Pracy w IT nie polecam nikomu, chyba że pójdziecie 'parabolą' - wysokie studia, szybka kariera, nabić kabzę a do emerytury przesiąść się na łatwiejszy zawód.
Praca w IT to jak praca na tasmie, tylko lepiej platna. Pierwsze 3 miesiace jeszcze OK a potem to ta sama rutyna, echanina dzien w dzien, rok w rok te same powracajace problemy.
To zależy jak się człowiek ustawi. Nie czułem się dobrze na openspace u prywaciarza ani w korpo, teraz pracuję w państwowej firmie za podobne pieniądze, mam własny gabinet (tzn. dwuosobowy) z klimą, cisza i spokój, mogę nawet otworzyć okno!
Obecnie głównie supportuję (w team viewerze) programy, które sam napisałem. Czasem wprowadzam do nich drobne poprawki, na podstawie uwag klientów.
W Państwowych jest przyjemniej niż w korpo gdzie trzeba lecieć na 140% normy, no i często na lepszych warunkach (wakacje itp.).
W Państwowych jest przyjemniej niż w korpo gdzie trzeba lecieć na 140% normy, no i często na lepszych warunkach (wakacje itp.).
Firma firmie nie równa, w IT jest ten luksus, że wystarczy mieć jakieś minimalne kompetencje, żeby pracę od ręki prawie zmienić.
Ja pracuję we francusko-holenderskim korpo i jest pełen luzik jeśli chodzi o tempo pracy. Nie wszystkie korporacje to wyzysk jak w amerykańskich firmach, do tego jeśli chodzi o IT to akurat u nas póki co pracownik rządzi i jeśli tylko nie ma się pańszczyźnianej mentalności można bez problemu samemu sobie kształtować warunki pracy.
Praca w IT to jak praca na tasmie, tylko lepiej platna. Pierwsze 3 miesiace jeszcze OK a potem to ta sama rutyna, echanina dzien w dzien, rok w rok te same powracajace problemy.
Praca w IT może być bardzo różna. Są programiści, testerzy, operatorzy, admini systemów, support, tech lead, team lead, goście od architektury, analitycy, sprzedaż, managment i wiele wiele innych. Jak ktoś jest ogarnięty to może sobie skakać po stanowiskach, albo awansować.
Zaczynałem jako naukowiec, potem klepacz kodu, szybko mnie to znudziło, potem testowanie/walidacja też, od jakiegoś czasu (dwóch lat) robię we wsparci projektów od strony technicznej na takim poziomie bardziej abstrakcyjnym i póki co ta robota mi się podoba i mnie nie nudzi - ot rozwiązywanie zagadek i uczenie się nowych rzeczy co jako inżynier lubię robić. Aczkolwiek już sobie myślę czy by sobie nie popróbować sił w Project Managemencie, albo Team Managmencie (choć to drugie chyba mniej mnie kusi bo na razie mam jedną podwładną i bywa że mnie irytuje). Może za dwa trzy lata sobie zmienię robotę. Już jestem po 30-stce więc wcale nie taki młody zapaleniec.
Mam też kumpli co od np. 7 lat robią to samo w IT i są zadowoleni. Jeśli IT według Ciebie jest mało elastyczne to ciekaw jestem jaka robota nie jest.
Nie każdy i nie zawsze znajdzie, mamy na ten temat wystarczająco wiele informacji to, że chcemy przekazać komuś jakąś wskazówkę jest też częścią naszej działalności jako portalu informacyjnego, nie ma w tym nic złego. Kto z tego skorzysta, albo na tym zyska, będzie szczęśliwy.
To wrzucajcie to na blog, albo na forum.
A nie na główną stronę, treści w tym tyle, że aż wcale.
Zasadniczo masz rację, ale pamiętaj, że najtrudniej jest zacząć. Są osoby, które świetnie nadają się do szeroko rozumianego IT, ale: nie wierzą w siebie, uważają że to jakiś rocket science, że trzeba 7 fakultetów żeby ich gdzieś zatrudniono, albo zwyczajnie nie wiedzą, jak się za to zabrać, gdzie i jak zacząć. Sam mam takich znajomych, jedną czy dwie osoby udało mi się z nerwowej, słabo płatnej roboty wyciągnąć - dziś siedzą w IT i bardzo się z tego cieszą. Ale wiem, jakie olbrzymie mieli obawy i ile czasem trzeba było im nagadać i opowiedzieć, żeby uwierzyli w siebie i stwierdzili, że 'no faktycznie, to się da'.
Więc akurat tym razem, wyjątkowo, pochwalę taki 'artykuł o niczym', bo może się komuś na prawdę przydać, czego osoby mocno w IT już zakorzenione mogą nie rozumieć, bo nie zetknęli się z tego typu problemami.
I myślisz, że 'wywiad' z jakimiś nojnemami kogokolwiek przekona?
Przecież to tak oklepany chwyt marketingowy, że chyba tylko nieliczni się jeszcze na to łapią.
Już sam tytuł kwalifikuje materiał do wrzucenia do spamu.
Treść jest tak sztuczna, że ciężko to przeczytać.
matekmz @ 2018.05.29 16:59
mikolaj612 @ 2018.05.29 16:54
Dajcie już spokój z tym spamem.
Nie macie kasy to już lepiej sobie zróbcie donejty przez paypala
To nie jest artykuł sponsorowany i nie o to w tym chodzi. Nie czerpiemy z tego profitów finansowych, chcemy natomiast pokazać Wam kilka oferty pracy i historii ludzi, którzy robią w branży IT coś fajnego.
dlatego tak chętnie sugeruje Wam zapoznanie się z ofertami szkoleń i pracy, które przekazujemy wspólnie z firmą Bulldogjob. Nigdy nie jest za późno na zmiany, choć wymagają one z pewnością wielu miesięcy ciężkiej pracy. Ale mogą przynieść doskonałe rezultaty.
Wszystkie obrazki pochodzą z bloga IT, który prowadzą pracownicy Bulldogjob. Jest tam wiele cennych informacji o pracy w branży, dlatego gorąco zachęcam do lektury.
Aha, null, zero, nada reklamy :heu:
(linki w cytacie z artykułu wcięło, nie chce mi się ich odtwarzać)
To co zatopiono na środku oceanu (bo nie mogło być tam żadnej góry lodowej), w najgłębszym miejscu kursu, to nie był Titanic, a Olympic (na co wskazuje numer, ujawniony przy ekspedycji Camerona do wraku statku), bo to on, Olympic parę miesięcy wcześniej zderzył się z innym statkiem w porcie i po kosztownych remontach nie dało się go w pełni naprawić (uszkodzony został szkielet statku), co skutkowało tym, że nie dało by się go ubezpieczyć - dużo łatwiej i taniej było zamienić po cichu oba statki i ten wcześniej ubezpieczony, ale konstrukcyjnie uszkodzony, zwyczajnie zatopić w dziewiczym rejsie do USA. Ten sam schemat działania jak z WTC 911, które były do rozbiórki.
Semitami są praktycznie jedynie Palestyńczycy (obecnie większość jest nawrócona na Islam), a ja mówiłem o Chazarach mogolskich z Izraela, których chan przyjął wiarę mojżeszową jakieś 1000 lat temu (nie pamiętam daty), którzy to Semitami nie są z definicji, bo są Mongołami. https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/09/...zli-na-judaizm/
Tak więc Semita, to prawie na pewno nie Żyd, więc termin 'antysemita' nie ma już zastosowania.
Praca w IT to jak praca na tasmie, tylko lepiej platna
Można wiedzieć, czym popierasz swoją opinię? Pracowałem w polskim software house oraz malej angielskiej firmie e-Commerce (polski oddział) i mam odmienne zdanie. To ja wybierałem, czym się zajmuję, bo zawsze jest wolna pula zadań do wzięcia. Mam ochotę programować centrum system - proszę bardzo. Wolę porobić coś z bazą danych albo konfigurować serwery - też nie ma problemu. Do tego brak stresu, elastyczne godziny czasu, sympatyczny szef, fajni ludzie do imprezy po południu. Po dwóch latach uznałem, że projekty są zbyt proste i przeniosłem się do dużej firmy firmy technologicznej (również polski oddział). Zajmuję się szeroko rozumianą integracją systemów (od strony kodu) i od trzech lat nie czuję, żebym robił ciągle to samo. Do wyboru do koloru - frontend, backend, serwery, bazy, masa komunikacji TCP/IP. Do tego przerwy na spotkania, planowania, retro jako odskoczenia. W pracy ten sam klimat, co zawsze - mam ochotę na relaks, to idę na bilard lub piłkarze dostępne biurze albo na taras. Do tego ogólnodostępne tosty, napoje, jogurty i owoce w kuchni firmowej oraz opłacone obiady w restauracjach. I nikt nie truje tyłka o 'przebimbane 2h', bo firma wychodzi z założenia, że zadowolony pracownik lepiej pracuje przez 6h niż niezadowolony przez 8h. O kasie nawet nie piszę, ale na 50pln/h to się studenci czasem krzywią. A to dotyczy jedynie programistów. Ról w IT jest znacznie więcej.
czolgista778 @ 2018.05.29 19:25
Pracy w IT nie polecam nikomu
Szkoda, wydaje mi się, że powyżej opisane warunki sporo jednak odbiegają ponad polską normę. i to nie tylko w topowych firmach, a tych średnich również. Wystarczy popatrzeć na ludzi, wbiegających pod tramwaj na czerwonym, bo się spóźnią do pracy. No bo co powie szef? A w IT wsiadasz w następny autobus i spacerkiem pokonasz ostatni przystanek. A jak ktoś woli - praca z domu.
czolgista778 @ 2018.05.29 19:25
Pierwsze 3 miesiace jeszcze OK a potem to ta sama rutyna
IT jest dla ludzi myślących - jeśli firma jest zła, czas na zmianę, bo wybór jest olbrzymi w dużych miastach. Jak ktoś klepie formularze w małym miasteczku, to sam jest sobie winny, że się nie zorientował, jak wygląda branża. Trzeba brać pod uwagę, że El Dorado IT istnieje w Polsce tylko w dużych miastach. Są firmy, które robią HFT albo RTS i tam nigdy nie ma takich samych problemów. Synchronizacją wątków, systemy pod olbrzymim obciążeniem i rozproszone bazy danych dostarczą wrażeń na lata.
Ogólnie, nawet średnia firma IT jest lepsza od innych branż, a przebranżowienie dla osób techniczny nie jest bardzo trudne, więc nie widzę najmniejszego powodu, aby zniechęcać. Zresztą, prywatne szkoły programowania mają kolejki na kilka miesięcy.
Teraz w IT najwięcej zarabia się na robieniu gier! Wystarczy zrobić Battle Royale z masą dlc, mikrotranzakcjami i kasa sama leci od jeleni którzy całe wypłaty przeznaczają na nie!
Teraz w IT najwięcej zarabia się na robieniu gier! Wystarczy zrobić Battle Royale z masą dlc, mikrotranzakcjami i kasa sama leci od jeleni którzy całe wypłaty przeznaczają na nie!
Nie w Polsce. W CDP ludzie narzekają na przełożonych, którzy stosują metody zarządzania z państwówki/średniowiecza, tony nadgodzin, presja i stresujące warunki pracy. W Techland jest to samo plus słabe zarobki. Info nt. CDP wzięte z licznych wywiadów, a w Techland robił kolega.
W Polsce bezpieczna oaza to systemy klasy Enterprise na JVM albo .NET. Tam jest spokój, dobre warunki pracy i kasa.
Jeśli ktoś lubi progrogramować, to praca marzeń! Zarobki często już nawet powyżej 20k: https://nofluffjobs.com/jobs?criteria=salary%3EPLN20000M, można pracować z domu, benefity też ok. No i ciągle zapotrzebowanie na programistów na rynku jest.
Powiem tyle od siebie praca fajna ale jak wejdą do twojego otoczenia wypaleni informatycy to życzę powodzenia. Tony poprawek po baranach (przepraszam ale nie potrafię inaczej ich określić) którzy prócz naciągania klienta na kolejny biedny sprzęt lub steku kłamstw na wszelkie tematy nie potrafią zrobić nic. Jak do tego dojdzie kiepski przełożony który sprawia wrażenie że wie więcej niż umie to można się zdenerwować.
Jeśli IT stanie się bardzo popularne, to pensje spadną do lekko powyżej średniej krajowej - przynajmniej na stanowiskach szeregowych koderów, douczonych na szybko do danego stanowiska, którzy nad typowym IT-ludkiem po studiach IT mają tę przewagę, że np. skoczyli bankowość i mają pojęcie jako informatyk w banku, co tak naprawdę robią.
Na szczęście większość ludków nie ma zielonego pojęcia o informatyce poza klikaniem w ikony i spychaniem roboty na kogoś innego.
Praca w IT to jak praca na tasmie, tylko lepiej platna. Pierwsze 3 miesiace jeszcze OK a potem to ta sama rutyna, echanina dzien w dzien, rok w rok te same powracajace problemy.
To zależy jak się człowiek ustawi. Nie czułem się dobrze na openspace u prywaciarza ani w korpo, teraz pracuję w państwowej firmie za podobne pieniądze, mam własny gabinet (tzn. dwuosobowy) z klimą, cisza i spokój, mogę nawet otworzyć okno!
Obecnie głównie supportuję (w team viewerze) programy, które sam napisałem. Czasem wprowadzam do nich drobne poprawki, na podstawie uwag klientów.
W Państwowych jest przyjemniej niż w korpo gdzie trzeba lecieć na 140% normy, no i często na lepszych warunkach (wakacje itp.).
Firma firmie nie równa, w IT jest ten luksus, że wystarczy mieć jakieś minimalne kompetencje, żeby pracę od ręki prawie zmienić.
Ja pracuję we francusko-holenderskim korpo i jest pełen luzik jeśli chodzi o tempo pracy. Nie wszystkie korporacje to wyzysk jak w amerykańskich firmach, do tego jeśli chodzi o IT to akurat u nas póki co pracownik rządzi i jeśli tylko nie ma się pańszczyźnianej mentalności można bez problemu samemu sobie kształtować warunki pracy.
Praca w IT może być bardzo różna. Są programiści, testerzy, operatorzy, admini systemów, support, tech lead, team lead, goście od architektury, analitycy, sprzedaż, managment i wiele wiele innych. Jak ktoś jest ogarnięty to może sobie skakać po stanowiskach, albo awansować.
Zaczynałem jako naukowiec, potem klepacz kodu, szybko mnie to znudziło, potem testowanie/walidacja też, od jakiegoś czasu (dwóch lat) robię we wsparci projektów od strony technicznej na takim poziomie bardziej abstrakcyjnym i póki co ta robota mi się podoba i mnie nie nudzi - ot rozwiązywanie zagadek i uczenie się nowych rzeczy co jako inżynier lubię robić. Aczkolwiek już sobie myślę czy by sobie nie popróbować sił w Project Managemencie, albo Team Managmencie (choć to drugie chyba mniej mnie kusi bo na razie mam jedną podwładną i bywa że mnie irytuje). Może za dwa trzy lata sobie zmienię robotę. Już jestem po 30-stce więc wcale nie taki młody zapaleniec.
Mam też kumpli co od np. 7 lat robią to samo w IT i są zadowoleni. Jeśli IT według Ciebie jest mało elastyczne to ciekaw jestem jaka robota nie jest.
Nie każdy i nie zawsze znajdzie, mamy na ten temat wystarczająco wiele informacji
To wrzucajcie to na blog, albo na forum.
A nie na główną stronę, treści w tym tyle, że aż wcale.
Zasadniczo masz rację, ale pamiętaj, że najtrudniej jest zacząć. Są osoby, które świetnie nadają się do szeroko rozumianego IT, ale: nie wierzą w siebie, uważają że to jakiś rocket science, że trzeba 7 fakultetów żeby ich gdzieś zatrudniono, albo zwyczajnie nie wiedzą, jak się za to zabrać, gdzie i jak zacząć. Sam mam takich znajomych, jedną czy dwie osoby udało mi się z nerwowej, słabo płatnej roboty wyciągnąć - dziś siedzą w IT i bardzo się z tego cieszą. Ale wiem, jakie olbrzymie mieli obawy i ile czasem trzeba było im nagadać i opowiedzieć, żeby uwierzyli w siebie i stwierdzili, że 'no faktycznie, to się da'.
Więc akurat tym razem, wyjątkowo, pochwalę taki 'artykuł o niczym', bo może się komuś na prawdę przydać, czego osoby mocno w IT już zakorzenione mogą nie rozumieć, bo nie zetknęli się z tego typu problemami.
Przecież to tak oklepany chwyt marketingowy, że chyba tylko nieliczni się jeszcze na to łapią.
Już sam tytuł kwalifikuje materiał do wrzucenia do spamu.
Treść jest tak sztuczna, że ciężko to przeczytać.
Nie macie kasy to już lepiej sobie zróbcie donejty przez paypala
To nie jest artykuł sponsorowany i nie o to w tym chodzi. Nie czerpiemy z tego profitów finansowych, chcemy natomiast pokazać Wam kilka oferty pracy i historii ludzi, którzy robią w branży IT coś fajnego.
Wszystkie obrazki pochodzą z bloga IT, który prowadzą pracownicy Bulldogjob. Jest tam wiele cennych informacji o pracy w branży, dlatego gorąco zachęcam do lektury.
Aha, null, zero, nada reklamy :heu:
(linki w cytacie z artykułu wcięło, nie chce mi się ich odtwarzać)
To co zatopiono na środku oceanu (bo nie mogło być tam żadnej góry lodowej), w najgłębszym miejscu kursu, to nie był Titanic, a Olympic (na co wskazuje numer, ujawniony przy ekspedycji Camerona do wraku statku), bo to on, Olympic parę miesięcy wcześniej zderzył się z innym statkiem w porcie i po kosztownych remontach nie dało się go w pełni naprawić (uszkodzony został szkielet statku), co skutkowało tym, że nie dało by się go ubezpieczyć - dużo łatwiej i taniej było zamienić po cichu oba statki i ten wcześniej ubezpieczony, ale konstrukcyjnie uszkodzony, zwyczajnie zatopić w dziewiczym rejsie do USA. Ten sam schemat działania jak z WTC 911, które były do rozbiórki.
Semitami są praktycznie jedynie Palestyńczycy (obecnie większość jest nawrócona na Islam), a ja mówiłem o Chazarach mogolskich z Izraela, których chan przyjął wiarę mojżeszową jakieś 1000 lat temu (nie pamiętam daty), którzy to Semitami nie są z definicji, bo są Mongołami.
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/09/...zli-na-judaizm/
Tak więc Semita, to prawie na pewno nie Żyd, więc termin 'antysemita' nie ma już zastosowania.
Praca w IT to jak praca na tasmie, tylko lepiej platna
Można wiedzieć, czym popierasz swoją opinię? Pracowałem w polskim software house oraz malej angielskiej firmie e-Commerce (polski oddział) i mam odmienne zdanie. To ja wybierałem, czym się zajmuję, bo zawsze jest wolna pula zadań do wzięcia. Mam ochotę programować centrum system - proszę bardzo. Wolę porobić coś z bazą danych albo konfigurować serwery - też nie ma problemu. Do tego brak stresu, elastyczne godziny czasu, sympatyczny szef, fajni ludzie do imprezy po południu. Po dwóch latach uznałem, że projekty są zbyt proste i przeniosłem się do dużej firmy firmy technologicznej (również polski oddział). Zajmuję się szeroko rozumianą integracją systemów (od strony kodu) i od trzech lat nie czuję, żebym robił ciągle to samo. Do wyboru do koloru - frontend, backend, serwery, bazy, masa komunikacji TCP/IP. Do tego przerwy na spotkania, planowania, retro jako odskoczenia. W pracy ten sam klimat, co zawsze - mam ochotę na relaks, to idę na bilard lub piłkarze dostępne biurze albo na taras. Do tego ogólnodostępne tosty, napoje, jogurty i owoce w kuchni firmowej oraz opłacone obiady w restauracjach. I nikt nie truje tyłka o 'przebimbane 2h', bo firma wychodzi z założenia, że zadowolony pracownik lepiej pracuje przez 6h niż niezadowolony przez 8h. O kasie nawet nie piszę, ale na 50pln/h to się studenci czasem krzywią. A to dotyczy jedynie programistów. Ról w IT jest znacznie więcej.
Pracy w IT nie polecam nikomu
Szkoda, wydaje mi się, że powyżej opisane warunki sporo jednak odbiegają ponad polską normę. i to nie tylko w topowych firmach, a tych średnich również. Wystarczy popatrzeć na ludzi, wbiegających pod tramwaj na czerwonym, bo się spóźnią do pracy. No bo co powie szef? A w IT wsiadasz w następny autobus i spacerkiem pokonasz ostatni przystanek. A jak ktoś woli - praca z domu.
Pierwsze 3 miesiace jeszcze OK a potem to ta sama rutyna
IT jest dla ludzi myślących - jeśli firma jest zła, czas na zmianę, bo wybór jest olbrzymi w dużych miastach. Jak ktoś klepie formularze w małym miasteczku, to sam jest sobie winny, że się nie zorientował, jak wygląda branża. Trzeba brać pod uwagę, że El Dorado IT istnieje w Polsce tylko w dużych miastach. Są firmy, które robią HFT albo RTS i tam nigdy nie ma takich samych problemów. Synchronizacją wątków, systemy pod olbrzymim obciążeniem i rozproszone bazy danych dostarczą wrażeń na lata.
Ogólnie, nawet średnia firma IT jest lepsza od innych branż, a przebranżowienie dla osób techniczny nie jest bardzo trudne, więc nie widzę najmniejszego powodu, aby zniechęcać. Zresztą, prywatne szkoły programowania mają kolejki na kilka miesięcy.
Nie w Polsce. W CDP ludzie narzekają na przełożonych, którzy stosują metody zarządzania z państwówki/średniowiecza, tony nadgodzin, presja i stresujące warunki pracy. W Techland jest to samo plus słabe zarobki. Info nt. CDP wzięte z licznych wywiadów, a w Techland robił kolega.
W Polsce bezpieczna oaza to systemy klasy Enterprise na JVM albo .NET. Tam jest spokój, dobre warunki pracy i kasa.
Jeśli IT stanie się bardzo popularne, to pensje spadną do lekko powyżej średniej krajowej - przynajmniej na stanowiskach szeregowych koderów, douczonych na szybko do danego stanowiska, którzy nad typowym IT-ludkiem po studiach IT mają tę przewagę, że np. skoczyli bankowość i mają pojęcie jako informatyk w banku, co tak naprawdę robią.
Na szczęście większość ludków nie ma zielonego pojęcia o informatyce poza klikaniem w ikony i spychaniem roboty na kogoś innego.