Sam kupiłem fotel z podobnym mechanizmem (synchro, to nie jest zwykłe bujanie!) i o zbliżonych opcjach regulacji za 1300 zł ('Jedyny o takich możliwościach w tej cenie!' - to slogan producenta), bo przecież nie wydam tysiąca dolarów (albo prawie dwa razy więcej w Polsce) na hermana millera... Gdybym nie miał dość, tobym wymienił już drugi egzemplarz, na szczęście w tym popsuła się tylko mniej istotna przy moich parametrach funkcja, zresztą ta sama co w pierwszym. A taki Herman Miller słynie z jakości i trwałości... Następnym razem poniżej 2 tys. nie zejdę.
Oczywiście, 6 tys. zł to za dużo, z drugiej strony, jak to mówią, cheap is cheap.
@up: 'cheap is cheap' wmawiają ludzie, którzy produkują takie rzeczy, a z braku konkurencji mogą dyktować takie ceny ;]
Znajomy ma podobny fotel do twojego i mimo, że faktycznie jest bardzo wygodny, to nie dał bym w życiu za niego 1500 zł. To tylko zestaw rurek i 'siatek'. Pomysł, wykonanie - ok, ale nie za TYLE, szczególnie, że ktoś ma czeloność nazywać to 'cheap', bo wytworzenie takiego fotela to zapewne 200-300 zł z robocizną, reszta to brak konkurencji oraz marka. Od zwykłego fotela za 100 zł różni się w zasadzie jedynie tym, ze ma kilka razy więcej możliwości regulacji - to stanowi o jego wygodzie, ale absolutnie nie usprawiedliwia ceny.
P.S. A poza tym to fotel z artykułu musi być piekielnie niewygodny. Ja osobiście wiercę się cały czas przed kompem i przyjmuję jakiś miliard różnych pozycji (takie mam zwyczaje - ale lekarz mówił, że to bardzo zdrowe, bo siedzenie ciągle w jednej pozycji destrukcyjnie wpływa na układ ruchu, szczególnie stawy). Chyba bym zwariował nie mogąc np. założyć nogi na nogę ze zgiętym kolanem, podwinąć nogi pod tyłek, siąść bokiem, po turecku, z nogami na stole czy innym meblu stojącym w pobliżu... Jedynie siedzieć/półleżeć w 'jedynej słusznej wygodnej pozycji' na tym fotelu.
PP.S. Osoba, która napisała 'fotel, który jest jednocześnie pełnym stanowiskiem pracy', chyba nigdy jeszcze nie miała okazji pracować przy komputerze ;p
Pełne stanowisko pracy? A gdzie miejsce na papiery, książki, drukarkę, kawę, przekąskę, jakieś drobne akcesoria typu pendrive, jakaś szuflada, czy coś? A no nie ma, więc gdzie tu miejsce pracy? Przecież wyłażenie z tego fotela co 5 min, żeby cokolwiek sięgnąć to masakra. Bo wychylić się nawet nie masz jak - z każdej strony jesteś zabudowany, jak niemowlak w łóżeczku.
PPP.S. Ponadto chcąc pracować na tym fotelu, ograniczamy się do laptopa.
[...] Znajomy ma podobny fotel do twojego i mimo, że faktycznie jest bardzo wygodny, to nie dał bym w życiu za niego 1500 zł. To tylko zestaw rurek i 'siatek'. Pomysł, wykonanie - ok, ale nie za TYLE, szczególnie, że ktoś ma czeloność nazywać to 'cheap', bo wytworzenie takiego fotela to zapewne 200-300 zł z robocizną, reszta to brak konkurencji oraz marka.
I jeszcze koszty stałe, linia produkcyjna, magazyn... Poza tym gdyby coś takiego kosztowało kilkaset złotych, to można by się spodziewać, że konstrukcja jest testowana głównie przez użytkowników. Na przykład gdy kupowałem swój, to dostałem wersję pozbawioną jednej funkcji obecnej we wcześniejszej, bo jak usłyszałem od producenta, okazała się wadliwa. Podejrzewam, że droższy producent, wprowadzając coś takiego, zaprojektowałby kilka różnych wersji, a potem intensywnie wszystkie testował, odbijając to sobie na końcowej cenie finalnego produktu.
Od zwykłego fotela za 100 zł różni się w zasadzie jedynie tym, ze ma kilka razy więcej możliwości regulacji - to stanowi o jego wygodzie, ale absolutnie nie usprawiedliwia ceny.
Od fotela za 100 zł? A synchro, czyli bujanie ze zmianą kąta rozwarcia, zmiennym oporem i jego regulacją? No i te możliwości regulacji, o których piszesz, to nie zwykłe wyżej/niżej. Zmiana rozkładu twardości siedziska zależnie od budowy anatomicznej, blokada manetką... Niektóre mają nawet regulację nachylenia siedziska... To wymaga zaprojektowania, testowania, prototypów - a że Polak mądry po szkodzie, to na fotelu oszczędza się najbardziej (nawet bardziej niż na monitorze), więc i sprzedaż jest niewielka. Gdyby zamiast 2-3 tys. zł coś takiego kosztowało 700, to i tak prawie wszyscy kupowaliby fotele za 100-200. Na podobnej zasadzie piraci się gry dostępne w kiosku za 10-20 zł.
P.S. A poza tym to fotel z artykułu musi być piekielnie niewygodny. Ja osobiście wiercę się cały czas przed kompem i przyjmuję jakiś miliard różnych pozycji (takie mam zwyczaje - ale lekarz mówił, że to bardzo zdrowe, bo siedzenie ciągle w jednej pozycji destrukcyjnie wpływa na układ ruchu, szczególnie stawy).
Możliwe, że inny po prostu zaleciłby Ci wstawanie co kilkanaście minut i parę przysiadów. Swoją drogą, synchro trochę tu pomaga.
Chyba bym zwariował nie mogąc np. założyć nogi na nogę ze zgiętym kolanem, podwinąć nogi pod tyłek, siąść bokiem, po turecku, z nogami na stole czy innym meblu stojącym w pobliżu... Jedynie siedzieć/półleżeć w 'jedynej słusznej wygodnej pozycji' na tym fotelu.
Może w odpowiednim fotelu nie drętwiałbyś aż tak bardzo?
@wojtzuch: przy produkcji na skalę większą niż kilkadziesiąt sztuk to niestety cena produkcji jest taka, jak podałem Chyba ze produkują to w luksusowym biurowcu w środku Londynu ;p Nam się tylko wmawia, ze takie rzeczy/standardy/funkcje jak wymieniłeś kosztują +100 zł, +200 zł, +300 zł. Tak na prawdę to modyfikacja konstrukcji i dodatkowe części do takich ulepszeń to kilkanaście złotych.
Co do testów - no z tego co piszesz, to własnie na userach testują (mówiłes że co ci się 2x to samo popsuło? ;> )
Ja zmieniam pozycję na krześlie co kilka minut, nie będę wstawał co 5 min robić przysiadów ;] Nie mam problemów z drętwieniem czy podobnymi rzeczami, po prostu czuję znaczny dyskomfort siedząc/stojąc/leżąc dłużej niż kilka-kilkanaście minut w jednej pozycji - i z lekarzem chodziło o to, że właśnie ten mój zwyczaj zmiany pozycji co parę minut jest wg lekarza znacznie zdrowszy, niż siedzenie w jednej pozycji bez ruchu np. przez 2h. Nie ważne na jakim krześle/łóżku/fotelu/dywanie/podłodze
pu$2ek @ 2012.01.17 15:47
Zawsze najbardziej brakuje mi możliwości oparcia przedramienia z dłonią trzymającą myszkę na jednej płaszczyźnie.
Dlatego ja nigdy nie lubiłem (wprost NIE CIERPIAŁEM) biurek z półkami na klawiaturę. Ja klawiaturę zawsze stawiam po prostu na biurku (ewentualną klawiaturo-półkę wywalam albo wykorzystuję na papiery). Dzięki temu przedramię (i łokieć jesli lubisz) możesz wygodnie położyć na biurku. Poza tym jak sie nie krzysta z półki na klawe, to nie trzeba jej wysuwać, w związku z tym można się bliżej do biurka przysunąć (i nie siedzieć pochylonym do przodu jak Quasimodo, jak niektórzy mają w zwyczaju) i np. odchylić w fotelu do tyłu, łapska mając wygodnie wyciągnięte do przodu, na biurko, do myszy i klawy (a nie podkurczone jak Smeagol, żeby móc operować na ledwie co wysuniętej półce z klawą/mychą).
To jest chyba najwyższy model tego producenta nielicząc fotela z artykułu. Tam doliczyłbym z 1000zł netto do kosztów produkcji i wtedy 2k wydaje się realną kwotą.
Co do testów - no z tego co piszesz, to własnie na userach testują (mówiłes że co ci się 2x to samo popsuło? ;> )
No tak, ale ja kupiłem 'najtańszy na rynku o takich możliwościach'. Gdybym kupił coś Hermanna Millera, tobym pewnie nie narzekał, one podobno działają jak nowe nawet po 10 latach. No ale są kilka razy droższe... Gdyby producent mojego dłużej testował prototypy i poszczególne egzemplarze, pewnie duża część odpadłaby w przedbiegach. A tak wydałem 'tylko' tysiąc trzysta i cieszę się, że w drugim egzemplarzu padła tylko blokada wysunięcia siedziska, które po trzech latach tylko trochę się rusza na podstawie. Na szczęście w pozycji wyjściowej jest na styk.
Nigdy w życiu. Chyba że to jest robione ręcznie, na zamówienie, gdzieś np. w Niemczech. To jest garść pospawanych stalowych profili, parę plastików, tłok (chyba najdroższa część), garść stalowej drobnicy. Najdroższy z tego jest projekt, dlatego małe serie czy oryginalne konstrukcje w połączeniu z marką są takie drogie. Co wcale nie znaczy, że lepsze.
P.S. A ja na mój obecny wydałem 150 zł i wiem, że mam to, za co zapłaciłem. Średnio wygodne badziewie (choć to akurat głównie kwestia niedopasowania do biurka), które po roku zaczyna się rozlatywać i którego nie będzie mi szkoda, jak się rozleci do końca. Ale przynajmniej mogę się pobujać
Wydając 10x tyle chcę to poczuć, a siedziałem u znajomego na takim krześle (nie mam pojęcia jaka to była marka czy jaka półka jakościowa) i nie była to żadna rewelacja w porównaniu z moim badziewiem, wg mnie warta góra 500-600 zł, a nie 1500 zł, które on zapłacił.
Jestem w stanie zrozumieć niemal każdą cenę niemal każdego produktu - ale albo niech jest ona adekwatna do jakości (oczywiście nie mówię, że liniowo od niej zależna), albo niech ma tą idiotyczną etykietkę 'tylko dla bogatych idiotów' i precz z tym z moich oczu.
To się dowiedz ile kosztuje dobrej jakości bydlęca skóra z włoskich garbarni a potem porównaj to do tych nędznych, tanich, tłustych skór świńskich na tanich krzesłach.
Dalej - podstawa jezdna (często zbudowana z aluminium, do tego polerowanego) wytrzymuje obciążenie (w przypadku krzeseł Nowego Stylu) dwóch ton co jest potwierdzane odpowiednimi testami wytrzymałościowymi.
W Chińskich tanich krzesłach masz ordynarnie pospawaną stalową podstawę bez żadnych testów. Do tego spawy są na wierzchu co się najczęściej osłania tandetną plastikową osłonką.
Nie wspominając o takich duperelach jak jakość pianki poliuretanowej czy wytrzymałości podłokietnika. W dobrej jakości krześle na podłokietniku może usiąść 100 kilowa osoba i nic mu się nie stanie.
testowałem - siedzi sie wygodnie i tylko siedzi...praca?ręcę bola po 30 minutach
switch dziecko świńskiej skóry nie da sie do niczego zastosować prócz butów
Telvas szukałem w zeszłym roku fotela biurowego
To co stało w agata meble za 350-550 zeta znajdowałem praktycznie 3 razy taniej - popieram - kosmiczne ceny to tylko wymysł producenta i sklepu a zarobek na tym jest olbrzymi
w firmie też wymienialiśmy - za dziadostwo krzykneli nam 450 od sztuki - namówiłem do unieważnienia przetargu bo to samo w necie kosztuje 170 pln
To się dowiedz ile kosztuje dobrej jakości bydlęca skóra z włoskich garbarni a potem porównaj to do tych nędznych, tanich, tłustych skór świńskich na tanich krzesłach.
Dalej - podstawa jezdna (często zbudowana z aluminium, do tego polerowanego) wytrzymuje obciążenie (w przypadku krzeseł Nowego Stylu) dwóch ton co jest potwierdzane odpowiednimi testami wytrzymałościowymi.
W Chińskich tanich krzesłach masz ordynarnie pospawaną stalową podstawę bez żadnych testów. Do tego spawy są na wierzchu co się najczęściej osłania tandetną plastikową osłonką.
Nie wspominając o takich duperelach jak jakość pianki poliuretanowej czy wytrzymałości podłokietnika. W dobrej jakości krześle na podłokietniku może usiąść 100 kilowa osoba i nic mu się nie stanie.
Jak agrafkę ze złota zrobisz, to też będzie kosztować wielokrotnie więcej, niż normalna agrafka, co nie znaczy, że będzie od niej lepsza. No, może nie zardzewieje. Ale 'nierdzewienie' nie jest istotną zaletą agrafki, w szczególności biorąc pod uwagę jej koszt.
Zamiast o 'skórze z włoskich garbarni' kolega lepiej poczyta o podstawach inżynierii materiałowej, bo akurat stal ma większą wytrzymałość od aluminium. Poza tym 2 tony wytrzymałości dla stalowego profilu to nic specjalnego - nie musi on być specjalnie gruby, żeby tyle wytrzymać. No ale ludziom napis 'wytrzymałość podstawy jezdnej: 2 TONY!!!' napisany wielkimi złotymi literkami na czerwonym tle działa na wyobraźnię...
ZIB, słoneczko, gdybyś był zorientowany w branży to wiedziałbyś, że świńskie skóry są również stosowane na meblach. Co wcale nie jest rozwiązaniem dobrym. I dobre firmy tego nie robią.
I to ma być artykuł? Niejeden news jest bardziej rozbudowany.
Oczywiście, 6 tys. zł to za dużo, z drugiej strony, jak to mówią, cheap is cheap.
Znajomy ma podobny fotel do twojego i mimo, że faktycznie jest bardzo wygodny, to nie dał bym w życiu za niego 1500 zł. To tylko zestaw rurek i 'siatek'. Pomysł, wykonanie - ok, ale nie za TYLE, szczególnie, że ktoś ma czeloność nazywać to 'cheap', bo wytworzenie takiego fotela to zapewne 200-300 zł z robocizną, reszta to brak konkurencji oraz marka. Od zwykłego fotela za 100 zł różni się w zasadzie jedynie tym, ze ma kilka razy więcej możliwości regulacji - to stanowi o jego wygodzie, ale absolutnie nie usprawiedliwia ceny.
P.S. A poza tym to fotel z artykułu musi być piekielnie niewygodny. Ja osobiście wiercę się cały czas przed kompem i przyjmuję jakiś miliard różnych pozycji (takie mam zwyczaje - ale lekarz mówił, że to bardzo zdrowe, bo siedzenie ciągle w jednej pozycji destrukcyjnie wpływa na układ ruchu, szczególnie stawy). Chyba bym zwariował nie mogąc np. założyć nogi na nogę ze zgiętym kolanem, podwinąć nogi pod tyłek, siąść bokiem, po turecku, z nogami na stole czy innym meblu stojącym w pobliżu... Jedynie siedzieć/półleżeć w 'jedynej słusznej wygodnej pozycji' na tym fotelu.
PP.S. Osoba, która napisała 'fotel, który jest jednocześnie pełnym stanowiskiem pracy', chyba nigdy jeszcze nie miała okazji pracować przy komputerze ;p
Pełne stanowisko pracy? A gdzie miejsce na papiery, książki, drukarkę, kawę, przekąskę, jakieś drobne akcesoria typu pendrive, jakaś szuflada, czy coś? A no nie ma, więc gdzie tu miejsce pracy? Przecież wyłażenie z tego fotela co 5 min, żeby cokolwiek sięgnąć to masakra. Bo wychylić się nawet nie masz jak - z każdej strony jesteś zabudowany, jak niemowlak w łóżeczku.
PPP.S. Ponadto chcąc pracować na tym fotelu, ograniczamy się do laptopa.
[...] Znajomy ma podobny fotel do twojego i mimo, że faktycznie jest bardzo wygodny, to nie dał bym w życiu za niego 1500 zł. To tylko zestaw rurek i 'siatek'. Pomysł, wykonanie - ok, ale nie za TYLE, szczególnie, że ktoś ma czeloność nazywać to 'cheap', bo wytworzenie takiego fotela to zapewne 200-300 zł z robocizną, reszta to brak konkurencji oraz marka.
I jeszcze koszty stałe, linia produkcyjna, magazyn... Poza tym gdyby coś takiego kosztowało kilkaset złotych, to można by się spodziewać, że konstrukcja jest testowana głównie przez użytkowników. Na przykład gdy kupowałem swój, to dostałem wersję pozbawioną jednej funkcji obecnej we wcześniejszej, bo jak usłyszałem od producenta, okazała się wadliwa. Podejrzewam, że droższy producent, wprowadzając coś takiego, zaprojektowałby kilka różnych wersji, a potem intensywnie wszystkie testował, odbijając to sobie na końcowej cenie finalnego produktu.
Od fotela za 100 zł? A synchro, czyli bujanie ze zmianą kąta rozwarcia, zmiennym oporem i jego regulacją? No i te możliwości regulacji, o których piszesz, to nie zwykłe wyżej/niżej. Zmiana rozkładu twardości siedziska zależnie od budowy anatomicznej, blokada manetką... Niektóre mają nawet regulację nachylenia siedziska... To wymaga zaprojektowania, testowania, prototypów - a że Polak mądry po szkodzie, to na fotelu oszczędza się najbardziej (nawet bardziej niż na monitorze), więc i sprzedaż jest niewielka. Gdyby zamiast 2-3 tys. zł coś takiego kosztowało 700, to i tak prawie wszyscy kupowaliby fotele za 100-200. Na podobnej zasadzie piraci się gry dostępne w kiosku za 10-20 zł.
Możliwe, że inny po prostu zaleciłby Ci wstawanie co kilkanaście minut i parę przysiadów. Swoją drogą, synchro trochę tu pomaga.
Może w odpowiednim fotelu nie drętwiałbyś aż tak bardzo?
Co do testów - no z tego co piszesz, to własnie na userach testują (mówiłes że co ci się 2x to samo popsuło? ;> )
Ja zmieniam pozycję na krześlie co kilka minut, nie będę wstawał co 5 min robić przysiadów ;] Nie mam problemów z drętwieniem czy podobnymi rzeczami, po prostu czuję znaczny dyskomfort siedząc/stojąc/leżąc dłużej niż kilka-kilkanaście minut w jednej pozycji - i z lekarzem chodziło o to, że właśnie ten mój zwyczaj zmiany pozycji co parę minut jest wg lekarza znacznie zdrowszy, niż siedzenie w jednej pozycji bez ruchu np. przez 2h. Nie ważne na jakim krześle/łóżku/fotelu/dywanie/podłodze
Dlatego ja nigdy nie lubiłem (wprost NIE CIERPIAŁEM) biurek z półkami na klawiaturę. Ja klawiaturę zawsze stawiam po prostu na biurku (ewentualną klawiaturo-półkę wywalam albo wykorzystuję na papiery). Dzięki temu przedramię (i łokieć jesli lubisz) możesz wygodnie położyć na biurku. Poza tym jak sie nie krzysta z półki na klawe, to nie trzeba jej wysuwać, w związku z tym można się bliżej do biurka przysunąć (i nie siedzieć pochylonym do przodu jak Quasimodo, jak niektórzy mają w zwyczaju) i np. odchylić w fotelu do tyłu, łapska mając wygodnie wyciągnięte do przodu, na biurko, do myszy i klawy (a nie podkurczone jak Smeagol, żeby móc operować na ledwie co wysuniętej półce z klawą/mychą).
http://www.mebleznetu.pl/product_info.php?products_id=2359
W najwyższej możliwej konfiguracji to będzie ok 40% ceny detalicznej czyli ok 1000zł netto.
No tak, ale ja kupiłem 'najtańszy na rynku o takich możliwościach'. Gdybym kupił coś Hermanna Millera, tobym pewnie nie narzekał, one podobno działają jak nowe nawet po 10 latach. No ale są kilka razy droższe... Gdyby producent mojego dłużej testował prototypy i poszczególne egzemplarze, pewnie duża część odpadłaby w przedbiegach. A tak wydałem 'tylko' tysiąc trzysta i cieszę się, że w drugim egzemplarzu padła tylko blokada wysunięcia siedziska, które po trzech latach tylko trochę się rusza na podstawie. Na szczęście w pozycji wyjściowej jest na styk.
http://kornak-meble.pl/pl,katalog,mPOSITION,580.html
Moglibyście też kilka krzesełek w cenie do 2k przetestować (też takich transformersów
a i, trochę, a nawet strasznie, ciche są Wasze filmy
http://www.mebleznetu.pl/product_info.php?products_id=2359
W najwyższej możliwej konfiguracji to będzie ok 40% ceny detalicznej czyli ok 1000zł netto.
Nigdy w życiu. Chyba że to jest robione ręcznie, na zamówienie, gdzieś np. w Niemczech. To jest garść pospawanych stalowych profili, parę plastików, tłok (chyba najdroższa część), garść stalowej drobnicy. Najdroższy z tego jest projekt, dlatego małe serie czy oryginalne konstrukcje w połączeniu z marką są takie drogie. Co wcale nie znaczy, że lepsze.
P.S. A ja na mój obecny wydałem 150 zł i wiem, że mam to, za co zapłaciłem. Średnio wygodne badziewie (choć to akurat głównie kwestia niedopasowania do biurka), które po roku zaczyna się rozlatywać i którego nie będzie mi szkoda, jak się rozleci do końca. Ale przynajmniej mogę się pobujać
Wydając 10x tyle chcę to poczuć, a siedziałem u znajomego na takim krześle (nie mam pojęcia jaka to była marka czy jaka półka jakościowa) i nie była to żadna rewelacja w porównaniu z moim badziewiem, wg mnie warta góra 500-600 zł, a nie 1500 zł, które on zapłacił.
Jestem w stanie zrozumieć niemal każdą cenę niemal każdego produktu - ale albo niech jest ona adekwatna do jakości (oczywiście nie mówię, że liniowo od niej zależna), albo niech ma tą idiotyczną etykietkę 'tylko dla bogatych idiotów' i precz z tym z moich oczu.
Dalej - podstawa jezdna (często zbudowana z aluminium, do tego polerowanego) wytrzymuje obciążenie (w przypadku krzeseł Nowego Stylu) dwóch ton co jest potwierdzane odpowiednimi testami wytrzymałościowymi.
W Chińskich tanich krzesłach masz ordynarnie pospawaną stalową podstawę bez żadnych testów. Do tego spawy są na wierzchu co się najczęściej osłania tandetną plastikową osłonką.
Nie wspominając o takich duperelach jak jakość pianki poliuretanowej czy wytrzymałości podłokietnika. W dobrej jakości krześle na podłokietniku może usiąść 100 kilowa osoba i nic mu się nie stanie.
switch dziecko świńskiej skóry nie da sie do niczego zastosować prócz butów
Telvas szukałem w zeszłym roku fotela biurowego
To co stało w agata meble za 350-550 zeta znajdowałem praktycznie 3 razy taniej - popieram - kosmiczne ceny to tylko wymysł producenta i sklepu a zarobek na tym jest olbrzymi
w firmie też wymienialiśmy - za dziadostwo krzykneli nam 450 od sztuki - namówiłem do unieważnienia przetargu bo to samo w necie kosztuje 170 pln
Dalej - podstawa jezdna (często zbudowana z aluminium, do tego polerowanego) wytrzymuje obciążenie (w przypadku krzeseł Nowego Stylu) dwóch ton co jest potwierdzane odpowiednimi testami wytrzymałościowymi.
W Chińskich tanich krzesłach masz ordynarnie pospawaną stalową podstawę bez żadnych testów. Do tego spawy są na wierzchu co się najczęściej osłania tandetną plastikową osłonką.
Nie wspominając o takich duperelach jak jakość pianki poliuretanowej czy wytrzymałości podłokietnika. W dobrej jakości krześle na podłokietniku może usiąść 100 kilowa osoba i nic mu się nie stanie.
Jak agrafkę ze złota zrobisz, to też będzie kosztować wielokrotnie więcej, niż normalna agrafka, co nie znaczy, że będzie od niej lepsza. No, może nie zardzewieje. Ale 'nierdzewienie' nie jest istotną zaletą agrafki, w szczególności biorąc pod uwagę jej koszt.
Zamiast o 'skórze z włoskich garbarni' kolega lepiej poczyta o podstawach inżynierii materiałowej, bo akurat stal ma większą wytrzymałość od aluminium. Poza tym 2 tony wytrzymałości dla stalowego profilu to nic specjalnego - nie musi on być specjalnie gruby, żeby tyle wytrzymać. No ale ludziom napis 'wytrzymałość podstawy jezdnej: 2 TONY!!!' napisany wielkimi złotymi literkami na czerwonym tle działa na wyobraźnię...
Masz tu przykładowe krzesło z oferty Nowy Styl:
http://www.centrumfoteli.pl/fotel-intrata-p-264.html
1100zł z tkaniną contract
Znajdź mi 3 razy tańsze o takich parametrach.