Program kongresu składał się z trzech paneli, każdy z pięcioma prelekcjami do wyboru – całość podzielona została dwiema debatami. Panele były prowadzone w ramach takich tematów jak np: Quo vadis współczesny świecie? Sieci społecznościowe, biznesowe i informacyjne: ekonomia wszechobecnego internetu.
Pierwsza debata była spotkaniem „młodych”, którzy dzięki internetowi rozwijają, bądź uatrakcyjniają swój biznes – wśród zaproszonych gości znaleźli się Łukasz Osowski (IVONA), Marcin Iwiński (CD Projekt), Jacek Szczytko (UW), Wojciech Rabiej (CEO Rankomat.pl), Mateusz Józefowicz (Mars Society Polska), Tomasz Bagiński (Platige Image), Grzegorz Esz (Netia), Piotr Karnaszewski (Forbes). Wszystkie prelekcje były krótkimi 30-sto minutowymi spotkaniami z przedstawicielami firm partnerskich.
Największe zainteresowanie wzbudziła debata w której uczestniczyli: Piotr Czarnecki (Prezes Raiffeisen Bank), Jacek Murawski (Dyr. generalny Microsoft Polska), Tomasz Czechowicz (Prezes MCI Management SA), Marcin Rosati (Członek Zarządu Media Markt), Przemysław Stangierski (Prezes AT Kearney), Robert Kuczyński (Prezes Euro-Net) oraz Mirosław Godlewski (Prezes Netia). Panowie zastanawiali się nad możliwościami jakie dla biznesu niesie ze sobą internet.
Kongres przebiegał sprawnie, wszystkie prelekcje odbywały się zgodnie z założeniami, a ich poziom był zadowalający. Jak wiadomo „Biznes to rozmowy” to spotkanie networkingowe, rozmowy w kuluarach często merytorycznie dorównywały tym prowadzonym podczas prelekcji. Ilość ciekawych postaci z branży gwarantowała ciekawy przebieg kongresu, który uważamy za udany. Jeśli można by było coś zmienić przed kolejną edycją kongresu to z pewnością postawilibyśmy na kilka prelekcji związanych z przenikaniem się świata mediów tradycyjnych i cyfrowych, łączeniem się telewizji i internetu, a także nowym spojrzeniem na kwestie związane z budowaniem wizerunku marek przy wykorzystaniu kampanii reklamowych.

Raczej nie są dopuszczani przez gąszcz komercji. Człowiek szybko się poddaje jak mu się na każdym kroku daje kłody pod nogi.... Dziś by wypuścić cokolwiek innowacyjnego trzeba mieć ogromne pieniądze, wpływy, a przede wszystkim markę. Nawet to nie jest pewne, bo ludzie są leniwi i nie nikt nie wie czy będzie się im chciało czegoś nowego nauczyć.
Kiedyś wystarczył pomysł. Jak był dobry i rewolucyjny to znalazł uznanie i szybko zastosowanie. Nawet google nie miało łatwo w Polsce, a wyobrażasz sobie konkurenta dla Googla?
geniuszy jest cała masa, ale są zatrudniani przez korporacje i muszą myśleć nad tym za co im płacą. Więc w wolnych chwilach na myślenie zostaje tego czasu mniej. A po za tym to już nie te czasy kiedy jeden człowiek obejmie problem jakiegoś zagadnienia, żeby coś wynaleźć.
A co do biznesu trzeba po za geniuszem, trzeba mieć talent samo prezencji, żeby innym przedstawić pomysł w sposób, których ich do idei przekona.