Należy przypominać i uświadamiać, że jeżeli ręcznie wymuszamy uaktualnienie (klikając w wyszukanie aktualizacji), to instalują się beta wersje paczek - i wtedy pojawiają się problemy. Tylko Win10 który sam coś instaluje jest wersją stabilną.
Dziękuję za uświadomienie. To teraz może ja uświadomię ciebie, że opierasz się na wpisie na blogu Forbesa, który powstał w całości w oparciu o wypowiedź gościa z M$, także zamieszczoną na blogu. Jest to o tyle istotne, że NIKT NIE WIE (poza M$ zapewne), co zawierają łatki do Wingrozy, jako że jest to kod zamknięty, więc kolesie z M$ mogą twierdzić cokolwiek, byle by wyszło, że jednak winni są użyszkodnicy. Tymczasem niezależnie od tego, jak się sprawy z kodem mają - winy użytkowników nie ma najmniejszej: jeśli klikam na dostępną w systemie opcję 'wyszukaj aktualizacje', przy której NIE MA jasnej i precyzyjnej informacji, że owe aktualizacje mogą być w fazie alfa, beta czy delta epsilon - to zwyczajnie jestem wprowadzany w błąd. Jeśli stabilne mają być tylko updaty automagiczne, to funkcja ręcznego wyszukiwania winna być ukryta za odpowiednim formularzem decyzyjnym, z jasnym opisem sytuacji. Dlaczego? Ano choćby z tego powodu, że ktoś mało zorientowany może kupić nowe peryferium (drukarka, skaner, śmigiełko na USB...) i stwierdziwszy problemy z działaniem - znaleźć w FAQ poradę, by 'upewnił się, że system i sterowniki są zaktualizowane' - po czym radośnie kliknął 'wyszukaj aktualizacje', nie będąc poinformowanym, że właśnie robi za testera i wywala sobie cały system.
W takim 'prostackim', beznadziejnym' i 'tylko dla sweterków' Linuksie rzecz jest jasna, oczywista i bez niedomówień: do repozytoriów danych dystrybucji trafiają pakiety stabilne, chyba, że chcesz inaczej - ale wtedy musisz ŚWIADOMIE zadecydować o korzystaniu z repozytoriów 'bleeding edge'. Nawet repozytoria główne dystrybucji rolling release, które z natury korzystają ze wszystkiego, co najnowsze - są wzbogacane o nowe paczki często kilka-kilkanaście dni po publikacji danej paczki jako stabilnej, bo owa stabilność musi być przetestowana i potwierdzona. Na przykład w opartym na Archu Antergosie jeszcze nie zdarzyło się, by nowy kernel zaktualizował się do wersji z '0' na końcu, najczęściej jest to jakaś kolejna podwersja z zaimplementowanymi patchami błędów odkrytych zaraz po publikacji przez Linusa kodu kernela. Oczywiście każdy, kto chce, może powiesić sobie nadchodzący kernel 4.21 w minutę po tym, jak zostanie upubliczniony (albo wcześniej, na dowolnym etapie prac nad kodem) - ale jest to świadoma decyzja użytkownika. Jeśli zdaje się na devów swojej dystrybucji - będzie chwilę czekał.
Proste, prawda? Ale kolesi z M$, te tysiące utalentowanych programistów i ich świetnie opłacanych menadżerów to przerasta. Wolą się tłumaczyć, że użyszkodnik jest głupi...
A odwiesili w ogóle tę aktualizację po shitstormie ze znikającymi plikami, czy dalej 'naprawiają'? Bo już grudzień a w Windows Update dalej wiatr piszczy, nic nowego nie znajduje. Jak ludzie mają mieć tę aktualizację skoro sam Windows jej nie chce
Jest lepiej, Windows po ostatniej mini aktualizacji stworzył mi dysk E, zapełniając go w pełni tworząc tam jakiś backup aktualizacji, i co uruchomienie PC przypomina żeby zwolnił miejsce na tym dysku chociaż nie ma na nim nic
MAR89TUM @ 2018.12.30 20:15
TheMr. @ 2018.12.30 19:08
Co się dziwić jak u mnie ostatnia aktualizacja Windy 10 była blisko jego premiery, Win10 nie może sam się zaktualizować
Sam robisz w swoje gniazdo i jeszcze się z tego cieszysz, a reszta przyklaskuje.
Przy nawet debilnej Viście nie musiałem się martwić o aktualizację, bo winda sama to robiła pod koniec dnia, czy przy zamykaniu kompa. MS nawet nie potrafi zmusić Windowsa 10 do aktualizacji, coś chyba jest nie tak jeśli chcą mieć większość urządzeń z najnowszą aktualizacją.
A odwiesili w ogóle tę aktualizację po shitstormie ze znikającymi plikami, czy dalej 'naprawiają'? Bo już grudzień a w Windows Update dalej wiatr piszczy, nic nowego nie znajduje. Jak ludzie mają mieć tę aktualizację skoro sam Windows jej nie chce
Należy przypominać i uświadamiać, że jeżeli ręcznie wymuszamy uaktualnienie (klikając w wyszukanie aktualizacji), to instalują się beta wersje paczek - i wtedy pojawiają się problemy. Tylko Win10 który sam coś instaluje jest wersją stabilną.
Dziękuję za uświadomienie. To teraz może ja uświadomię ciebie, że opierasz się na wpisie na blogu Forbesa, który powstał w całości w oparciu o wypowiedź gościa z M$, także zamieszczoną na blogu. Jest to o tyle istotne, że NIKT NIE WIE (poza M$ zapewne), co zawierają łatki do Wingrozy, jako że jest to kod zamknięty, więc kolesie z M$ mogą twierdzić cokolwiek, byle by wyszło, że jednak winni są użyszkodnicy. Tymczasem niezależnie od tego, jak się sprawy z kodem mają - winy użytkowników nie ma najmniejszej: jeśli klikam na dostępną w systemie opcję 'wyszukaj aktualizacje', przy której NIE MA jasnej i precyzyjnej informacji, że owe aktualizacje mogą być w fazie alfa, beta czy delta epsilon - to zwyczajnie jestem wprowadzany w błąd. Jeśli stabilne mają być tylko updaty automagiczne, to funkcja ręcznego wyszukiwania winna być ukryta za odpowiednim formularzem decyzyjnym, z jasnym opisem sytuacji. Dlaczego? Ano choćby z tego powodu, że ktoś mało zorientowany może kupić nowe peryferium (drukarka, skaner, śmigiełko na USB...) i stwierdziwszy problemy z działaniem - znaleźć w FAQ poradę, by 'upewnił się, że system i sterowniki są zaktualizowane' - po czym radośnie kliknął 'wyszukaj aktualizacje', nie będąc poinformowanym, że właśnie robi za testera i wywala sobie cały system.
W takim 'prostackim', beznadziejnym' i 'tylko dla sweterków' Linuksie rzecz jest jasna, oczywista i bez niedomówień: do repozytoriów danych dystrybucji trafiają pakiety stabilne, chyba, że chcesz inaczej - ale wtedy musisz ŚWIADOMIE zadecydować o korzystaniu z repozytoriów 'bleeding edge'. Nawet repozytoria główne dystrybucji rolling release, które z natury korzystają ze wszystkiego, co najnowsze - są wzbogacane o nowe paczki często kilka-kilkanaście dni po publikacji danej paczki jako stabilnej, bo owa stabilność musi być przetestowana i potwierdzona. Na przykład w opartym na Archu Antergosie jeszcze nie zdarzyło się, by nowy kernel zaktualizował się do wersji z '0' na końcu, najczęściej jest to jakaś kolejna podwersja z zaimplementowanymi patchami błędów odkrytych zaraz po publikacji przez Linusa kodu kernela. Oczywiście każdy, kto chce, może powiesić sobie nadchodzący kernel 4.21 w minutę po tym, jak zostanie upubliczniony (albo wcześniej, na dowolnym etapie prac nad kodem) - ale jest to świadoma decyzja użytkownika. Jeśli zdaje się na devów swojej dystrybucji - będzie chwilę czekał.
Proste, prawda? Ale kolesi z M$, te tysiące utalentowanych programistów i ich świetnie opłacanych menadżerów to przerasta. Wolą się tłumaczyć, że użyszkodnik jest głupi...
https://forbes.com/sites/jasonevangelho/20...s/#29cb4a7859c7
Jest lepiej, Windows po ostatniej mini aktualizacji stworzył mi dysk E, zapełniając go w pełni tworząc tam jakiś backup aktualizacji, i co uruchomienie PC przypomina żeby zwolnił miejsce na tym dysku chociaż nie ma na nim nic
Sam robisz w swoje gniazdo i jeszcze się z tego cieszysz, a reszta przyklaskuje.
Przy nawet debilnej Viście nie musiałem się martwić o aktualizację, bo winda sama to robiła pod koniec dnia, czy przy zamykaniu kompa. MS nawet nie potrafi zmusić Windowsa 10 do aktualizacji, coś chyba jest nie tak jeśli chcą mieć większość urządzeń z najnowszą aktualizacją.
Sam robisz w swoje gniazdo i jeszcze się z tego cieszysz, a reszta przyklaskuje.