyżej produktami niszowymi. Wygląda na to, że nie są w stanie znaleźć sobie nawet tej niszy, z której mogłyby próbować wybić się wyżej. Dlatego też do akcji chce wkroczyć sam Intel - firma, która stworzyła ten sztuczny typ cienkiego komputera przenośnego.
Producenci, tacy jak na przykład ASUS czy Acer, ponoć już przygotowują się do wprowadzenia regulacji cenowych swoich "ultrabooków". Ma to być możliwe dzięki temu, że Intel zdecydował się ich dofinansować. Zgodnie z planem ceny tzw. "ultrabooków" do końca roku mają spaść o około 100 dolarów za sztukę.
Celem jest oczywiście próba zdobycia jakiegokolwiek przyczółka w gorącym okresie zakupów przedświątecznych. Obecnie koszt materiałów i podzespołów potrzebnych do wyprodukowania jednego "ultrabooka" z 13-calowym ekranem i dyskiem SSD to około 690 dolarów. Oczywiście trzeba podkreślić, że to koszt samych elementów, bez uwzględnienia kosztów produkcji, marketingu, dystrybucji, itd.
Obecnie firmy, które zdecydowały się przytulić nowy twór Intela, zmuszeni są sprzedawać je z bardzo niskimi marżami, aby tylko jakkolwiek utrzymać się w okolicach granicy cenowej 1000 dolarów (dla klienta końcowego). Ostatecznie jednak tylko nieliczne modele kręcą się z cenami w tej okolicy. Większość tych tzw. "ultrabooków" jest znacznie droższa. To sprawia, że już czteroletnie MacBooki Air firmy Apple okazują się bardziej atrakcyjne.
Czy dorzucenie gotówki przez Intela ma szansę zmienić sytuację? Pozostaje uzbroić się w cierpliwość i poczekać na dane analityków, które powinny pojawić się w pierwszym kwartale przyszłego roku.

MacBooki Air są bardzo drogie, a jednak Apple nie ma problemów z ich zbyciem pomimo tego, że są niedorobione i się przegrzewają.
MacBooki Air są bardzo drogie, a jednak Apple nie ma problemów z ich zbyciem pomimo tego, że są niedorobione i się przegrzewają.
MacBook Air to też ultrabook Intela
A w ogóle to problemem jest sama koncepcja, co udało się Apple często nie udaje się innym... no powiedzcie, wolicie coś droższego tylko dlatego że jest cieńsze o kilka milimetrów? Przyznam się że nie zwracam na ten parametr żadnej uwagi przy wyborze laptopa (nawet gdybym miał dokonać wyboru wśród samych laptopów Apple), a w mojej świadomości (i chyba wielu innych też) główną cechą ultrabooka jest właśnie jego 'cienkość'... czyli cecha bez znaczenia (no ewentualnie na końcu mogłaby zadecydować gdybym był estetą i gdybym nie mógł zdecydować się między bardzo podobnymi laptopami i to w tej samej cenie).
Dokładnie. Pakowanie się w coś takiego nie ma sensu. Już wolał bym sobie kupić porządnego laptopa za te 4tys.
Po drugie ultrabook to poroniony pomysł. Po cholere mi core i7 na 12', gdyby była tam jakaś sensowna grafika, a nie ta padaka intela to ostatecznie można by się zainteresować, a tak bez dodatkowego wyświetlacza są bezużyteczne.
Podobnie jak w przypadku tabletów z androidem.
Ultrabooki mają pecha, ponieważ trzymają się zasady, według której potencjalny nabywca nie może mieć wszystkiego w jednym(np. dobry CPU - słaba grafika). Poza tym obawiam się o temperatury(bo mało kto chce wprowadzić dobre chłodzenie) Zamiast tego wprowadzają rozwiązanie na styk(np. Dell).