Dlaczego minusujecie @CortexM3 ?? Bo mówi prawdę ? Może to admini ? Rok temu opuściłem firmę, która dawała '12 patyków B2B' za '40 godzin pracy', 'milion bonusów', 'praca zdalnie' itd...
Wyszło z tego 8 patyków z obietnicą, że 'wyrównają' na 'skwitowaniu roku'
Wyszło jakieś 100 - 120 godzin tygodniowo za co nawet nie powiedzieli, że 'wyrównają na skwitowaniu'
Koniec końców zapomniałem zapytać co to za bonusy, o których była mowa na początku rozmów. Tego się już chyba nigdy nie dowiem.
Co do Łodzi, to nie jest miasto o wysokich zarobkach. Do niedawna było tu bardzo mało firm zatrudniających w branży IT. W ostatnich kilku latach trochę się poprawiło. Ale nadal daleko Łodzi do Warszawy, Wrocławia czy Krakowa. Ale znam takie osoby co przeniosły się do Krakowa za lepszymi zarobkami i wróciły do Łodzi za czystym powietrzem. Druga sprawa, to taka, ze pracuję w Łodzi jako programista od ponad 15 lat i nie słyszałem o takiej firmie jak Atos. Duzi pracodawcy w Łodzi to Ericsson, Fujitsu, Harman Cardon, TomTom (kolejność alfabetyczna). Z takich bardziej znanych to jeszcze GFT, CyberCom, Mobica, IDEMIA (daw. Oberthur). Serio jest jeszcze jakiś Atos? Z tym, że moim zdaniem w tych największych firmach nie zarabia się najwięcej, tylko tak średnio, ale za to jest stabilnie i raczej dobre warunki pracy, bez nadmiernych stresów. Lepsze zarobki są w mniejszych firmach co mają inwestorów i się dopiero rozwijają, oni potrzebują ściągnąć do siebie grupę dobrych programistów. Ale praca tam jest nie na godziny, tylko na skończenie projektu. W dużych korpo pracuje za dużo ludzi, żeby mogli każdemu dać wysokie zarobki, a różnicować za mocno nie mogą, więc zarabia się tak średnio. Na tyle dużo, żeby nie mieć zbyt dużej rotacji i nie tyle, jakby samych świetnych programistów zatrudniali. Ale za to raczej nie trzeba być jakimś świetnym, żeby się w takiej pracy utrzymać. Takie jest moje zdanie. A 4,5 tys na rękę (zależy od warunków - AKUPy?) to sporo jak na początkującego, ale raczej słabo jak na kogoś z 10 letnim stażem. Tam gdzie ja pracuję, 4,5 tys brutto (czyli ponad 3 na rękę) dostały dziewczyny, które przyszły do nas pracować po nietechnicznych kierunkach studiów i po wakacyjnym kursie programowania. Ale tak naprawdę trzeba było je uczyć wszystkiego od 0. U nas żadnych ankiet w których oceniamy się nawzajem nie ma. Mamy za to metodologie agile, w której za wyniki pracy oceniany jest zespół, a nie pojedynczy pracownik. I jak ktoś robi tylko dobry PR wokół siebie to zespół, który z nim pracuje szybko o tym wie. Albo współpracownicy postawią go do pionu, albo musi sobie szukać innego zespołu. A jak ktoś jest zaangażowany ale mu się noga powinie, to zespół chętnie za niego nadrobi i żaden OPO czy kierownik nawet nie będzie wiedział. Bo zespół wie, że to wartościowy członek i następnym razem to może on za kogoś nadrobi.
Naganianie na zapchanie dziury. Trzeba patrzeć gdzie i na co są największe rekrutacje a nie jaki kierunek studiów jest najbardziej okupowany i stać sobie znaleźć coś w czym już się widzi i choć trochę zna. Przy dużej dozie szczęścia będą z tego pieniądze i nie z wymyślania śmiesznych rzeczy... Co nie zmienia faktu że może teraz jest faktycznie popyt na programistów. Samouk też może coś umieć.
Zapamiętajcie sobie moją radę. Jesli zaczynają o jakimś temacie pisać dosłownie wszędzie, to znaczy, że trzeba być 10x bardziej ostrożnym. Kiedyś się na to samo nabrałem jako inzynier budownictwa. Przed 2008 roku byly wszedzie artykuły jakie to eldorado, jakie kosmiczne pieniadze płacą, jak to się biją o inżynierów, jaka świetlana przyszłość. Jak już przez pare lat nawalili inzynierów na rynek (budownictwo było najczesciej wybieranym kierunkiem), to dzisiaj na jedną ofertę pracy dostają 100 CV i inżynier budownictwa w PL zarabia 4500zł-5000zł brutto za tyrę 12h/6dni, czyli mniej niż gość od kafelek, a jak sie przyliczy na godzinę, to mniej wiecej tyle ile kasjerka w Biedronce. Chcecie tego samego w programowaniu za pare lat?
No bez jaj narzekanie, że od siedzenia 8 godzin na tyłku tyłek boli
Kup sobie ergonomiczne krzesło, sensownie ustaw monitory i jesteś wstanie stworzyć sobie naprawdę wygodne i nie-szkodliwe miejsce pracy. W porównaniu z niektórym typem robót - np. przy produkcji, w magazynie itp. to warunki pracy przed komputerem należą zdecydowanie do jednych z najbardziej komfortowych w ogóle.
Stracone życie... Ha! Człowieku, wyjdź kiedyś z domu i zobacz jak niektórzy pracują, lekarze w szpitalu, ratownicy medyczni na karetkach, pracownicy produkcji, magazynierzy, fizole czy właściwie każda prawie branża poza testerami materacy. A już w samym IT to jak sobie ułożysz tak masz, bez problemu znajdziesz firmę gdzie jest 8 godzin i do domu, gdzie możesz pracować w ogóle w domu (jak ktoś lubi, ja przykładowo mam tę opcję, ale wolę biuro) .
Do tego masz ten luksus, że wszędzie znajdziesz coś do roboty. Nie podoba Ci się w jednej firmie to idziesz do drugiej, czasem na gorszych warunkach, czasem na lepszych. Ale zmiana pracy z takiej za 7k na taką na 5k mniej boli niż z 2700 na 2200
Fajnie dla odmiany czasem poczytac bzdury, taka odskocznia. powodzenia na fotelu..
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Jak masz farta i znajomości to nie musisz być dobry. Jak jesteś dobry nie musisz mieć znajomości I wystarczy nie mieć pecha.
Warto też dodać, że jak się sypie to ci co mieli dobry PR lecą pierwsi bo to z nimi kojarzą sukces lub porażkę managerowie. Ci co cicho pracują nie dostają pochwał za sukcesy ale nie wylatują za porażki.
(...)
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
W UK junior dostanie £25k rocznie brutto. to 10k PLN miesięcznie brutto, ale to nie wystarczy na utrzymanie się w Londynie w wynajętym mieszkaniu.
Zdecydowanie lepiej rozpocząć karierę w Polsce a jak się już ma doświadczenie to emigrować.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
(...)
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
borizm @ 2018.12.19 21:36
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Asseco wywalało ludzi setkami, jak się im projekty zaczęły sypać i to ludzi, co robili w starych technologiach, z wielkim poświęceniem dla tej jednej firmy, za średnio mały pieniądz. Jak mieli grupowe zwolnienia otwarte, to grupowo, jak nie mieli, to często z winy pracownika wywalali, aby było taniej, wymyślając jakieś pomówienie, lub powołując się na 'swobodny dobór pracowników do danej pracy', będąc pewnym, że pracownikowi nie będzie się chciało ich po sądach ciągać i przekonywać kolegów, aby zaryzykowali wywaleniem i powiedzieli prawdę. Zwalniali, aby potem zatrudniać ludzi bez doświadczenia za większą kasę, co najprostszych rzeczy nie potrafili zrobić, gdy rozwój systemu wymaga eksperta w kilku dziedzinach, jakiego w USA ze świecą szukają. Poczytaj na gowork.pl.
I weź się teraz wyspecjalizuj w czymś co ma jedna firma w Polsce, gdy nie wiesz co jej za chwilę odbije, albo co ją dopadnie.
Prawda. W niektórych firmach - tych mocno technologicznych, dobry specjalista jest, lub może był na 'wagę złota' i tam manager musiał mieć się na baczności, bo każdy kto odejdzie z pod takiego 'zarządcy' to gwóźdź do jego trumny. W IBM ci PM'owie, którzy sobie pogrywali, potem obijali się od pokoju do pokoju błagając developerów, aby pracowali w ich projektach - oczywiście nikt, co wiedział o wyczynach takiego PM'a, nie chciał z nim pracować i PM wylatywał.
Niektórzy PM'owie, w tych firmach, które miały kulturę pracy, mieli mi mocno za złe że odchodziłem, w innych firmach mieli to gdzieś, bo byli przekonani, że każdego można zastąpić kimś tańszym - potem się dowiadywałem, że taki zadufany w sobie PM, czy manager wyleciał, albo nawet, że pracodawca tracił klienta, jak za dużo specjalistów nawiało.
Niestety, trwa także ciągła walka o obniżanie kosztów i jak najlepszy uzysk, do tego ciągłe zmiany technologii, przenoszenie projektów w coraz tańsze miejsca, globalizacja, która ogranicza konkurencję, a więc i liczbę potencjalnych pracodawców, którzy mogą Cię zatrudnić, oraz która ogranicza de facto liczbę miejsc pracy.
Do tego Polska zaczyna być stacją przesiadkową dla ludzi ze wschodu (demoludów, Azji): ponad 2 miliony z Ukrainy, masa z Indii, także z Rosji, a to są ludzie, którzy mają wykształcenie, ciśnienie na sukces i mniejsze oczekiwania - niech choć 5% z nich będzie z IT. Istnieją w Polsce firmy, które ściągają specjalistów IT ze wschodu (za przeproszeniem) kontenerami.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ?
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych . To im pensja nie wzrasta. Aż mi się nie chce wierzyć, że Atos tak słabo płaci programistom... Chyba, że nie jest programistą tylko 'informatykiem' i pracuje na tech supporcie.
Intel lekką ręką zwolnił kiedyś 300 a może i 500 informatyków - tak powstał Spartez.
Uczestniczyłem kilka razy w procesach rekrutacyjnych na intratne stanowiska w wąskiej specjalizacji, gdzie typowe stawki to 75 EUR / godz. i wyższe, po to tylko aby się dowiedzieć, że wszystko poszło dobrze, ale pracodawca zdecydował się jednak podpisać przedłużenie kontraktu z obecnie zakontraktowanym - zgadnij czemu? Bo zgodził się zejść do stawki za jaką ja zaoferowałem się pracować.
Problem w tym, że z roku na rok, te stawki były coraz niższe, aby zejść do poziomu nawet poniżej 50 EUR / godz. i to w krajach jak Belgia, gdzie na 100% nikt normalny nie chciał by płacić podatku i każdy robi co może aby go płacić gdziekolwiek indziej.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ?
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych . To im pensja nie wzrasta. Aż mi się nie chce wierzyć, że Atos tak słabo płaci programistom... Chyba, że nie jest programistą tylko 'informatykiem' i pracuje na tech supporcie.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
borizm @ 2018.12.19 21:36
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Warto wspomnieć, że jak ktoś zarobi w Polsce 18k to w UK zarobi trzy razy tyle.
Pixel@ngeL @ 2018.12.19 14:21
Super, a taki Bauer po szkole średniej w niemieckim Corpo dostaje spokojnie 20 tyś zł miesięcznie w przeliczeniu z EU + mega odprawy w przypadku odejścia i inne dodatki.
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Co do B2B, to na zachodzie popularne jest trzymanie otwartej oferty pracy na dane stanowisko, aby szukać na rynku człowieka, który ma najniższe wymagania co do stawki - jak taka osoba podpasuje w rekrutacji, to dotychczasowemu ekspertowi-kontraktowcowi nie przedłuża się kontraktu i bierze się tego tańszego. Nie ważne, że to nie ma sensu i IT firmy na tym polegnie najpewniej w dłuższej perspektywie, ale w słupkach wygląda to dobrze, bo jest oszczędność.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Mój. Ostatni kontrakt w Polsce był w Łodzi. 600PLN dziennie. Firma przeszarżowała z projektami i ściągali programistów z całej Polski. To było 6 lat temu. I tak klient z UK płacił im £500 dziennie za konsultanta.
ASAP zdradza ze to nie praca w Polsce. majac dzialalnosc z tych 18.000 trzeba odjac zus, dochodowy i vat. zostaje nam 9.000. i to bez kosztow uzyskania dochodu. jakby wszystko dobrze przeliczyc to z tych 18.000 zostanie nam 6.000 albo i mniej.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Przy takich kwotach tylko b2b u podatek liniowy 19% i minimalny ZUS. Na państwową emerytur liczą tylko naiwni. Kwota zawsze jest bez VAT więc jak kupujesz coś na firmę to masz dodatkowy bonus. Policz sobie ile odchodzi on brutto na umowie o pracę.
Wyszło z tego 8 patyków z obietnicą, że 'wyrównają' na 'skwitowaniu roku'
Wyszło jakieś 100 - 120 godzin tygodniowo za co nawet nie powiedzieli, że 'wyrównają na skwitowaniu'
Koniec końców zapomniałem zapytać co to za bonusy, o których była mowa na początku rozmów. Tego się już chyba nigdy nie dowiem.
Jeśli się szanujecie to bądźcie ostrożni ^^
No bez jaj narzekanie, że od siedzenia 8 godzin na tyłku tyłek boli
Kup sobie ergonomiczne krzesło, sensownie ustaw monitory i jesteś wstanie stworzyć sobie naprawdę wygodne i nie-szkodliwe miejsce pracy. W porównaniu z niektórym typem robót - np. przy produkcji, w magazynie itp. to warunki pracy przed komputerem należą zdecydowanie do jednych z najbardziej komfortowych w ogóle.
Stracone życie... Ha! Człowieku, wyjdź kiedyś z domu i zobacz jak niektórzy pracują, lekarze w szpitalu, ratownicy medyczni na karetkach, pracownicy produkcji, magazynierzy, fizole czy właściwie każda prawie branża poza testerami materacy. A już w samym IT to jak sobie ułożysz tak masz, bez problemu znajdziesz firmę gdzie jest 8 godzin i do domu, gdzie możesz pracować w ogóle w domu (jak ktoś lubi, ja przykładowo mam tę opcję, ale wolę biuro) .
Do tego masz ten luksus, że wszędzie znajdziesz coś do roboty. Nie podoba Ci się w jednej firmie to idziesz do drugiej, czasem na gorszych warunkach, czasem na lepszych. Ale zmiana pracy z takiej za 7k na taką na 5k mniej boli niż z 2700 na 2200
Fajnie dla odmiany czasem poczytac bzdury, taka odskocznia. powodzenia na fotelu..
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Jak masz farta i znajomości to nie musisz być dobry. Jak jesteś dobry nie musisz mieć znajomości I wystarczy nie mieć pecha.
Warto też dodać, że jak się sypie to ci co mieli dobry PR lecą pierwsi bo to z nimi kojarzą sukces lub porażkę managerowie. Ci co cicho pracują nie dostają pochwał za sukcesy ale nie wylatują za porażki.
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
W UK junior dostanie £25k rocznie brutto. to 10k PLN miesięcznie brutto, ale to nie wystarczy na utrzymanie się w Londynie w wynajętym mieszkaniu.
Zdecydowanie lepiej rozpocząć karierę w Polsce a jak się już ma doświadczenie to emigrować.
O to to to. Takie gadanie, że trzeba być dobrym to możecie wciskać dzieciom w podstawówce, jak masz farta, znajomości i umiesz się sprzedać to wcale nie musisz być dobry i odwrotnie - jak akurat noga Ci się powinie to niezależnie jak pracowity i genialny będziesz to niewiele z tego będzie.
Takie są realia wolnego rynku i nie ma w tym nic złego, ale nie zmienia to faktu że nic nie jest gwarantowane i o wszystko trzeba walczyć codziennie.
Gdyby w Polsce było tak kolorowo, nie uciekaliby masowo na zachód do roboty.
(...)
Nie uciekają bo tu jest mało tylko tam jeszcze więcej, poczytaj zagraniczne raporty. Jak zobaczyłem ile na zachodzie zarabia junior to się za głowę złapałem.
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Asseco wywalało ludzi setkami, jak się im projekty zaczęły sypać i to ludzi, co robili w starych technologiach, z wielkim poświęceniem dla tej jednej firmy, za średnio mały pieniądz. Jak mieli grupowe zwolnienia otwarte, to grupowo, jak nie mieli, to często z winy pracownika wywalali, aby było taniej, wymyślając jakieś pomówienie, lub powołując się na 'swobodny dobór pracowników do danej pracy', będąc pewnym, że pracownikowi nie będzie się chciało ich po sądach ciągać i przekonywać kolegów, aby zaryzykowali wywaleniem i powiedzieli prawdę. Zwalniali, aby potem zatrudniać ludzi bez doświadczenia za większą kasę, co najprostszych rzeczy nie potrafili zrobić, gdy rozwój systemu wymaga eksperta w kilku dziedzinach, jakiego w USA ze świecą szukają. Poczytaj na gowork.pl.
I weź się teraz wyspecjalizuj w czymś co ma jedna firma w Polsce, gdy nie wiesz co jej za chwilę odbije, albo co ją dopadnie.
Prawda. W niektórych firmach - tych mocno technologicznych, dobry specjalista jest, lub może był na 'wagę złota' i tam manager musiał mieć się na baczności, bo każdy kto odejdzie z pod takiego 'zarządcy' to gwóźdź do jego trumny. W IBM ci PM'owie, którzy sobie pogrywali, potem obijali się od pokoju do pokoju błagając developerów, aby pracowali w ich projektach - oczywiście nikt, co wiedział o wyczynach takiego PM'a, nie chciał z nim pracować i PM wylatywał.
Niektórzy PM'owie, w tych firmach, które miały kulturę pracy, mieli mi mocno za złe że odchodziłem, w innych firmach mieli to gdzieś, bo byli przekonani, że każdego można zastąpić kimś tańszym - potem się dowiadywałem, że taki zadufany w sobie PM, czy manager wyleciał, albo nawet, że pracodawca tracił klienta, jak za dużo specjalistów nawiało.
Niestety, trwa także ciągła walka o obniżanie kosztów i jak najlepszy uzysk, do tego ciągłe zmiany technologii, przenoszenie projektów w coraz tańsze miejsca, globalizacja, która ogranicza konkurencję, a więc i liczbę potencjalnych pracodawców, którzy mogą Cię zatrudnić, oraz która ogranicza de facto liczbę miejsc pracy.
Do tego Polska zaczyna być stacją przesiadkową dla ludzi ze wschodu (demoludów, Azji): ponad 2 miliony z Ukrainy, masa z Indii, także z Rosji, a to są ludzie, którzy mają wykształcenie, ciśnienie na sukces i mniejsze oczekiwania - niech choć 5% z nich będzie z IT. Istnieją w Polsce firmy, które ściągają specjalistów IT ze wschodu (za przeproszeniem) kontenerami.
Warto też wspomnieć o tym, że ci co ciężko pracują, ludzie techniczni, ci co dbają o szczegóły, aby się system nie rozpadł i nie stanął w miejscu, nie mają czasu na PR i to oni dostają po 4 literach, gdy nieroby robią w tym samym czasie karierę ich kosztem.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych
Intel lekką ręką zwolnił kiedyś 300 a może i 500 informatyków - tak powstał Spartez.
Uczestniczyłem kilka razy w procesach rekrutacyjnych na intratne stanowiska w wąskiej specjalizacji, gdzie typowe stawki to 75 EUR / godz. i wyższe, po to tylko aby się dowiedzieć, że wszystko poszło dobrze, ale pracodawca zdecydował się jednak podpisać przedłużenie kontraktu z obecnie zakontraktowanym - zgadnij czemu? Bo zgodził się zejść do stawki za jaką ja zaoferowałem się pracować.
Problem w tym, że z roku na rok, te stawki były coraz niższe, aby zejść do poziomu nawet poniżej 50 EUR / godz. i to w krajach jak Belgia, gdzie na 100% nikt normalny nie chciał by płacić podatku i każdy robi co może aby go płacić gdziekolwiek indziej.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
? Pracowałem w dwóch bardzo dużych firmach (ponad 1k pracowników w PL i kilkanaście tysięcy na świecie) nigdzie nic takiego nie funkcjonowało.
O niczym podobnym od kolegów z Nordei, LPP, Intela itp też nie słyszałem.
Niekoniecznie. U nas też są osoby pracujące latami zarabiające kiepsko. Jak się nie rozwijają, wystarcza im ocena typu 'spełnia oczekiwania', a co najważniejsze nie potrafią robić w okół siebie atmosfery wiecznie zajętych i pracowitych
B2B nie jest dla tych co chcą stabilności. Podpisuje się kontrakt na dany czas i trzeba się liczyć, że nie będzie przedłużony.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
Przy obecnej sytuacji na rynku IT trzeba się mocno postarać by Cię wyrzucili.
Te ankiety są po to, by komuś nie dać podwyżki lub premi. Poza tym są nie tylko ankiety ale i wydajność pracy, czyli głównie chęć do robienia nadgodzin tak płątnych jak i bezpłatnych a do tego jeszcze zaliczanie różnych mniej lub bardziej potrzebnych szkoleń.
W Pierwszej firmie w UK pracowałem na stałe i tam była ta cała ścieżka kariery. Jak mnie zatrudniali to zaoferowali mi 10% mniej niż chciałem. Zgodziłem się, pod warunkiem, że po roku mi dadzą te 10% podwyżki. Po roku szefowa wyskoczyła z tymi ankietami i uznała, że za słabo się staram i podwyżki mi może dać 2% ale jak się bardziej postaram to za rok mi da te brakujące 8%. Dwa miesiące później znalazłem sobie nową pracę z pensją ponad 1/3 wyższą. Nagle szefowa uznała, że jak zostanę to może mi dać te 8% od zaraz a nawet i 15%. No ale było za późno. Jak się okazało podobnie zagrała z innymi kolegami i kilka miesięcy po moim odejściu nie miała już połowy zespołu i ją z pracy wylali za rozwalenie działu IT.
Ale jednak wolę pracować na B2B z jasnym kontraktem i bez walki szczurów o premie, podwyżki awanse i benefity. Ja pracuję 40-45 godzin w tygodniu koledzy na umowie o pracę 45-55 a niektórzy i ponad 60.
Rynek IT jest trudny do zdiagnozowania ponieważ łatwo można transferować projekty do miejsc gdzie jest tani pracownik, jak Indie, Chiny itp. Rozwalają mnie zawsze inżynierowie z Indii, a szczególnie ich teksty typu ' very easy, I can do everything', ...a na końcu się okazuje że nic nie zrobili.
1. Porównajcie sobie koszty życia. Zarobi 20 czy 30k PLN - owszem, ale tam mieszkania za 2k PLN nie wynajmie. Za 10k PLN też może nie znaleźć. Owszem, auto czy gadżety w przeliczeniu wychodzą taniej, ale przecież nie z takich rzeczy się życie składa.
2. Jeśli możesz pracować zdalnie dla Polskiej firmy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tak samo zdalnie pracować za 30k PLN dla firmy angielskiej, czy niemieckiej. Ale wracamy do punktu wyjścia - musisz być dobry.
Nie wystarczy być dobrym.
Duże firmy wymuszają na pracownikach bardzo podstępne ankiety, w których koledzy opisują kolegów i wedle takiej ankiety opinia o Tobie nie będzie, że jesteś dobry, albo średni, albo słaby, bo to było by zbyt oczywiste, a zakładam, że jesteś dobry i bać się nie powinieneś. Błąd - powinieneś się bać, bo taka ankieta pyta o co innego i w takiej ankiecie nikt nie powinien napisać o Tobie, że 'możesz być lepszym' w tej, czy tamtej dziedzinie, bo to z automatu oznacza, że nie jesteś dobry wystarczająco w/g czyjejś wyssanej z palca opinii i jak uzbierasz za dużo tego typu sugestii, to jesteś do wymiany na kogoś mniej zużytego, z głodem sukcesu i większym zapałem do pracy.
To chyba nie najlepiej świadczy o Twoim kuzynie...
Jak by nie najlepiej świadczyło to by go z roboty walili. Proste ? Ktoś się nie sprawdza to do widzenia takie są realia. Nikt nikogo na krzywy ryj trzymać nie będzie. A jakoś pracuje w firmie Atas czy Atos (nie pamiętam nazwy) w Łodzi. Więc w jednym z większych miast w Polsce. Może te kwoty 14 tys zł to tyczą się managerów lub wąskiej grupy ludzi jakieś 5 % wszystkich programistów.
Bo przecież jak by każdy miał tyle zarabiać to jakiej firmie by się opłacało zatrudniać ? Proste i logiczne.
Mój. Ostatni kontrakt w Polsce był w Łodzi. 600PLN dziennie. Firma przeszarżowała z projektami i ściągali programistów z całej Polski. To było 6 lat temu. I tak klient z UK płacił im £500 dziennie za konsultanta.
18k netto, VAT dla twojego pracodawcy jest neutralny, -1240 ZUS, -19% podatku dochodowego, więc tragedii nie ma w porównaniu do UoP
Przy takich kwotach tylko b2b u podatek liniowy 19% i minimalny ZUS. Na państwową emerytur liczą tylko naiwni. Kwota zawsze jest bez VAT więc jak kupujesz coś na firmę to masz dodatkowy bonus. Policz sobie ile odchodzi on brutto na umowie o pracę.