Gra jest tak dobra, że zarywam noce... gram do zrzygania, jak za dawnych czasów.
Haha! Ja to samo pierwszy raz od ponad 4 lat choc musze przyznac ze po rozczarowaniu jakim byl dla mnie Divinity Original Sin, do POE podchodzilem z dystansem (i nie zdecydowalem sie na wsparcie na KS) ale jestem mile zaskoczony! Pierwsze 5 godzin to byla katorga dla mnie, musze przyznac, powrot do systemu D&D i mechanika walk, fala tekstu etc., etc. nie potrafily do mnie przemowic, ale teraz po nabitych 42 godzinach jest milo i przyjemnie. Polecam wszystkim
PoE je jak na razie samotnym faworytem w wyścigu o koronę RPG za 2015 rok.
Zobaczymy jeszcze co będzie z nowym Tormentem (choć nie będzie mu łatwo )
Niech mu będzie jak najlepiej i niech prześcignie PoE. Życzę mu tego z całego serca, ponieważ rynek klasycznych RPG był ostatnio mocno zaniedbany. Im więcej dobrych tytułów tym lepiej, nawet już e przez wzgląd na zdrową konkurencję co docelową grupę odbiorców, która ostatnimi laty nie była rozpieszczana.
Gra jest fenomenalna. Czuć Klimat przez wielkie 'K'. Co prawda twórcy odeszli od archetypów należnych klasom z typowego D&D, ale to wyszło na plus. W zasadzie każdy atrybut jest ważny, więc barbarzyńca z 5 stanowczości na dłuższą metę jest słabym rozwiązaniem. Z dialogów i fabuły wiadrami wylewają się różnorakie smaczki. Bardzo dobrym pomysłem jest blokada niektórych kwestii gdy wymagania nie zostały spełnione. W zasadzie połowa wszystkich dialogów ma jakieś wstawki oparte na rasie/klasie/statystykach postaci którą prowadzimy. Powoduje to bardzo ciekawe zjawisko - część zadań można wykonać na różne sposoby i co najważniejsze - część interakcji jest zablokowana ze względu na rasę, czy wiedzę klasową. Jest to o tyle ważne, że za pierwszym, drugim czy nawet trzecim podejściem nie da się zbadać całego świata, ponieważ część naszych akcji wywiera wpływ na przyszłe wydarzenia (głównie chodzi o sposób wykonywania zadań i wybór ścieżek dialogowych). Widać miejsce na sporej wielkości dodatek (poziomy np czarów kończą się na 6, a poziomy mają oznaczenie do 10), co również bardzo pozytywnie nastraja na przyszłość. Gra piętnuje szybki rozwój z dwóch powodów - relatywnie szybko można wskoczyć na najwyższy poziom, z drugiej strony (mimo że niewielu) ale mamy postaci które można przyłączyć do drużyny. Jak szybko wejdziemy na wyższy poziom, to mamy mniejsze możliwości dostosowania bohaterów fabularnych do potrzeb drużyny, przez co mogą stać się zwyczajnie bezużyteczni. Rewelacyjne jest rozwiązane tworzenie przedmiotów - zwłaszcza płacenie za udoskonalenia czy wytwory rzemieślnicze. Jest to typowy powrót do korzeni (w D&D 3.0/3.5 trzeba było płacić kasę i doświadczenie za opracowywanie nowych czarów, ulepszeń itp). IMHO Wiedźmin ma poprzeczkę postawioną bardzo wysoko i PoE je jak na razie samotnym faworytem w wyścigu o koronę RPG za 2015 rok.
'Grałem w wersję z polskim dubbingiem'
Czy ja o czymś nie wiem? Sam posiadam polskie tylko napisy i wszystkie źródła twierdzą, że tym trzeba się zadowolić.
Co do samej gry- długo na nią czekałem i nie zawiodłem się.
Racja, chodziło o napisy. To drobny błąd, już poprawiono. Dzięki za czujność
A czy jest tryb multiplayer? To chyba dla mnie najważniejsze pytanie.
Ja sobie BG, Icewindy i Neverwintery ceniłem właśnie za multi - w tym tkwi połowa magii tych gier, grywam w nie ze swoją partnerką, a sam, cóż, w singla nie grywam.
Nieźle .. dostać sponsoring i jeszcze na tym zarobić , nie każdy w dzisiejszych czasach potrafi nawet z większymi zasobami gotówki , a ten projekt można zaliczyć do udanych
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Diablo to hack&slash, a nie RPG. Inny gatunek, a jedyne podobieństwo to świat fantasy...
Ogólnie rzecz biorąc, jest to dla mnie gra, która bije na głowę nie tylko swoich teoretycznych rywali, takich jak średnio udany Divinity: Original Sin, ale także gry pokroju Dragon Age, które oprócz rozmachu graficznego nie mają za wiele do zaoferowania. Inquisition to właściwie MMO w trybie single player.
Rozumiem, że pisałeś o drugiej części DA, bowiem część pierwsza imho była świetną grą, mimo że nie był to typowy, stary styl.
W wielkim skrócie, mam pytanie, wspomniano o fabule, a więc: fabularnie do czego można to porównać? Do nudnego Baldura 1 (zdecydowanie bardziej podobała mi się część druga, ale do Tormenta nie miało to nawet startu, choć wolę BG niż pokraczny twór o nazwie Neverwinter i Icewind Dale), czy może świetnego Tormenta (mimo za pewne innego świata itd.)?
'Grałem w wersję z polskim dubbingiem'
Czy ja o czymś nie wiem? Sam posiadam polskie tylko napisy i wszystkie źródła twierdzą, że tym trzeba się zadowolić.
Co do samej gry- długo na nią czekałem i nie zawiodłem się.
Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo podobała mi się jakaś gra. Klimat, fabuła, odświeżona mechanika, świetnie napisane dialogi. Polecam z całego serca. Kupcie koniecznie, bo aż wstyd spiracić tak genialną grę. Mam nadzieję, że suckes komercyjny sprawi, że będzie wychodziło więcej tego typu rpgów.
Swoją drogą to Obsidian przygotowuje już dodatek do Pillarsów i zapowiedziało, że planują zrobić dwójkę.
Jest tylko jeden malutki minus: monstrualne wymagania sprzętowe w stosunku do zastosowanych środków technicznych. PoE jak zresztą Wasteland 2 powinny bez problemu chodzić na obecnych Atomach tak naprawdę.
Nie mówię tu o oprawie, artystycznej bo ta mi się bardzo podoba, ale szkoda, że zastosowali głupi Unity bo przez to ciężko sobie pograć np. na biznesowym laptopie .
Wiem, czepiam się, ale serio mam poczucie, że dałoby się to jakoś zoptymalizować.
Wiadomo, że nie ma co porównywać np. z amatorskim Shadowrun Returns (dodatek Berlin całkiem spoko BTW), ale tamto drugie bez problemu działa nawet na dość starych komórkach czy tabletach.
No nic na dłuższe podróże komunikacją miejską może być X-Com
Gra jest tak dobra, że zarywam noce... gram do zrzygania, jak za dawnych czasów.
Mi żona trochę się foszy i pyta co się dzieje bo nigdy tyle nie grałem
Nieźle .. dostać sponsoring i jeszcze na tym zarobić , nie każdy w dzisiejszych czasach potrafi nawet z większymi zasobami gotówki , a ten projekt można zaliczyć do udanych
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Przeciez to 2 rozne gry o_O. To jak porownywac Quake do Half Life.
Nieźle .. dostać sponsoring i jeszcze na tym zarobić , nie każdy w dzisiejszych czasach potrafi nawet z większymi zasobami gotówki , a ten projekt można zaliczyć do udanych
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Grafika moim zdaniem jest świetna. Obrazki przed oczami są po prostu ładne, lokacje ciekawe, zmienne, kolorowe lub szare w miarę potrzeb i to dobre wypada. Postacie też są interesujące i chociaż czasami trochę kreskówkowe, nie ma wrażenia, że ktoś naoglądał się za dużo ohydnego anime lub jest bez wzajemności zakochany w amerykańskim komiksie. Ostatnio jest to niestety plaga.
Sam świat jest trochę dziwny. Można się łatwo pogubić, bo autorzy dość wesoło podeszli do kreowania nazw i czasami wydają się być generowane losowo przez tłuczenie czołem o klawiaturę. Dotyczy to czasami też imion czy nazw zjawisk. Można się jednak przyzwyczaić. Sam koncept z wędrówką, rozbijaniem, przenoszeniem itp. itd. dusz też jest nawet ciekawy. Na początku wydaje się lepszy, niż jest naprawdę, ale i tak jest dobry.
Miłym zaskoczeniem są klasy postaci i ich mechanika w walce oraz eksploracji. Zniesiono ograniczenia typu 'złodziej nie może wziąć dużego miecza, bo nie'. Wszystko jest dla ludzi, łącznie z różdżkami. Efektywność korzystania z broni jest też bardziej zależna od klasy niż typu broni, a najważniejsze jest już dobranie broni do przeciwnika. Bieganie z 3-4 zestawami broni to nie strata talentów (początkowo ma się tylko 2 zestawy, a ekwipunek w walce jest niedostępny). Ciekawym pomysłem jest też 'gotowość', czyli sprawność działania zależna od czynności, zręczności i obciążenia.
PoE odchodzi od schematu wojownik-kapłan-mag. Recenzent grał na normalnym stopniu trudności (na nim są 4 zestawy obozowe; na moim poziomie trudności są 2) i musiał często wczytywać grę właśnie dlatego, że upierał się na grę według tego schematu. W PoE nie ma 'gupiego woja i mądrego maga'. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że parametr 'siła' w tej grze nie istnieje. Wszystko jest dużo bardziej zniuansowane tym bardziej, że dostępne klasy są bardzo rozmyte. Kapłan wcale nie jest stojącym z boku i leczącym wszystkich pomocnikiem. Zresztą na wysokim poziomie trudności nie ma czasu na leczenie, bo starcia potrafią rozgrywać się w czasie dosłownie kilku sekund czasu rzeczywistego. Początkowe salwy ze strzelb i kusz plus pułapki i czary, to konieczność. Zwiad -> dobranie uzbrojenia -> dostosowanie magii i taktyki -> jazda w stylu Rainbow Six.
Niestety, po grze od razu widać, że jest to produkt 'kickstarterowy'.
Warownia została stworzona jako bardzo ambitny pomysł, ale ewidentnie w połowie została zarzucona i na co wskazują liczni recenzenci, pół warowni jest zwyczajnie bezużyteczne, co najwyżej nadaje się do oglądania i cieszenia się faktem posiadania tego czy owego.
To samo dotyczy kompanów i to jest największa wada gry. W BG mieliśmy do czynienia z ciekawie nakreślony postaciami, które wchodziły ze sobą w konflikty, miały swoje życie, swoje wizje, po prostu były uczestnikami gry. Mogli ci pomagać, mogli się na ciebie wypiąć, mogli coś zrobić nie tak i ze zgryzoty sobie pójść. W PoE jest to zrealizowane w sposób szczątkowy. Szurnięty kapłan-psychopata Durance jest interesujący i można z nim przegadać pół godziny. Niestety, jak już się z nim pogada, nic z tego nie wynika. Z pozostałymi towarzyszami rozmów jest znacznie mniej do roboty, a ich wpływ na świat gry jest znikomy. Można wzorem recenzenta stworzyć własną ekipę 'customów' i nie traci się zbyt wiele.
Doczepić się można też wielkości lokacji, ponieważ są raczej nierozległe. Bez porównania z BG. Czasami faktycznie trzeba się trochę wracać, ale za to jest opcja szybkiego upływu czasu, co na małych lokacjach powoduje, że przebiega się je w kilka sekund.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to dla mnie gra, która bije na głowę nie tylko swoich teoretycznych rywali, takich jak średnio udany Divinity: Original Sin, ale także gry pokroju Dragon Age, które oprócz rozmachu graficznego nie mają za wiele do zaoferowania. Inquisition to właściwie MMO w trybie single player.
Na koniec jeszcze muszę podkreślić jedną rzecz.
W grach tego typu człowiek czasami chciałby wykonać zwrot o 180 stopni i skumać się z zupełnie inną frakcją niż ta, którą nam gra na początku podsunęła, na przykład dołączyć do Żelaznego Tronu w BG. W PoE można praktycznie na każdym kroku dokonywać wolt.
Miałem czekać na opinie starej gwardii, ale nie wytrzymałem i kupiłem.
Z mojej strony po ograniu około 10 godzin mówię tak: jest ŚWIETNIE, ale bez REWELACJI. Z czystym sumieniem polecam każdemu kto czekał na gry pokroju Newerwinter, Baldurs itp.
Od samego głównego menu czuć moc i klimat tamtych gier, a potem jeszcze lepiej. Naprawdę polecam, choć jak mówię czapki nie zrywa, ale jest to potężna dawka oczekiwanego klimatu i grywalności.
To jest jedna z tych gier, na które warto czekać tak długo Teraz wszystkie oczy skierowane będą na nowego Tormenta, który za sprawą Pillars of Eternity ma poprzeczkę postawioną niezwykle wysoko.
Haha! Ja to samo pierwszy raz od ponad 4 lat
Zobaczymy jeszcze co będzie z nowym Tormentem (choć nie będzie mu łatwo
Niech mu będzie jak najlepiej i niech prześcignie PoE. Życzę mu tego z całego serca, ponieważ rynek klasycznych RPG był ostatnio mocno zaniedbany. Im więcej dobrych tytułów tym lepiej, nawet już e przez wzgląd na zdrową konkurencję co docelową grupę odbiorców, która ostatnimi laty nie była rozpieszczana.
Zobaczymy jeszcze co będzie z nowym Tormentem (choć nie będzie mu łatwo
Czy ja o czymś nie wiem? Sam posiadam polskie tylko napisy i wszystkie źródła twierdzą, że tym trzeba się zadowolić.
Co do samej gry- długo na nią czekałem i nie zawiodłem się.
Racja, chodziło o napisy. To drobny błąd, już poprawiono. Dzięki za czujność
Ja sobie BG, Icewindy i Neverwintery ceniłem właśnie za multi - w tym tkwi połowa magii tych gier, grywam w nie ze swoją partnerką, a sam, cóż, w singla nie grywam.
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Diablo to hack&slash, a nie RPG. Inny gatunek, a jedyne podobieństwo to świat fantasy...
Ogólnie rzecz biorąc, jest to dla mnie gra, która bije na głowę nie tylko swoich teoretycznych rywali, takich jak średnio udany Divinity: Original Sin, ale także gry pokroju Dragon Age, które oprócz rozmachu graficznego nie mają za wiele do zaoferowania. Inquisition to właściwie MMO w trybie single player.
Rozumiem, że pisałeś o drugiej części DA, bowiem część pierwsza imho była świetną grą, mimo że nie był to typowy, stary styl.
Czy ja o czymś nie wiem? Sam posiadam polskie tylko napisy i wszystkie źródła twierdzą, że tym trzeba się zadowolić.
Co do samej gry- długo na nią czekałem i nie zawiodłem się.
Swoją drogą to Obsidian przygotowuje już dodatek do Pillarsów i zapowiedziało, że planują zrobić dwójkę.
Jest tylko jeden malutki minus: monstrualne wymagania sprzętowe w stosunku do zastosowanych środków technicznych. PoE jak zresztą Wasteland 2 powinny bez problemu chodzić na obecnych Atomach tak naprawdę.
Nie mówię tu o oprawie, artystycznej bo ta mi się bardzo podoba, ale szkoda, że zastosowali głupi Unity bo przez to ciężko sobie pograć np. na biznesowym laptopie
Wiem, czepiam się, ale serio mam poczucie, że dałoby się to jakoś zoptymalizować.
Wiadomo, że nie ma co porównywać np. z amatorskim Shadowrun Returns (dodatek Berlin całkiem spoko BTW), ale tamto drugie bez problemu działa nawet na dość starych komórkach czy tabletach.
No nic na dłuższe podróże komunikacją miejską może być X-Com
Mi żona trochę się foszy i pyta co się dzieje bo nigdy tyle nie grałem
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Przeciez to 2 rozne gry o_O. To jak porownywac Quake do Half Life.
Diablo przy tym to jest delikatnie mówiąc gra nieporozumienie ;D
Grafika moim zdaniem jest świetna. Obrazki przed oczami są po prostu ładne, lokacje ciekawe, zmienne, kolorowe lub szare w miarę potrzeb i to dobre wypada. Postacie też są interesujące i chociaż czasami trochę kreskówkowe, nie ma wrażenia, że ktoś naoglądał się za dużo ohydnego anime lub jest bez wzajemności zakochany w amerykańskim komiksie. Ostatnio jest to niestety plaga.
Sam świat jest trochę dziwny. Można się łatwo pogubić, bo autorzy dość wesoło podeszli do kreowania nazw i czasami wydają się być generowane losowo przez tłuczenie czołem o klawiaturę. Dotyczy to czasami też imion czy nazw zjawisk. Można się jednak przyzwyczaić. Sam koncept z wędrówką, rozbijaniem, przenoszeniem itp. itd. dusz też jest nawet ciekawy. Na początku wydaje się lepszy, niż jest naprawdę, ale i tak jest dobry.
Miłym zaskoczeniem są klasy postaci i ich mechanika w walce oraz eksploracji. Zniesiono ograniczenia typu 'złodziej nie może wziąć dużego miecza, bo nie'. Wszystko jest dla ludzi, łącznie z różdżkami. Efektywność korzystania z broni jest też bardziej zależna od klasy niż typu broni, a najważniejsze jest już dobranie broni do przeciwnika. Bieganie z 3-4 zestawami broni to nie strata talentów (początkowo ma się tylko 2 zestawy, a ekwipunek w walce jest niedostępny). Ciekawym pomysłem jest też 'gotowość', czyli sprawność działania zależna od czynności, zręczności i obciążenia.
PoE odchodzi od schematu wojownik-kapłan-mag. Recenzent grał na normalnym stopniu trudności (na nim są 4 zestawy obozowe; na moim poziomie trudności są 2) i musiał często wczytywać grę właśnie dlatego, że upierał się na grę według tego schematu. W PoE nie ma 'gupiego woja i mądrego maga'. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że parametr 'siła' w tej grze nie istnieje. Wszystko jest dużo bardziej zniuansowane tym bardziej, że dostępne klasy są bardzo rozmyte. Kapłan wcale nie jest stojącym z boku i leczącym wszystkich pomocnikiem. Zresztą na wysokim poziomie trudności nie ma czasu na leczenie, bo starcia potrafią rozgrywać się w czasie dosłownie kilku sekund czasu rzeczywistego. Początkowe salwy ze strzelb i kusz plus pułapki i czary, to konieczność. Zwiad -> dobranie uzbrojenia -> dostosowanie magii i taktyki -> jazda w stylu Rainbow Six.
Niestety, po grze od razu widać, że jest to produkt 'kickstarterowy'.
Warownia została stworzona jako bardzo ambitny pomysł, ale ewidentnie w połowie została zarzucona i na co wskazują liczni recenzenci, pół warowni jest zwyczajnie bezużyteczne, co najwyżej nadaje się do oglądania i cieszenia się faktem posiadania tego czy owego.
To samo dotyczy kompanów i to jest największa wada gry. W BG mieliśmy do czynienia z ciekawie nakreślony postaciami, które wchodziły ze sobą w konflikty, miały swoje życie, swoje wizje, po prostu były uczestnikami gry. Mogli ci pomagać, mogli się na ciebie wypiąć, mogli coś zrobić nie tak i ze zgryzoty sobie pójść. W PoE jest to zrealizowane w sposób szczątkowy. Szurnięty kapłan-psychopata Durance jest interesujący i można z nim przegadać pół godziny. Niestety, jak już się z nim pogada, nic z tego nie wynika. Z pozostałymi towarzyszami rozmów jest znacznie mniej do roboty, a ich wpływ na świat gry jest znikomy. Można wzorem recenzenta stworzyć własną ekipę 'customów' i nie traci się zbyt wiele.
Doczepić się można też wielkości lokacji, ponieważ są raczej nierozległe. Bez porównania z BG. Czasami faktycznie trzeba się trochę wracać, ale za to jest opcja szybkiego upływu czasu, co na małych lokacjach powoduje, że przebiega się je w kilka sekund.
Ogólnie rzecz biorąc, jest to dla mnie gra, która bije na głowę nie tylko swoich teoretycznych rywali, takich jak średnio udany Divinity: Original Sin, ale także gry pokroju Dragon Age, które oprócz rozmachu graficznego nie mają za wiele do zaoferowania. Inquisition to właściwie MMO w trybie single player.
Na koniec jeszcze muszę podkreślić jedną rzecz.
W grach tego typu człowiek czasami chciałby wykonać zwrot o 180 stopni i skumać się z zupełnie inną frakcją niż ta, którą nam gra na początku podsunęła, na przykład dołączyć do Żelaznego Tronu w BG. W PoE można praktycznie na każdym kroku dokonywać wolt.
Z mojej strony po ograniu około 10 godzin mówię tak: jest ŚWIETNIE, ale bez REWELACJI. Z czystym sumieniem polecam każdemu kto czekał na gry pokroju Newerwinter, Baldurs itp.
Od samego głównego menu czuć moc i klimat tamtych gier, a potem jeszcze lepiej. Naprawdę polecam, choć jak mówię czapki nie zrywa, ale jest to potężna dawka oczekiwanego klimatu i grywalności.