Ktoś tam napisał że w androida nie można by nazwać linuksem bo tam jest tylko jądro. Skoro to 'tylko' jądro czemu google nie napisało własnego ba skoro to takie proste proszę wybitnych specjalistów z pclab o napisanie własnego(wiadomo z zarządzaniem cpu,dyskiem,pamięcią na poziomie). Android to linux fakt faktem że nadbudowa inna niż na desktop ale co ta nadbudówka ma do rzeczy?. Jak by tak dalej iść tym tropem to na superkomputerach to też nie linuks(bo po przeróbkach) itd.
Co do samego linusa. Jemu płacą koncerny za to żeby mysql szybciej chodził. Nvidia poniekąd płaci mu za pracę ale nie tylko ona i chyba ma prawo do krytycznych uwag? Generalnie sam linus nie jest przeciwko kodowi komercyjnemu itd.
Dlatego, że jądro jest za darmo. Myślcie! Po co płacić grubą kasę za licencje, za sponosorowanie Hurd lub Minix, ew. rozwój własnego projektu, skoro można wziąć od podnieconych owiec gotowe jądro? Nie rozumiecie za grosz, że takie jądro nie jest znikąd - tysiące religijnie zaprogramowanych zealotów poświęca swój czas i energię, żeby potem Google mogło wziąć ich pracę ZA DARMO i zrobić Androida, który pozwala im kontrolować rynek i ZARABIAĆ MILIARDY. Wake up!
A'propos nadbudówki: Znaczy, że jest to niezależna od jądra warstwa i nie ma nic wspólnego z dystrybucjami Linuxa, których aplikacje silnie programowo zależą od jądra. Inaczej mówiąc Linux jest tam tylko jądrem i pełni rolę Murzyna w maszynowni. Czy źle? Nie, w końcu ma wsparcie tysięcy zealotów - to są miliony roboczogodzin, za które Google i korporacje nie płacą, ale mają efekty.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
Po pierwsze Windows nie ma mikrojądra, po drugie iOS działający tylko na sprzęcie za który trzeba płacić grubą kasę w ciągu paru lat i mając kiepski start zrobił sobie udziały na rynku konsumenckim kilka razy większe niż Linux w peaku i zagroził sprzedaży maszyn z Windows. Da się? Da, tylko trzeba mieć produkt, a nie onanizować się nad jądrem, Open Source, czy fałszywymi ideałami.
Tak to już jest. Linux nie ma łatwej sytuacji rynkowej, bo wszedł później niż Windows i tak na prawdę cały...
I na tym zdaniu zaprzestał bym dalszych analiz sytuacji rynkowej linuxa. O BSD można by tak dyskutować o wolnym oprogramowaniu raczej nie.
O żadnej sytuacji rynkowej nie można mówić bo to nie jest kluczem do idei wolnego oprogramowania a licencja słusznie bardzo utrudnia wszelkie rynkowe implementacje w całości.
To tak jakby spotkanie przy piwie na którym kilku gości robi fotki i puszcza w świat nazwać sytuacjami rynkowymi. Nie o to w tym wszystkim chodzi.
Wolne oprogramowanie jest jak fizyka, chemia i inne ogólniedostepne dziedziny wiedzy. Wolna wymiana mysli która sama w sobie nie jest produktem, celem jest pewnego rodzaju wspólnym dobrem.
Przychodzi taki Gates i inny Ballmer i psioczy że tego sprzedać nie można..ale to nie jest na sprzedaż.
Jeśli ktoś spróbuje sprzedać(jak np. OpenOffice) zaraz zrodzi sie potrzeba otwartej wolnej 'wiedzy'(LibreOffice)
Oczywiście idea może wydać sie utopijna, ale jest potrzebna - kłutnie o tym czy opanuje świat kiedy to zrobi albo że nigdy albo ze jest do d. albo ze jest super..to nie pasuje do idei.
Jasne że Linus by chciał aby ta wolność była szeroko dostepna do tego potrzeba rynkowego podejścia i współpracy..ale to jakby przejście dorotki ze świata po drugiej stronie lustra do smutnej rzeczywistości mamony. Przejście całkowite i traktowanie Linuxa jako produktu na sprzedaż to koniec idei, początek zrobienia społeczności w bambuko - pracowaliście, firmy pracowały a teraz 'Linux idzie na giełde' a ja odetne kupony..
Mam nadzieje że dorotka pozostanie w świecie po drugiej stronie lustra i że linux jak dawniej bedzie systemem idei. Dla przykładu samba powstała z niczego, praktycznie bez pomocy - dopiero niedawno otrzymali komplet dokumentacji. Kazda prośba do komercyjnego producenta to tranzakcja w której ten producent czegoś oczekuje w zamian..niektórym zyłka peka bo poczuli sie silni za plecami społeczności i zaczeli krzyczeć - dawaj(np. do Nvidii).
Nie powinni tego robić, a linus tym bardziej - starzeje sie i powoli zapomina że linux to kiedyś był projekt wspólnoty programistów nie produkt na sprzedaż.
...gdyby nie korporacje widzące swój interes w ludziach zaprogramowanych na takie myślenie jak wyżej, to Linux byłby dziś tak wolny i popularny, jak wolni i popularni są programiści do dziś wypuszczający produkcje na Commodore 64
A 2% to co 50ta osoba. Rozumiem, że wg Ciebie co pięćdziesiątego klienta można olać, bo liczy się tylko tych 49?
Liczy się tylko i wyłącznie zysk, a nie klient. Oczywiście przy okazji coś tam klient dostaje, ale dla nvidii nie jest istotne dotarcie do 100% udziału rynkowego, jeśli im się to nie opłaca. A może im się nie opłacać, jeśli koszt dodania sterowników dla tych 2% jest większy niż potencjalny zysk.
Inna sprawa, czy to w ogóle prawda. Mogą również po prostu uważać, że na linuksowych systemach jest znacznie mniej niż to 2% zainteresowanych ich sterownikami, bo np. jest tylko 1% na nvidii reszta na amd, a z tego tylko część potrzebuje bardziej zaawansowanego sterownika i zaraz zostajemy z promilami.
udział linuxa w rynku to dokładnie 1.03%. Od tego dojąć sprzęt na innym GPU czy postawione stacje robocze i komu się opłaca inwestować w system martwy na rynku konsumencko-domowym.
Nie przekonają producentów, nie wypromują systemu to nigdy nie będzie idealnie. Takie rozmowy na temat tego systemu toczą się od XXX czasu i nic się nie zmieniło.
Jedni i drudzy olewają ten system i wielu innych producentów.Takie są realia.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
I to własnie idealny argument PRO-linux, bo Android jest na nim oparty, iOS też ma uniksowe korzenie.
Po pierwsze Windows nie ma mikrojądra, po drugie iOS działający tylko na sprzęcie za który trzeba płacić grubą kasę w ciągu paru lat i mając kiepski start zrobił sobie udziały na rynku konsumenckim kilka razy większe niż Linux w peaku i zagroził sprzedaży maszyn z Windows. Da się? Da, tylko trzeba mieć produkt, a nie onanizować się nad jądrem, Open Source, czy fałszywymi ideałami.
Cytat z wikipedia: 'W systemie NT zastosowano architekturę mikrojądrową – podobnie jak w systemie Mach (patrz: jądro systemu operacyjnego), dzięki czemu daną część systemu można ulepszać bez zbytniego naruszania jego innych części.
Co do uznania jądra za mikrojądro istnieją spekulacje. Jądro NT wprawdzie ma pewne cechy mikrojądra, lecz jego budowa stricte odnosi się do architektur warstwowych systemów operacyjnych, co nie wyklucza jednak modułowości jądra.'
Można się sprzeczać , niemniej w szkołach nazywają je mikrojądrem.
Pozatym co według Ciebie w mojej wypowiedzi jest głupotą , chciałbym usłyszeć jakiś argument , oprócz mikrojądra (wgl. czy ja w swojej wypowiedzi gdziekolwiek napisałem , że opiera się na wyłącznie na mikrojądrze...). Windows jest przecież oparty na jądrze hybrydowym czyli zmodyfikowanych architekturach jądra monolitycznego oraz mikrojądra.
sluka @ 2012.06.19 00:39
HypeX
95,98 i Me były nakładką na DOS. Najpierw się ładował dos, później extender na którym wisiał system.
Chyba jednak źle sformułowałem odpowiedź , bardziej chodziło mi się , że były bardziej samodzielnymi systemami operacyjnymi.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
I to własnie idealny argument PRO-linux, bo Android jest na nim oparty, iOS też ma uniksowe korzenie.
Poczytaj o jądrze iOS / Mac OS X. To jest offspring NeXT, zupełnie inna technologia. Czy to jest PRO-argument? Jest tak jak napisałem, nie broniąc ani nie skreślając Linuxa jako jądro - zresztą wiele zealotów nie odróżnia jądra od distro, to o czym my tu w ogóle
To trzeba zedytować Wikipedię, bo NIE MA obecnie systemu na mikrojądrze. Jobs latami próbował i wyszło z tego jądro hybrydowe - jądro Windows też jest hybrydowe. Żaden projekt z akademicko poprawnym mikrojądrem jak dotąd nie wypalił, a kiedy korporacje mają do dyspozycji miliardowe oszczędności dzięki Linuxowi, to nikt nie jest zainteresowany dalszymi pracami nad mikrojądrem - w efekcie mamy ot paradoks: Zealoty robiące za darmo jądro Linux niszczą do tego potencjalny postęp.
Poczytaj o jądrze iOS / Mac OS X. To jest offspring NeXT, zupełnie inna technologia. Czy to jest PRO-argument? Jest tak jak napisałem, nie broniąc ani nie skreślając Linuxa jako jądro - zresztą wiele zealotów nie odróżnia jądra od distro, to o czym my tu w ogóle
A to jądro to w zasadzie Darwin. 'Zupełnie innym' nazwać tego raczej nie można.
To trzeba zedytować Wikipedię, bo NIE MA obecnie systemu na mikrojądrze. Jobs latami próbował i wyszło z tego jądro hybrydowe - jądro Windows też jest hybrydowe. Żaden projekt z akademicko poprawnym mikrojądrem jak dotąd nie wypalił, a kiedy korporacje mają do dyspozycji miliardowe oszczędności dzięki Linuxowi, to nikt nie jest zainteresowany dalszymi pracami nad mikrojądrem - w efekcie mamy ot paradoks: Zealoty robiący za darmo jądro Linux niszczą do tego potencjalny postęp.
Zedytowałem poprzednią odpowiedź , nigdzie nie napisałem , że Windows opiera się wyłącznie na mikrojądrze , tylko , że jest mikrojądro.
Napisałem 'Odrębność od DOS'a , mikrojądro i HAL '. Ja już mam dosyć tej dyskusji , podnosze białą flagę i uznaje , że wygrałeś.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
Teraz jest za to boom na tablety i tableto-netbooki z Androidem, który jest na jądrze Linuksa, więc wg. obecnych tu na forum purystów jest Linuksem. Tylko skąd ten brak radości z tego powodu?
W przypadku Androida kluczową decyzją było zastąpienie bibliotek GNU libc przez okrojone biblioteki libc Bionic na licencji BSD, niezgodne w takich kwestiach jak wielowątkowość, obsługa wyjątków c++, brak załączonych bibliotek szablonów STL i typu wide char.
Wyeliminowało to w sumie niepożądaną możliwość kompilowania zaawansowanych programów przeznaczonych dla innych dystrybucji Linuksa, co bardzo się nie podobało niektórym 'ewangelistom' Linuksa.
Ponadto dzięki temu nie zachodzi obawa 'infekcji' kodu własnościowego Google'a działającego w przestrzeni użytkownika przez licencje GNU (GPL i LGPL). Tak więc Google wziął sobie to z efektów pracy społeczności GNU to co mu się podobało, tak jak ryba która zjadła przynętę, ale nie dała się złapać na haczyk.
'Pomyśleliście chociaż kiedyś dlaczego jest tylko 2 graczy na rynku GPU? '
Bo tych dwóch graczy ma większość patentów - nie papierowych a działających rozwiązań. Każdy inny wchodzi na pole minowe. Obejść nie zawsze się da, a jak się da rozwiązanie może być mało efektywne. Najprościej powiedzieć, że to przez sterowniki. Intel chciał zrobić GPU na rdzeniach x86 i poległ. Zrozumiał też że w ten sposób nic nie zwojuje. Jednak ta porażka czegoś go nauczyła i postawię kasztany przeciwko orzechom, że w obecnych IGP intela jest wiele z Larabee. Jeśli układ działa w całości poprawnie i jest zgodny sprzętowo ze standardem, to nie ma problemów z napisaniem sterowników. Problemy są kiedy trzeba sterownikami maskować źle działające funkcje. W przypadku larabee było wszytko do 'maskowania' - przepisanie tego co sprzętowo jest wykonywane na GPU na program x86. Taki sterownik musiał by być wielowątkowym emulatorem działającym na takiej karcie/układzie. Efekty tej pracy były widoczne w sterownikach do IGP intela, kiedy cpu mogło przejąć wykonywanie części niedostępnych funkcji w GPU.
HyperX
'Bardziej samodzielne' lepiej pasuje , ale jednak wisiały na DOSie. 95 i 98 dało się przecież 'zamknąć do DOS', a później klasycznie uruchomić z linii poleceń. Do czasu wprowadzenia DirectX różnice użytkowe pomiędzy 95 a w3,11 były niewielkie.
Linux to nie to co widzimy na ekranie, linux to jądro. Wszystko inne to już programy uruchamiane przez to jądro. Czyli wszędzie gdzie jest jądro linuxa mamy do czynienia z LINUX-em. A to że urządzenia z Linuxem potrafią występować w różnej postaci, świadczy tylko o tym jak elastycznym i dobrze napisanym jądrem systemu jest linux.
Jeśli chodzi o rynek PC-tów to jest trzech graczy, bo zapomniałeś o najważniejszym producencie GPU - Intelu, który jednak nie jest zbytnio zainteresowany obsługą gier.
Aha, jeszcze Matrox robi profesjonalne karty na własnych GPU.
I to właśnie gry są problemem który odstraszył PowerVR od rynku PC-tów (karty Kyro), chociaż świetnie sobie radzi na rynku układów wbudowanych.
Z powodu słabości ATI w OpenGL twórcy gier byli zmuszeni przez wiele lat stosować wyłącznie DirectX. W wyniku tego braku konkurencji efekty stereoskopowe 3D na kartach konsumenckich działają tylko w DirectX, żeby działały także w OpenGL trzeba kupić kartę profesjonalną.
HyperX
'Bardziej samodzielne' lepiej pasuje , ale jednak wisiały na DOSie. 95 i 98 dało się przecież 'zamknąć do DOS', a później klasycznie uruchomić z linii poleceń. Do czasu wprowadzenia DirectX różnice użytkowe pomiędzy 95 a w3,11 były niewielkie.
Przyznaje się , że moja wiedza z zakresu systemów Windows 95/98 jak i wcześniejszych jest niewielka , prawdopodobnie dlatego , że dopiero od czasów Windows XP zaczeła się dla mnie właściwa przygoda z komputerami , ale dziękuje za uznanie 'pasowania'
@Vega: Taa ... jedno 'Pier****** się' i już jaka dyskusja
..gdyby nie korporacje widzące swój interes w ludziach zaprogramowanych na takie myślenie jak wyżej, to Linux byłby dziś tak wolny i popularny, jak wolni i popularni są programiści do dziś wypuszczający produkcje na Commodore 64
Masz w tym jakiś problem?
Popularnośc systemu wpływa na kierunek jego rozwoju, ale sam system to pewnego rodzaju kompilacja wolnego oprogramowania która by istniała nawet jesli nie istniał by system, nic do tego korporacjom - to ich problem.
Andree @ 2012.06.19 01:43
Teraz jest za to boom na tablety i tableto-netbooki z Androidem, który jest na jądrze Linuksa, więc wg. obecnych tu na forum purystów jest Linuksem. Tylko skąd ten brak radości z tego powodu?
W przypadku Androida kluczową decyzją było zastąpienie bibliotek GNU libc przez okrojone biblioteki libc Bionic na licencji BSD, niezgodne w takich kwestiach jak wielowątkowość, obsługa wyjątków c++, brak załączonych bibliotek szablonów STL i typu wide char.
Wyeliminowało to w sumie niepożądaną możliwość kompilowania zaawansowanych programów przeznaczonych dla innych dystrybucji Linuksa, co bardzo się nie podobało niektórym 'ewangelistom' Linuksa.
Ponadto dzięki temu nie zachodzi obawa 'infekcji' kodu własnościowego Google'a działającego w przestrzeni użytkownika przez licencje GNU (GPL i LGPL). Tak więc Google wziął sobie to z efektów pracy społeczności GNU to co mu się podobało, tak jak ryba która zjadła przynętę, ale nie dała się złapać na haczyk.
Oparcie Androida o linuxa dla społeczności byłoby bezwartościowe - w niczym to linuxowi by nie pomagało gdyby nie fakt ze androida jest już znowu wspólny z ogólnym kernelem dzieki temu jest wsparcie w obsługe sprzetu. Obustronny w tym interes i google dobrze o tym wiedział, nie dali by rady tak dalej.
Trzeba pamietać po co ten system był stworzony - ruch wolnego oprogramowania był pierwszy, pasjonaci tworzyli sobie programiki ale nie mieli swojego systemu, no to stworzyli.
Osoby które nigdy nie napisały linijki kodu to jak pasażerowie na gape - niby to pomaga ale jak taki producent nagle chce dyktować społeczności warunki to nie dziwie sie Linusowi że mówi to co mówi.
Gdybym zainicjował coś takiego to chciałbym żeby to było popularne i było przydatne, chciałbym żeby było fajne ale w sumie korporacje -odpier(*@& sie od tego - korporacje chciały by na tym zarabiać wcale sie im nie dziwie jak niektorym wspóltwórcom systemu również.(narazie głownym zarobkiem jest support)
Tak jak z dzieckiem - powołuje sie do życia nie po to żeby odcinać kupony, fajnie jeśli po czasie sie usamodzielni źle jeśli rodzic widzi w dziecku sposób na ustawienie sie pod koniec życia.
Zwracamy dziecku prace naszych rodziców.
Komercyjni producenci chcieli by zarobić na systemie w zamian nic nie dać - w wolnym oprogramowaniu jest tylko jedna zapłata - kod źródłowy, wszystko inne służy przede wszystkim pasażerom na gape.
Czytam wasze komentarze, nie pierwszy raz nie tylko na tym forum..kasa popularność kasa albo absurdalne porównania do c64. Jak ktoś chce kibicować niech wyszuka sobie dyscypline sportu nie linuxa.
PS Andree - dawniej miałem bardziej Gatesowe podejście do wolnego oprogramowania - uważałem że źle jeśli licencja GNU ma wirusowy charakter - nie pozwala pobrać kodu, dodać swojego ulepszenia i na ulepszeniu zarabiać(w końcu to moja praca pozawala sprzedawać), uważałem że to jak w powiedzeniu - sam nie zje a nie da sie innym najeść - skutki takiej możliwości widać na przykładzie Androida, MacOSX
Jak ktoś chce tworzyć może uczciwie tworzyć na bazie komercyjnych bibliotek, komercyjnych systemów - jest łatwiej lepiej i skuteczniej. To jest poprostu fair. Wirusowa licencjia to gwarancja że ta wspólnotowa opcja taka pozostanie. Mnie nie obchodzi komercyjny sukces linuxa. Od tego jest BSD.
Tytuł newsa na poziomie 'Faktu' - dno... Niebawem będziecie chyba porno wstawiać byle tylko nabić więcej odsłon, bo żaden poziom merytoryczny jak widać się kompletnie nie liczy wobec kasy.
Robienie sensacji z tego, że p. Torwalds, powiedział parę niecenzueralnych słów jest po prostu żałosne.
Jak ta dziewczyna się uparła żeby mieć w laptopie Linuxa to ma to czego chciała, zdecydowana większość notebooków jest sprzedawana z Windowsem, więc jak ktoś ma Linuxa to najprawdopodobniej wywalił Windowsa i specjalnie wgrał samodzielnie Linuxa.
Jak się wgrywa jakiś system, to zanim się to zrobi należy sprawdzić czy są do niego wszystkie potrzebne sterowniki, a jeżeli takowych nie ma, to albo wybieramy inny system, albo godzimy się z tym, że coś nie będzie działać. A nie najpierw wgrywamy, a potem mamy pretensję do całego świata, że nie działa.
To tak jakbym ja w swoim laptopie usunął windowsa po czym wgrał DOS-a, a następnie słał zażalenia do Nvidii (i jeszcze bonusowe zażalenie do Cyberlinka) że mi PureVideo nie działa....
Ku*wa, nie spodziewałem się znaleźć tylu ignorantów na portalu o tematyce związanej z komputerami.
Linux to NIE TYLKO ''darmowy odpowiednik Windowsa'', jak to niektórzy pojmują.
Teksty typu: 'kogo obchodzi systemik mający poniżej 1% udziału na rynku' tylko pokazują niewiedzę piszących.
Dokładnie.
Co do Linusa to jego złość jest w 100% usprawiedliwiona bo Nvidia czesze kasę na urządzeniach Android ale już sterownika który można napisać w jeden dzień nie chce wydać na PC. Sam Linus nie ma z tego nic oprócz mega szacunku w świecie IT.
A co ci do tego na czym NV czesze kasę? Kolejny komuch, który chce zaglądać innym do portfeli i mówić na czym mają zarabiać? Zarabiają na własnych produktach, a to jakie systemy wspierają, to ich autonomiczna decyzja i Linusikowi nic do tego. Chcą zarabiac na Androidzie, na Linuksie nie chcą (a właściwie to nie mogą, bo Linuks ma za mały udział w rynku, aby na nim zarobić). I nie ważne jak długo pisali by pisali sterownik - nie chcą i nie napiszą - ich sprawa. Niech lepiej Linusik zatroszczy się o to, by udziały Linuksa w desktopie przekroczyły granicę błędu pomiarowego. Wtedy będzie opłacało się pisać sterowniki dla Linuksa. Tylko nie zachowuj sie jak kompletny laik i ignorant i nie wyjeżdżaj mi z serwerami i superkomputerami z Teslą na linuksie - tam akurat sterowniki optimus nie są do niczego potrzebne.
A co do tego, że Torvalds za swoją pracę ma tylko szacunek, to zgoda, pod warunkiem, że do tego szacunku dorzucisz pensyjkę z Fundacji Linuksa.
Co do samego linusa. Jemu płacą koncerny za to żeby mysql szybciej chodził. Nvidia poniekąd płaci mu za pracę ale nie tylko ona i chyba ma prawo do krytycznych uwag? Generalnie sam linus nie jest przeciwko kodowi komercyjnemu itd.
Dlatego, że jądro jest za darmo. Myślcie! Po co płacić grubą kasę za licencje, za sponosorowanie Hurd lub Minix, ew. rozwój własnego projektu, skoro można wziąć od podnieconych owiec gotowe jądro? Nie rozumiecie za grosz, że takie jądro nie jest znikąd - tysiące religijnie zaprogramowanych zealotów poświęca swój czas i energię, żeby potem Google mogło wziąć ich pracę ZA DARMO i zrobić Androida, który pozwala im kontrolować rynek i ZARABIAĆ MILIARDY. Wake up!
A'propos nadbudówki: Znaczy, że jest to niezależna od jądra warstwa i nie ma nic wspólnego z dystrybucjami Linuxa, których aplikacje silnie programowo zależą od jądra. Inaczej mówiąc Linux jest tam tylko jądrem i pełni rolę Murzyna w maszynowni. Czy źle? Nie, w końcu ma wsparcie tysięcy zealotów - to są miliony roboczogodzin, za które Google i korporacje nie płacą, ale mają efekty.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
(ciach, szkoda głupoty powielać)
Po pierwsze Windows nie ma mikrojądra, po drugie iOS działający tylko na sprzęcie za który trzeba płacić grubą kasę w ciągu paru lat i mając kiepski start zrobił sobie udziały na rynku konsumenckim kilka razy większe niż Linux w peaku i zagroził sprzedaży maszyn z Windows. Da się? Da, tylko trzeba mieć produkt, a nie onanizować się nad jądrem, Open Source, czy fałszywymi ideałami.
I na tym zdaniu zaprzestał bym dalszych analiz sytuacji rynkowej linuxa. O BSD można by tak dyskutować o wolnym oprogramowaniu raczej nie.
O żadnej sytuacji rynkowej nie można mówić bo to nie jest kluczem do idei wolnego oprogramowania a licencja słusznie bardzo utrudnia wszelkie rynkowe implementacje w całości.
To tak jakby spotkanie przy piwie na którym kilku gości robi fotki i puszcza w świat nazwać sytuacjami rynkowymi. Nie o to w tym wszystkim chodzi.
Wolne oprogramowanie jest jak fizyka, chemia i inne ogólniedostepne dziedziny wiedzy. Wolna wymiana mysli która sama w sobie nie jest produktem, celem jest pewnego rodzaju wspólnym dobrem.
Przychodzi taki Gates i inny Ballmer i psioczy że tego sprzedać nie można..ale to nie jest na sprzedaż.
Jeśli ktoś spróbuje sprzedać(jak np. OpenOffice) zaraz zrodzi sie potrzeba otwartej wolnej 'wiedzy'(LibreOffice)
Oczywiście idea może wydać sie utopijna, ale jest potrzebna - kłutnie o tym czy opanuje świat kiedy to zrobi albo że nigdy albo ze jest do d. albo ze jest super..to nie pasuje do idei.
Jasne że Linus by chciał aby ta wolność była szeroko dostepna do tego potrzeba rynkowego podejścia i współpracy..ale to jakby przejście dorotki ze świata po drugiej stronie lustra do smutnej rzeczywistości mamony. Przejście całkowite i traktowanie Linuxa jako produktu na sprzedaż to koniec idei, początek zrobienia społeczności w bambuko - pracowaliście, firmy pracowały a teraz 'Linux idzie na giełde' a ja odetne kupony..
Mam nadzieje że dorotka pozostanie w świecie po drugiej stronie lustra i że linux jak dawniej bedzie systemem idei. Dla przykładu samba powstała z niczego, praktycznie bez pomocy - dopiero niedawno otrzymali komplet dokumentacji. Kazda prośba do komercyjnego producenta to tranzakcja w której ten producent czegoś oczekuje w zamian..niektórym zyłka peka bo poczuli sie silni za plecami społeczności i zaczeli krzyczeć - dawaj(np. do Nvidii).
Nie powinni tego robić, a linus tym bardziej - starzeje sie i powoli zapomina że linux to kiedyś był projekt wspólnoty programistów nie produkt na sprzedaż.
...gdyby nie korporacje widzące swój interes w ludziach zaprogramowanych na takie myślenie jak wyżej, to Linux byłby dziś tak wolny i popularny, jak wolni i popularni są programiści do dziś wypuszczający produkcje na Commodore 64
Liczy się tylko i wyłącznie zysk, a nie klient. Oczywiście przy okazji coś tam klient dostaje, ale dla nvidii nie jest istotne dotarcie do 100% udziału rynkowego, jeśli im się to nie opłaca. A może im się nie opłacać, jeśli koszt dodania sterowników dla tych 2% jest większy niż potencjalny zysk.
Inna sprawa, czy to w ogóle prawda. Mogą również po prostu uważać, że na linuksowych systemach jest znacznie mniej niż to 2% zainteresowanych ich sterownikami, bo np. jest tylko 1% na nvidii reszta na amd, a z tego tylko część potrzebuje bardziej zaawansowanego sterownika i zaraz zostajemy z promilami.
udział linuxa w rynku to dokładnie 1.03%. Od tego dojąć sprzęt na innym GPU czy postawione stacje robocze i komu się opłaca inwestować w system martwy na rynku konsumencko-domowym.
Nie przekonają producentów, nie wypromują systemu to nigdy nie będzie idealnie. Takie rozmowy na temat tego systemu toczą się od XXX czasu i nic się nie zmieniło.
Jedni i drudzy olewają ten system i wielu innych producentów.Takie są realia.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
I to własnie idealny argument PRO-linux, bo Android jest na nim oparty, iOS też ma uniksowe korzenie.
(ciach, szkoda głupoty powielać)
Po pierwsze Windows nie ma mikrojądra, po drugie iOS działający tylko na sprzęcie za który trzeba płacić grubą kasę w ciągu paru lat i mając kiepski start zrobił sobie udziały na rynku konsumenckim kilka razy większe niż Linux w peaku i zagroził sprzedaży maszyn z Windows. Da się? Da, tylko trzeba mieć produkt, a nie onanizować się nad jądrem, Open Source, czy fałszywymi ideałami.
Cytat z wikipedia: 'W systemie NT zastosowano architekturę mikrojądrową – podobnie jak w systemie Mach (patrz: jądro systemu operacyjnego), dzięki czemu daną część systemu można ulepszać bez zbytniego naruszania jego innych części.
Co do uznania jądra za mikrojądro istnieją spekulacje. Jądro NT wprawdzie ma pewne cechy mikrojądra, lecz jego budowa stricte odnosi się do architektur warstwowych systemów operacyjnych, co nie wyklucza jednak modułowości jądra.'
Można się sprzeczać , niemniej w szkołach nazywają je mikrojądrem.
Pozatym co według Ciebie w mojej wypowiedzi jest głupotą , chciałbym usłyszeć jakiś argument , oprócz mikrojądra (wgl. czy ja w swojej wypowiedzi gdziekolwiek napisałem , że opiera się na wyłącznie na mikrojądrze...). Windows jest przecież oparty na jądrze hybrydowym czyli zmodyfikowanych architekturach jądra monolitycznego oraz mikrojądra.
95,98 i Me były nakładką na DOS. Najpierw się ładował dos, później extender na którym wisiał system.
Chyba jednak źle sformułowałem odpowiedź , bardziej chodziło mi się , że były bardziej samodzielnymi systemami operacyjnymi.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
I to własnie idealny argument PRO-linux, bo Android jest na nim oparty, iOS też ma uniksowe korzenie.
Poczytaj o jądrze iOS / Mac OS X. To jest offspring NeXT, zupełnie inna technologia. Czy to jest PRO-argument? Jest tak jak napisałem, nie broniąc ani nie skreślając Linuxa jako jądro - zresztą wiele zealotów nie odróżnia jądra od distro, to o czym my tu w ogóle
To trzeba zedytować Wikipedię, bo NIE MA obecnie systemu na mikrojądrze. Jobs latami próbował i wyszło z tego jądro hybrydowe - jądro Windows też jest hybrydowe. Żaden projekt z akademicko poprawnym mikrojądrem jak dotąd nie wypalił, a kiedy korporacje mają do dyspozycji miliardowe oszczędności dzięki Linuxowi, to nikt nie jest zainteresowany dalszymi pracami nad mikrojądrem - w efekcie mamy ot paradoks: Zealoty robiące za darmo jądro Linux niszczą do tego potencjalny postęp.
A to jądro to w zasadzie Darwin. 'Zupełnie innym' nazwać tego raczej nie można.
To trzeba zedytować Wikipedię, bo NIE MA obecnie systemu na mikrojądrze. Jobs latami próbował i wyszło z tego jądro hybrydowe - jądro Windows też jest hybrydowe. Żaden projekt z akademicko poprawnym mikrojądrem jak dotąd nie wypalił, a kiedy korporacje mają do dyspozycji miliardowe oszczędności dzięki Linuxowi, to nikt nie jest zainteresowany dalszymi pracami nad mikrojądrem - w efekcie mamy ot paradoks: Zealoty robiący za darmo jądro Linux niszczą do tego potencjalny postęp.
Zedytowałem poprzednią odpowiedź , nigdzie nie napisałem , że Windows opiera się wyłącznie na mikrojądrze , tylko , że jest mikrojądro.
Napisałem 'Odrębność od DOS'a , mikrojądro i HAL '. Ja już mam dosyć tej dyskusji , podnosze białą flagę i uznaje , że wygrałeś.
EDIT: Haiku OS jest na mikrojądrze.
Swoją drogą wszelkiej maści linuksy są świetną sprawą dla chociażby netbooków, gdzie liczy się cena i mała zasobo-żerność sysopa. Niestety miałem podobny problem jak w tym wywiadzie- asus1215n z optimusem. To jest tylko i wyłącznie lenistwo tak ogromnej korporacji, że nie ma jeszcze sterowników na najpopularniejsze dystrybucje.
Niedoinformowanym przypominam, że czasy boomu na netbooki były największą szansą Linuxa w historii na opanowanie sporego kawałka tortu wśród użytkowników prywatnych, co zamieniło się w największą porażkę tego systemu na tym gruncie. Face it: Po czymś takim możecie włożyć między bajki (jeśli jeszcze ktoś w to wierzy), że Linux będzie miał znaczenie na desktopach czy laptopach. PC powoli są wypierane przez inne urządzenia i czas Linuxa minął - jako środowisko nie przyjmie się już na 1000% (acz jako jądro będzie odwalać czarną robotę tu i ówdzie, tylko że będzie niewidoczny i zastępowalny - w razie gdyby zealoty się zbuntowały). Ba, sam Windows jest zagrożony
Teraz jest za to boom na tablety i tableto-netbooki z Androidem, który jest na jądrze Linuksa, więc wg. obecnych tu na forum purystów jest Linuksem. Tylko skąd ten brak radości z tego powodu?
W przypadku Androida kluczową decyzją było zastąpienie bibliotek GNU libc przez okrojone biblioteki libc Bionic na licencji BSD, niezgodne w takich kwestiach jak wielowątkowość, obsługa wyjątków c++, brak załączonych bibliotek szablonów STL i typu wide char.
Wyeliminowało to w sumie niepożądaną możliwość kompilowania zaawansowanych programów przeznaczonych dla innych dystrybucji Linuksa, co bardzo się nie podobało niektórym 'ewangelistom' Linuksa.
Ponadto dzięki temu nie zachodzi obawa 'infekcji' kodu własnościowego Google'a działającego w przestrzeni użytkownika przez licencje GNU (GPL i LGPL). Tak więc Google wziął sobie to z efektów pracy społeczności GNU to co mu się podobało, tak jak ryba która zjadła przynętę, ale nie dała się złapać na haczyk.
Bo tych dwóch graczy ma większość patentów - nie papierowych a działających rozwiązań. Każdy inny wchodzi na pole minowe. Obejść nie zawsze się da, a jak się da rozwiązanie może być mało efektywne. Najprościej powiedzieć, że to przez sterowniki. Intel chciał zrobić GPU na rdzeniach x86 i poległ. Zrozumiał też że w ten sposób nic nie zwojuje. Jednak ta porażka czegoś go nauczyła i postawię kasztany przeciwko orzechom, że w obecnych IGP intela jest wiele z Larabee. Jeśli układ działa w całości poprawnie i jest zgodny sprzętowo ze standardem, to nie ma problemów z napisaniem sterowników. Problemy są kiedy trzeba sterownikami maskować źle działające funkcje. W przypadku larabee było wszytko do 'maskowania' - przepisanie tego co sprzętowo jest wykonywane na GPU na program x86. Taki sterownik musiał by być wielowątkowym emulatorem działającym na takiej karcie/układzie. Efekty tej pracy były widoczne w sterownikach do IGP intela, kiedy cpu mogło przejąć wykonywanie części niedostępnych funkcji w GPU.
HyperX
'Bardziej samodzielne' lepiej pasuje
Linux to nie to co widzimy na ekranie, linux to jądro. Wszystko inne to już programy uruchamiane przez to jądro. Czyli wszędzie gdzie jest jądro linuxa mamy do czynienia z LINUX-em. A to że urządzenia z Linuxem potrafią występować w różnej postaci, świadczy tylko o tym jak elastycznym i dobrze napisanym jądrem systemu jest linux.
Aha, jeszcze Matrox robi profesjonalne karty na własnych GPU.
I to właśnie gry są problemem który odstraszył PowerVR od rynku PC-tów (karty Kyro), chociaż świetnie sobie radzi na rynku układów wbudowanych.
Z powodu słabości ATI w OpenGL twórcy gier byli zmuszeni przez wiele lat stosować wyłącznie DirectX. W wyniku tego braku konkurencji efekty stereoskopowe 3D na kartach konsumenckich działają tylko w DirectX, żeby działały także w OpenGL trzeba kupić kartę profesjonalną.
HyperX
'Bardziej samodzielne' lepiej pasuje
Przyznaje się , że moja wiedza z zakresu systemów Windows 95/98 jak i wcześniejszych jest niewielka , prawdopodobnie dlatego , że dopiero od czasów Windows XP zaczeła się dla mnie właściwa przygoda z komputerami , ale dziękuje za uznanie 'pasowania'
@Vega: Taa ... jedno 'Pier****** się' i już jaka dyskusja
Masz w tym jakiś problem?
Popularnośc systemu wpływa na kierunek jego rozwoju, ale sam system to pewnego rodzaju kompilacja wolnego oprogramowania która by istniała nawet jesli nie istniał by system, nic do tego korporacjom - to ich problem.
Teraz jest za to boom na tablety i tableto-netbooki z Androidem, który jest na jądrze Linuksa, więc wg. obecnych tu na forum purystów jest Linuksem. Tylko skąd ten brak radości z tego powodu?
W przypadku Androida kluczową decyzją było zastąpienie bibliotek GNU libc przez okrojone biblioteki libc Bionic na licencji BSD, niezgodne w takich kwestiach jak wielowątkowość, obsługa wyjątków c++, brak załączonych bibliotek szablonów STL i typu wide char.
Wyeliminowało to w sumie niepożądaną możliwość kompilowania zaawansowanych programów przeznaczonych dla innych dystrybucji Linuksa, co bardzo się nie podobało niektórym 'ewangelistom' Linuksa.
Ponadto dzięki temu nie zachodzi obawa 'infekcji' kodu własnościowego Google'a działającego w przestrzeni użytkownika przez licencje GNU (GPL i LGPL). Tak więc Google wziął sobie to z efektów pracy społeczności GNU to co mu się podobało, tak jak ryba która zjadła przynętę, ale nie dała się złapać na haczyk.
Oparcie Androida o linuxa dla społeczności byłoby bezwartościowe - w niczym to linuxowi by nie pomagało gdyby nie fakt ze androida jest już znowu wspólny z ogólnym kernelem dzieki temu jest wsparcie w obsługe sprzetu. Obustronny w tym interes i google dobrze o tym wiedział, nie dali by rady tak dalej.
Trzeba pamietać po co ten system był stworzony - ruch wolnego oprogramowania był pierwszy, pasjonaci tworzyli sobie programiki ale nie mieli swojego systemu, no to stworzyli.
Osoby które nigdy nie napisały linijki kodu to jak pasażerowie na gape - niby to pomaga ale jak taki producent nagle chce dyktować społeczności warunki to nie dziwie sie Linusowi że mówi to co mówi.
Gdybym zainicjował coś takiego to chciałbym żeby to było popularne i było przydatne, chciałbym żeby było fajne ale w sumie korporacje -odpier(*@& sie od tego - korporacje chciały by na tym zarabiać wcale sie im nie dziwie jak niektorym wspóltwórcom systemu również.(narazie głownym zarobkiem jest support)
Tak jak z dzieckiem - powołuje sie do życia nie po to żeby odcinać kupony, fajnie jeśli po czasie sie usamodzielni źle jeśli rodzic widzi w dziecku sposób na ustawienie sie pod koniec życia.
Zwracamy dziecku prace naszych rodziców.
Komercyjni producenci chcieli by zarobić na systemie w zamian nic nie dać - w wolnym oprogramowaniu jest tylko jedna zapłata - kod źródłowy, wszystko inne służy przede wszystkim pasażerom na gape.
Czytam wasze komentarze, nie pierwszy raz nie tylko na tym forum..kasa popularność kasa albo absurdalne porównania do c64. Jak ktoś chce kibicować niech wyszuka sobie dyscypline sportu nie linuxa.
PS Andree - dawniej miałem bardziej Gatesowe podejście do wolnego oprogramowania - uważałem że źle jeśli licencja GNU ma wirusowy charakter - nie pozwala pobrać kodu, dodać swojego ulepszenia i na ulepszeniu zarabiać(w końcu to moja praca pozawala sprzedawać), uważałem że to jak w powiedzeniu - sam nie zje a nie da sie innym najeść - skutki takiej możliwości widać na przykładzie Androida, MacOSX
Jak ktoś chce tworzyć może uczciwie tworzyć na bazie komercyjnych bibliotek, komercyjnych systemów - jest łatwiej lepiej i skuteczniej. To jest poprostu fair. Wirusowa licencjia to gwarancja że ta wspólnotowa opcja taka pozostanie. Mnie nie obchodzi komercyjny sukces linuxa. Od tego jest BSD.
Robienie sensacji z tego, że p. Torwalds, powiedział parę niecenzueralnych słów jest po prostu żałosne.
Jak ta dziewczyna się uparła żeby mieć w laptopie Linuxa to ma to czego chciała, zdecydowana większość notebooków jest sprzedawana z Windowsem, więc jak ktoś ma Linuxa to najprawdopodobniej wywalił Windowsa i specjalnie wgrał samodzielnie Linuxa.
Jak się wgrywa jakiś system, to zanim się to zrobi należy sprawdzić czy są do niego wszystkie potrzebne sterowniki, a jeżeli takowych nie ma, to albo wybieramy inny system, albo godzimy się z tym, że coś nie będzie działać. A nie najpierw wgrywamy, a potem mamy pretensję do całego świata, że nie działa.
To tak jakbym ja w swoim laptopie usunął windowsa po czym wgrał DOS-a, a następnie słał zażalenia do Nvidii (i jeszcze bonusowe zażalenie do Cyberlinka) że mi PureVideo nie działa....
Linux to NIE TYLKO ''darmowy odpowiednik Windowsa'', jak to niektórzy pojmują.
Teksty typu: 'kogo obchodzi systemik mający poniżej 1% udziału na rynku' tylko pokazują niewiedzę piszących.
Dokładnie.
Co do Linusa to jego złość jest w 100% usprawiedliwiona bo Nvidia czesze kasę na urządzeniach Android ale już sterownika który można napisać w jeden dzień nie chce wydać na PC. Sam Linus nie ma z tego nic oprócz mega szacunku w świecie IT.
A co ci do tego na czym NV czesze kasę? Kolejny komuch, który chce zaglądać innym do portfeli i mówić na czym mają zarabiać? Zarabiają na własnych produktach, a to jakie systemy wspierają, to ich autonomiczna decyzja i Linusikowi nic do tego. Chcą zarabiac na Androidzie, na Linuksie nie chcą (a właściwie to nie mogą, bo Linuks ma za mały udział w rynku, aby na nim zarobić). I nie ważne jak długo pisali by pisali sterownik - nie chcą i nie napiszą - ich sprawa. Niech lepiej Linusik zatroszczy się o to, by udziały Linuksa w desktopie przekroczyły granicę błędu pomiarowego. Wtedy będzie opłacało się pisać sterowniki dla Linuksa. Tylko nie zachowuj sie jak kompletny laik i ignorant i nie wyjeżdżaj mi z serwerami i superkomputerami z Teslą na linuksie - tam akurat sterowniki optimus nie są do niczego potrzebne.
A co do tego, że Torvalds za swoją pracę ma tylko szacunek, to zgoda, pod warunkiem, że do tego szacunku dorzucisz pensyjkę z Fundacji Linuksa.