Decyzja w pewnym sensie zaskakująca, ale długa lista komentarzy kompletnie mnie nie zaskoczyła.
widzę tu wiele dywagacji w stylu pudelka. nie ulega wątpliwości że to wybitny i ambitny specjalista.
co do Intela, ich problemem jest nie tylko 'rządzenie firmą przez księgowego', ale także cała masa wewnętrznych procedur, szczebli decyzyjnych, spychologii itp. tak niestety ma wiele korpo, intel nie jest wyjątkiem. w każdym razie to bardzo irytuje i wypala personel na niższych szczeblach.
co do powodów odejścia, może ich być bardzo wiele, i póki co możemy tu jedynie 'pudelkować':
- wypalenie zawodowe
- wypalenie w firmie
- brak zadań umożliwiających samorealizację
- jakieś choróbsko
- incydent społecznościowy
- incydent obyczajowy
- spór prawny a może i licencyjny
- wyścig szczurów
- walka z betonem
- niewystarczający wpływ własny na zespół w którym się jest
- obniżanie rangi zespołu
i tak można wymieniać bardzo długo
nie określam czy którakolwiek z tych rzeczy nastąpiła. w każdym razie jak taki człowiek zmienia pracodawcę, nie oznacza to że tylko ta osoba tak robi. zazwyczaj taka osoba (z wyjątkiem sytuacji chorobowych) odchodzi wraz z najbardziej wartościowymi ludźmi.
sytuacja z przeszłości. myślicie że dlaczego MS w przeszłości podkupował wysoko postawionych managerów z innych firm? np. swego czasu podkupił człowieka z firmy Borland, po czym..... MS przegrał sprawę w sądzie z Borlandem. Tak tak, Borland swego czasu był czołowym wytwórcą kompilatorów i środowisk IDE dla wielu języków programowania pod wiele systemów operacyjnych głównie windows z powodu jego popularności.
Mógł złożyć wypowiedzenie bo nie zgadzał się z polityką firmy a oni zaproponowali mu by poszedł na urlop i ochłonął a po powrocie z urlopu podjął ostateczną decyzję. Co do konsultacji to mógł mieć taki warunek w kontrakcie, że jak odejdzie to przez pół roku musi udzielać konsultacji.
Musiałby sam nie być pewien czy chce odejść. Z tego co o nim wiem i biorąc pod uwagę, że nie raz odchodził z firm, mało prawdopodobny scenariusz. Chyba, że ten urlop był przymusowy, tzn również był częścią umowy. Ale kto by chciał taką umowę podpisywać?
Jest nowy przeciek. Podobno Keller chwilę przed wypowiedzeniem umowy był na bardzo długim urlopie. Czyli faktycznie to mogą być jakieś osobiste względy. Zwłaszcza, że zaoferował bycie zewnętrznym doradcą, czego przecież nie musiał robić. Pewnie nie może obecnie pracować na 100%, a na takim stanowisku nie da się pracować na pół etatu. Ktoś musi po prostu ogarniać cały projekt, nie da się tego podzielić na pół.
Mógł złożyć wypowiedzenie bo nie zgadzał się z polityką firmy a oni zaproponowali mu by poszedł na urlop i ochłonął a po powrocie z urlopu podjął ostateczną decyzję. Co do konsultacji to mógł mieć taki warunek w kontrakcie, że jak odejdzie to przez pół roku musi udzielać konsultacji.
Jest nowy przeciek. Podobno Keller chwilę przed wypowiedzeniem umowy był na bardzo długim urlopie. Czyli faktycznie to mogą być jakieś osobiste względy. Zwłaszcza, że zaoferował bycie zewnętrznym doradcą, czego przecież nie musiał robić. Pewnie nie może obecnie pracować na 100%, a na takim stanowisku nie da się pracować na pół etatu. Ktoś musi po prostu ogarniać cały projekt, nie da się tego podzielić na pół.
Bzdurka. Zapodaj liste dokona kellera, na czym on faktycznie pracowal, za co byl odpowiedzialny.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Napoleon kiedyś powiedział, że zamiast 2 dobrych generałów wolałby mieć jednego, który ma szczęście. Więc nawet jeśli masz rację (nie interesuję się tematem aż tak bardzo) i bez wielkiej zasługi Kellera zawsze pojawiały się obok niego bardzo dobre rzeczy (AMD K8 z x86-64, Zen, Apple A4/A5) to chyba tym lepiej dla jego pracodawców?
Zawsze zastanawiało mnie jak to możliwe, że tylu ludzi tak błyskawicznie zmienia pracodawców działających w tej samej branży - w szczególności IT. Okazuje się, że w Kalifornii ('Dolina Krzemowa' ) umowy o zakazie konkurencji są nieważnie z mocy lokalnego prawa. Wiedza fachowców jest ich własnością i mogą ją sprzedać temu, kto płaci więcej (nie koniecznie kasą, a np możliwością realizacji) i kiedy zechcą.
Ktoś przebił Intela?..
To nie do końca jest tak. Owszem, wiedza fachowców jest ich własnością, ale tak jest nie tylko w Kalifornii. Zakaz konkurencji nie wynika z chęci odebrania prawa komukolwiek do wykorzystywania jego/jej wiedzy, ale raczej z potrzeby zapewnienia, by ta osoba nie wykorzystała wiedzy INNYCH, z którą miała kontakt w firmie A, podczas pracy w firmie B, będącej konkurencją dla A, lub też wiedzy o strategicznych działaniach swojego byłego pracodawcy, która może mu zaszkodzić, jeśli będzie znana konkurencji. Dam ci przykład: pracujesz w stacji TV, która stara się o zakup na wyłączność praw do transmisji jakiejś serii wydarzeń sportowych. Z racji zajmowanego stanowiska wiesz, jaki jest górny, nieprzekraczalny pułap budżetu, jaki stacja może przeznaczyć na ten zakup. Jest to wiedza, którą bardzo ciężko chronić, bo nie da się jej na przykład opatentować, a przy tym bardzo cenna dla konkurencji... Jeśli z taką wiedzą odejdziesz do owej konkurencji, możesz swojej byłej firmie bardzo zaszkodzić, a o ile zrobisz to mądrze (nie zostawisz za sobą w nowej firmie dokumentów, maili etc dowodzących, że tę wiedzę przekazałeś), to twój były pracodawca nie ma żadnych szans, by wykazać twoją nieuczciwość. W tej sytuacji zakaz konkurencji w twojej umowie jest najlepszym, co może on zrobić - takie, powiedzmy, 6 miesięcy zakazu da gwarancję, że negocjacje da się zakończyć bez twojego wpływu na nie. Oczywiście, aby taki zakaz miał sens, twój były już pracodawca winien wypłacać ci pieniądze ('zadośćuczynienie' za ten okres, bo inaczej - co cię powstrzyma (może poza poczuciem profesjonalizmu, ale to zależy jak 'profesjonalnie' traktował cię były pracodawca zanim się rozstaliście...) przed przekazaniem swojej wiedzy konkurencji nieformalnie, by znaleźć tam formalne zatrudnienie po upłynięciu terminu zakazu? Osobiście byłem takim zakazem konkurencji objęty dwukrotnie w życiu i choć byłem 'dogadany' z nowym pracodawcą, przez pewien czas żyłem sobie z pensji u poprzedniego, czekając aż minie zakaz.
W firmach takich jak Intel czy AMD i w przypadku takich ludzi jak Keller, sytuacja jest nieco inna. Rozwiązania, przy których pracowali w firmie A są niemal na pewno chronione patentami, a to dość znacząco zmienia sytuację, bo praktyka prawna jest taka, że istnieje duża szansa na udowodnienie przekazania konkurencji wiedzy strategicznej, a to oznacza kolosalne kary.
Już po wyjeździe z Polski byłem w takiej sytuacji - pracowałem dla firmy, która w pewnym okresie wykonywała bardzo istotne zlecenie związane z bezpieczeństwem newralgicznych systemów dla innej firmy. Jakiś czas potem, z przyczyn osobistych, zmieniłem pracę. Okazało się, że mój nowy pracodawca konkuruje na rynku bezpośrednio z firmą, dla której wykonywałem to zlecenie. Gdy sprawa wyszła na jaw, na jednym z zebrań mój szef zażartował, ze powinienem opowiedzieć o wszystkim, co 'tam widziałem'. To był żart, ale nasz kolega z działu prawnego natychmiast zareagował mówiąc, że to by było 'nieetyczne' - i pod tym pojęciem nie rozumiał etyki jako takiej, ale raczej potencjalne kłopoty prawne, które mogły kosztować grube miliony, gdyby ta wiedza została wykorzystana a nasz konkurent znalazł powiązanie między tym faktem a zatrudnieniem mnie. I choć formalnie nie pracowałem dla konkurencji mojej poprzedniej firmy i tylko przez przypadek miałem wiedzę o realnej konkurencji mojego nowego pracodawcy (wiec w świetle prawa zakaz konkurencji mnie nie obowiązywał), to jednak praktyka prawna stosowana na Zachodzie w tego typu przypadkach skłoniła nasz dział prawny do natychmiastowej ingerencji nawet, jeśli potencjalnie groźna propozycja była wypowiedziana jedynie w formie żartu. Zwyczajnie, zagrożenia odpowiedzialnością karną są w takich wypadkach nie tylko wysokie, ale i powszechnie egzekwowane, wiec ryzykować nie warto - i wiedzą to nie tylko sami pracownicy, ale też ich nowi pracodawcy.
W mojej opinii Keller szuka wyzwań i jak rozwiązał jeden problem, idzie tam, gdzie może zrobić coś nowego.
Bzdurka. Zapodaj liste dokona kellera, na czym on faktycznie pracowal, za co byl odpowiedzialny.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Ostra krytyka, rozumiem że w Apple też nic nie robił tak jak w Tesli?
W Intelu był tylko starszym wiceprezesem działu Silicon Engineering Group
Co do K7/K8 i Ryzena to faktycznie nie projektował osobiście samej architektury czy rdzenia ale nadzorował prace nad całością projektu.
W mojej opinii Keller szuka wyzwań i jak rozwiązał jeden problem, idzie tam, gdzie może zrobić coś nowego.
Bzdurka. Zapodaj liste dokona kellera, na czym on faktycznie pracowal, za co byl odpowiedzialny.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Tak samo Brian 'Szuflada pełna pomysłów' Krzanich odszedł z powodów osobistych. Miał romans z koleżanką z pracy. A tylko przypadkiem sprzedał swoje akcje zanim przypadkiem 10nm Intelowi nie wyszło.
W korporacjach managerowie wyższego szczebla przeważnie odchodzą z powodów osobistych, bo taki powód najmniej drażni akcjonariuszy.
Moim zdaniem Keller miał już dość walki z księgowymi Intela. Być może AMD ma teraz więcej kasy i może mu zaoferować pensję jak w Intelu i lepsze środowisko pracy.
A Otellini chyba krótko po odejściu zmarł.
Jakieś 5 lat po odejściu. Odszedł po premierze Haswell, zmarł na 3 dni przed premierą Coffee Lake. Pewnie się dowiedział, że zamiast Cannonlake w 10nm, będzie drugi plus w 14nm i dodatkowe dwa jądra a stworzony przez niego Tick Tock to już nie tylko Tick - Tock - Kotlet, ale Kotlet - Kotlet. No i padł.
widzę tu wiele dywagacji w stylu pudelka. nie ulega wątpliwości że to wybitny i ambitny specjalista.
co do Intela, ich problemem jest nie tylko 'rządzenie firmą przez księgowego', ale także cała masa wewnętrznych procedur, szczebli decyzyjnych, spychologii itp. tak niestety ma wiele korpo, intel nie jest wyjątkiem. w każdym razie to bardzo irytuje i wypala personel na niższych szczeblach.
co do powodów odejścia, może ich być bardzo wiele, i póki co możemy tu jedynie 'pudelkować':
- wypalenie zawodowe
- wypalenie w firmie
- brak zadań umożliwiających samorealizację
- jakieś choróbsko
- incydent społecznościowy
- incydent obyczajowy
- spór prawny a może i licencyjny
- wyścig szczurów
- walka z betonem
- niewystarczający wpływ własny na zespół w którym się jest
- obniżanie rangi zespołu
i tak można wymieniać bardzo długo
nie określam czy którakolwiek z tych rzeczy nastąpiła. w każdym razie jak taki człowiek zmienia pracodawcę, nie oznacza to że tylko ta osoba tak robi. zazwyczaj taka osoba (z wyjątkiem sytuacji chorobowych) odchodzi wraz z najbardziej wartościowymi ludźmi.
sytuacja z przeszłości. myślicie że dlaczego MS w przeszłości podkupował wysoko postawionych managerów z innych firm? np. swego czasu podkupił człowieka z firmy Borland, po czym..... MS przegrał sprawę w sądzie z Borlandem. Tak tak, Borland swego czasu był czołowym wytwórcą kompilatorów i środowisk IDE dla wielu języków programowania pod wiele systemów operacyjnych
Teraz rynek startupów CPU odżywa. Niekoniecznie w Chinach.
Mógł złożyć wypowiedzenie bo nie zgadzał się z polityką firmy a oni zaproponowali mu by poszedł na urlop i ochłonął a po powrocie z urlopu podjął ostateczną decyzję. Co do konsultacji to mógł mieć taki warunek w kontrakcie, że jak odejdzie to przez pół roku musi udzielać konsultacji.
Musiałby sam nie być pewien czy chce odejść. Z tego co o nim wiem i biorąc pod uwagę, że nie raz odchodził z firm, mało prawdopodobny scenariusz. Chyba, że ten urlop był przymusowy, tzn również był częścią umowy. Ale kto by chciał taką umowę podpisywać?
Mógł złożyć wypowiedzenie bo nie zgadzał się z polityką firmy a oni zaproponowali mu by poszedł na urlop i ochłonął a po powrocie z urlopu podjął ostateczną decyzję. Co do konsultacji to mógł mieć taki warunek w kontrakcie, że jak odejdzie to przez pół roku musi udzielać konsultacji.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Napoleon kiedyś powiedział, że zamiast 2 dobrych generałów wolałby mieć jednego, który ma szczęście. Więc nawet jeśli masz rację (nie interesuję się tematem aż tak bardzo) i bez wielkiej zasługi Kellera zawsze pojawiały się obok niego bardzo dobre rzeczy (AMD K8 z x86-64, Zen, Apple A4/A5) to chyba tym lepiej dla jego pracodawców?
Ktoś przebił Intela?..
To nie do końca jest tak. Owszem, wiedza fachowców jest ich własnością, ale tak jest nie tylko w Kalifornii. Zakaz konkurencji nie wynika z chęci odebrania prawa komukolwiek do wykorzystywania jego/jej wiedzy, ale raczej z potrzeby zapewnienia, by ta osoba nie wykorzystała wiedzy INNYCH, z którą miała kontakt w firmie A, podczas pracy w firmie B, będącej konkurencją dla A, lub też wiedzy o strategicznych działaniach swojego byłego pracodawcy, która może mu zaszkodzić, jeśli będzie znana konkurencji. Dam ci przykład: pracujesz w stacji TV, która stara się o zakup na wyłączność praw do transmisji jakiejś serii wydarzeń sportowych. Z racji zajmowanego stanowiska wiesz, jaki jest górny, nieprzekraczalny pułap budżetu, jaki stacja może przeznaczyć na ten zakup. Jest to wiedza, którą bardzo ciężko chronić, bo nie da się jej na przykład opatentować, a przy tym bardzo cenna dla konkurencji... Jeśli z taką wiedzą odejdziesz do owej konkurencji, możesz swojej byłej firmie bardzo zaszkodzić, a o ile zrobisz to mądrze (nie zostawisz za sobą w nowej firmie dokumentów, maili etc dowodzących, że tę wiedzę przekazałeś), to twój były pracodawca nie ma żadnych szans, by wykazać twoją nieuczciwość. W tej sytuacji zakaz konkurencji w twojej umowie jest najlepszym, co może on zrobić - takie, powiedzmy, 6 miesięcy zakazu da gwarancję, że negocjacje da się zakończyć bez twojego wpływu na nie. Oczywiście, aby taki zakaz miał sens, twój były już pracodawca winien wypłacać ci pieniądze ('zadośćuczynienie'
W firmach takich jak Intel czy AMD i w przypadku takich ludzi jak Keller, sytuacja jest nieco inna. Rozwiązania, przy których pracowali w firmie A są niemal na pewno chronione patentami, a to dość znacząco zmienia sytuację, bo praktyka prawna jest taka, że istnieje duża szansa na udowodnienie przekazania konkurencji wiedzy strategicznej, a to oznacza kolosalne kary.
Już po wyjeździe z Polski byłem w takiej sytuacji - pracowałem dla firmy, która w pewnym okresie wykonywała bardzo istotne zlecenie związane z bezpieczeństwem newralgicznych systemów dla innej firmy. Jakiś czas potem, z przyczyn osobistych, zmieniłem pracę. Okazało się, że mój nowy pracodawca konkuruje na rynku bezpośrednio z firmą, dla której wykonywałem to zlecenie. Gdy sprawa wyszła na jaw, na jednym z zebrań mój szef zażartował, ze powinienem opowiedzieć o wszystkim, co 'tam widziałem'. To był żart, ale nasz kolega z działu prawnego natychmiast zareagował mówiąc, że to by było 'nieetyczne' - i pod tym pojęciem nie rozumiał etyki jako takiej, ale raczej potencjalne kłopoty prawne, które mogły kosztować grube miliony, gdyby ta wiedza została wykorzystana a nasz konkurent znalazł powiązanie między tym faktem a zatrudnieniem mnie. I choć formalnie nie pracowałem dla konkurencji mojej poprzedniej firmy i tylko przez przypadek miałem wiedzę o realnej konkurencji mojego nowego pracodawcy (wiec w świetle prawa zakaz konkurencji mnie nie obowiązywał), to jednak praktyka prawna stosowana na Zachodzie w tego typu przypadkach skłoniła nasz dział prawny do natychmiastowej ingerencji nawet, jeśli potencjalnie groźna propozycja była wypowiedziana jedynie w formie żartu. Zwyczajnie, zagrożenia odpowiedzialnością karną są w takich wypadkach nie tylko wysokie, ale i powszechnie egzekwowane, wiec ryzykować nie warto - i wiedzą to nie tylko sami pracownicy, ale też ich nowi pracodawcy.
Bzdurka. Zapodaj liste dokona kellera, na czym on faktycznie pracowal, za co byl odpowiedzialny.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Ostra krytyka, rozumiem że w Apple też nic nie robił tak jak w Tesli?
W Intelu był tylko starszym wiceprezesem działu Silicon Engineering Group
Co do K7/K8 i Ryzena to faktycznie nie projektował osobiście samej architektury czy rdzenia ale nadzorował prace nad całością projektu.
Bzdurka. Zapodaj liste dokona kellera, na czym on faktycznie pracowal, za co byl odpowiedzialny.
W AMD zajmowal sie armem, a wczesniej byl czlonkiem zespolu pracujacego na hyper transport. Nie projektowal K7 and K8 ani Ryzena.
Po odejscu z AMD, nigdzie nie zagrzal miejsca i nie ial zadnych dokonan. W intelu zajmowal sie niczym . nie byl szefem ani czlonkiem zadnego zespolu.
Tak samo Brian 'Szuflada pełna pomysłów' Krzanich odszedł z powodów osobistych. Miał romans z koleżanką z pracy. A tylko przypadkiem sprzedał swoje akcje zanim przypadkiem 10nm Intelowi nie wyszło.
W korporacjach managerowie wyższego szczebla przeważnie odchodzą z powodów osobistych, bo taki powód najmniej drażni akcjonariuszy.
Moim zdaniem Keller miał już dość walki z księgowymi Intela. Być może AMD ma teraz więcej kasy i może mu zaoferować pensję jak w Intelu i lepsze środowisko pracy.
A Otellini chyba krótko po odejściu zmarł.
Jakieś 5 lat po odejściu. Odszedł po premierze Haswell, zmarł na 3 dni przed premierą Coffee Lake. Pewnie się dowiedział, że zamiast Cannonlake w 10nm, będzie drugi plus w 14nm i dodatkowe dwa jądra a stworzony przez niego Tick Tock to już nie tylko Tick - Tock - Kotlet, ale Kotlet - Kotlet. No i padł.
W amerykanskich korpo nie ma nic pod stolem. Wszystko musi byc na papierze.
To chyba nie o tym samym Intelu myślimy.
W amerykanskich korpo nie ma nic pod stolem. Wszystko musi byc na papierze.