Nie ogarniam. Jedyna usługa strumieniowania, która została zrobiona porządnie - bez kolejnego sklepu z n-tym DRM, bez ryzyka, że lepsza produkcja zostanie z niego zdjęta, żeby sprzedać gorszą. Sprzedają VPSy na których odpalamy gry które już mamy z innych sklepów - co tam się za kulisami odwala, że wszyscy uciekają?
Nic. Zauważ, że żaden z przytoczonych przez ciebie argumentów nie jest nakierowany na producenta oprogramowania. innymi słowy, nie mają żadnego dobrego powodu, by w tym uczestniczyć.
To że devsi (=ludzie) to chciwi gnoje i chcą kosić kasę raz za zakup gry i potem jeszcze raz za możliwość grania.
Ale co w tym dziwnego? Nvidia kosi miliony reklamując swoją usługę ich grami, za które nie zapłaciła, bez żadnego porozumienia z nimi.
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Dokładnie. Firemka, która rożnymi krzywymi ruchami próbowała wdeptać w ziemię AMD, a dzięki temu doić aż miło nabywców kart graficznych, teraz doświadczyła podobnego zachowania ze strony konkurencji. Niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka...
Nie ogarniam. Jedyna usługa strumieniowania, która została zrobiona porządnie - bez kolejnego sklepu z n-tym DRM, bez ryzyka, że lepsza produkcja zostanie z niego zdjęta, żeby sprzedać gorszą. Sprzedają VPSy na których odpalamy gry które już mamy z innych sklepów - co tam się za kulisami odwala, że wszyscy uciekają?
Nic. Zauważ, że żaden z przytoczonych przez ciebie argumentów nie jest nakierowany na producenta oprogramowania. innymi słowy, nie mają żadnego dobrego powodu, by w tym uczestniczyć.
Możliwość jeszcze większego olewania optymalizacji (= więcej kasy zostaje w kieszeni) i potencjalnie znacznie szersza grupa odbiorców (nie muszę mieć dobrego kompa, żeby zagrać). W teorii ogromne plusy. W praktyce - 'no panie jak to tak, że oni sobie w kilku miejscach na jednym kluczu grajo'.
To że devsi (=ludzie) to chciwi gnoje i chcą kosić kasę raz za zakup gry i potem jeszcze raz za możliwość grania.
Ale co w tym dziwnego? Nvidia kosi miliony reklamując swoją usługę ich grami, za które nie zapłaciła, bez żadnego porozumienia z nimi.
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Ja nie widzę problemu. Jeżeli kupuję bułkę, to nie wynoszę z piekarni receptury, a gdzie ją zjem, to moja sprawa. Prawa autorskie i warunki udzielania licencji, nie mówią też, że bułek zakupionych w różnych piekarniach, nie wolno przenosić w jednej siatce, jeno w dedykowanych opakowaniach. Kod źródłowy gry zostaje u wydawcy, a sama licencja nie daje prawa do modyfikacji i nie jest fizycznie przypisana do sprzętu. Problemem są ci wydawcy, którzy optymalizację na PC zlewają ciepłym moczem, wypuszczają dziesiątki płatnych DLC i za chłam każą sobie płacić jak za zboże...
'Moralna racja' jest po stronie Nvidii, ale generalnie mogli przewidzieć nieskończoną pazerność wydawców i ich antykonsumenckie podejście. GFN przez lata był w fazie beta, mogli lepiej przygotować się do oficjalnego startu pełnej wersji (np. przez odpowiednią umowę partnerską z Valve, które na GFN sporo zyskało).
iwanme @ 2020.03.07 19:08
Ale co w tym dziwnego? Nvidia kosi miliony reklamując swoją usługę ich grami, za które nie zapłaciła, bez żadnego porozumienia z nimi.
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Devsi nic nie muszą płacić Nvidii, a dostają reklamę swoich gier i zwiększenie rynku. Ale to w sumie mało istotne. Przy obecnym modelu Nvidia w zasadzie nie ma możliwości zostania monopolistą. Jak ktoś wprowadzi lepszą usługę (a kandydatów jest wielu: Google, Microsoft, Valve...) to gracze po prostu zabierają zabawki i się przenoszą. A jeśli GFN wyewoluuje w kierunku, jaki chcieliby widzieć wydawcy, to ryzyko monopolu jest większe. Bo przestając płacić Nvidii zostaniemy z bezużyteczną biblioteką gier, których nie możemy wykorzystać nigdzie indziej.
Nie rozumiem tego, może ktoś mi wytłumaczy. Dlaczego Nvidia musi ulegać developerom i uniemożliwiać nam granie w niektóre gry?
Nvidia dostarcza usługę która tak naprawdę jest alternatywą dla fizycznego PC'ta i na tej alternatywie mogę grać w gry ze swoich bibliotek cyfrowych. W teorii. Pytanie, dlaczego nie mogę grać w co chcę? Mam bibliotekę z różnymi grami i chcę w nie grać na czym chcę, w tym wypadku w usłudze Nvidii która robi za mój GamingPC, jednak nie mogę grać bo developer gry zabrania Nvidii umożliwienia jej uruchomienia na ich komputerze. Dlaczego? To tak jakbym nie mógł uruchomić gry ze swojej biblioteki u kolegi na mocniejszym komputerze.
Jedyne co przychodzi mi na myśl to jakaś współpraca Nvidii z developerami. Nvidia daje im hajs i w zamian można grać w ich grę na jej maszynach.
Według mnie nie ma przeciwwskazań, a przynajmniej takowych nie widzę, aby GeForce NOW nie mógł działać niezależnie. Tzn. na bardzo prostej zasadzie, Nvidia udostępnia nam komputer do gry, my się na niego logujemy za pomocą swojego Steama i uwaga, gramy w co chcemy. Nikt nie mógłby Nvidii tego zabronić bo udostępnia ona nam tylko sprzęt do gry. Tak jak kolega z mocniejszym PC.
Jednak taka sytuacja miejsca tu nie ma, inaczej nie byłoby wycofywania gier.
To że devsi (=ludzie) to chciwi gnoje i chcą kosić kasę raz za zakup gry i potem jeszcze raz za możliwość grania.
Ale co w tym dziwnego? Nvidia kosi miliony reklamując swoją usługę ich grami, za które nie zapłaciła, bez żadnego porozumienia z nimi.
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Dokładnie. Firemka, która rożnymi krzywymi ruchami próbowała wdeptać w ziemię AMD, a dzięki temu doić aż miło nabywców kart graficznych, teraz doświadczyła podobnego zachowania ze strony konkurencji. Niósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka...
Możliwość jeszcze większego olewania optymalizacji (= więcej kasy zostaje w kieszeni) i potencjalnie znacznie szersza grupa odbiorców (nie muszę mieć dobrego kompa, żeby zagrać). W teorii ogromne plusy. W praktyce - 'no panie jak to tak, że oni sobie w kilku miejscach na jednym kluczu grajo'.
To że devsi (=ludzie) to chciwi gnoje i chcą kosić kasę raz za zakup gry i potem jeszcze raz za możliwość grania.
Ale co w tym dziwnego? Nvidia kosi miliony reklamując swoją usługę ich grami, za które nie zapłaciła, bez żadnego porozumienia z nimi.
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Ja nie widzę problemu. Jeżeli kupuję bułkę, to nie wynoszę z piekarni receptury, a gdzie ją zjem, to moja sprawa. Prawa autorskie i warunki udzielania licencji, nie mówią też, że bułek zakupionych w różnych piekarniach, nie wolno przenosić w jednej siatce, jeno w dedykowanych opakowaniach. Kod źródłowy gry zostaje u wydawcy, a sama licencja nie daje prawa do modyfikacji i nie jest fizycznie przypisana do sprzętu. Problemem są ci wydawcy, którzy optymalizację na PC zlewają ciepłym moczem, wypuszczają dziesiątki płatnych DLC i za chłam każą sobie płacić jak za zboże...
Do tego robi to tak aby wykosić konkurencję i zostać monopolistą. W sumie nic dziwnego, że mają ochotę na kawałek tortu. Za jakiś czas to Nvidia by zaczęła ich kosić za możliwość udostępnienia swojej usługi na GFN, więc wydawcy chcą mieć coś do powiedzenia jak przyszła dynamika przychodów się na tym rynku ustali.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Devsi nic nie muszą płacić Nvidii, a dostają reklamę swoich gier i zwiększenie rynku. Ale to w sumie mało istotne. Przy obecnym modelu Nvidia w zasadzie nie ma możliwości zostania monopolistą. Jak ktoś wprowadzi lepszą usługę (a kandydatów jest wielu: Google, Microsoft, Valve...) to gracze po prostu zabierają zabawki i się przenoszą. A jeśli GFN wyewoluuje w kierunku, jaki chcieliby widzieć wydawcy, to ryzyko monopolu jest większe. Bo przestając płacić Nvidii zostaniemy z bezużyteczną biblioteką gier, których nie możemy wykorzystać nigdzie indziej.
Nvidia dostarcza usługę która tak naprawdę jest alternatywą dla fizycznego PC'ta i na tej alternatywie mogę grać w gry ze swoich bibliotek cyfrowych. W teorii. Pytanie, dlaczego nie mogę grać w co chcę? Mam bibliotekę z różnymi grami i chcę w nie grać na czym chcę, w tym wypadku w usłudze Nvidii która robi za mój GamingPC, jednak nie mogę grać bo developer gry zabrania Nvidii umożliwienia jej uruchomienia na ich komputerze. Dlaczego? To tak jakbym nie mógł uruchomić gry ze swojej biblioteki u kolegi na mocniejszym komputerze.
Jedyne co przychodzi mi na myśl to jakaś współpraca Nvidii z developerami. Nvidia daje im hajs i w zamian można grać w ich grę na jej maszynach.
Według mnie nie ma przeciwwskazań, a przynajmniej takowych nie widzę, aby GeForce NOW nie mógł działać niezależnie. Tzn. na bardzo prostej zasadzie, Nvidia udostępnia nam komputer do gry, my się na niego logujemy za pomocą swojego Steama i uwaga, gramy w co chcemy. Nikt nie mógłby Nvidii tego zabronić bo udostępnia ona nam tylko sprzęt do gry. Tak jak kolega z mocniejszym PC.
Jednak taka sytuacja miejsca tu nie ma, inaczej nie byłoby wycofywania gier.