Większość winą obarcza autorów wirusów, jednak nie wszyscy. Około 30 proc. użytkowników ankietowanych przez jedną z firm antywirusowych za ostatnie "przygody" z wirusem Zotob wini Microsoft. Zdanie konsumentów biznesowych postanowili poznać specjaliści z firmy Sophos. 45 proc. ankietowanych obwiniło autorów wirusów, natomiast od 20 proc. dostało się administratorom sieci firmowych, których winą miało być zbyt rzadkie łatanie systemów łatami dostarczanymi przez Microsoft.
Tymczasem kłopoty z wirusami Zotob i innymi wirusami wykorzystującymi "najnowszą" lukę w niektórych systemach Windows, pojawiły się już po opublikowaniu przez Microsoft łaty, której zadaniem było naprawić wykorzystywaną przez autorów wirusów dziurę. Zaatakowane systemy były jeszcze niezabezpieczone.
Graham Cluley z Sophosa mówi, że w przypadku dziur w oprogramowaniu, Microsoft znajduje się między młotem a kowadłem. Jeśli informacja o problemie z oprogramowaniem zostanie ogłoszona publicznie, wirus ją wykorzystujący może zostać napisany, a następnie skierowany przeciw komputerom w których jeszcze dziura nie została załatana. Jeśli Microsoft zachowa ciszę, nie informując o problemie, naraża się na zarzuty ze wszystkich stron o brak informacji na temat luki.
Tymczasem kłopoty z wirusami Zotob i innymi wirusami wykorzystującymi "najnowszą" lukę w niektórych systemach Windows, pojawiły się już po opublikowaniu przez Microsoft łaty, której zadaniem było naprawić wykorzystywaną przez autorów wirusów dziurę. Zaatakowane systemy były jeszcze niezabezpieczone.
Graham Cluley z Sophosa mówi, że w przypadku dziur w oprogramowaniu, Microsoft znajduje się między młotem a kowadłem. Jeśli informacja o problemie z oprogramowaniem zostanie ogłoszona publicznie, wirus ją wykorzystujący może zostać napisany, a następnie skierowany przeciw komputerom w których jeszcze dziura nie została załatana. Jeśli Microsoft zachowa ciszę, nie informując o problemie, naraża się na zarzuty ze wszystkich stron o brak informacji na temat luki.
Źródło: CNET

Niby racja ale... Instalujesz Windows XP z płytki jeszcze bez SP, podłączasz się do sieci aby ściągnąć łaty, firewalla, antywira a tu nable "Wystąpił błąd z usługą RPC. System zostanie zamknięty" i 59...58...57...
oj tam to kaz sobie przyslac nowszy build i tyle
ja tam do MS nic nie mam jako grupy programistow rabia dobre rzeczy denerwyja mnie jedynie wziete z ksiezyca ceny..
Równie dobrze ofiarę morderstwa można uznać za winną bo sięza słabo broniła.
Sam miałem taką sytuację że dostałem nowy komputer z zainstalowanym systemem Win XP. Oczywiście po pół godziny złapałem wirusa. Dopiero wtenczas zaczęło się poszukiwanie antywirusa którego udało się znaleść po godzinie grzebania w szafie z kompaktami (trzeba było najpierw znaleść administratora i klucz do szafy z oprogramowaniem). Firewalla nie posiadam do tej pory (o programach typu ad-aware nikt nawet nie słyszał) ale widać jak firmie niezależy to samemu nic nie zrobisz.
Wniosek jak sam nie zadbasz to nikt inny tego nie zrobi za ciebie.
Co do błędu usługi RPC to po pojawieniu się komunikatu wystarczy cofnąć zegarek o godzinę i ukończyć pobieranie antywirusa i łatek systemu.
Niestety nie każdy "zwykły" użytkownik wie takie rzeczy
Głównie oni, ale nie tylko. O bezpieczeństwo powinien też zadbać Microsoft, który w sumie robi to nie najgorzej, a także użytkownicy, który nadal dają ciała. Każdy, kto korzysta z komputera czy Internetu, powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Używanie siekiery, żelazka czy samochodu też wiąże się z ryzykiem, ale w razie czego nikt nie ma pretensji do producenta, że siekiera była za ciężka...