Badania Novell pokazały, które z aplikacji systemów Windows i Mac przydałyby się najbardziej użytkownikom systemów Linux. Pierwsza pozycja w rankingu programów przypadła popularnemu narzędziu graficznemu od Adobe. Przyglądając się liście programów, na które głosowano widać, że nie są to już proste aplikacje (edytor tekstu, klient poczty elektronicznej czy przeglądarka WWW), ale bardziej zaawansowane narzędzia.
Dziesięć pozycji listy zajmują odpowiednio: Photoshop, AutoCAD, Dreamweaver, iTunes, Macromedia Studio, Flash, Quicken, Visio, Quickbooks i Lotus Notes. Podobno Novell ma skontaktować się z dostawcami zwycięskich programów, by, jak wspomina Scott Norris z CoolSolutions (strona społeczności Novell), poprosić ich o współpracę na rzecz przeniesienia tych aplikacji w środowisko Linuxa.
W badaniu przeprowadzanym od połowy stycznia udział wzięło ponad 10 tys. internautów.
Dziesięć pozycji listy zajmują odpowiednio: Photoshop, AutoCAD, Dreamweaver, iTunes, Macromedia Studio, Flash, Quicken, Visio, Quickbooks i Lotus Notes. Podobno Novell ma skontaktować się z dostawcami zwycięskich programów, by, jak wspomina Scott Norris z CoolSolutions (strona społeczności Novell), poprosić ich o współpracę na rzecz przeniesienia tych aplikacji w środowisko Linuxa.
W badaniu przeprowadzanym od połowy stycznia udział wzięło ponad 10 tys. internautów.
Źródło: The Register

Zdziwiłbyś się, jak często widziałem sytuacje typu "dlaczego na monitorze ten niebieski jest taki ładny, a na wydruku wychodzi taki szary"...
To jest jakaś zbiorowa fobia chyba.
A o standardach jasno określonych to już dziesiątki razy pisałem. To jest conajmniej tak naturalne jak to że karta MSI pasuje do złącza PCI-E płyty Asusa. Jeśli nie rozumiesz tak prostej rzeczy to szczerze współczuję.
Pogrążasz się coraz bardziej. Mimo to postaram się wyjaśnić. Oprogramowanie to też produkt, który jest czyjąś własnością intelektualną.
Jakie standardy? Czy ja mogę na Windowsie korzystać z plików wymyślonych dla np. Uniksa? Jeżeli producent danego oprogramowania nie che opublikować ani linijki swojego kodu to jego święte prawo i nam nic do tego.
Prównania do kart graficznych nieco chybione bo:
to, że karta MSI, ze złączem PCI-E opracowanym przez organizację odpowiedzialną za standardy tych gniazd, pasuje do płyty ASUS z gniazdem, które nie zostało wymyślone ani przez ASUSa ani MSI, nie ma wiele wspólnego.
Niech każdy pilnuje swojego podwórka i nie wpieprza się drugiemu to będzie w porządku.
A co ma produkt i własność intelektualna do oprogramowania? Czy Tobie się wydaje, że nie można otworzyć kodu i jednocześnie chronić swojej wartości intelektualnej?
To jest jakaś zbiorowa fobia chyba.
A o standardach jasno określonych to już dziesiątki razy pisałem. To jest conajmniej tak naturalne jak to że karta MSI pasuje do złącza PCI-E płyty Asusa. Jeśli nie rozumiesz tak prostej rzeczy to szczerze współczuję.
To jakiś żart? Niby na jakiej podstawie firmy mają udostępniać kod źródłowy, bo użytkownicy chcą? Kogo to obchodzi. Produkt jest własnością intelektualną firmy która go zrobiła i gówno kogo obchodzi źródło.
To jest właśnie myślenie a'la parlament europejski vs Microsoft, któremu nakazano (o zgrozo!!!!!!!!) ujawnienie wielu rzeczy w celu kompatybilności z innym oprogramowaniem. Dziwię się Microsoftowi, że się zgodzili.
Co do sterowników to są z nimi problemy w przypadku tabletów graficznych (często działają dziwacznie i często są problemy z poprawnym wykrywaniem sprzętu przez programy) oraz do niektórych skanerów.
No tutaj może być rzeczywiście problem dla grafika. Choć pewnie znajdzie się sprzęt w 100% kompatybilny, tylko, że trzeba mysleć o tym przy zakupie.
Mowilem raczej w kontekscie profesjonalnych zastosowań: skanery/plotery oce, rzeczy dosyc nietypowe, a powszechne w biurach.
Zle mnie zrozumiales, myslalem raczej o malych firmach zajmujacych sie stronami itp + "mala poligrafia" komp + xero lub inna drukarka. Przy wiekszych pracach drukarskich faktycznie profile sa pomocne:D
Pozdrawiam
t4o
ok - ale czy to powód by ich usprawiedliwiać? Jak może być standardem coś co ma binarne wstawki a na dodatek nie jest w żaden sposób udokumentowane? Tu nie chodzi tylko o społeczność opensource. Bo jak np. zagwarantować poprawne wyświetlanie takich niestandardowych dokumentów choćby w urządzeniach PDA czy Smartphone? Przecież tutaj wcale Windows nie jest standardem, a co za tym idzie jego formaty, a wyświetlać jakoś trzeba. To jest tak naturalne jak naturalne są wszelkie inne standardy. Aż dziw, że to zaawansowane stadium choroby nie jest przez ludzi dostrzegane.
Ale fakt faktem, że są firmy które dostrzegają fakt, że mają gotowy soft pod ręką. Wystarczy trochę pracy opłacanych programistów (która na pewno nie będzie kosztować majątku) by dołożyć brakujące funkcje, z korzyścią dla wszystkich. Czasami wychodzi z kalkulacji że to się będzie opłacać, czasami grają role idee i upodobania
W sensie brak podglądu podczas np. wyboru opcji filtra? Uuuu... To chyba bym się wściekł...
Bo MS Office stał się na tyle popularny, że Microsoft wychodzi z założenia, że to właśnie ten format dokumentów jest standardem.
DopÓki do ciężkiej...
Wobec czego taka firma, która prace do druku przygotowuje w GIMPie, albo wybuli znacznie więcej za ich doprowadzenie do stanu używalności, albo będzie kwiczeć, jak zobaczy wyniki na papierze. W obu przypadkach strata czasu, nerwów i pieniędzy. Jak dla mnie pieniądze zaoszczędzone dzięki użyciu Linuksa są w takim przypadku baaaaardzo wątpliwą korzyścią.
No ale jakich sterowników brakuje Ci pod Linuxa? Nvidia robi znakomite, mimo, że z zamknięte, to w sumie znakomite. Do czego chcesz sterowniki? Do karty sieciowej wifi? Nie ma problemu - zawsze możesz kupić taką która będzie działać. Praktycznie jeśli pomyślisz przy zakupie to kupisz cały sprzęt który jest w 100% obsługiwany. Jedyne co by mogło sprawiać problem - karta grficzna - akurat ma doskonałe sterowniki (nawet SLI działa). Co do ATi - podobno jest lepiej, ale to chyba ciągle nie to czego byśmy oczekiwali.
Inna sprawa, że producenci często nie ujawniają nawet specyfikacji swojego sprzętu o kodzie źródłowym nie wspominając - dlaczego? O ile w przypadku producentów chipów graficznych można to zrozumieć, to w przypadku sprzętu np. sieciowego czy kart dźwiękowych jest to dla mnie totalna niewiadoma - może by się okazało, że zostały złamane patenty, a może coś jeszcze, lepiej miec kod źródłowy zamknięty i uniknąć ryzyka.