Super, a taki Bauer po szkole średniej w niemieckim Corpo dostaje spokojnie 20 tyś zł miesięcznie w przeliczeniu z EU + mega odprawy w przypadku odejścia i inne dodatki.
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
No do pydy jaguara! 20k PLN netto to zarabia w Niemczech lekarz pod Koniec specjalizacji/krótko po specjalizacji a nie robotnik. Pensje w Polsce są niższe ale nie aż tak
ASAP zdradza ze to nie praca w Polsce. majac dzialalnosc z tych 18.000 trzeba odjac zus, dochodowy i vat. zostaje nam 9.000. i to bez kosztow uzyskania dochodu. jakby wszystko dobrze przeliczyc to z tych 18.000 zostanie nam 6.000 albo i mniej.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Ok, 1240 ZUS - wiesz, jaka z tego bedzie emerytura?
14 tys. miesięcznie ciekawe gdzie, kuzyn jest programistą ponad 10 lat w zawodzie i 4.5 tys ma na rękę.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Ok, 1240 ZUS - wiesz, jaka z tego bedzie emerytura?
A po co płacić więcej? Minimalny ZUS = minimalna emerytura, ale wsadzanie tam 3k miesięcznie przez 40 lat nie sprawi, że jako mężczyzna dostaniesz 7k miesięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile wpłaciłeś (w końcu na emeryturze nie będziesz żyć 40 lat, tylko średnio 15). Zdecydowanie bardziej opłaca się minimalny ZUS (bo trzeba) + rzeczywiste odkładanie na emeryturę wpłacając kasę na jakieś lokaty, fundusze inwestycyjne albo, jeśli się na tym znasz, inwestując w coś konkretnego nadmiar pieniędzy. Pomijam już fakt posiadania sporych sum na wypadek zdarzeń losowych (np. choroba i wysokie koszty leczenia).
Świetna (i załgana) fotka reklamująca pracę przy kompie
Starannie zblilansowana ilość samic i samców na zdjęciu, już świadczy o obelżywym łgarstwie
Oczywiście, nikt nie jest otyły, łysy/zarośnięty, i nikt powyżej 30tki
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Spośród największych miast Łódź w większości branż jest w najlepszym razie szósta pod względem zarobków i zdaje się, że szczególnie odstaje pod względem wysokości dolnej granicy skali. Do tego małe firmy IT płacą średnio dwa razy mniej niż duże (chociaż akurat Atos Polska, dawniej AMG.net, jest duża). Wiele też na pewno zależy od tego, kto jak walczy.
Po 21 latach pracy w IT mam tego serdecznie dość i od 5 lat mam marzenie, aby zostać listonoszem Powaga. OK, może nie w Polskich realiach płac. Czasami mam po prostu ochotę zacząć wszystko od nowa, w oderwaniu od śmietnika framework'ów, bibliotek, wzorców, np. ucząc się Dlang, albo OCaml i robiąc coś tylko dla siebie.
Projekty są coraz bardziej beznadziejne, bo prawie wszystko już zostało napisane dla biznesu jaki istnieje, stawki zagranicą lecą w dół, bo pole dla IT zaczyna się kurczyć, a w Polsce też zaraz zaczną lecieć na łeb, gdy 'speców' od programowania zacznie przybywać, a inwestycji zagranicznych przestanie przybywać.
Nie wiadomo na czym się skupić, bo technologii też przybywa, a jak się w czymś wyspecjalizujesz, to za parę lat wypadasz z biznesu i musisz zaczynać niemal od zera, za połowę stawki, czy zarobków netto, albo musisz szukać pracy zagranicą, a tam wpadniesz pewnie w spóźniony projekt, w którym to Ty masz teraz dać radę, bo nikt inny nie był w stanie.
Obecne wyzwania dla programistów to 'przetwarzać coraz więcej danych, coraz szybciej' i 'pisać algorytmy samo-uczące się do dynamicznej analizy danych', a za chwilę pewnie wróci temat sztucznej inteligencji piszącej kod aplikacji na bazie wymagań i integrujący systemy w automatyczny sposób (OWL) - jak to ktoś wdroży w życie z rozmachem Google, albo Amazon, to programiści zamienią się w mizernie opłacanych testerów manualnych, sprawdzających łopatologicznie kolejne permutacje systemu wygenerowanego przez AI. Już teraz czasami to tak wygląda, jak ma się do czynienia z MDA, lub zaawansowanymi systemami bazującymi na meta-modelach.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Ja w tej firmie zarabiałem dużo więcej, ale to było dawno temu (przed merge z AMG) i nieprawda, a do tego miałem na łbie tyle systemów i zadań na raz, że głowa mała.
Jak się nie jest z Warszawy, to aby jakąś namiastkę pewności, że na B2B będzie się miało kontinuum zatrudnienia w swoim mieście rodzinnym i nie wyleci się z biznesu na miesiące, trzeba większość swojego wolnego czasu inwestować w douczanie się innych technologii, nowinek, metodologi zarządzania, czy wręcz poznawać produkty (a tego jest masa), usługodawców i różne domeny biznesowe. Potem na B2B w nowym projekcie zaczyna się z reguły od zera, jak czeladnik na douczaniu, no chyba że jest się specem zarówno od technologii, jak i w domenie biznesowej.
ASAP zdradza ze to nie praca w Polsce. majac dzialalnosc z tych 18.000 trzeba odjac zus, dochodowy i vat. zostaje nam 9.000. i to bez kosztow uzyskania dochodu. jakby wszystko dobrze przeliczyc to z tych 18.000 zostanie nam 6.000 albo i mniej.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Przy takich kwotach tylko b2b u podatek liniowy 19% i minimalny ZUS. Na państwową emerytur liczą tylko naiwni. Kwota zawsze jest bez VAT więc jak kupujesz coś na firmę to masz dodatkowy bonus. Policz sobie ile odchodzi on brutto na umowie o pracę.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Mój. Ostatni kontrakt w Polsce był w Łodzi. 600PLN dziennie. Firma przeszarżowała z projektami i ściągali programistów z całej Polski. To było 6 lat temu. I tak klient z UK płacił im £500 dziennie za konsultanta.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
Warto wspomnieć, że jak ktoś zarobi w Polsce 18k to w UK zarobi trzy razy tyle.
Pixel@ngeL @ 2018.12.19 14:21
Super, a taki Bauer po szkole średniej w niemieckim Corpo dostaje spokojnie 20 tyś zł miesięcznie w przeliczeniu z EU + mega odprawy w przypadku odejścia i inne dodatki.
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
borizm @ 2018.12.19 21:36
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ?
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych . To im pensja nie wzrasta. Aż mi się nie chce wierzyć, że Atos tak słabo płaci programistom... Chyba, że nie jest programistą tylko 'informatykiem' i pracuje na tech supporcie.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ?
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych . To im pensja nie wzrasta. Aż mi się nie chce wierzyć, że Atos tak słabo płaci programistom... Chyba, że nie jest programistą tylko 'informatykiem' i pracuje na tech supporcie.
Intel lekką ręką zwolnił kiedyś 300 a może i 500 informatyków - tak powstał Spartez.
Uczestniczyłem kilka razy w procesach rekrutacyjnych na intratne stanowiska w wąskiej specjalizacji, gdzie typowe stawki to 75 EUR / godz. i wyższe, po to tylko aby się dowiedzieć, że wszystko poszło dobrze, ale pracodawca zdecydował się jednak podpisać przedłużenie kontraktu z obecnie zakontraktowanym - zgadnij czemu? Bo zgodził się zejść do stawki za jaką ja zaoferowałem się pracować.
Problem w tym, że z roku na rok, te stawki były coraz niższe, aby zejść do poziomu nawet poniżej 50 EUR / godz. i to w krajach jak Belgia, gdzie na 100% nikt normalny nie chciał by płacić podatku i każdy robi co może aby go płacić gdziekolwiek indziej.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
borizm @ 2018.12.19 21:36
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Asseco wywalało ludzi setkami, jak się im projekty zaczęły sypać i to ludzi, co robili w starych technologiach, z wielkim poświęceniem dla tej jednej firmy, za średnio mały pieniądz. Jak mieli grupowe zwolnienia otwarte, to grupowo, jak nie mieli, to często z winy pracownika wywalali, aby było taniej, wymyślając jakieś pomówienie, lub powołując się na 'swobodny dobór pracowników do danej pracy', będąc pewnym, że pracownikowi nie będzie się chciało ich po sądach ciągać i przekonywać kolegów, aby zaryzykowali wywaleniem i powiedzieli prawdę. Zwalniali, aby potem zatrudniać ludzi bez doświadczenia za większą kasę, co najprostszych rzeczy nie potrafili zrobić, gdy rozwój systemu wymaga eksperta w kilku dziedzinach, jakiego w USA ze świecą szukają. Poczytaj na gowork.pl.
I weź się teraz wyspecjalizuj w czymś co ma jedna firma w Polsce, gdy nie wiesz co jej za chwilę odbije, albo co ją dopadnie.
Prawda. W niektórych firmach - tych mocno technologicznych, dobry specjalista jest, lub może był na 'wagę złota' i tam manager musiał mieć się na baczności, bo każdy kto odejdzie z pod takiego 'zarządcy' to gwóźdź do jego trumny. W IBM ci PM'owie, którzy sobie pogrywali, potem obijali się od pokoju do pokoju błagając developerów, aby pracowali w ich projektach - oczywiście nikt, co wiedział o wyczynach takiego PM'a, nie chciał z nim pracować i PM wylatywał.
Niektórzy PM'owie, w tych firmach, które miały kulturę pracy, mieli mi mocno za złe że odchodziłem, w innych firmach mieli to gdzieś, bo byli przekonani, że każdego można zastąpić kimś tańszym - potem się dowiadywałem, że taki zadufany w sobie PM, czy manager wyleciał, albo nawet, że pracodawca tracił klienta, jak za dużo specjalistów nawiało.
Niestety, trwa także ciągła walka o obniżanie kosztów i jak najlepszy uzysk, do tego ciągłe zmiany technologii, przenoszenie projektów w coraz tańsze miejsca, globalizacja, która ogranicza konkurencję, a więc i liczbę potencjalnych pracodawców, którzy mogą Cię zatrudnić, oraz która ogranicza de facto liczbę miejsc pracy.
Do tego Polska zaczyna być stacją przesiadkową dla ludzi ze wschodu (demoludów, Azji): ponad 2 miliony z Ukrainy, masa z Indii, także z Rosji, a to są ludzie, którzy mają wykształcenie, ciśnienie na sukces i mniejsze oczekiwania - niech choć 5% z nich będzie z IT. Istnieją w Polsce firmy, które ściągają specjalistów IT ze wschodu (za przeproszeniem) kontenerami.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
(...)
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
No do pydy jaguara! 20k PLN netto to zarabia w Niemczech lekarz pod Koniec specjalizacji/krótko po specjalizacji a nie robotnik. Pensje w Polsce są niższe ale nie aż tak
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Ok, 1240 ZUS - wiesz, jaka z tego bedzie emerytura?
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Ok, 1240 ZUS - wiesz, jaka z tego bedzie emerytura?
A po co płacić więcej? Minimalny ZUS = minimalna emerytura, ale wsadzanie tam 3k miesięcznie przez 40 lat nie sprawi, że jako mężczyzna dostaniesz 7k miesięcznie, czyli mniej więcej tyle, ile wpłaciłeś (w końcu na emeryturze nie będziesz żyć 40 lat, tylko średnio 15). Zdecydowanie bardziej opłaca się minimalny ZUS (bo trzeba) + rzeczywiste odkładanie na emeryturę wpłacając kasę na jakieś lokaty, fundusze inwestycyjne albo, jeśli się na tym znasz, inwestując w coś konkretnego nadmiar pieniędzy. Pomijam już fakt posiadania sporych sum na wypadek zdarzeń losowych (np. choroba i wysokie koszty leczenia).
Starannie zblilansowana ilość samic i samców na zdjęciu, już świadczy o obelżywym łgarstwie
Oczywiście, nikt nie jest otyły, łysy/zarośnięty, i nikt powyżej 30tki
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Spośród największych miast Łódź w większości branż jest w najlepszym razie szósta pod względem zarobków i zdaje się, że szczególnie odstaje pod względem wysokości dolnej granicy skali. Do tego małe firmy IT płacą średnio dwa razy mniej niż duże (chociaż akurat Atos Polska, dawniej AMG.net, jest duża). Wiele też na pewno zależy od tego, kto jak walczy.
Projekty są coraz bardziej beznadziejne, bo prawie wszystko już zostało napisane dla biznesu jaki istnieje, stawki zagranicą lecą w dół, bo pole dla IT zaczyna się kurczyć, a w Polsce też zaraz zaczną lecieć na łeb, gdy 'speców' od programowania zacznie przybywać, a inwestycji zagranicznych przestanie przybywać.
Nie wiadomo na czym się skupić, bo technologii też przybywa, a jak się w czymś wyspecjalizujesz, to za parę lat wypadasz z biznesu i musisz zaczynać niemal od zera, za połowę stawki, czy zarobków netto, albo musisz szukać pracy zagranicą, a tam wpadniesz pewnie w spóźniony projekt, w którym to Ty masz teraz dać radę, bo nikt inny nie był w stanie.
Obecne wyzwania dla programistów to 'przetwarzać coraz więcej danych, coraz szybciej' i 'pisać algorytmy samo-uczące się do dynamicznej analizy danych', a za chwilę pewnie wróci temat sztucznej inteligencji piszącej kod aplikacji na bazie wymagań i integrujący systemy w automatyczny sposób (OWL) - jak to ktoś wdroży w życie z rozmachem Google, albo Amazon, to programiści zamienią się w mizernie opłacanych testerów manualnych, sprawdzających łopatologicznie kolejne permutacje systemu wygenerowanego przez AI. Już teraz czasami to tak wygląda, jak ma się do czynienia z MDA, lub zaawansowanymi systemami bazującymi na meta-modelach.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Ja w tej firmie zarabiałem dużo więcej, ale to było dawno temu (przed merge z AMG) i nieprawda, a do tego miałem na łbie tyle systemów i zadań na raz, że głowa mała.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Przy takich kwotach tylko b2b u podatek liniowy 19% i minimalny ZUS. Na państwową emerytur liczą tylko naiwni. Kwota zawsze jest bez VAT więc jak kupujesz coś na firmę to masz dodatkowy bonus. Policz sobie ile odchodzi on brutto na umowie o pracę.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Mój. Ostatni kontrakt w Polsce był w Łodzi. 600PLN dziennie. Firma przeszarżowała z projektami i ściągali programistów z całej Polski. To było 6 lat temu. I tak klient z UK płacił im £500 dziennie za konsultanta.
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych
Intel lekką ręką zwolnił kiedyś 300 a może i 500 informatyków - tak powstał Spartez.
Uczestniczyłem kilka razy w procesach rekrutacyjnych na intratne stanowiska w wąskiej specjalizacji, gdzie typowe stawki to 75 EUR / godz. i wyższe, po to tylko aby się dowiedzieć, że wszystko poszło dobrze, ale pracodawca zdecydował się jednak podpisać przedłużenie kontraktu z obecnie zakontraktowanym - zgadnij czemu? Bo zgodził się zejść do stawki za jaką ja zaoferowałem się pracować.
Problem w tym, że z roku na rok, te stawki były coraz niższe, aby zejść do poziomu nawet poniżej 50 EUR / godz. i to w krajach jak Belgia, gdzie na 100% nikt normalny nie chciał by płacić podatku i każdy robi co może aby go płacić gdziekolwiek indziej.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Asseco wywalało ludzi setkami, jak się im projekty zaczęły sypać i to ludzi, co robili w starych technologiach, z wielkim poświęceniem dla tej jednej firmy, za średnio mały pieniądz. Jak mieli grupowe zwolnienia otwarte, to grupowo, jak nie mieli, to często z winy pracownika wywalali, aby było taniej, wymyślając jakieś pomówienie, lub powołując się na 'swobodny dobór pracowników do danej pracy', będąc pewnym, że pracownikowi nie będzie się chciało ich po sądach ciągać i przekonywać kolegów, aby zaryzykowali wywaleniem i powiedzieli prawdę. Zwalniali, aby potem zatrudniać ludzi bez doświadczenia za większą kasę, co najprostszych rzeczy nie potrafili zrobić, gdy rozwój systemu wymaga eksperta w kilku dziedzinach, jakiego w USA ze świecą szukają. Poczytaj na gowork.pl.
I weź się teraz wyspecjalizuj w czymś co ma jedna firma w Polsce, gdy nie wiesz co jej za chwilę odbije, albo co ją dopadnie.
Prawda. W niektórych firmach - tych mocno technologicznych, dobry specjalista jest, lub może był na 'wagę złota' i tam manager musiał mieć się na baczności, bo każdy kto odejdzie z pod takiego 'zarządcy' to gwóźdź do jego trumny. W IBM ci PM'owie, którzy sobie pogrywali, potem obijali się od pokoju do pokoju błagając developerów, aby pracowali w ich projektach - oczywiście nikt, co wiedział o wyczynach takiego PM'a, nie chciał z nim pracować i PM wylatywał.
Niektórzy PM'owie, w tych firmach, które miały kulturę pracy, mieli mi mocno za złe że odchodziłem, w innych firmach mieli to gdzieś, bo byli przekonani, że każdego można zastąpić kimś tańszym - potem się dowiadywałem, że taki zadufany w sobie PM, czy manager wyleciał, albo nawet, że pracodawca tracił klienta, jak za dużo specjalistów nawiało.
Niestety, trwa także ciągła walka o obniżanie kosztów i jak najlepszy uzysk, do tego ciągłe zmiany technologii, przenoszenie projektów w coraz tańsze miejsca, globalizacja, która ogranicza konkurencję, a więc i liczbę potencjalnych pracodawców, którzy mogą Cię zatrudnić, oraz która ogranicza de facto liczbę miejsc pracy.
Do tego Polska zaczyna być stacją przesiadkową dla ludzi ze wschodu (demoludów, Azji): ponad 2 miliony z Ukrainy, masa z Indii, także z Rosji, a to są ludzie, którzy mają wykształcenie, ciśnienie na sukces i mniejsze oczekiwania - niech choć 5% z nich będzie z IT. Istnieją w Polsce firmy, które ściągają specjalistów IT ze wschodu (za przeproszeniem) kontenerami.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.