Tutaj suchy opis na nic się zda. Chodzi o to, że te wszystkie pseudo konsole z hdmi mają czasem problemy z płynnością gier, obrazu, dźwięku. Natomiast reaktywowany snes pod tym względem jest mega dopracowany
A g… prawda. Konsole oparte na emulatorach jak RetroFreak albo Retron 5 nie mają najmniejszych problemów z płynnością gier, obrazu ani dźwięku. Tak samo koszmarnie drogie konsolki oparte na chipach FPGA (RetroUSB AVS).
Tylko bazarowe badziewie oparte na tanich chipach ASIC (tzw. „consoles on a chip” ) mają problemy z kompatybilnością. To że istnieją problemy w bazarowych podróbach, nie znaczy że posiadacze RetroFreaka natrafią na jakiekolwiek.
Co więcej, konsolki oparte na emulatorach radzą sobie nieźle nawet z nieoficjalnymi kartami/romami, nigdy nie zatwierdzonymi przez Nintendo, takimi jak w systemie Aladdin (gry Codemasters).
Natomiast problem z nimi polega w rozdzielczości generowanego obrazu. Niby 720p to i tak dużo, ale przecież większość współczesnych telewizorów posiada matryce o rozdzielczości 1080p, a i 4k wchodzi coraz śmielej do domów.
I nie mam tu na myśli jakiejś mitycznej szczegółowości grafiki, bo to przecież temat o starych konsolach z epoki piksela łupanego, ale występują spore problemy ze skalowaniem takiego obrazu z winy współczesnych telewizorów. Bo owszem, telewizor zawsze może sobie przeskalować taki obraz 720p do 1080p i większość zrobi to nawet automatycznie, nawet nie dając użytkownikowi możliwości wyboru, ale problemem jest beznadziejna jakość takiego skalowania, powodujące rozmycie obrazu na praktycznie każdym telewizorze. Winę za to ponoszą producenci TV i implementowane przez nich beznadziejne algorytmy skalowania. Wystarczy wspomnieć że Panasonic w pewnym modelu TV 4K reklamuje oczywistą chyba funkcję rozciągania 1 piksela obrazu FHD na 4 piksele matrycy TV jako unikalna i niespotykaną funkcję, dzięki której obraz FHD na TV 4K nie będzie rozmyty. I rzeczywiście jest unikalna, bo poza tym jednym modelem chyba wszystkie inne TV na rynku nawet obraz FHD do 4K skalują metodami bilinear, gdzie takie skalowanie powoduje rozmycie.
Łatwo się domyślić że jeśli taka konsolka podaje przez HDMI obraz 720p i liczy na ewentualne skalowanie telewizora, to pixel-prefect to to nie będzie. I owszem, można z tym żyć i dobrze się bawić, no ale szkoda…
A wystarczyłoby dać opcję wyświetlania 960p (większość gier na konsole 8bit wyświetlało 240 linii, więc żeby uniknąć skalowania z rozmyciem najlepiej zastosować całkowity współczynnik skalowania, np. 4x) w letterboxie — konsola wypluwa sygnał 1080p, więc telewizor niczego nie skaluje, ale sama gra zajmuję ramkę 960p, reszta to czarne pasy lub jakiś interfejs, np. z licznikiem czasu gry, itp.
W Zeszłym roku miałem wielką ochotę na zakup NES mini Calsic, potem gdy na rynek wyszła SNES mini pod artykułem jakaś dobra dusza napisała ze za 1/3 ceny da się mieć coś lepszego. Tak własnie stałem się posiadaczem Raspberyy PI 3 i mam konsolkę w obudowie NESA mini (NESPI Case) i prawie wszystkie emulatory począwszy od Atari 2600 przez C64, Amigę, Nintendo, Segę, Neo-Geo, SNK, Arcade, skończywszy na Playstation czy NDS. Jestem wniebowzięty, gier jest cała masa, są nawet przygotowane obrazy z paczkami emulatorów i romów które paroma kliknięciami da się wgrać na kartę pamięci. A koszt zestawu to na start 200 zł + karta pamięci czyli przy konfiguracji 128GB + 140zł lub mniej( na samego NES'a i SNES'a wystarczy 8GB, co bardzo obniża koszty). Zainteresowanym polecam wgooglać hasła RetroPie czy Emulationstation. Lub zerknąć na filmik demonstrujący jeden z obrazów https://youtu.be/tLIfGERLYyc . Po co komu Retron czy inne wynalazki Pozdro Beep.
Najlepszą konsolą retro jest... Xbox one. Da się uruchomić emulator tych wszystkich konsol plus gra się na xboxowym padzie. Nie wiem jak z legalnością odpalania w ten sposób tych staroci, ale jeśli mamy oryginalną grę, to chyba nikogo nie powinno obchodzić w jaki sposób ją uruchamiamy...
Ograniczanie biblioteki do kilkudziesięciu pre-instalowanych gier w tych odświeżonych małych 8-bitowych konsolach to nieporozumienie.
Celowy zabieg. Nintendo za dużo kasy trzepie na virtual console. Są na tyle chamscy że każdy tytuł emulowany trzeba kupić na nowo na każdej nowej generacji ich konsol.
' Ograniczenie da się wprawdzie obejść, ale wgrywanie ROM-ów wymaga nieoficjalnej modyfikacji oprogramowania i wiąże się z ryzykiem, którego wiele osób nie ma zamiaru podejmować (już pomińmy kwestię legalności tego rodzaju praktyk).' Z tego co wiem, to shackowanie mini nesa i snesa jest chyba legalne, nintendo nawet hackerom zostawiło jakąś wiadomość typu 'good job !' w kodzie czy coś w tym stylu, nie mogę znaleźć tego newsa teraz, ale było coś takiego, chyba w snesie.
edit:
wiadomośc to 'Enjoy this mini, Disconnect from the present and go back to the nineties'
Tutaj suchy opis na nic się zda. Chodzi o to, że te wszystkie pseudo konsole z hdmi mają czasem problemy z płynnością gier, obrazu, dźwięku. Natomiast reaktywowany snes pod tym względem jest mega dopracowany
Bo jest emulowany kiedy większość tych konsol opiera się na sprzętowym opalaniu gier.
Tutaj suchy opis na nic się zda. Chodzi o to, że te wszystkie pseudo konsole z hdmi mają czasem problemy z płynnością gier, obrazu, dźwięku. Natomiast reaktywowany snes pod tym względem jest mega dopracowany
Warto wspomnieć że główny inżynier spędził 5 tys. godzin przygotowując program w Verilogu! Moim zdaniem to był główny powód wysokiej ceny tej konsolki (185$), bo sam chip nie jest taki drogi, skoro na Ebay sprzedają płytki prototypowe z nim po 31$.
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/com...ole-Open-FR.jpg
https://www.ebay.com/itm/Xilinx-FPGA-Spart...d-/111640406811
https://www.xilinx.com/support/documentati...heets/ds160.pdf
Nieporozumieniem to jest sprzedaż tych antyków po kilkaset dolarów
A g… prawda. Konsole oparte na emulatorach jak RetroFreak albo Retron 5 nie mają najmniejszych problemów z płynnością gier, obrazu ani dźwięku. Tak samo koszmarnie drogie konsolki oparte na chipach FPGA (RetroUSB AVS).
Tylko bazarowe badziewie oparte na tanich chipach ASIC (tzw. „consoles on a chip” ) mają problemy z kompatybilnością. To że istnieją problemy w bazarowych podróbach, nie znaczy że posiadacze RetroFreaka natrafią na jakiekolwiek.
Co więcej, konsolki oparte na emulatorach radzą sobie nieźle nawet z nieoficjalnymi kartami/romami, nigdy nie zatwierdzonymi przez Nintendo, takimi jak w systemie Aladdin (gry Codemasters).
Natomiast problem z nimi polega w rozdzielczości generowanego obrazu. Niby 720p to i tak dużo, ale przecież większość współczesnych telewizorów posiada matryce o rozdzielczości 1080p, a i 4k wchodzi coraz śmielej do domów.
I nie mam tu na myśli jakiejś mitycznej szczegółowości grafiki, bo to przecież temat o starych konsolach z epoki piksela łupanego, ale występują spore problemy ze skalowaniem takiego obrazu z winy współczesnych telewizorów. Bo owszem, telewizor zawsze może sobie przeskalować taki obraz 720p do 1080p i większość zrobi to nawet automatycznie, nawet nie dając użytkownikowi możliwości wyboru, ale problemem jest beznadziejna jakość takiego skalowania, powodujące rozmycie obrazu na praktycznie każdym telewizorze. Winę za to ponoszą producenci TV i implementowane przez nich beznadziejne algorytmy skalowania. Wystarczy wspomnieć że Panasonic w pewnym modelu TV 4K reklamuje oczywistą chyba funkcję rozciągania 1 piksela obrazu FHD na 4 piksele matrycy TV jako unikalna i niespotykaną funkcję, dzięki której obraz FHD na TV 4K nie będzie rozmyty. I rzeczywiście jest unikalna, bo poza tym jednym modelem chyba wszystkie inne TV na rynku nawet obraz FHD do 4K skalują metodami bilinear, gdzie takie skalowanie powoduje rozmycie.
Łatwo się domyślić że jeśli taka konsolka podaje przez HDMI obraz 720p i liczy na ewentualne skalowanie telewizora, to pixel-prefect to to nie będzie. I owszem, można z tym żyć i dobrze się bawić, no ale szkoda…
A wystarczyłoby dać opcję wyświetlania 960p (większość gier na konsole 8bit wyświetlało 240 linii, więc żeby uniknąć skalowania z rozmyciem najlepiej zastosować całkowity współczynnik skalowania, np. 4x) w letterboxie — konsola wypluwa sygnał 1080p, więc telewizor niczego nie skaluje, ale sama gra zajmuję ramkę 960p, reszta to czarne pasy lub jakiś interfejs, np. z licznikiem czasu gry, itp.
Celowy zabieg. Nintendo za dużo kasy trzepie na virtual console. Są na tyle chamscy że każdy tytuł emulowany trzeba kupić na nowo na każdej nowej generacji ich konsol.
edit:
wiadomośc to 'Enjoy this mini, Disconnect from the present and go back to the nineties'
Bo jest emulowany kiedy większość tych konsol opiera się na sprzętowym opalaniu gier.
Pegasus to klon famicoma
Famicom to japońska nazwa NESa, różniły się tylko wyglądem i blokadą regionalną...
mają różne kartridże
Pegasus to klon famicoma
Famicom to japońska nazwa NESa, różniły się tylko wyglądem i blokadą regionalną...
Przede wszystkim różniły się kartridżami. Kartridż z Famicoma/Pegasusa nie będzie działać na NESie i vice versa.
Pegasus to klon famicoma
Famicom to japońska nazwa NESa, różniły się tylko wyglądem i blokadą regionalną...
Wiem ale to nie zmienia faktu że to był klon famicoma
Pegasus to klon NESa, a ten jest wspomniany w art.
Pegasus to klon famicoma
Famicom to japońska nazwa NESa, różniły się tylko wyglądem i blokadą regionalną...