komentarze
sztajnolZobacz profil
Poziom ostrzeżenia: 0%
sztajnol2012.03.15, 10:06
Hmm... Zawsze przy okazji jakiegoś nowego produktu (najczęściej różniącego się od poprzedniego troszkę wyglądem i może jeszcze jakimś szczególikiem), można przeczytać peany jakie toż to urządzenie nie jest rewolucyjne...
'[...] wyposażony został także w precyzyjny scroll umożliwiający przewijanie w górę oraz w dół, jak również przechylenia na bok. Ta wyjątkowa rolka doskonale sprawdzi się zarówno w skomplikowanych aplikacjach graficznych jak również pracach biurowych oraz multimediach.' - scroll 4-kierunkowy w mojej 4-letniej myszce też sobie chwalę, i też w wielu aplikacjach z których korzystam. Jeżeli TERAZ to jest jakaś rewolucja, to znaczy że 4 lata temu był falstart.
'Także przewijanie przez długie strony internetowe stanie się łatwe jak nigdy dotąd.' - taki typowy anglojęzyczny bełkot marketingowy że coś-tam jest cudowne 'as never before'. Jakże stereotypowe. No, chyba że dla kogoś wcześniej było to trudne, to przepraszam. A za miesiąc czy dwa wyjdzie nowe urządzenie (jakiekolwiek), które też będzie 'as never before' i coś tam będzie jeszcze łatwiejsze, co dotychczas wydawało się fizycznie niemożliwe.
'Dzięki uchwytom z miękkiej gumy [...] pozwala, aby nasza dłoń leżała w naturalny i wygodny sposób.' - znowu ileś tam lat temu falstart wielkiej rewolucji w przypadku mojej myszki.
'Niewielki rozmiar gryzonia sprawia, że z łatwością możesz zabierać ją gdziekolwiek tylko zechcesz.' - ciężko mi sobie wyobrazić gryzonia wielkości szuflady, żeby były z nim trudności w transporcie.
O Logitech Unifying - fajna idea z jednym nadajnikiem USB, tylko o co chodzi z tym żeby całość (czyli wszystkie te urządzenia podłączone do kompa) 'idealnie pasowała do otoczenia'? Mają się zlać z tłem? Kameleon na USB? A w sumie... skoro mysz, to może i kameleon (pies, krokodyl, ośmiornica...).
Nawet kształt tej myszy jest jakoś mocno podobny do mojego gryzonia (tej samej firmy zresztą). Czy przypadkiem Logitech nie opatentował kształtu myszy, tak jak Apple prostokąta i pewnego owocu?
Sorry za ten prześmiewczy ton, nie chodzi mi w zasadzie o treść powyższego newsa w odniesieniu do wysiłku autora w jego napisanie (a raczej przetłumaczenie), lecz o stereotypowo-bełkocąco-farmazoński ton źródłowych materiałów marketingowych publikowanych przez firmy wypuszczające jakiś nowy produkt, który oczywiście MUSI być lepszy od poprzedniego, aby użytkownik od razu poleciał do sklepu, mimo że w domu ma coś co jest w 99% tym samym.
Funkcja komentowania została wyłączona. Do dyskusji zapraszamy na forum.