Z tego co się orientuje, to Geforce Now nie za dobrze pracowało z ich launcherem. Z pewnością wróci jak ogarną po swojej stronie kwestię z kompatybilnością. Niedopracowana usługa nie za dobrze wypada wizerunkowo..
..choć patrząc na ich ostatnie wyczyny to takie rzeczy nie odbiją się na reputacji. Trzeba wpierw ją mieć
Ehhh skoro kupiłem grę, mam konto do którego przyszyłem klucz/grę to co za różnica czy uruchomię ją na PC u siebie, u sąsiada, C-64 czy na farmie nVidii...?
Ehhh skoro kupiłem grę, mam konto do którego przyszyłem klucz/grę to co za różnica czy uruchomię ją na PC u siebie, u sąsiada, C-64 czy na farmie nVidii...?
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Ehhh skoro kupiłem grę, mam konto do którego przyszyłem klucz/grę to co za różnica czy uruchomię ją na PC u siebie, u sąsiada, C-64 czy na farmie nVidii...?
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Ale co ma Nvidia odpalać? Grę kupujesz na Battle.net, wszystkie mikropłatności są przez Battle.net/grę. Jedyne co to płacisz Nvidii za udostępnienie mocy obliczeniowych.
Z tego co się orientuje, to Geforce Now nie za dobrze pracowało z ich launcherem. Z pewnością wróci jak ogarną po swojej stronie kwestię z kompatybilnością. Niedopracowana usługa nie za dobrze wypada wizerunkowo..
..choć patrząc na ich ostatnie wyczyny to takie rzeczy nie odbiją się na reputacji. Trzeba wpierw ją mieć
A czy przypadkiem nie mają umow z Google, że Stadia to jedyny serwis do streamingu ich gier? W takim przypadku raczej nie wróci, póki istnieje usługa Googla.
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Ale co ma Nvidia odpalać? Grę kupujesz na Battle.net, wszystkie mikropłatności są przez Battle.net/grę. Jedyne co to płacisz Nvidii za udostępnienie mocy obliczeniowych.
Czy NV zarobiła by na GFN choć centa gdyby nie gry, których nie tworzy? No właśnie... Pewnikiem odpala działkę z abonamentu wydawcom za możliwość dodania ich produktów do katalogu. Przecież to NVce zależy bardziej, bo promuje nową usługę. Za kilka lat, o ile usługa zyska popularność, sytuacja się odwróci...
Parafrazując znaną frazę: 'Chciwość... Chciwość nie ma granic...'
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Ale co ma Nvidia odpalać? Grę kupujesz na Battle.net, wszystkie mikropłatności są przez Battle.net/grę. Jedyne co to płacisz Nvidii za udostępnienie mocy obliczeniowych.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Ale co ma Nvidia odpalać? Grę kupujesz na Battle.net, wszystkie mikropłatności są przez Battle.net/grę. Jedyne co to płacisz Nvidii za udostępnienie mocy obliczeniowych.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Ale jakie prawa ma mieć do tych gier nvidia? Ty rozumiesz w ogóle czym jest ta usługa? Co ma z tego wydawca? To, że zwiększa się baza użytkowników, którzy kupią jego grę. NVIDIA nie zarabia na grach, tylko na udostępnianiu wirtualnej maszyny do ich odpalania. W którym miejscu gryzie to się z interesami wydawców? Jaką robi im różnicę, czy ktoś odpali ich produkcję na domowym pc, czy na wirtualnej maszynie nv, jeśli kupi legalną kopię ich tytułu?
Ale co ma Nvidia odpalać? Grę kupujesz na Battle.net, wszystkie mikropłatności są przez Battle.net/grę. Jedyne co to płacisz Nvidii za udostępnienie mocy obliczeniowych.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Ale jakie prawa ma mieć do tych gier nvidia? Ty rozumiesz w ogóle czym jest ta usługa? Co ma z tego wydawca? To, że zwiększa się baza użytkowników, którzy kupią jego grę. NVIDIA nie zarabia na grach, tylko na udostępnianiu wirtualnej maszyny do ich odpalania. W którym miejscu gryzie to się z interesami wydawców? Jaką robi im różnicę, czy ktoś odpali ich produkcję na domowym pc, czy na wirtualnej maszynie nv, jeśli kupi legalną kopię ich tytułu?
Nie rozumiesz podstawowej zasady biznesu: 'Jeżeli ktoś czegoś ode mnie chce to musi mi za to zapłacić. '
NV chce zarabiać na streamowaniu gier - wydawcy na to: 'Dawaj kasę.'
Nie jest istotne to, że wydawca już zyskuje na samej sprzedanej grze - on chce kasy od NV za to, że ona będzie zarabiać dzięki jego (wydawcy) produktom.
Jak pozycja NV się z czasem umocni - usługa stanie się popularna i wydawca przyjdzie do NV z prośbą o dodanie do katalogu gier, to jak sądzisz - co powie NV?.. DAWAJ KASĘ. Tak to działa - wydawcy nie mają interesu w rozwijaniu nie swojego produktu/usługi, a usługodawcy nie mają interesu wspierania sprzedaży nie swoich produktów. Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że producenci płacą wielkim sieciom sklepów za lepsze miejsca na półkach (na wysokości oczu klientów)...
Nie rozumiesz podstawowej zasady biznesu: 'Jeżeli ktoś czegoś ode mnie chce to musi mi za to zapłacić. '
NV chce zarabiać na streamowaniu gier - wydawcy na to: 'Dawaj kasę.'
Nie jest istotne to, że wydawca już zyskuje na samej sprzedanej grze - on chce kasy od NV za to, że ona będzie zarabiać dzięki jego (wydawcy) produktom.
Jak pozycja NV się z czasem umocni - usługa stanie się popularna i wydawca przyjdzie do NV z prośbą o dodanie do katalogu gier, to jak sądzisz - co powie NV?.. DAWAJ KASĘ. Tak to działa - wydawcy nie mają interesu w rozwijaniu nie swojego produktu/usługi, a usługodawcy nie mają interesu wspierania sprzedaży nie swoich produktów. Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że producenci płacą wielkim sieciom sklepów za lepsze miejsca na półkach (na wysokości oczu klientów)...
Nie, to ty z Ysr nadal nie rozumiecie czym jest ta usługa. Nvidia nie streamuje gier, tylko obraz z wirtualnej maszyny. To tak jakbyś kupił komputer od Nvidii, tylko że korzystasz z niego zdalnie. Na GFN odpalasz platformę z grami, które zakupiłeś NA TYCH PLATFORMACH i grasz w co chcesz. To nie jest Stadia, która posiada własną bibliotekę gier i sprzedaje na nią gry. Oni udostępniają mocniejszy sprzęt i dają ci nad nim zdalną kontrolę! Czy producenci podzespołów również zarabiają kosztem twórców gier? Przecież ta logika w ogóle nie trzyma się kupy. Jeśli Nvidia 'sprzedając' moc obliczeniową zarabia kosztem Actisyfu, to zarabia ich kosztem również poprzez sprzedaż kart graficznych. Wniosek? Niech może Acti strzeli jeszcze większego focha i zacznie produkować własne podzespoły komputerowe. To by były jaja.
Wiem o co wam chodzi, ale to nadal nie ma sensu. W ten sposób wszystko można podciągnąć pod zarabianie na cudzych grach. Przykładowo producenci padów czy innego sprzętu przeznaczonego głównie do gier - oni też by nie zarobili, gdyby nie gry.
@Isharoth
Biznes (zarabianie pieniędzy) nie kieruje się logiką - kieruje się podażą i popytem. Prosty przykład. Powstaje film - obraz ze znanej serii z murowaną wielomilionową publicznością. Pewien producent pojazdów jest gotów wybulić kilka baniek zielonych za to, że to samochód jego produkcji zagra 'główną rolę' wśród pojazdów.
Powstaje gra - studio mało znane - projekt niebyt nowatorski oparty na pomyśle 'roz....y to w drzazgi', a ściślej mówiąc to pojazdy i ich rozpierduchę chodzi. Jak sądzisz? Ile kasy zażąda ten sam producent samochodów za udzielenie zgody(!!!) na umieszczenie w grze jego modelu? Zgadłeś - kilka baniek (cena zaporowa)...
A propos padów... Ile zarobili by producenci gier, gdyby nie było CZYM grać??
Ale... Spróbuj zaprojektować urządzenie skierowane do grania w ściśle określony bardzo popularny (i przynoszący miliardy zielonych rocznie) tytuł (bez 'konsultacji z wydawcą oczywiście), wypuść na rynek i poczekaj na efekt...
Spróbuj zrobić super moda (wyraźnie poprawiającego oryginał i dodającego wartościową treść - oczywiście nieodpłatnie - to mod - wymaga oryginalnej gry) do jakiegoś popularnego tytułu, zapowiedz go i czekaj na efekt...
@Isharoth
Biznes (zarabianie pieniędzy) nie kieruje się logiką - kieruje się podażą i popytem. Prosty przykład. Powstaje film - obraz ze znanej serii z murowaną wielomilionową publicznością. Pewien producent pojazdów jest gotów wybulić kilka baniek zielonych za to, że to samochód jego produkcji zagra 'główną rolę' wśród pojazdów.
Powstaje gra - studio mało znane - projekt niebyt nowatorski oparty na pomyśle 'roz....y to w drzazgi', a ściślej mówiąc to pojazdy i ich rozpierduchę chodzi. Jak sądzisz? Ile kasy zażąda ten sam producent samochodów za udzielenie zgody(!!!) na umieszczenie w grze jego modelu? Zgadłeś - kilka baniek (cena zaporowa)...
A propos padów... Ile zarobili by producenci gier, gdyby nie było CZYM grać??
Ale... Spróbuj zaprojektować urządzenie skierowane do grania w ściśle określony bardzo popularny (i przynoszący miliardy zielonych rocznie) tytuł (bez 'konsultacji z wydawcą oczywiście), wypuść na rynek i poczekaj na efekt...
Spróbuj zrobić super moda (wyraźnie poprawiającego oryginał i dodającego wartościową treść - oczywiście nieodpłatnie - to mod - wymaga oryginalnej gry) do jakiegoś popularnego tytułu, zapowiedz go i czekaj na efekt...
Chłopie ale co Ty porównujesz? Co mają mody do gfn? Wiadomo że o mody rzuca się każdy, bo w licencji każdej gry, jest zapis że nie wolno ingerować w jej kod. Gfn nie ingeruje. To jest tylko wirtualna maszyna. Z jakiej paki wydawcy mają mieć z tego jakiś pieniądz? Idąc tym tokiem rozumowania producenci podzespołów też mają płacić haracz? Taka sama logika myślenia. Mądry wydawca nie będzie robił problemów, bo policzy sobie, że na sprzedaży gier zarobi tak samo jak na sprzedaży ludziom, którzy mają pc w domu, a gfn znacznie poszerza grono potencjalnych odbiorców.
Chłopie ale co Ty porównujesz? Co mają mody do gfn?
Znasz takie pojęcie 'analogia'?
Mądry wydawca nie będzie robił problemów, bo policzy sobie, że na sprzedaży gier zarobi tak samo jak na sprzedaży ludziom, którzy mają pc w domu, a gfn znacznie poszerza grono potencjalnych odbiorców.
Mądry wydawca olewa te prę tysi zarobku na sprzedaży paru kopii jego gier. Mądry wydawca patrzy na to ile warta jest marka jaką te tytuły prezentują i na to, że ktoś próbuje tę markę wykorzystać we własnych celach zarobkowych.
..choć patrząc na ich ostatnie wyczyny to takie rzeczy nie odbiją się na reputacji. Trzeba wpierw ją mieć
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Przeciez dev/wydawca zrobi bo gracz i tak musi u nich kupic, nvidia zarobi, gracz bedzie heppi bo pogra nie majac kompa.
A teraz? nikt nie zarobi. WTF.
Ciekawe czy gracze ktorzy kupili z mysla o GFN beda robic refundy - oby.
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
..choć patrząc na ich ostatnie wyczyny to takie rzeczy nie odbiją się na reputacji. Trzeba wpierw ją mieć
A czy przypadkiem nie mają umow z Google, że Stadia to jedyny serwis do streamingu ich gier? W takim przypadku raczej nie wróci, póki istnieje usługa Googla.
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
Czy NV zarobiła by na GFN choć centa gdyby nie gry, których nie tworzy? No właśnie... Pewnikiem odpala działkę z abonamentu wydawcom za możliwość dodania ich produktów do katalogu. Przecież to NVce zależy bardziej, bo promuje nową usługę. Za kilka lat, o ile usługa zyska popularność, sytuacja się odwróci...
Parafrazując znaną frazę: 'Chciwość... Chciwość nie ma granic...'
Taka, że NV zarabia na tobie i widać za mało odpala developerowi za to, że na tobie zarabia dzięki jego produktowi. KASA. TYLKO to się liczy, a nie jakaś reputacja...
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Ale jakie prawa ma mieć do tych gier nvidia? Ty rozumiesz w ogóle czym jest ta usługa? Co ma z tego wydawca? To, że zwiększa się baza użytkowników, którzy kupią jego grę. NVIDIA nie zarabia na grach, tylko na udostępnianiu wirtualnej maszyny do ich odpalania. W którym miejscu gryzie to się z interesami wydawców? Jaką robi im różnicę, czy ktoś odpali ich produkcję na domowym pc, czy na wirtualnej maszynie nv, jeśli kupi legalną kopię ich tytułu?
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Netflix to inna bajka. Nie mieszaj tego.
... do grania w gry, do których nVidia nie ma praw.
Wyobrażasz sobie, żeby Netflix, czy Amazon streamował filmy do których dystrybucji nie ma praw, albo nie podpisał stosownych umów z ich właścicielami? Tylko dlatego, że klient kupił sobie blu-raya z danym filmem, nie upoważnia to Netflixa, czy innego Amazona do streamowania mu go i zarabiania na wyświetlaniu Avengersów, Star Warsów, czy innych takich. Bo może klient nie ma blu-raya i takie rozwiązanie by go satysfakcjonowało? Nie ma to znaczenia, bo ani Netflix, ani Amazon nie mają praw do tych filmów i prędzej piekło zamarznie niż Disney pozwoli im na nich zarabiać, tym bardziej że ma własną konkurencyjną platformę.
Pomijając już fakt, że jaki jest Activision-Blizzard każdy widzi i nie ma co okładać dalej tego zdechłego konia, to nVidia zachowała się jak totalni amatorzy?
Ilu jeszcze wydawców zdziwi się, że można grać w ich gry w tej usłudze i oni nic z tego nie mają?
Wygląda to jakby nVidia poszła w totalną partyzantkę i nie podpisała żadnych stosownych umów, tylko wrzuciła wszystko jak leci, a wydawcy będą się dopiero teraz o tym dowiadywać.
No bo przecież jakby mieli stosowną umowę z Acti, to nikt by nie miał teraz możliwości wycofania się, przynajmniej nie tak szybko po jej uruchomieniu. A jak nie podpisali takich umów z Acti, to podpisali z mniejszymi wydawcami? Potwornie wątpię.
Ale jakie prawa ma mieć do tych gier nvidia? Ty rozumiesz w ogóle czym jest ta usługa? Co ma z tego wydawca? To, że zwiększa się baza użytkowników, którzy kupią jego grę. NVIDIA nie zarabia na grach, tylko na udostępnianiu wirtualnej maszyny do ich odpalania. W którym miejscu gryzie to się z interesami wydawców? Jaką robi im różnicę, czy ktoś odpali ich produkcję na domowym pc, czy na wirtualnej maszynie nv, jeśli kupi legalną kopię ich tytułu?
Nie rozumiesz podstawowej zasady biznesu: 'Jeżeli ktoś czegoś ode mnie chce to musi mi za to zapłacić. '
NV chce zarabiać na streamowaniu gier - wydawcy na to: 'Dawaj kasę.'
Nie jest istotne to, że wydawca już zyskuje na samej sprzedanej grze - on chce kasy od NV za to, że ona będzie zarabiać dzięki jego (wydawcy) produktom.
Jak pozycja NV się z czasem umocni - usługa stanie się popularna i wydawca przyjdzie do NV z prośbą o dodanie do katalogu gier, to jak sądzisz - co powie NV?.. DAWAJ KASĘ. Tak to działa - wydawcy nie mają interesu w rozwijaniu nie swojego produktu/usługi, a usługodawcy nie mają interesu wspierania sprzedaży nie swoich produktów. Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że producenci płacą wielkim sieciom sklepów za lepsze miejsca na półkach (na wysokości oczu klientów)...
Nie rozumiesz podstawowej zasady biznesu: 'Jeżeli ktoś czegoś ode mnie chce to musi mi za to zapłacić. '
NV chce zarabiać na streamowaniu gier - wydawcy na to: 'Dawaj kasę.'
Nie jest istotne to, że wydawca już zyskuje na samej sprzedanej grze - on chce kasy od NV za to, że ona będzie zarabiać dzięki jego (wydawcy) produktom.
Jak pozycja NV się z czasem umocni - usługa stanie się popularna i wydawca przyjdzie do NV z prośbą o dodanie do katalogu gier, to jak sądzisz - co powie NV?.. DAWAJ KASĘ. Tak to działa - wydawcy nie mają interesu w rozwijaniu nie swojego produktu/usługi, a usługodawcy nie mają interesu wspierania sprzedaży nie swoich produktów. Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że producenci płacą wielkim sieciom sklepów za lepsze miejsca na półkach (na wysokości oczu klientów)...
Nie, to ty z Ysr nadal nie rozumiecie czym jest ta usługa. Nvidia nie streamuje gier, tylko obraz z wirtualnej maszyny. To tak jakbyś kupił komputer od Nvidii, tylko że korzystasz z niego zdalnie. Na GFN odpalasz platformę z grami, które zakupiłeś NA TYCH PLATFORMACH i grasz w co chcesz. To nie jest Stadia, która posiada własną bibliotekę gier i sprzedaje na nią gry. Oni udostępniają mocniejszy sprzęt i dają ci nad nim zdalną kontrolę! Czy producenci podzespołów również zarabiają kosztem twórców gier? Przecież ta logika w ogóle nie trzyma się kupy. Jeśli Nvidia 'sprzedając' moc obliczeniową zarabia kosztem Actisyfu, to zarabia ich kosztem również poprzez sprzedaż kart graficznych. Wniosek? Niech może Acti strzeli jeszcze większego focha i zacznie produkować własne podzespoły komputerowe. To by były jaja.
Wiem o co wam chodzi, ale to nadal nie ma sensu. W ten sposób wszystko można podciągnąć pod zarabianie na cudzych grach. Przykładowo producenci padów czy innego sprzętu przeznaczonego głównie do gier - oni też by nie zarobili, gdyby nie gry.
Biznes (zarabianie pieniędzy) nie kieruje się logiką - kieruje się podażą i popytem. Prosty przykład. Powstaje film - obraz ze znanej serii z murowaną wielomilionową publicznością. Pewien producent pojazdów jest gotów wybulić kilka baniek zielonych za to, że to samochód jego produkcji zagra 'główną rolę' wśród pojazdów.
Powstaje gra - studio mało znane - projekt niebyt nowatorski oparty na pomyśle 'roz....y to w drzazgi', a ściślej mówiąc to pojazdy i ich rozpierduchę chodzi. Jak sądzisz? Ile kasy zażąda ten sam producent samochodów za udzielenie zgody(!!!) na umieszczenie w grze jego modelu? Zgadłeś - kilka baniek (cena zaporowa)...
A propos padów... Ile zarobili by producenci gier, gdyby nie było CZYM grać??
Ale... Spróbuj zaprojektować urządzenie skierowane do grania w ściśle określony bardzo popularny (i przynoszący miliardy zielonych rocznie) tytuł (bez 'konsultacji z wydawcą oczywiście), wypuść na rynek i poczekaj na efekt...
Spróbuj zrobić super moda (wyraźnie poprawiającego oryginał i dodającego wartościową treść - oczywiście nieodpłatnie - to mod - wymaga oryginalnej gry) do jakiegoś popularnego tytułu, zapowiedz go i czekaj na efekt...
Biznes (zarabianie pieniędzy) nie kieruje się logiką - kieruje się podażą i popytem. Prosty przykład. Powstaje film - obraz ze znanej serii z murowaną wielomilionową publicznością. Pewien producent pojazdów jest gotów wybulić kilka baniek zielonych za to, że to samochód jego produkcji zagra 'główną rolę' wśród pojazdów.
Powstaje gra - studio mało znane - projekt niebyt nowatorski oparty na pomyśle 'roz....y to w drzazgi', a ściślej mówiąc to pojazdy i ich rozpierduchę chodzi. Jak sądzisz? Ile kasy zażąda ten sam producent samochodów za udzielenie zgody(!!!) na umieszczenie w grze jego modelu? Zgadłeś - kilka baniek (cena zaporowa)...
A propos padów... Ile zarobili by producenci gier, gdyby nie było CZYM grać??
Ale... Spróbuj zaprojektować urządzenie skierowane do grania w ściśle określony bardzo popularny (i przynoszący miliardy zielonych rocznie) tytuł (bez 'konsultacji z wydawcą oczywiście), wypuść na rynek i poczekaj na efekt...
Spróbuj zrobić super moda (wyraźnie poprawiającego oryginał i dodającego wartościową treść - oczywiście nieodpłatnie - to mod - wymaga oryginalnej gry) do jakiegoś popularnego tytułu, zapowiedz go i czekaj na efekt...
Chłopie ale co Ty porównujesz? Co mają mody do gfn? Wiadomo że o mody rzuca się każdy, bo w licencji każdej gry, jest zapis że nie wolno ingerować w jej kod. Gfn nie ingeruje. To jest tylko wirtualna maszyna. Z jakiej paki wydawcy mają mieć z tego jakiś pieniądz? Idąc tym tokiem rozumowania producenci podzespołów też mają płacić haracz? Taka sama logika myślenia. Mądry wydawca nie będzie robił problemów, bo policzy sobie, że na sprzedaży gier zarobi tak samo jak na sprzedaży ludziom, którzy mają pc w domu, a gfn znacznie poszerza grono potencjalnych odbiorców.
Znasz takie pojęcie 'analogia'?
Mądry wydawca olewa te prę tysi zarobku na sprzedaży paru kopii jego gier. Mądry wydawca patrzy na to ile warta jest marka jaką te tytuły prezentują i na to, że ktoś próbuje tę markę wykorzystać we własnych celach zarobkowych.