Nie masz racji. Sporo osób kupiłoby nawet low-end za 1000 zł z pocałowaniem ręki, jeżeli sytuacja tego wymaga. Nie mówię tu o Janach Kowalskich z jakiegoś Kopydłowa, tylko o firmach, gdzie akurat komputer się schrzanił i cały system zamówień stoi. Im dłużej stoi, tym większe straty, a te niekiedy sięgają tysięcy zł dziennie, więc nawet kupno takiego przecenionego kompa byłoby lepszą opcją dla nich niż siedzenie z założonymi rękoma i czekanie na cud.
Może nie zauważyłeś jak wyglądała sytuacja rynkowa w latach '80, gdy większość sprzedawanych komputerów wszelkiej maści lądowało właśnie w firmach. Większość spółek IT, poza nielicznymi wyjątkami (np. IBM) daleko było do swojej obecnej pozycji na rynku czy giełdzie. Firmy IT stały się gigantami z miliardowymi zyskami dzięki upowszechnieniu komputerów. Procesory Intela, AMD czy ARMy są powszechne (w przeciwieństwie do takich Power6/7) bo są tanie (w przeciwieństwie do Power 6/7). Gdyby procesory Intela przestałyby byś tanie, to oczywiście ciągle znajdywaliby się klienci, ale przestałyby być powszechne, a to dla nich zupełnie nieopłacalne.
Jak już pisałem: Lepiej sprzedać setki tysięcy CPU za kilkadziesiąt dolarów, niż kilka tysięcy CPU za kilkaset dolarów.
Ale zdrowa konkurencja zawsze pomaga, wystarczy sięgnąć pamięcią do czasów HD48xx i GTX2xx
@up
Temu nie przeczę, ale nie przesadzajmy już tak bardzo z jej znaczeniem czy monopolami. W szerszym ujęciu każda firma konkuruje z każdą, nawet lokalna piekarnia z globalnym producentem elektroniki, bo im więcej ktoś wyda na elektronikę, tym mniej mu zostanie na bułki .
A o cenach decyduje przede wszystkim i tak to, dla kogo przeznaczony jest produkt (np. na produktach luksusowych, elitarnych można bez obaw zdzierać ile się da) i ile ten ktoś ma w portfelu, żeby mógł sobie pozwolić na zakup (bo jak sobie nie pozwoli, to firma, niezależnie od tego jak wysoką cenę dowali, i tak nie zarobi).
O rly? Patrz zarobki IBM, a AMD
Ciekawe argument tyle, że niewiadomo skąd wzięty - zostawiam to Twojej domyślności.
Btw, AMD ma pomiędzy 10-11 tys. pracowników, zaś IBM ponad 425 tys - to chyba dość dobrze ilustruje różnicę?
Nie masz racji. Sporo osób kupiłoby nawet low-end za 1000 zł z pocałowaniem ręki, jeżeli sytuacja tego wymaga. Nie mówię tu o Janach Kowalskich z jakiegoś Kopydłowa, tylko o firmach, gdzie akurat komputer się schrzanił i cały system zamówień stoi. Im dłużej stoi, tym większe straty, a te niekiedy sięgają tysięcy zł dziennie, więc nawet kupno takiego przecenionego kompa byłoby lepszą opcją dla nich niż siedzenie z założonymi rękoma i czekanie na cud.
Może nie zauważyłeś jak wyglądała sytuacja rynkowa w latach '80, gdy większość sprzedawanych komputerów wszelkiej maści lądowało właśnie w firmach. Większość spółek IT, poza nielicznymi wyjątkami (np. IBM) daleko było do swojej obecnej pozycji na rynku czy giełdzie. Firmy IT stały się gigantami z miliardowymi zyskami dzięki upowszechnieniu komputerów. Procesory Intela, AMD czy ARMy są powszechne (w przeciwieństwie do takich Power6/7) bo są tanie (w przeciwieństwie do Power 6/7). Gdyby procesory Intela przestałyby byś tanie, to oczywiście ciągle znajdywaliby się klienci, ale przestałyby być powszechne, a to dla nich zupełnie nieopłacalne.
Jak już pisałem: Lepiej sprzedać setki tysięcy CPU za kilkadziesiąt dolarów, niż kilka tysięcy CPU za kilkaset dolarów.
Ale zdrowa konkurencja zawsze pomaga, wystarczy sięgnąć pamięcią do czasów HD48xx i GTX2xx
Temu nie przeczę, ale nie przesadzajmy już tak bardzo z jej znaczeniem czy monopolami. W szerszym ujęciu każda firma konkuruje z każdą, nawet lokalna piekarnia z globalnym producentem elektroniki, bo im więcej ktoś wyda na elektronikę, tym mniej mu zostanie na bułki
A o cenach decyduje przede wszystkim i tak to, dla kogo przeznaczony jest produkt (np. na produktach luksusowych, elitarnych można bez obaw zdzierać ile się da) i ile ten ktoś ma w portfelu, żeby mógł sobie pozwolić na zakup (bo jak sobie nie pozwoli, to firma, niezależnie od tego jak wysoką cenę dowali, i tak nie zarobi).