Co do javascript, to FF od wersji 53 ma to już wyłączone w standarcie
Pomyliłeś z javą. Tzn z API do wtyczek, w tym wtyczki javy.
Javascript jest włączony i przeglądarka nie może go wyłączyć, pomijając rozszerzenia typu noscript.
Java i javascript to jak kawia i kawiarnia. Wspólne mają tylko pare literek w nazwie.
Co do javascript, to FF od wersji 53 ma to już wyłączone w standarcie
Pomyliłeś z javą. Tzn z API do wtyczek, w tym wtyczki javy.
Javascript jest włączony i przeglądarka nie może go wyłączyć, pomijając rozszerzenia typu noscript.
Java i javascript to jak kawia i kawiarnia. Wspólne mają tylko pare literek w nazwie.
Jeżeli dostarczymy świetną przeglądarkę i wykreujemy świetną społeczność wokół niej, a także będziemy słuchać użytkowników i dawać im to, czego oczekują, program zyska na popularności.
John SvT powinien to wbić do łba prezesowi Microsoftu.
Prawdziwszej prawdy nie ma i może to dotyczyć się do niemalże każdego produktu.
Jak dla mnie to takie przechwalanie się bez pokrycia. Vivaldi jest przede wszystkim wolniejszy niż pozostałe przeglądarki oparte na Chromium (Opera, Chrome).
Owszem, opcji ma sporo, między innymi pod pewnymi względami bardziej funkcjonalny pasek boczny niż w Operze. Pod pewnymi względami, bo Vivaldi nie posiada własnego API rozszerzeń i z sidebara poza kilkoma wbudowanymi funkcjonalnościami nie bardzo jest jak skorzystać. Integracja z rozszerzeniami Chrome też jest taka se. Spora część nie działa (co w sumie jest oczywiste, w końcu były tworzone z myślą o Chrome, nie o jego pochodnych). Ale fakt że Vivaldi jednocześnie nie udostępnia własnego API sprawia, że problem jest nieco większy niż w przypadku Opery.
Do tego wbudowana funkcjonalność, poza możliwością przenoszenia sobie paska zakładek czy adresu jakoś specjalnie rewolucyjna nie jest. A jak już jest coś ciekawego, to dość topornie rozwiązane. Np. Vivaldi oferuje split screen dla dwóch stron (dla mnie bomba, uwielbiam przeglądarki z taką opcją), ale… tylko gla zgrupowanych w jednym stacku zakładek. Czyli chcąc skorzystać z tej opcji najpierw muszę zgrupować dwie strony, a potem dopiero podzielić ekran. A w samym split view nie da się regulować wielkości poszczególnych okienek.
Generalnie przeglądarka wygląda nawet fajnie i widać, że ma potencjał na przyszłość (obecnie wiele elementów ciągle jest niedopracowanych lub nieprzemyślanych do końca), ale rozwija się w tak ślimaczym tempie, że ta „przyszłość” może nigdy nie nastąpić.
Zresztą podobnie wygląda rozwój Opery — były wielkie plany i wielkie zapowiedzi, a rzeczywistość…
Cytat z wywiadu: 'Vivaldi rośnie w siłę. Udało nam się przekroczyć pierwszy milion pobrań'. Ja mam ponad półtora miliona pobrań. Chcecie ze mną przeprowadzić wywiad?
A tak serio, to jak na tyle newsów, informacji itp., 1 mln pobrań na cały świat, to dosyć mało. Są setki popularniejszych aplikacji. Tutaj działa medialne 'od twórców legendarnej Opery'.
Co do javascript, to FF od wersji 53 ma to już wyłączone w standarcie
Pomyliłeś z javą. Tzn z API do wtyczek, w tym wtyczki javy.
Javascript jest włączony i przeglądarka nie może go wyłączyć, pomijając rozszerzenia typu noscript.
Java i javascript to jak kawia i kawiarnia. Wspólne mają tylko pare literek w nazwie.
Co do javascript, to FF od wersji 53 ma to już wyłączone w standarcie
Pomyliłeś z javą. Tzn z API do wtyczek, w tym wtyczki javy.
Javascript jest włączony i przeglądarka nie może go wyłączyć, pomijając rozszerzenia typu noscript.
Java i javascript to jak kawia i kawiarnia. Wspólne mają tylko pare literek w nazwie.
Tak, oczywiście chodziło mi o API, słuszna uwaga.
John SvT powinien to wbić do łba prezesowi Microsoftu.
Prawdziwszej prawdy nie ma i może to dotyczyć się do niemalże każdego produktu.
Owszem, opcji ma sporo, między innymi pod pewnymi względami bardziej funkcjonalny pasek boczny niż w Operze. Pod pewnymi względami, bo Vivaldi nie posiada własnego API rozszerzeń i z sidebara poza kilkoma wbudowanymi funkcjonalnościami nie bardzo jest jak skorzystać. Integracja z rozszerzeniami Chrome też jest taka se. Spora część nie działa (co w sumie jest oczywiste, w końcu były tworzone z myślą o Chrome, nie o jego pochodnych). Ale fakt że Vivaldi jednocześnie nie udostępnia własnego API sprawia, że problem jest nieco większy niż w przypadku Opery.
Do tego wbudowana funkcjonalność, poza możliwością przenoszenia sobie paska zakładek czy adresu jakoś specjalnie rewolucyjna nie jest. A jak już jest coś ciekawego, to dość topornie rozwiązane. Np. Vivaldi oferuje split screen dla dwóch stron (dla mnie bomba, uwielbiam przeglądarki z taką opcją), ale… tylko gla zgrupowanych w jednym stacku zakładek. Czyli chcąc skorzystać z tej opcji najpierw muszę zgrupować dwie strony, a potem dopiero podzielić ekran. A w samym split view nie da się regulować wielkości poszczególnych okienek.
Generalnie przeglądarka wygląda nawet fajnie i widać, że ma potencjał na przyszłość (obecnie wiele elementów ciągle jest niedopracowanych lub nieprzemyślanych do końca), ale rozwija się w tak ślimaczym tempie, że ta „przyszłość” może nigdy nie nastąpić.
Zresztą podobnie wygląda rozwój Opery — były wielkie plany i wielkie zapowiedzi, a rzeczywistość…
A tak serio, to jak na tyle newsów, informacji itp., 1 mln pobrań na cały świat, to dosyć mało. Są setki popularniejszych aplikacji. Tutaj działa medialne 'od twórców legendarnej Opery'.