Gdyby w cenie SSD 1TB dali hybrydę 256GB SSD + 4TB HDD (gdzie HDD byłby cichy i z dobrym odczytem liniowym; czas dostępu nie taki ważny, bo od tego byłby moduł SSD) i do tego od strony oprogramowania zostałoby to dobrze rozwiązane (nie gorzej niż w FuzeDrive) to wg mnie miałoby to sens. Zwłaszcza dla osób, które trzymają dużo poinstalowanych gier/programów i chcą mieć je wszystkie 'akcelerowane' (na SSD 1TB musieliby jednak wybierać i albo odinstalować część gier/programów, albo trzymać je na wolnym HDD).
A czy takie coś ma jakąś przyszłość to głownie zależy od tego, czy tempo pęcznienia oprogramowania będzie wyższe od tempa spadku cen coraz pojemniejszych SSD
w zasadzie dyski SSHD pojawiły się tylko dlatego, bo MS od lat kisi przestarzały NTFS, i nie umożliwia takiego rozlokowania danych, aby uzyskać maksymalne przyspieszenie. Dla kontrastu mamy pod Linux takie rozwiązania jak LVM, niezależne od systemu plikowego. Zaś w systemach plikowych nawet w EXT4 da się tzw. journala wypchnąć na inny dysk. z kolei w systemach BTRFS i zaadaptowanym ZFS da się zdefiniować dyski SSD jako cache R i/lub W.
Z tych rozwiązań pod windows można skorzystać na 2 sposoby, każdy ma wady:
1. pod windowsa dopinamy dysk wyeksportowany z linuxa
2. główny system na komputerze to linux, zaś windowsa wpychamy do wirtualizatora. ale żeby to sprawnie działało, trzeba dopłacić do vmware workstation który daje wsparcie dla akcelerowanego 3D z małą stratą wydajności
rozwiązanie alternatywne, ciągle niedojrzałe
3. Wine for Linux, umożliwiające odpalanie wielu aplikacji windowsa na linux, także gier z akceleracją 3D. niestety walka z pełnym wsparciem dla DX11 ciągle trwa.
Za to MS nadal nas karmi przestarzałym NTFS.
Chociaż w sumie.... kiedyś płaciło się 2000zł za 1TB SSD, potem przyszły czasy 1000zł za 1TB ale one też odchodzą w niepamięć, zaś seagate coś przespał. Obecnie za 1TB trzeba zapłacić jakieś 400 - 500zł (patrz patriot 1TB), i ta cena już zniechęca do zakupu hybryd SSHD, w których modum SSD jest używany wyłącznie jako cache do najczęściej czytanych danych, zapis leci bezpośrednio na talerz. to jest po to, aby kości Flash nie zdechły zbyt szybko, algorytm je chroni, a nie podbija wydajność, zaś jak pisałem powyżej, MS nie robi nic sensownego abyśmy mogli sami sobie zestawić SSD i HDD w jeden FS.
Jak podpunkt drugiego punktu jest też opcja gpu-passthrough, ale to dla bardziej zaawansowanych.
w zasadzie dyski SSHD pojawiły się tylko dlatego, bo MS od lat kisi przestarzały NTFS, i nie umożliwia takiego rozlokowania danych, aby uzyskać maksymalne przyspieszenie. Dla kontrastu mamy pod Linux takie rozwiązania jak LVM, niezależne od systemu plikowego. Zaś w systemach plikowych nawet w EXT4 da się tzw. journala wypchnąć na inny dysk. z kolei w systemach BTRFS i zaadaptowanym ZFS da się zdefiniować dyski SSD jako cache R i/lub W.
Z tych rozwiązań pod windows można skorzystać na 2 sposoby, każdy ma wady:
1. pod windowsa dopinamy dysk wyeksportowany z linuxa
2. główny system na komputerze to linux, zaś windowsa wpychamy do wirtualizatora. ale żeby to sprawnie działało, trzeba dopłacić do vmware workstation który daje wsparcie dla akcelerowanego 3D z małą stratą wydajności
rozwiązanie alternatywne, ciągle niedojrzałe
3. Wine for Linux, umożliwiające odpalanie wielu aplikacji windowsa na linux, także gier z akceleracją 3D. niestety walka z pełnym wsparciem dla DX11 ciągle trwa.
Za to MS nadal nas karmi przestarzałym NTFS.
Chociaż w sumie.... kiedyś płaciło się 2000zł za 1TB SSD, potem przyszły czasy 1000zł za 1TB ale one też odchodzą w niepamięć, zaś seagate coś przespał. Obecnie za 1TB trzeba zapłacić jakieś 400 - 500zł (patrz patriot 1TB), i ta cena już zniechęca do zakupu hybryd SSHD, w których modum SSD jest używany wyłącznie jako cache do najczęściej czytanych danych, zapis leci bezpośrednio na talerz. to jest po to, aby kości Flash nie zdechły zbyt szybko, algorytm je chroni, a nie podbija wydajność, zaś jak pisałem powyżej, MS nie robi nic sensownego abyśmy mogli sami sobie zestawić SSD i HDD w jeden FS.
Mam pytanie techniczne (związane z tym testem i platformą testową): w chipsetach Intel Z170 i nowszych ( np. Z390 ) chipset z procesorem jest połączony złączem DMI3.0 o przepustowości równej PCI-E x4 3.0 . Natomiast taki dysk SSD M.2 PCI-E 4x 3.0, wszelkie porty USB 3.1 Gen2, Gigabit Ethernet, audio, SATA, wszystkie PCI-E (poza jednym x16, wychodzącym z CPU, który zajmuje zwykle karta graficzna), są podpięte do takiego Z170/Z390 i całkowita przepustowość dla tego wszystkiego razem, przy komunikacji z CPU to ... DMI 3.0 czyli PCI-E 3.0 x4 . W związku z tym, co się dzieje z transferami, kiedy ostro czytamy z takiego szybkiego dysku SSD wpiętego w Z170/Z390 (który samodzielnie jest w stanie zająć całe pasmo komunikacyjne między chipsetem a CPU), a do tego równolegle używamy dysku SATA, czegoś na USB 3.1 Gen2 itd., czy nie daj Boże jeszcze czegoś na PCI-E wpiętego w takie Z390/Z170 ? Dochodzi do równomiernego spowolnienia wszystkiego, tak by sumarycznie nie przekraczało przepustowości PCI-E 3.0 x4 , czy może następuje jakieś sekwencyjne przełączanie, dzięki czemu są sekwencyjnie wstrzymywane transfery (jakieś mikro-przycięcia itp.) ?
W skrajnym wypadku dojdzie do obniżenia przepustowości ale w skrajnym, nie wszystkie operacje przesyłu danych wymagają przepuszczenia ich przez procesor w wielu wypadkach procesor nie wie nic o danych. Podobnie (ale tylko po części) działa DMA kiedy możesz zrzucić dane z pamięci RAM na dysk czy do karty graficznej z pominięciem procesora
A Seagate mógłby zrobić w końcu jakąś hybrydę z prawdziwego zdarzenia - z minimum 128 a najlepiej 256GB SSD cache, z możliwością pracy w 2 trybach (jako dwa osobne dyski lub a'la FuzeDrive/StoreMI). Miałoby to technologiczny sens i mają technologię talerzową, którą coraz trudniej będzie kapitalizować. Tyle, że to ostatni gwizdek na tego typu produkt, bo brak prawdziwego następcy SATA 6GB/s będzie się coraz bardziej dawał we znaki.
SSD teraz są tak tanie, że w sumie się spóźnili. Natomiast talerzowce nadal przydatne są do archiwizacji (zamiast płyt DVD, taki dysk na USB). Nawet jeśli ktoś obecnie nie robi kopii bezpieczeństwa/archiwizacji i nie potrzebuje talerzowca, to po awarii dysku, na którym miał zdjęcia swojego życia w jakimś laptopie ( i tylko tam), to zaczyna robić kopie bezpieczeństwa/archiwum i zaczyna potrzebować talerzowca Także popyt na talerzowce będzie ... jak nie będą ich zbyt drogo sprzedawać.
Na pewno nic nie przycina. Gdyby było inaczej mostki PLX nie miałyby najmniejszego sensu.
A Seagate mógłby zrobić w końcu jakąś hybrydę z prawdziwego zdarzenia - z minimum 128 a najlepiej 256GB SSD cache, z możliwością pracy w 2 trybach (jako dwa osobne dyski lub a'la FuzeDrive/StoreMI). Miałoby to technologiczny sens i mają technologię talerzową, którą coraz trudniej będzie kapitalizować. Tyle, że to ostatni gwizdek na tego typu produkt, bo brak prawdziwego następcy SATA 6GB/s będzie się coraz bardziej dawał we znaki.
Mam pytanie techniczne (związane z tym testem i platformą testową): w chipsetach Intel Z170 i nowszych ( np. Z390 ) chipset z procesorem jest połączony złączem DMI3.0 o przepustowości równej PCI-E x4 3.0 . Natomiast taki dysk SSD M.2 PCI-E 4x 3.0, wszelkie porty USB 3.1 Gen2, Gigabit Ethernet, audio, SATA, wszystkie PCI-E (poza jednym x16, wychodzącym z CPU, który zajmuje zwykle karta graficzna), są podpięte do takiego Z170/Z390 i całkowita przepustowość dla tego wszystkiego razem, przy komunikacji z CPU to ... DMI 3.0 czyli PCI-E 3.0 x4 . W związku z tym, co się dzieje z transferami, kiedy ostro czytamy z takiego szybkiego dysku SSD wpiętego w Z170/Z390 (który samodzielnie jest w stanie zająć całe pasmo komunikacyjne między chipsetem a CPU), a do tego równolegle używamy dysku SATA, czegoś na USB 3.1 Gen2 itd., czy nie daj Boże jeszcze czegoś na PCI-E wpiętego w takie Z390/Z170 ? Dochodzi do równomiernego spowolnienia wszystkiego, tak by sumarycznie nie przekraczało przepustowości PCI-E 3.0 x4 , czy może następuje jakieś sekwencyjne przełączanie, dzięki czemu są sekwencyjnie wstrzymywane transfery (jakieś mikro-przycięcia itp.) ?
Nawet jakby był w dobrej cenie, to nie widzę sensu wspierać producenta, który robił dyski z elementów o jakości biodegradowalnego materiału. Stare dyski trzymały poziom, nowsze HDDki padały jak muchy.
'Nie wiemy więc, do kogo skierowana jest bieżąca oferta firmy Seagate.' - jak to do kogo. Do tych, którzy pomimo całych padających serii Barracud dalej pędzili do sklepów po talerze tej firmy i twierdzili, że problem nie istnieje. Seagate zawsze miało fanatyków.
Aż się napaliłem na tę premierę, ale ta cena... Za pół roku będzie kosztował połowę obecnej kwoty. A za tyle to już dzisiaj można kupić MP510 na nieco słabszych kościach.
Niemniej jednak, po obniżce będzie bardzo dobrą opcją dla laptopów ze względu na niskie temperatury.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.
A czy takie coś ma jakąś przyszłość to głownie zależy od tego, czy tempo pęcznienia oprogramowania będzie wyższe od tempa spadku cen coraz pojemniejszych SSD
Z tych rozwiązań pod windows można skorzystać na 2 sposoby, każdy ma wady:
1. pod windowsa dopinamy dysk wyeksportowany z linuxa
2. główny system na komputerze to linux, zaś windowsa wpychamy do wirtualizatora. ale żeby to sprawnie działało, trzeba dopłacić do vmware workstation który daje wsparcie dla akcelerowanego 3D z małą stratą wydajności
rozwiązanie alternatywne, ciągle niedojrzałe
3. Wine for Linux, umożliwiające odpalanie wielu aplikacji windowsa na linux, także gier z akceleracją 3D. niestety walka z pełnym wsparciem dla DX11 ciągle trwa.
Za to MS nadal nas karmi przestarzałym NTFS.
Chociaż w sumie.... kiedyś płaciło się 2000zł za 1TB SSD, potem przyszły czasy 1000zł za 1TB ale one też odchodzą w niepamięć, zaś seagate coś przespał. Obecnie za 1TB trzeba zapłacić jakieś 400 - 500zł (patrz patriot 1TB), i ta cena już zniechęca do zakupu hybryd SSHD, w których modum SSD jest używany wyłącznie jako cache do najczęściej czytanych danych, zapis leci bezpośrednio na talerz. to jest po to, aby kości Flash nie zdechły zbyt szybko, algorytm je chroni, a nie podbija wydajność, zaś jak pisałem powyżej, MS nie robi nic sensownego abyśmy mogli sami sobie zestawić SSD i HDD w jeden FS.
Jak podpunkt drugiego punktu jest też opcja gpu-passthrough, ale to dla bardziej zaawansowanych.
Z tych rozwiązań pod windows można skorzystać na 2 sposoby, każdy ma wady:
1. pod windowsa dopinamy dysk wyeksportowany z linuxa
2. główny system na komputerze to linux, zaś windowsa wpychamy do wirtualizatora. ale żeby to sprawnie działało, trzeba dopłacić do vmware workstation który daje wsparcie dla akcelerowanego 3D z małą stratą wydajności
rozwiązanie alternatywne, ciągle niedojrzałe
3. Wine for Linux, umożliwiające odpalanie wielu aplikacji windowsa na linux, także gier z akceleracją 3D. niestety walka z pełnym wsparciem dla DX11 ciągle trwa.
Za to MS nadal nas karmi przestarzałym NTFS.
Chociaż w sumie.... kiedyś płaciło się 2000zł za 1TB SSD, potem przyszły czasy 1000zł za 1TB ale one też odchodzą w niepamięć, zaś seagate coś przespał. Obecnie za 1TB trzeba zapłacić jakieś 400 - 500zł (patrz patriot 1TB), i ta cena już zniechęca do zakupu hybryd SSHD, w których modum SSD jest używany wyłącznie jako cache do najczęściej czytanych danych, zapis leci bezpośrednio na talerz. to jest po to, aby kości Flash nie zdechły zbyt szybko, algorytm je chroni, a nie podbija wydajność, zaś jak pisałem powyżej, MS nie robi nic sensownego abyśmy mogli sami sobie zestawić SSD i HDD w jeden FS.
W skrajnym wypadku dojdzie do obniżenia przepustowości ale w skrajnym, nie wszystkie operacje przesyłu danych wymagają przepuszczenia ich przez procesor w wielu wypadkach procesor nie wie nic o danych. Podobnie (ale tylko po części) działa DMA kiedy możesz zrzucić dane z pamięci RAM na dysk czy do karty graficznej z pominięciem procesora
A Seagate mógłby zrobić w końcu jakąś hybrydę z prawdziwego zdarzenia - z minimum 128 a najlepiej 256GB SSD cache, z możliwością pracy w 2 trybach (jako dwa osobne dyski lub a'la FuzeDrive/StoreMI). Miałoby to technologiczny sens i mają technologię talerzową, którą coraz trudniej będzie kapitalizować. Tyle, że to ostatni gwizdek na tego typu produkt, bo brak prawdziwego następcy SATA 6GB/s będzie się coraz bardziej dawał we znaki.
A Seagate mógłby zrobić w końcu jakąś hybrydę z prawdziwego zdarzenia - z minimum 128 a najlepiej 256GB SSD cache, z możliwością pracy w 2 trybach (jako dwa osobne dyski lub a'la FuzeDrive/StoreMI). Miałoby to technologiczny sens i mają technologię talerzową, którą coraz trudniej będzie kapitalizować. Tyle, że to ostatni gwizdek na tego typu produkt, bo brak prawdziwego następcy SATA 6GB/s będzie się coraz bardziej dawał we znaki.
Niemniej jednak, po obniżce będzie bardzo dobrą opcją dla laptopów ze względu na niskie temperatury.