Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
(...)
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
W UK junior dostanie £25k rocznie brutto. to 10k PLN miesięcznie brutto, ale to nie wystarczy na utrzymanie się w Londynie w wynajętym mieszkaniu.
Zdecydowanie lepiej rozpocząć karierę w Polsce a jak się już ma doświadczenie to emigrować.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Jak masz farta i znajomości to nie musisz być dobry. Jak jesteś dobry nie musisz mieć znajomości I wystarczy nie mieć pecha.
Warto też dodać, że jak się sypie to ci co mieli dobry PR lecą pierwsi bo to z nimi kojarzą sukces lub porażkę managerowie. Ci co cicho pracują nie dostają pochwał za sukcesy ale nie wylatują za porażki.
No bez jaj narzekanie, że od siedzenia 8 godzin na tyłku tyłek boli
Kup sobie ergonomiczne krzesło, sensownie ustaw monitory i jesteś wstanie stworzyć sobie naprawdę wygodne i nie-szkodliwe miejsce pracy. W porównaniu z niektórym typem robót - np. przy produkcji, w magazynie itp. to warunki pracy przed komputerem należą zdecydowanie do jednych z najbardziej komfortowych w ogóle.
Stracone życie... Ha! Człowieku, wyjdź kiedyś z domu i zobacz jak niektórzy pracują, lekarze w szpitalu, ratownicy medyczni na karetkach, pracownicy produkcji, magazynierzy, fizole czy właściwie każda prawie branża poza testerami materacy. A już w samym IT to jak sobie ułożysz tak masz, bez problemu znajdziesz firmę gdzie jest 8 godzin i do domu, gdzie możesz pracować w ogóle w domu (jak ktoś lubi, ja przykładowo mam tę opcję, ale wolę biuro) .
Do tego masz ten luksus, że wszędzie znajdziesz coś do roboty. Nie podoba Ci się w jednej firmie to idziesz do drugiej, czasem na gorszych warunkach, czasem na lepszych. Ale zmiana pracy z takiej za 7k na taką na 5k mniej boli niż z 2700 na 2200
Fajnie dla odmiany czasem poczytac bzdury, taka odskocznia. powodzenia na fotelu..
Zapamiętajcie sobie moją radę. Jesli zaczynają o jakimś temacie pisać dosłownie wszędzie, to znaczy, że trzeba być 10x bardziej ostrożnym. Kiedyś się na to samo nabrałem jako inzynier budownictwa. Przed 2008 roku byly wszedzie artykuły jakie to eldorado, jakie kosmiczne pieniadze płacą, jak to się biją o inżynierów, jaka świetlana przyszłość. Jak już przez pare lat nawalili inzynierów na rynek (budownictwo było najczesciej wybieranym kierunkiem), to dzisiaj na jedną ofertę pracy dostają 100 CV i inżynier budownictwa w PL zarabia 4500zł-5000zł brutto za tyrę 12h/6dni, czyli mniej niż gość od kafelek, a jak sie przyliczy na godzinę, to mniej wiecej tyle ile kasjerka w Biedronce. Chcecie tego samego w programowaniu za pare lat?
Naganianie na zapchanie dziury. Trzeba patrzeć gdzie i na co są największe rekrutacje a nie jaki kierunek studiów jest najbardziej okupowany i stać sobie znaleźć coś w czym już się widzi i choć trochę zna. Przy dużej dozie szczęścia będą z tego pieniądze i nie z wymyślania śmiesznych rzeczy... Co nie zmienia faktu że może teraz jest faktycznie popyt na programistów. Samouk też może coś umieć.
Co do Łodzi, to nie jest miasto o wysokich zarobkach. Do niedawna było tu bardzo mało firm zatrudniających w branży IT. W ostatnich kilku latach trochę się poprawiło. Ale nadal daleko Łodzi do Warszawy, Wrocławia czy Krakowa. Ale znam takie osoby co przeniosły się do Krakowa za lepszymi zarobkami i wróciły do Łodzi za czystym powietrzem. Druga sprawa, to taka, ze pracuję w Łodzi jako programista od ponad 15 lat i nie słyszałem o takiej firmie jak Atos. Duzi pracodawcy w Łodzi to Ericsson, Fujitsu, Harman Cardon, TomTom (kolejność alfabetyczna). Z takich bardziej znanych to jeszcze GFT, CyberCom, Mobica, IDEMIA (daw. Oberthur). Serio jest jeszcze jakiś Atos? Z tym, że moim zdaniem w tych największych firmach nie zarabia się najwięcej, tylko tak średnio, ale za to jest stabilnie i raczej dobre warunki pracy, bez nadmiernych stresów. Lepsze zarobki są w mniejszych firmach co mają inwestorów i się dopiero rozwijają, oni potrzebują ściągnąć do siebie grupę dobrych programistów. Ale praca tam jest nie na godziny, tylko na skończenie projektu. W dużych korpo pracuje za dużo ludzi, żeby mogli każdemu dać wysokie zarobki, a różnicować za mocno nie mogą, więc zarabia się tak średnio. Na tyle dużo, żeby nie mieć zbyt dużej rotacji i nie tyle, jakby samych świetnych programistów zatrudniali. Ale za to raczej nie trzeba być jakimś świetnym, żeby się w takiej pracy utrzymać. Takie jest moje zdanie. A 4,5 tys na rękę (zależy od warunków - AKUPy?) to sporo jak na początkującego, ale raczej słabo jak na kogoś z 10 letnim stażem. Tam gdzie ja pracuję, 4,5 tys brutto (czyli ponad 3 na rękę) dostały dziewczyny, które przyszły do nas pracować po nietechnicznych kierunkach studiów i po wakacyjnym kursie programowania. Ale tak naprawdę trzeba było je uczyć wszystkiego od 0. U nas żadnych ankiet w których oceniamy się nawzajem nie ma. Mamy za to metodologie agile, w której za wyniki pracy oceniany jest zespół, a nie pojedynczy pracownik. I jak ktoś robi tylko dobry PR wokół siebie to zespół, który z nim pracuje szybko o tym wie. Albo współpracownicy postawią go do pionu, albo musi sobie szukać innego zespołu. A jak ktoś jest zaangażowany ale mu się noga powinie, to zespół chętnie za niego nadrobi i żaden OPO czy kierownik nawet nie będzie wiedział. Bo zespół wie, że to wartościowy członek i następnym razem to może on za kogoś nadrobi.
Dlaczego minusujecie @CortexM3 ?? Bo mówi prawdę ? Może to admini ? Rok temu opuściłem firmę, która dawała '12 patyków B2B' za '40 godzin pracy', 'milion bonusów', 'praca zdalnie' itd...
Wyszło z tego 8 patyków z obietnicą, że 'wyrównają' na 'skwitowaniu roku'
Wyszło jakieś 100 - 120 godzin tygodniowo za co nawet nie powiedzieli, że 'wyrównają na skwitowaniu'
Koniec końców zapomniałem zapytać co to za bonusy, o których była mowa na początku rozmów. Tego się już chyba nigdy nie dowiem.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
W UK junior dostanie £25k rocznie brutto. to 10k PLN miesięcznie brutto, ale to nie wystarczy na utrzymanie się w Londynie w wynajętym mieszkaniu.
Zdecydowanie lepiej rozpocząć karierę w Polsce a jak się już ma doświadczenie to emigrować.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Jak masz farta i znajomości to nie musisz być dobry. Jak jesteś dobry nie musisz mieć znajomości I wystarczy nie mieć pecha.
Warto też dodać, że jak się sypie to ci co mieli dobry PR lecą pierwsi bo to z nimi kojarzą sukces lub porażkę managerowie. Ci co cicho pracują nie dostają pochwał za sukcesy ale nie wylatują za porażki.
No bez jaj narzekanie, że od siedzenia 8 godzin na tyłku tyłek boli
Kup sobie ergonomiczne krzesło, sensownie ustaw monitory i jesteś wstanie stworzyć sobie naprawdę wygodne i nie-szkodliwe miejsce pracy. W porównaniu z niektórym typem robót - np. przy produkcji, w magazynie itp. to warunki pracy przed komputerem należą zdecydowanie do jednych z najbardziej komfortowych w ogóle.
Stracone życie... Ha! Człowieku, wyjdź kiedyś z domu i zobacz jak niektórzy pracują, lekarze w szpitalu, ratownicy medyczni na karetkach, pracownicy produkcji, magazynierzy, fizole czy właściwie każda prawie branża poza testerami materacy. A już w samym IT to jak sobie ułożysz tak masz, bez problemu znajdziesz firmę gdzie jest 8 godzin i do domu, gdzie możesz pracować w ogóle w domu (jak ktoś lubi, ja przykładowo mam tę opcję, ale wolę biuro) .
Do tego masz ten luksus, że wszędzie znajdziesz coś do roboty. Nie podoba Ci się w jednej firmie to idziesz do drugiej, czasem na gorszych warunkach, czasem na lepszych. Ale zmiana pracy z takiej za 7k na taką na 5k mniej boli niż z 2700 na 2200
Fajnie dla odmiany czasem poczytac bzdury, taka odskocznia. powodzenia na fotelu..
Wyszło z tego 8 patyków z obietnicą, że 'wyrównają' na 'skwitowaniu roku'
Wyszło jakieś 100 - 120 godzin tygodniowo za co nawet nie powiedzieli, że 'wyrównają na skwitowaniu'
Koniec końców zapomniałem zapytać co to za bonusy, o których była mowa na początku rozmów. Tego się już chyba nigdy nie dowiem.
Jeśli się szanujecie to bądźcie ostrożni ^^