Jesteś za cieńki i tyle. Przyzwyczaiłeś się do checkpointów a tu każdy save i slot w inwentarzu są na wagę złota. Jakdobrze wszystko rozplanujesz, to nie będziesz miał tego problemu Tutaj Easy jest trudniejsze niż hard w Dark Souls, ale o ile nie nawidzę zbyt oddalonych od siebie checkpointów tak tutaj mamy wyzwanie odpowiedniego planowania gry i jak zrobimy to odpowiednio, nie będziemy narzekać na to, co Ty. Więc jak wyżej: gimby nie znajo takich gier, a z racjí swojej cienizny wmawiają innym, że są nienolifami
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom. Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu. Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
Jaie levelowanie. RE1 to gra dla graczy, a nie twlenowela. Pierwotnie gra nie miała poziomów trudności. Były dwie postaci. Babka trudny pozioma, facet mega trudny (gorsze bronie i mniejszy inwentarz.
Nie masz czasu, trudno. Wszędzie to podkreślasz jakie to ty masz życie poza grami. To nic wyjątkowego. Co do remake'a to polecam go tym co nie mieli Gamecube'a. Ja raczej nie sięgne po remake w HD choć gra jest tego warta ale już bym wolał popykać w Outcast 1.1. Wszak rodzina, sami rozumiecie
Takie remastery popiera m, ale gry z PS3 w wersji bardziej HD na PS4... nie kupie, by wydawcy nie szli na łatwiznę
Ale mnie rozśmieszył autor recenzji... oj jak bardzo
Rozczarowanie to może zbyt mocne słowo ale niedosyt był. W przypadku RE3 wyjątkowo mało ludzi uważa tą odsłonę za ulubioną. W tym samym czasie wyszło świetne Code:Veronica, która jednak na PC-ty nigdy nie zawitała a szkoda.
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
to ciekawe ze brakuje amunicji i apteczek, bo mi zawsze zostawało różne są gry i taktyki ale niestety coraz mnie w których trzeba myśleć - wykonuje się tylko zadania przejdź od punktu A do B i wybij największa ilość wrogów... skrzynki archaizm? to co powiesz o grach w których postać trzyma 30 broni jakby nie było ten klimat już niestety nie powróci... ;(
ps. parasite eve świetna gra, natomiast dino crisis takie sobie jak dla mnie
ps.2 prawda jest taka ze coraz mniej jest świetnych gier w które można grac godzinami.. i których słowo poziom trudności coś jeszcze znaczy
Skrzynki, powiadasz? Brak, całkowity, 2 bronie max i wywalasz te, które są, na późniejszym etapie gry, zbędne.
W RE, w ogóle w tych seriach, denerwowały mnie właśnie i głównie, braki w apteczkach...
Idiotyczne Level upowanie to znam ze skyrim, może ewentualnie pierwszego borderlands. W skyrim nagle gra stawała się za prosta aby w nią grać, w borderlands bywało dość nudno, ale generalnie to była dwu tygodniowa przepiękna przygoda.
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
to ciekawe ze brakuje amunicji i apteczek, bo mi zawsze zostawało różne są gry i taktyki ale niestety coraz mnie w których trzeba myśleć - wykonuje się tylko zadania przejdź od punktu A do B i wybij największa ilość wrogów... skrzynki archaizm? to co powiesz o grach w których postać trzyma 30 broni jakby nie było ten klimat już niestety nie powróci... ;(
ps. parasite eve świetna gra, natomiast dino crisis takie sobie jak dla mnie
ps.2 prawda jest taka ze coraz mniej jest świetnych gier w które można grac godzinami.. i których słowo poziom trudności coś jeszcze znaczy
Pierwsze zdanie i już mnie wku#wili :/ 3ka rozczarowaniem? Wal się autorze recenzji!! To że Tobie się nie podobała to napisz że nie podeszło Ci to i to, a nie że była rozczarowaniem... Dla mnie 2 i 3 to najlepsze części serii. Jedynka mnie jakoś nie urzekła, a 4ka znużyła i zabiła sterowaniem, oraz zniechęciła grafiką. Bardziej czekam na remake 2 i 3 części, oraz 0 które wyszło tylko na Gc
Zasadniczo to narażając się na falę krytyki, powiem szczerze że uwielbiam współczesne gry. Dostrzegam w nich wady, ale jednak zalety przeważają. Te zalety to złożoność świata, potężne mapy, ilość obiektów, mnogość interakcji i czasami wciągająca fabuła. Lubię wymagające gry, ale pod warunkiem że one na prawdę czegoś wymagają, bo jeśli odwiecznym dylematem ma być gdzie iść... Z jakim przedmiotem to mnie to zniechęca w obecnych czasach tak samo jak stare kino gdzie brakuje akcji lub okna się nie klei. Nie dotyczy to re ale tutaj pewne mechanizmy rozgrywki nie da się ukryć, że wynikają z ubogiej fabuły i ograniczonego świata.
Idiotyczne Level upowanie to znam ze skyrim, może ewentualnie pierwszego borderlands. W skyrim nagle gra stawała się za prosta aby w nią grać, w borderlands bywało dość nudno, ale generalnie to była dwu tygodniowa przepiękna przygoda.
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
Takie RE1 właśnie ma to wszystko czego szukasz, tyle, że jest trudny i trzeba go dobrze przemyśleć strategicznie. Ta gra tak na prawde ma w sobie więcej strategii niż wszystkie znane mi gry strategiczne Do tego straszy klimatem i grozą. Przejdź kawałek i sam się przekonasz
Hm...już wiem, gdzie tkwił błąd w mojej wypowiedzi - mylnie założyłeś, że nie znam tego. Grałem w to za czasów PSX'a...znam to doskonale i z racji tego, jakoś na PC nie chciałoby mi się w to grać. Nowe tekstury? Nic wspaniałego.
Zresztą, w połowie przeszedłem RE3, który był swego czasu bodaj w CDA i...w pociągu dałem sobie spokój (brak 'roślinek', brak amunicji, brak możliwości cofnięcia się aby coś z tym zrobić).
Ps - wolę Parasite Eve oraz Dino Crisis (zwłaszcza 2 za to, że zrobili z niego shootera).
Wspominałem, mam czerpać radość z gry, a nie frustrację bo nie mam na to czasu, a wieczorami, z racji pracy, śpię i muszę być mocno wypoczęty. Wieczorne granie + praca zawodowa = ślepota...
Idiotyczne Level upowanie to znam ze skyrim, może ewentualnie pierwszego borderlands. W skyrim nagle gra stawała się za prosta aby w nią grać, w borderlands bywało dość nudno, ale generalnie to była dwu tygodniowa przepiękna przygoda.
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom.
Tak jak ja. Gram tylko w nocy (od pięciu lat) jak wszyscy domownicy śpią. Moje zycie składa się w 80ciu procentach z pracy
Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu.
Ale at gra taka nie jest. Gdybyś przeszedł choć mały kawałek byś to zrozumiał.
Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Dlatego mówię: graj tu na Easy bo to i tak trudniejszy poziom niż takie Dark Souls.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Jak widac po dzisiejszych grach, niestety gorsze. Ja bym chciał powrót do takich gier jak RE1 właśnie
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
Takie RE1 właśnie ma to wszystko czego szukasz, tyle, że jest trudny i trzeba go dobrze przemyśleć strategicznie. Ta gra tak na prawde ma w sobie więcej strategii niż wszystkie znane mi gry strategiczne Do tego straszy klimatem i grozą. Przejdź kawałek i sam się przekonasz
Jesteś za cieńki i tyle. Przyzwyczaiłeś się do checkpointów a tu każdy save i slot w inwentarzu są na wagę złota. Jakdobrze wszystko rozplanujesz, to nie będziesz miał tego problemu Tutaj Easy jest trudniejsze niż hard w Dark Souls, ale o ile nie nawidzę zbyt oddalonych od siebie checkpointów tak tutaj mamy wyzwanie odpowiedniego planowania gry i jak zrobimy to odpowiednio, nie będziemy narzekać na to, co Ty. Więc jak wyżej: gimby nie znajo takich gier, a z racjí swojej cienizny wmawiają innym, że są nienolifami
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom. Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu. Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
Jesteś za cieńki i tyle. Przyzwyczaiłeś się do checkpointów a tu każdy save i slot w inwentarzu są na wagę złota. Jakdobrze wszystko rozplanujesz, to nie będziesz miał tego problemu Tutaj Easy jest trudniejsze niż hard w Dark Souls, ale o ile nie nawidzę zbyt oddalonych od siebie checkpointów tak tutaj mamy wyzwanie odpowiedniego planowania gry i jak zrobimy to odpowiednio, nie będziemy narzekać na to, co Ty. Więc jak wyżej: gimby nie znajo takich gier, a z racjí swojej cienizny wmawiają innym, że są nienolifami
No super, wydają staroć po liftingu i liczą na szał. To tak jakby z 80-siatki chcieć zrobić 18-stkę za pomocą makijażu. Niech jeszcze wydadzą Super Mario z teksturami HD, a co tam.
W zasadzie zgadzam się z Tobą - to pokazuje, że nie mają nic czym można byłoby zachęcić 'gracza' do tego by uszczuplił zawartość portfela. Nigdy nie lubiłem reedycji, choć w sumie dobre i to, że ktoś zechciał wydać ten tytuł. Mnie osobiście marzy się seria MGS;ów dla PC - całość...(wyszła niby kiedyś część pierwsza, dostępna chyba była też druga).
adask0 @ 2015.01.20 18:01
gimby i nowe pokolenia i tak nie przejdą bo za trudna , najlepsza gra na gacka parę ładnych lat temu nie licząc wersji re 'Zero'. Sam przeszedłem 5 razy
najszybciej w niecałe 2h, a zombi wyposażony w przypięte ładunki - wymiata!
Po części śmieszą mnie takie wypowiedzi. Dla mnie gra, ma być przyjemnością, a nie męczarnią, na którą nie mam i tak czasu. Widocznie te 'niegimby' to tak zwane 'nolife'y', którzy mają masę czasu na to by dany fragment przechodzić miesiącami...pogratulować życia, ale mam ciekawsze rzeczy do zrobienia niż tysięczny raz podziwianie cutscenki z napisem 'game over - you died'. Szczerze mówiąc to nigdy nie lubiłem motywu walki z 'bossem' w japońskich survival horrorach i action tpsach.
Fakt obecności grywalności w minusach jest obawą o gimby, które grają w 'KLIK I WYGRAŁEM Z BOSSEM WOW DOBRY JESTĘ'.
Miarowo klikaj b i rt, patrząc w pada. Popatrz za okno kiedy wyświetlany jest kolejny nudny filmik, potem udaj się w miejsce b i przytrzymaj x. Idąc tam obserwuj wskazania osd i zużycie posmęci na karcie dla rozrywki. Kiedy oglądniesz drogi filmik odblokuje się możliwość kucania. Zdobyłeś osiągnięcie na steam - pierwsze kucnięcie, ich jeszcze 9999 razy aby...
Bez przesady, nie zrobienie gry, a zrobienie teł, czystych teł. Mechanika gry jest archaiczna do bólu, przy dzisiejszych budżetach i znajomości tematu, choćby ją od nowa pisali, to dla tego rozmiaru firmy jest to temat na maks 2-3 miesiące. Przy wydajności dzisiejszych maszynek i takiej technice wykonania (prerenderowane tła) można by się pokusić o znaczne zbliżenie do fotorealizmu. Szkoda.
Ty naprawdę myślisz że całą grafikę do RE odtworzyli by w 2 miesiące ?? Do tego chcesz fotorealistyczne tła, do których postacie kompletnie nie będą pasować, a jak by chcieli poprawić postacie to pisanie silnika od nowa i w sumie faktycznie musieli by tworzyć grę od zera, nikt na to nie da kasy.
Może trochę przesadziłem, ale przy takiej ilości ludzi, kiedy mają gotowy cały projekt gry i zostaje tylko wykonanie nie wierzę, że zajęło by to więcej jak pół roku przy tej mechanice, szczególnie, że na rynku silników do wyboru do koloru, a tła dla całego sztabu grafików, gdzie też wiadomo jak to ma wyglądać i nic wymyślać nie trzeba to nie jest robota na lata. To jest tylko i wyłącznie kwestia kasy. Ta część niestety nie sprzeda się tak jak Call of Evil 6.
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom. Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu. Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
Jaie levelowanie. RE1 to gra dla graczy, a nie twlenowela. Pierwotnie gra nie miała poziomów trudności. Były dwie postaci. Babka trudny pozioma, facet mega trudny (gorsze bronie i mniejszy inwentarz.
Nie masz czasu, trudno. Wszędzie to podkreślasz jakie to ty masz życie poza grami. To nic wyjątkowego. Co do remake'a to polecam go tym co nie mieli Gamecube'a. Ja raczej nie sięgne po remake w HD choć gra jest tego warta ale już bym wolał popykać w Outcast 1.1. Wszak rodzina, sami rozumiecie
Takie remastery popiera m, ale gry z PS3 w wersji bardziej HD na PS4... nie kupie, by wydawcy nie szli na łatwiznę
Ale mnie rozśmieszył autor recenzji... oj jak bardzo
Rozczarowanie to może zbyt mocne słowo ale niedosyt był. W przypadku RE3 wyjątkowo mało ludzi uważa tą odsłonę za ulubioną. W tym samym czasie wyszło świetne Code:Veronica, która jednak na PC-ty nigdy nie zawitała a szkoda.
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
to ciekawe ze brakuje amunicji i apteczek, bo mi zawsze zostawało
ps. parasite eve świetna gra, natomiast dino crisis takie sobie jak dla mnie
ps.2 prawda jest taka ze coraz mniej jest świetnych gier w które można grac godzinami.. i których słowo poziom trudności coś jeszcze znaczy
Skrzynki, powiadasz? Brak, całkowity, 2 bronie max
W RE, w ogóle w tych seriach, denerwowały mnie właśnie i głównie, braki w apteczkach...
Ale mnie rozśmieszył autor recenzji... oj jak bardzo
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
to ciekawe ze brakuje amunicji i apteczek, bo mi zawsze zostawało
ps. parasite eve świetna gra, natomiast dino crisis takie sobie jak dla mnie
ps.2 prawda jest taka ze coraz mniej jest świetnych gier w które można grac godzinami.. i których słowo poziom trudności coś jeszcze znaczy
Skoro mowa o levelupowaniu, a artykuł traktuje o RE, to może przejaskrawiając powiem tak - w RE ciągle brakowało amunicji (piszę o wersji na PSX), trzymanie gratów w skrzynkach to mocny archaizm (zmuszający do biegania po levelach bo nagle jest cięższy przeciwnik, czy boss), zaś oprócz amunicji, w tego typu grach ZAWSZE brakuje apteczek...
Takie RE1 właśnie ma to wszystko czego szukasz, tyle, że jest trudny i trzeba go dobrze przemyśleć strategicznie. Ta gra tak na prawde ma w sobie więcej strategii niż wszystkie znane mi gry strategiczne
Hm...już wiem, gdzie tkwił błąd w mojej wypowiedzi - mylnie założyłeś, że nie znam tego. Grałem w to za czasów PSX'a...znam to doskonale i z racji tego, jakoś na PC nie chciałoby mi się w to grać. Nowe tekstury? Nic wspaniałego.
Zresztą, w połowie przeszedłem RE3, który był swego czasu bodaj w CDA i...w pociągu dałem sobie spokój (brak 'roślinek', brak amunicji, brak możliwości cofnięcia się aby coś z tym zrobić).
Ps - wolę Parasite Eve
Wspominałem, mam czerpać radość z gry, a nie frustrację bo nie mam na to czasu, a wieczorami, z racji pracy, śpię i muszę być mocno wypoczęty. Wieczorne granie + praca zawodowa = ślepota...
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom.
Tak jak ja. Gram tylko w nocy (od pięciu lat) jak wszyscy domownicy śpią. Moje zycie składa się w 80ciu procentach z pracy
Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu.
Ale at gra taka nie jest. Gdybyś przeszedł choć mały kawałek byś to zrozumiał.
Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Dlatego mówię: graj tu na Easy bo to i tak trudniejszy poziom niż takie Dark Souls.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Jak widac po dzisiejszych grach, niestety gorsze. Ja bym chciał powrót do takich gier jak RE1 właśnie
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
Takie RE1 właśnie ma to wszystko czego szukasz, tyle, że jest trudny i trzeba go dobrze przemyśleć strategicznie. Ta gra tak na prawde ma w sobie więcej strategii niż wszystkie znane mi gry strategiczne
Przestań bredzić. Pisałem - czas. Większość ludzi oprócz grania ma na głowie jeszcze inne czynności: rodzina, praca, dom. Gra, która wymaga ode mnie, dla przykładu, idiotycznego levelupowania postaci po to by przejść dany etap, a następnie kolejny raz następnego wielogodzinnego levelupowania by przejść kolejnego bossa, nie jest grą wartą przejścia i czasu. Spora grupa japońskich gier miała wyżyłowany poziom trudności z racji krótkiej rozgrywki.
Zresztą, mamy inne czasy, to nie lata 90 i premiera pierwszego Devil May Cry...
Ps - wystarczjąco mam krzyżyków w dacie by wiedzieć jak gry potrafiły być trudne i co trzeba było robić, aby je przejść (do dziś pamiętam CAŁOŚĆ świetnego Vagrant Story, gdzie przeciwnikowi zabierało sie atakami 0-1, można było do tego spudłować, a przeciwnik miał po 800HP...tylko tam oprócz idiotycznego levelupowania, które i tak nic by nie dało, był odpowiedni system gry...wystarczyło pomyśleć, a tym właśnie powinien być system walki, który opiera się o myślenie, a nie levelupowanie) tylko jaki to ma związek? Nie mam zwyczajnie czasu na takie gry, chcę poznać fabułę i zobaczyć dobrze opowiedzianą historię, a nie walczyć...walczyć to ja sobie mogę w Tekkenie ze znajomymi. Przypomina mi się świetny Dragon Age 1, w którym już na samym początku stanąłem na blisko miesiąć bo okazało się, że gdzięś zboczyłem z drogi, przez co nadziałem się na walkę z 3 smokami...postaciami, które miały może 5lv...a cofnąć się nie miałem jak.
W zasadzie zgadzam się z Tobą - to pokazuje, że nie mają nic czym można byłoby zachęcić 'gracza' do tego by uszczuplił zawartość portfela. Nigdy nie lubiłem reedycji, choć w sumie dobre i to, że ktoś zechciał wydać ten tytuł. Mnie osobiście marzy się seria MGS;ów dla PC - całość...(wyszła niby kiedyś część pierwsza, dostępna chyba była też druga).
najszybciej w niecałe 2h, a zombi wyposażony w przypięte ładunki - wymiata!
Po części śmieszą mnie takie wypowiedzi. Dla mnie gra, ma być przyjemnością, a nie męczarnią, na którą nie mam i tak czasu. Widocznie te 'niegimby' to tak zwane 'nolife'y', którzy mają masę czasu na to by dany fragment przechodzić miesiącami...pogratulować życia, ale mam ciekawsze rzeczy do zrobienia niż tysięczny raz podziwianie cutscenki z napisem 'game over - you died'. Szczerze mówiąc to nigdy nie lubiłem motywu walki z 'bossem' w japońskich survival horrorach i action tpsach.
Miarowo klikaj b i rt, patrząc w pada. Popatrz za okno kiedy wyświetlany jest kolejny nudny filmik, potem udaj się w miejsce b i przytrzymaj x. Idąc tam obserwuj wskazania osd i zużycie posmęci na karcie dla rozrywki. Kiedy oglądniesz drogi filmik odblokuje się możliwość kucania. Zdobyłeś osiągnięcie na steam - pierwsze kucnięcie, ich jeszcze 9999 razy aby...
Kto zna bardzo dobrze 1, ten zauważy, kto nie, niekoniecznie.
Dobrze że, chociaż z takim opóźnieniem (wersja z GC 2002 r.), to gra w końcu trafi do szerszej liczby graczy.
http://invadergames.eu/site/resident-evil-2-reborn-2/
Ty naprawdę myślisz że całą grafikę do RE odtworzyli by w 2 miesiące ?? Do tego chcesz fotorealistyczne tła, do których postacie kompletnie nie będą pasować, a jak by chcieli poprawić postacie to pisanie silnika od nowa i w sumie faktycznie musieli by tworzyć grę od zera, nikt na to nie da kasy.
Może trochę przesadziłem, ale przy takiej ilości ludzi, kiedy mają gotowy cały projekt gry i zostaje tylko wykonanie nie wierzę, że zajęło by to więcej jak pół roku przy tej mechanice, szczególnie, że na rynku silników do wyboru do koloru, a tła dla całego sztabu grafików, gdzie też wiadomo jak to ma wyglądać i nic wymyślać nie trzeba to nie jest robota na lata. To jest tylko i wyłącznie kwestia kasy. Ta część niestety nie sprzeda się tak jak Call of Evil 6.